Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
MetalworkMetalwork
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności

06 Lip 2017 18:39 3228 26
  • Poziom 9  
    Witam

    Już na wstępie powiem, że nie mam zamiaru pisać tu artykułów na temat podrabiania kultowych tranzystorów, ani wywoływać burzy emocji na ich temat. Chcę po prostu usłyszeć opinię bardziej doświadczonych elektroników i podzielić się swoimi przemyśleniami.

    Zdobyłem ostatnio kilka tranzystorów:
    -2x AD365 (TG60)
    -2x KD503
    -1x KD502
    -2x 2N3055

    Co do oryginalności ich wszystkich to żadne nie wzbudzają moich wątpliwości oprócz jednego 2N3055. I pewnie nie zwrócił by mojej uwagi gdyby nie pewien zbieg okoliczności. Mianowicie parę miesięcy temu zamknąłem temat o moim - jeszcze nie dokończonym - oscyloskopie i problemie z nagrzewaniem się tranzystora wykonawczego w module przetwornicy samodławnej zasilającej lampę - był nim BDY24. Grunt w tym, że ów tranzystor chciałem wymienić na nowy 2N3055 od chińskiego "EASE" po "mękach" jakie przeszedł. Pomysł ten wybił mi z głowy artykuł podany przez jednego z użytkowników:[http://qann.wikidot.com/2n3055ag]. Zainteresowanych zapraszam do lektury. I wtedy to właśnie naszło mnie żeby zbadać współczynnik wzmocnienia stało-prądowego. Rzekomy "EASE" miał hFE=66. I teraz to co mnie zaniepokoiło. Zdobyłem dwa 2N3055 jeden jakiś No Name, a przynajmniej symbol firmy mi nic nie mówi; drugi zaś - Tungsram. Współczynnik hFE jest jak się od razu domyślałem diametralnie różny - NN hFE=44, natomiast Tungsram hFE=17. Mierzyłem też pozostałe tranzystory - zamieszczam fotki:


    Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności
    Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności

    Jak widać "staropolskie" TG60 [AD 365] mają kopa :lol:

    Ale do tematu - czy moje obawy odnośnie chinola "EASE" oraz tego "NN" są słuszne ? Moim zdaniem tak. Przemawiają do mnie jego wygląd oraz to nieszczęsne [hFE], które tak po prawdzie jest źródłem mojego niepokoju. A może to Tungsram jest "parszywy" - chociaż w to wątpię. Węgry trzymały standardy.

    Pozdrawiam i liczę na wypowiedż bardziej zaawansowanych ode mnie :)

    P.S. Co do mojego "patentu" - czy naprawdę jeszcze nikt, ale to nikt nie zauważył potrzeby pomiaru wsp. wzmocnienia dla tranzystorów, które nijak nie mieszczą się w tych cholernych przystawkach ?
  • MetalworkMetalwork

  • Poziom 32  
    Chyba nikt nie zauważył wielkiej potrzeby testowania dużych tranzystorów tak malutkim prądem, więc to jest raczej tylko "zabawka".
  • MetalworkMetalwork
  • Poziom 9  
    Masz rację, ale aparaturę do testowania można zrobić w sposób tak prosty, że uznam tą uwagę za szczegół. Chociaż może lepiej zapytał bym: "To czemu nikt jeszcze nie wstawił do multimetru zakresu pomiaru hFE dla tranzystorów mocy ?" - pytanie wcale nie takie durne i zbędne bo w końcu kiedyś przychodzi taka sytuacja kiedy trzeba sprawdzić tranzystory np. w końcówkach mocy. Albo po prostu "sprecyzować" możliwości oraz warunki pracy tranzystora. Noty katalogowe typu hFEmin i hFEmax nie zawiele powiedzą ci o danym egzemplarzu, a potraktowanie go "z góry" może cie drogo kosztować. Jak masz np. BC547 - wprawdzie małej mocy, ale reguła jest - i masz dla niego rozrzut 110~800 to też niema potrzeby wiedzieć ile dokładnie ? No chyba jednak jest. A wartości np. BD 137 to [hFEmin=40; hFEmax=250] i co ? Niema znaczenia ?
  • Poziom 37  
    Wydajność prądowa baterii jest za mała. Nie opłacalne.
    Zaś co do samego pomiaru w multimetrach to tylko jako test i tyle.
    Nawet by to wykorzystać do parowania tranzystorów m.m to trzeba uwzględnić temperaturę tranzystora. Nie miętosić w palcach.
    Mam miernik do 50mA ( MDT-1 ) na baterię płaską też taki tylko do szybkiej zabawy ale dedykowany do tranzystorów. Ładnie widać na nim wpływ temperatury na wzmocnienie. Tranzystor się nagrzewa i stabilizuje wynik w miedzy czasie pływa.

