Kompletnie rozładował akumulator po tygodniu stania auta bez jazdy.
Auto na popych i tylko na wysokich obrotach jechało .
Po przejechaniu 50 km, na lewym wskaźniku włączyła się jakaś pomarańczowa funkcja :a auto zaczęło jechać od 30 do 50 km na godzinę i nic więcej na pełnym gazie .
Najpierw spróbowałem odpalić auto - odpaliło , bez tego pomarańczowego znaczka na lewym wskaźniku i bez problemu dojechałem do domu. Na drugi dzień zero błędów .
A dziś w czasie jazdy wyje mi co chwilę po 10 sekund alarm - ale na autostradzie gdy cisnę w okolicach dozwolonej nie włącza się ani raz .
Aku wczoraj miał 12.7 Volta , więc nie on był przyczyną wariacji alarmu .
Auto na popych i tylko na wysokich obrotach jechało .
Po przejechaniu 50 km, na lewym wskaźniku włączyła się jakaś pomarańczowa funkcja :a auto zaczęło jechać od 30 do 50 km na godzinę i nic więcej na pełnym gazie .
Najpierw spróbowałem odpalić auto - odpaliło , bez tego pomarańczowego znaczka na lewym wskaźniku i bez problemu dojechałem do domu. Na drugi dzień zero błędów .
A dziś w czasie jazdy wyje mi co chwilę po 10 sekund alarm - ale na autostradzie gdy cisnę w okolicach dozwolonej nie włącza się ani raz .
Aku wczoraj miał 12.7 Volta , więc nie on był przyczyną wariacji alarmu .
Moderowany przez CameR:Usunąłem to co niepotrzebne z treści.
Reg. 3.1.15. Nie pytaj od razu na forum, jeśli samemu nic wcześniej nie sprawdziłeś lub nie podjąłeś próby samodzielnej diagnozy. Pamiętaj, że porady są udzielane w sposób zdalny przy braku fizycznego dostępu do urządzenia, problem musi być bardzo dobrze opisany i zrozumiany przez użytkowników, a tytuł powinien zawierać markę, model oraz skrótowy opis usterki.
Spoiler:Wszystko zaczęło się gdy mi się kompletnie rozładował akumulator po tygodniu stania auta bez jazdy. Auto na popych i tylko na wysokich obrotach jechało . Po przejechaniu 50 km wydawało mi się , że aku podżył (ma 10 lat) ale pomimo 140 km na godzinę na autostradzie i zapłaceniu na bramkach (zbiegli się z ochrony , bo trzymałem obroty jak w formule Jeden (F1) . Ruszyłem i po kilkuset metrach na lewym wskaźniku włączyła się jakaś pomarańczowa funkcja :a auto zaczęło jechać od 30 do 50 km na godzinę i nic więcej na pełnym gazie . Zatrzymałem się na wysepce . Otwarłem maskę i ubrałem odblaskówkę i już miałem dzwonić po kumpla z pomocy drogowej ale wyłączyłem auto i awaryjne i trochę odczekałem , bo byłem totalnie zdenerwowany -postawiłem trójkąt . Po dziesięciu minutach jak się uspokoiłem i uświadomiłem sobie, że mam w aucie Weltcoma do analizy błędów i kasowania ich tylko byłem napakowany towarami , że autostrada Krakowska miała by na ziemi budę z odpustu zrezygnowałem z szukania tego Welkoma i najpierw spróbowałem odpalić auto - odpaliło , bez tego pomarańczowego znaczka na lewym wskaźniku i bez problemu dojechałem do Bytomia , do domu. Na drugi dzień z ciekawości właczyłem ten OBD2 i zero błędów . A dziś w czasie jazdy wyje mi co chwilę po 10 sekund alarm - ale na autostradzie gdy cisnę w okolicach dozwolonej nie włącza się ani raz . Dojeżdżam do domu i kiedy już spokojnie leżę przed telewizorem :alarm wyje . Wyłączam alerm pilotem - wyje . W końcu odpinam akumulator - bo jest noc - i tylko popiskuje słabe zasilanie samej puszki alarmowej Fusiona - a niech się rozładuje do zera i padnie - po prostu chcę spać . I teraz jestem wyspany - i od czego mam zacząć naprawę ? Aku wczoraj miał 12.7 Volta , więc nie on był przyczyną wariacji alarmu . Wybaczcie poetyzm ! Jestem elektronikiem - mam najnowocześniejszy spzręt pomiarowy , naprawiam hurtowo dla wielu firm ! A tu taka przypadłość - aut akurat nie lubię !