    Zaś do profesjonalnych zabaw to są charakterografy. Wtedy można się bawić w analizy porównania.

    Zaś co do oryginalności tranzystorów. Czasem warto zainteresować się starym " złomem " drożej wychodzi ale masz kilka klejnotów.
    Mam tak kilka pozyskanych i strzegę jak oka w głowie. Nie znasz dnia nie znasz godziny jak cię poratują wyluty :D
  • Poziom 9  
    Witam

    zdzisiek1979 napisał:

    Wydajność prądowa baterii jest za mała. Nie opłacalne.

    Zaś co do oryginalności tranzystorów. Czasem warto zainteresować się starym " złomem " drożej wychodzi ale masz kilka klejnotów.
    Mam tak kilka pozyskanych i strzegę jak oka w głowie. Nie znasz dnia nie znasz godziny jak cię poratują wyluty :D


    1. No wiem. Zrobiłem to bo jest mi po prostu wygodniej chwycić krokodylkami niż pchać do gniazda.

    2. 75% części, które kiedykolwiek miałem w swoim "magazynku" są z odzysku. Jedne ze złomowiska, drugie z rupieci w piwnicy, jeszcze inne ze strychu u dziadka, a nawet ze wsi :D Te tranzystory znalazłem "w zestawie" z radiatorami - bo to o nie mi chodziło.

    O 2N3055 ze "szlaczkiem" mi chodzi. Bo ma duże wzmocnienie względem tego 2N3055 "EASE", który na 100% jest podróbą bo go otwierałem.
    Chciałbym te 2N3055 zastosować w moim zasilaczu warsztatowym - dlatego tak się martwię o ich oryginalność bo będą obrywać dużymi prądami - nawet 10A więc boje się, żeby mi nie wybuchły, a już widziałem co się dzieje z wadliwymi tranzystorami pod takim obciążeniem. A tak poprawdzie to chodzi mi po prostu o stabilność.

    Prawdziwy 2N3055 spokojnie wytrzymał by 10A i wytracił 100W mocy przy dobrze chłodzonym radiatorze. Ale te cholerne podróbki nawet wzmocnienia nie trzymają i palą się przy 3A na biedę.

    Pozdrawiam i życzę porządnych elementów:)
  • Poziom 38  
    high voltage science napisał:
    Prawdziwy 2N3055 spokojnie wytrzymał by 10A i wytracił 100W mocy przy dobrze chłodzonym radiatorze. Ale te cholerne podróbki nawet wzmocnienia nie trzymają i palą się przy 3A na biedę.


    Nie jest mądre projektować urządzenia z elementami pracującymi na skraju parametrów, mieści się to w SOA, no ale takie podejście jest niemądre (poczytaj jeszcze o temperaturach w datasheet).

    Jak chcesz mieć pewność, to najlepiej KD502, KD503, miedziana wkładka radiatorowa w TO3 jest rzadkością (dobrze świadczy o produkcji).
  • Poziom 9  
    Witam

    elektryku5 napisał:
    high voltage science napisał:
    Prawdziwy 2N3055 spokojnie wytrzymał by 10A i wytracił 100W mocy przy dobrze chłodzonym radiatorze. Ale te cholerne podróbki nawet wzmocnienia nie trzymają i palą się przy 3A na biedę.


    Nie jest mądre projektować urządzenia z elementami pracującymi na skraju parametrów, mieści się to w SOA, no ale takie podejście jest niemądre (poczytaj jeszcze o temperaturach w datasheet).

    Jak chcesz mieć pewność, to najlepiej KD502, KD503, miedziana wkładka radiatorowa w TO3 jest rzadkością (dobrze świadczy o produkcji).


    Doskonale wiem co się dzieje z układem, który pracuje przy granicach swoich możliwości :wink:
    Nie martw się. Nie pozwolił bym sobie na katowanie moich "podopiecznych" :D

    Okazało się, że 2N3055 "tajnego" producenta jest on oryginalny. Sam nie mogłem w to uwierzyć bo ten symbol aż pali w oczy, ale wyniki badania z mojej - na szybko skleconej - aparatury są jednoznaczne: Ic ≈ 10A; Ib ≈ 320 mA; radiator lekko ciepły; czas trwania testu - około minuta. Potrzymał bym go dłużej, ale trafo i mostek nie pozwoliły, a i tak przeciążyłem bo trafo jest do 4,4A, a mostek do 8A więc nie dziwie się, że po minucie zawiewał żarem (oczywiście był na radiatorze).

    Z tego wynika, że mierzone prze ze mnie [hFE] "zleciało" z 44 do około 31 - pomiar wcale nie taki najgorszy, za test może służyć jak najbardziej, a odchyły są rzeczą naturalną :)

    Sprawdzę przy okazji resztę tranzystorów, a za jakiś czas zrobię fotki złożonej już aparatury.

    Pozdrawiam i dzięki za pomoc :D

    P.S. Moje KD503 są zbyt cenne i marnowały by się w tym zasilaczu - 40V 10A, a one mogą znieść 80V 20A i 150W - dwa razy więcej ile będe potrzebował. I nie moc wytracana nie wyniesie 400W bo zasilacz będzie wyposażony w "magistralę napięcia", która będzie wykrywała zapotrzebowanie na moc i skokowo przełączała napięcia co 10V, albo nawet więcej.
  • Poziom 41  
    Który to ten chińczyk, EASE i NN?
  • Poziom 9  
    Witam

    ciasteczkowypotwor napisał:
    Który to ten chińczyk, EASE i NN?


    Chińczyka na zdjęciach niema :P
    Testowanie tranzystorów 2N3055 pod kątem oryginalności

    NN to ten ze "szlaczkiem" u góry i zamazanym "2N". Po moim teście okazał się oryginalny.

    Pozdrawiam
  • Poziom 43  
    Dla tranzystorów o niewyszukanych parametrach (np. 2N3055) główna częścią kosztu produkcji jest koszt obudowy.
    Zatem najwiecej można "zaoszczędzić" wykonując obudowę z taniego Alu. Ale "oryginał" też był Alu!
    Można przypuszczać, że "producent finalny", czyli ten, który umieszcza w obudowie chipy i je "kapsluje", nabył te struktury" z odrzutu, i po stwierdzeniu, że parametry +/- mieszczą się w granicach tolerancji tak popularnego tranzystora - "puścił je do handlu".
    "Nie trzymają wzmocnienia"?
    "Legalne" dane katalogowe są dość "niskie": wzmocnienie ma być większe, niż 5 przy Ic=10A i Uce=4V (katalog http://pdf1.alldatasheet.com/datasheet-pdf/view/2466/MOSPEC/2N3055.html ).

    Kiedyś dawno uczono mnie, że elementy elektroniczne są klasyfikowane w/g natępujących kategorii:
    1 - sprzęt kosmiczny i naukowy,
    2 - wojsko,
    3 - urządzenia przemysłowe i profesjonalne,
    4 - serwis,
    5 - odrzut, sprzedaż dla amatorów ...
    A zresztą, ile można zarobić na "podróbach", jeśli ceny DETALICZNE "oryginałów" są na poziomie 1zł/sztukę?
    I czy ktoś spotkał już dostępne handlowo jakieś tranzystory o zbliżonych parametrach, w obudowie TO3 tańsze, niż 2N3055?
  • Admin grupy audio
    high voltage science napisał:
    A może to Tungsram jest "parszywy" - chociaż w to wątpię. Węgry trzymały standardy.

    Tungsram-y bywały parszywe. Kilka razy naciąłem się na tranzystory Tungsram, które w skrajnych warunkach pracy (blisko Ucemax) po prostu padały. Raz nawet czapeczkę wystrzeliło. Tranzystory innych producentów w tym samym układzie pracowały prawidłowo.
    Albo podróbki, albo jakiś odrzut produkcyjny.

    Rzuuf napisał:
    A zresztą, ile można zarobić na "podróbach", jeśli ceny DETALICZNE "oryginałów" są na poziomie 1zł/sztukę?

    Na podróbkach można dużo (i szybko) zarobić jeśli element jest popularny.
    To tak samo jak podróbki alkoholu, papierosów, czy waluty.
    Jak chcesz szybko zarobić kasę, to co wprowadzisz na rynek? Drogą wódkę, którą mało kto kupuje, czy popularną markę, która zejdzie na pniu?
    Tak samo z walutą - 10, 20, 50zł praktycznie nikt nie sprawdza, więc bardzo łatwo i szybko można upłynnić lewiznę.
    Tak to działa. Zarabia się na ilości, a nie na wartości.
  • Poziom 43  
    Artur k. napisał:
    Zarabia się na ilości, a nie na wartości.
    Masz racje, dlatego handlarz podróbkami ("sprzedał i uciekł") nie zarobi, a sklep detaliczny (jaki detalista może mieć na magazynie 1000 sztuk 2N3055?) wie, od kogo kupował i po pierwszych reklamacjach zwróci trefny towar.
    Ja przypuszczam, że o wiele częstsza jest błędna praktyka "amatorska", że oczekuje się od tranzystora spełnienia jednocześnie wszystkich skrajnych parametrów, nie oglądając się na SOAR, ani na rzeczywiste warunki termiczne, i że dość powszechnie "zapomina się" o dawnej praktyce inzynierskiej "projektowania w/g NAJGORSZEGO możliwego przypadku" - w tym np. również nie wliczając do bilansu ciepła wydzielonego w sterowaniu bazy, itp.
  • Admin grupy audio
    Rzuuf napisał:
    dlatego handlarz podróbkami ("sprzedał i uciekł") nie zarobi, a sklep detaliczny (jaki detalista może mieć na magazynie 1000 sztuk 2N3055?) wie, od kogo kupował i po pierwszych reklamacjach zwróci trefny towar.

    W większości sklepów nie są przyjmowane reklamacje na podzespoły elektroniczne. :)

    Rzuuf napisał:
    dość powszechnie "zapomina się" o dawnej praktyce inzynierskiej "projektowania w/g NAJGORSZEGO możliwego przypadku"

    To jest zupełnie inna sprawa, choć może nie tyle zapomina się, co po prostu się o tym nie wie. :)
    Patrz przykład:
    high voltage science napisał:
    Jak masz np. BC547 - wprawdzie małej mocy, ale reguła jest - i masz dla niego rozrzut 110~800 to też niema potrzeby wiedzieć ile dokładnie ? No chyba jednak jest. A wartości np. BD 137 to [hFEmin=40; hFEmax=250] i co ? Niema znaczenia ?

    :)
    Co z tego, że BC547 ma rozrzut 110-800, a BD137 40-250? Nie weryfikuję tych danych bo nie ma to w tym momencie znaczenia. Trzeba zaprojektować układ tak, by działał prawidłowo z wartościami minimalnymi. Przecież na wzmocnienie układu z tranzystorem mamy wpływ na etapie jego projektowania. Jeśli musimy użyć BD137 i potrzebujemy wzmocnienie 100, to nie możemy liczyć że posiadany egzemplarz akurat takie ma. Od razu trzeba przewidzieć dwa stopnie wzmocnienia i układ będzie działał prawidłowo z każdym egzemplarzem. Albo jeśli to możliwe użyć innego tranzystora. :)
  • Poziom 34  
    high voltage science napisał:


    Jak widać "staropolskie" TG60 [AD 365] mają kopa :lol:

    Nie mają. Pomiar wzmocnienia prądowego tranzystorów germanowych standardowym miernikiem wyposażonym w taką funkcję jest działaniem karkołomnym. Otóż trzeba wziąć pod uwagę dosyć duży prąd zerowy. Po prostu niewysterowany tranzystor już w jakimś stopniu przewodzi.
    Co do tych EAST nie są złe. Tranzystory mocy badam w trochę inny sposób- wymuszam przepływ prądu prawie do granicy parametrów katalogowych i sprawdzam, czy to wytrzymał.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 34  
    No nie do końca tak jest; niemniej jednak istotna wada to ta, iż pomiar dokonywany jest w jednym punkcie charakterystyki.
    Rzuuf napisał:
    . Ale "oryginał" też był Alu!

    Nie, aluminiowy był kapelusik, całe tabło to cynowana miedź.Wzorem wykonania obudowy oryginał (RCA) był łudząco podobny do KD502.
    Niektóre były malowane na czarno.
  • Poziom 38  
    Podrabiane tranzystory przede wszystkim reagują na duży prąd.

    Połączenia się topią przy większym prądzie.
    Ew. można sprawdzać pod kątem mocy strat.

    30-40W nie będzie problemem dla oryginalnego 2N3055 ale dla podróbki to zabójcza ilość ciepła.

    Ja tam kupuję 2N3055 produkcji tungsram. Dekielek tylko z napisem 2N3055(identyczny krój co dla egzemplarzy z dopisem tungsram) ale pracują bez zarzutu.Czy wytrzymują skrajne parametry nie sprawdzałem ale wytrzymywały znaczne mocy strat bez problemów.

    Ostatnio kupuję też KD502, raz zdarzył się KD3055 (nowy egzemplarz jakimś cudem uchował się w sklepie stacjonarnym).
    Jak potrzeba dobrych tranzystorów to z reguły warto zainteresować się starymi egzemplarzami. Starych marek i odpowiedników z bloku wschodniego się nie podrabia.
    Chińczycy najczęściej podrabiają z logiem National Semiconductor(od 2013 część texas instruments) albo ST.

    KD502 to chyba najlepsza alternatywa.Lepsze parametry i obudowa z miedzi.
    Jak dobrze szukać to można kupić poniżej 5zł/sztukę.
  • Admin grupy audio
    pawelr98 napisał:
    Jak potrzeba dobrych tranzystorów to z reguły warto zainteresować się starymi egzemplarzami. Starych marek i odpowiedników z bloku wschodniego się nie podrabia.

    Tyle że stare tranzystory z bloku wschodniego, które obecnie są na rynku i na wyprzedażach pochodzą albo z magazynów wojskowych i te są na pewno dobre, albo przeleżały u kogoś w piwnicy i tak naprawdę są niewiadomego pochodzenia. Równie dobrze może to być odrzut produkcyjny który nie trzymał parametrów i lądował np. w Bomisach, ktoś to po latach odnalazł i sprzedaje.
    Nigdy nie wiesz co kupujesz, chyba że znasz sprzedawcę i wiesz że towar jest z pewnego źródła.
  • Poziom 34  
    Artur k. napisał:

    Tyle że stare tranzystory z bloku wschodniego, które obecnie są na rynku i na wyprzedażach pochodzą albo z magazynów wojskowych

    To widać po oznaczeniu. W przypadku tranzystorów "cywilna wersja" ma oznaczenie KT, wersja "militarna" 2T; np. KT808 i jego "lepszy brat" 2T808
    Ale i tak ten temat mnie dziwi, bo przecież w kwestii podróbek tranzystorów mocy; a w szczególności 2N3055, to na tym forum zdarto już niejedną klawiaturę. Nic nowego nikt nie doda.
    Po co młócić słomę?
    Niemniej jednak najlepszym sprawdzianem są testy niszczące. Doprowadzamy dany tranzystor do takiej sytuacji, kiedy ulegnie awarii, i analizujemy wyniki. Tu się pewnie pojawi pytanie, po co komu zepsuty? A no po to, że mamy jakiś obraz tego, jak się zachowają inne z danej serii bądź od danego producenta. Warto wydać te 5 zł, aby nie pogrążyć się w koszty większe.
  • Admin grupy audio
    Bieda z nędzą napisał:
    To widać po oznaczeniu. W przypadku tranzystorów "cywilna wersja" ma oznaczenie KT, wersja "militarna" 2T; np. KT808 i jego "lepszy brat" 2T808

    Po oznaczeniu da się rozróżnić tylko wersje militarne od cywilnych, ale odrzutów produkcyjnych już nie rozpoznasz. Poza tym elementy pochodzące z zapasów AMW które można kupić np. w internecie to nie zawsze wersje militarne, ale zawsze w pełni sprawne bo brane były od producenta.
  • Poziom 34  
    Odrzuty produkcyjne, albo elementy o pogorszonych parametrach produkcji ZSRR miały namalowany czerwony pierścień wokół kapelusza. Przynajmniej tak było w przypadku KT828
  • Admin grupy audio
    W przypadku ZSRR, ale oprócz ZSRR było jeszcze kilka innych krajów, w których różnie to bywało.
    U nas np. odrzuty często nie miały w ogóle cechowania, albo miały cechowanie niekompletne. Ale nie zawsze, bo zdarzyło mi się kupić nowe, normalnie oznakowane tranzystory BD285, które miały betę na poziomie 5.
  • Poziom 34  
    Oj Arturze, Arturze...
    A widziałeś kiedy niepełnowartościowe 2N3055 produkcji zachodniej? Widziałeś kiedy N3055, 2NX055, bądź 2N3055 z napisem na deklu "Only for amateurs"? No właśnie.
    Czyli nasze konkluzje:
    -zachód niepełnowartościowych nie produkował. Mieli 100% uzysku z linii. Wszystko się udawało. Wierzysz w to? Ja też nie.
    -owszem,trafiały się, na 10000 jakiś inwalida może sie trafić, ale wyszli z założenia, że po co to znaczyć? Wszak jest serwis, element wymieni, tańsze to, niż bawić się w ceregiele typu dokładna kontrola. Wierzysz w to? Ja też tak na 10%
    -owszem, produkowali. Była ścisła kontrola i odrzuty były. Te odrzuty lądowały w kontenerze, a ten kontener na dnie oceanu. Tańsze to, niż puszczać wyraźnie oznaczony bubel na rynek, po co psuć logo firmy? Tańsze to też, niż odzysk wtórny materiałów. Wierzysz w to? Ja też.
    Co do ruskich- sądzę, że elementy liche trafiały do szkół, kółek zainteresowań, co tam jeszcze-no tam, gdzie wyśrubowanych parametrów nie potrzeba.
  • Admin grupy audio
    Jurek, jasne że wszędzie są niepełnowartościowe elementy. Każdy kto produkuje półprzewodniki ma odrzut.
    Tylko że obecnie one rzadko trafiają na rynek (a przynajmniej nie te uznanych producentów), odrzut od razu idzie na przemiał. Ale kiedyś było inaczej, kiedyś szrot szedł np. do Bomisów.
    Ja do tej pory gdzieś mam jakieś transoptory produkcji chyba Cemi. Jakieś, bo nie wiem jakie - nie ma oznakowania, kiedyś kolega kupił w Bomisie cały worek i trochę mi dał (niewiele - ze 20 sztuk), podobno niektóre były oznakowane ale teraz już nikt nie pamięta co to było.
    Dziś produkcja półprzewodników jest tania, ale dawniej nic się nie marnowało, jeśli coś dawało się do czegokolwiek wykorzystać (a taki 3055, czy BC107, czy 177 ze względu na metalową obudowę dawało się użyć choćby jako czujnik temperatury do termometru) szło na rynek jako niepełnowartościowe. Mnóstwo tego szrotu jeszcze zalega po piwnicach, magazynach itp. Co jakiś czas ktoś coś wykopie i towar ląduje na Allegro, a potem ktoś kupi taki szrot i pisze na forum że nie trzyma parametrów.
  • Poziom 38  
    Artur k. napisał:
    pawelr98 napisał:
    Jak potrzeba dobrych tranzystorów to z reguły warto zainteresować się starymi egzemplarzami. Starych marek i odpowiedników z bloku wschodniego się nie podrabia.

    Tyle że stare tranzystory z bloku wschodniego, które obecnie są na rynku i na wyprzedażach pochodzą albo z magazynów wojskowych i te są na pewno dobre, albo przeleżały u kogoś w piwnicy i tak naprawdę są niewiadomego pochodzenia. Równie dobrze może to być odrzut produkcyjny który nie trzymał parametrów i lądował np. w Bomisach, ktoś to po latach odnalazł i sprzedaje.
    Nigdy nie wiesz co kupujesz, chyba że znasz sprzedawcę i wiesz że towar jest z pewnego źródła.


    Coś mi się wydaje iż nawet te odrzuty są lepsze od podróbek.

    Zależy jeszcze na czym polega owa "wada".Niska beta to pół biedy bo przynajmniej się nie usmaży.
    Jeżeli dany egzemplarz ma wyraźne ślady użytkowania to można z większą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić czy dany element to odrzut.Jak jest razem z radiatorem z jakiegoś wzmacniacza to można być niemal pewnym że to nie odrzut.

    Na allegro zdarzają się też starsze egzemplarze zachodniej produkcji.

    Ja sobie od czasu do czasu zaglądam i patrzę czy ktoś nie sprzedaje po niskich cenach jakichś większych pakietów części. Ostatnio poluję na tranzystory średniej mocy bo wiem na pewno że BD139 które kupuję to podróbki.Niby działają ale struktura za mała jak na taki tranzystor.W tranzystorach TO-92 większe widywałem.

    Jest jeszcze inne podejście do tematu podróbek.
    W prostszych urządzeniach można po prostu dorabiać dodatkowe zabezpieczenia na wypadek awarii elementu.
    Np. zener/transil + bezpiecznik dla stabilizatora(zener na wyjściu a bezpiecznik przed stabilizatorem).

    Stosuję to tam gdzie sprawdzenie oryginalności jest utrudnione albo ciężko znaleźć zamiennik dla danej części. Wtedy nawet awaria elementu nie oznacza zniszczenia reszty sprzętu.

    Jest to zresztą dobra praktyka bo nawet oryginalne elementy mogą ulec awarii.
    W ciężkiego kalibru zasilaczach do radiostacji widziałem układy typu crowbar na wypadek awarii końcówki mocy.
  • Admin grupy audio
    pawelr98 napisał:
    Zależy jeszcze na czym polega owa "wada".Niska beta to pół biedy bo przynajmniej się nie usmaży. Jeżeli dany egzemplarz ma wyraźne ślady użytkowania to można z większą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić czy dany element to odrzut. Jak jest razem z radiatorem z jakiegoś wzmacniacza to można być niemal pewnym że to nie odrzut.

    Ale dla serwisanta oznacza to dokładnie to samo - kupujesz element i nie działa. Nie wiadomo czy nie działa bo gdzieś coś przeoczyłeś, czy nie działa bo element trefny.
    Co do elementów z demontażu to akurat jest dokładnie odwrotnie niż piszesz. Jeśli taki tranzystor na teście diody zachowuje się prawidłowo, to możesz mieć pewność że będzie działał. A dlaczego? Bo jest z demontażu, a to znaczy że działał w innym urządzeniu i wszystko było w porządku. :)
    Ja wolę kupić element z demontażu, niż budzący jakiekolwiek podejrzenia nowy element.

    pawelr98 napisał:
    Ostatnio poluję na tranzystory średniej mocy bo wiem na pewno że BD139 które kupuję to podróbki.Niby działają ale struktura za mała jak na taki tranzystor.

    Jak działają prawidłowo to nie ma podstaw by twierdzić że są podróbkami. :) Zresztą jak masz ich dużo, to możesz poświęcić jednego i sprawdzić czy wytrzymuje to, co powinien wytrzymać.
  • Poziom 9  
    Witam

    Przepraszam za dłuższą nieobecność.

    Panowie spokojnie :D Ale żeście poszaleli. Dobrze tego właśnie chciałem zwłaszcza, że w poruszonych już takowych tematach nie znalazłem wszystkiego co mnie interesowało :) A teraz wracamy na ziemię prze ze mnie lekko sprostowani bo nie do końca mnie zrozumieliście - a przynajmniej tak mi się wydaje :P.

    1. Przecież mówiłem o tym, że "nie miałem pewności" co do jednego z moich 2N3055, które znalazłem, a nie kupiłem. Dopiero potem wykonałem jego test na dużym prądzie (10 A), a o tych na, które kupiłem i się skarżyłem pisałem jeszcze później - EASE, a przynajmniej taki mi się wydaje bo te litery są nietypowo kształtne, a ja grafologiem nie jestem i nie zostanę :P

    To tak dla pewności bo mam wrażenie, że te kwestie zostały "wsadzone do jednego wora" co nie całkiem mi pasuje :-?

    2. Proszę się "odstosunkować" od mojego multimetru :shii:. Dla ciekawych - jest to jeden z moich pięciu multimetrów. Każdy z nich jest inny i wszystkie są różnej jakości, precyzji i mojego zastosowania. Każdy z nich jest z chińskich/azjatyckich rąk bo dzisiaj to norma więc nawet mi o tym nie wspominajcie - dla was to też powinna być norma i to co najmniej od kilku lat :D Teraz wytłumaczę dlaczego uważam, że takie "funkcjonowanie" jest według mnie warte praktykowania i dlaczego warto mieć kilka różnych multimetrów i niekoniecznie z wyższej półki - możecie, któregoś dnia gorzko pożałować, czego oczywiście nie życzę :)

    Posiadanie kilku narzędzi o tym samym przeznaczeniu wcale nie jest bezsensowne, ponieważ ma się dość szeroki wybór, którego można dokonać w zależności od wykonywanej pracy bądź "przeczucia" co do okoliczności w jakich możemy się znaleźć. W moim warsztacie znajdują się:
    -KEMOT KT890;
    -DT-9205;
    -UNI-T UT120B;
    -Laudmann LM-801 - zero informacji w sieci - pewnie już nie produkują; kupiony za 11 zł na placu.
    -SANWA XY360TR - mój ukochany analog :);
    -Czerowono-żółty " chińczyk za 15 zł z "Kaufa"

    Teraz pewnie "Profesjonaliści" i "Wygodni" się złapią za głowę - "JAK CZYMŚ TAKIM MOŻNA PRACOWAĆ". A ja odpowiem ze spokojem i bez "wewnętrznego krzyku" - można i ja tak na co dzień pracuję. Nie dość, że się da - to jeszcze komfortowo i z zadziwiająco dobrymi efektami. O ile multimetr DT-9208A przekłamywał mi wskazania Omomierza, a "czerwony" przekłamuje nieco wartości na teście Diody, to jednak co do Kemota, UNI-T'a, Sanwa'y i Laudmann'a nie mam zastrzeżeń.

    Jak wyżej miałem jeszcze multimetr DT-9208A jednak uległ niedawno nie typowej awarii - skruszały blachy w przełączniku pozycyjnym - na tym się temat zakończył, ponieważ wyrób blaszek to dla mnie niestety zbyt precyzyjna robota - ręce się telepią :P

    Słuchajcie. Każdy ma swoją "ścieżkę". I dla tych co teraz wygrzmiewają - "No ***** *** jak można takie idiotyzmy pisać, przecież to jest totalne dno z tymi multimetrami..." i generalnie coś w takim stylu - zostawcie to dla siebie ;-). Nie zamierzam się kłócić o coś co i tak zostanie na "mojej stronie" po mojemu.

    Jeżeli chodzi o mój pogląd - dlaczego nie jestem zainteresowany produktami z wyższych półek ? Ponieważ - dla mnie i moich zastosowań - stosunek jakości do ceny jest taki, że go niema :P Zgadzam się, że aparatury takie jak właśnie Fluke, Brymen, Keysight, Tektronix itd. należą do jednych z najlepszych na świecie - co do tego niema wątpliwości. Jednak takie "zabawki" przeznaczone są - moim zdaniem - dla wyposażenia na skalę przemysłową, rozbudowanych warsztatów lub do zadań "specjalnych" - nie dla mojego spokojnego zacisza ;)

    No, ale ja też dałem się ponieść daleko od tematu :|

    Dobrze więc temat uważam za zakończony, a sprawę rozwiązaną. Dziękuję za pomoc i wasze opinie pt. "2N3055 i trochę historii" :D

    Pozdrawiam :D