Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Passat B4 benzyna 1,8 - klekotanie zaworów po wpięciu parownika w układ wodny

18 Lip 2017 14:28 1332 12
  • Poziom 4  
    Musiałem wymienić silnik w VW Passat B4, naprawa zlecona dla fachowców. Wymieniono blok silnika z głowicą, osprzęt został stary, stara też jest instalacja LPG, na której to auto jeździło wcześniej. Z warsztatu auto zjechało z odłączoną inst. LPG w sensie - odłączono jedynie parownik od układu chłodzenia. Parownik marki Lawato . Gdy wróciłem do starego układu, podłączyłem parownik w stare miejsca - w obieg nagrzewnicy, silnik zaczął pracować jak diesel, słychać bardzo mocno zawory. Mechanicy sugerują uszkodzenie parownika.
  • Poziom 4  
    Parownik został odpięty w warsztacie, gdyż wtedy silnik funkcjonował bez zarzutu. Tak go z resztą ściągnąłem z ,,warsztatu.. z zaleceniem że mam się zgłosić z tym problemem do ,,gazownika,,. W tym czasie wymieniłem zbiornik wyrównawczy i korek, oraz kilka nieszczelności w układzie chłodzenia. Po prostu opaski na wężach były nie dokręcone, cała robota była zrobiona na od...l się. Zniknęło wrzenie płynu. Oring na korku zbiornika był podwinięty na połowie obwodu. Jak wyczytałem, jest to układ ciśnieniowy, brak ciśnienia powoduje wrzenie cieczy i jej wyrzucanie na zewnątrz układu. To mogło być przyczyną wcześniejszego uszkodzenia silnika. Po samodzielnym uszczelnieniu układu chłodzenia, zniknęło stukotanie silnika. Działo się to wcześniej ,bez znaczenia, czy silnik działał wtedy na LPG czy na benzynie. Możemy mniemać, że silnik po prostu szybko dostawał temperatury, bo nie był prawidłowo chłodzony. Dobrze, pomińmy mój stan wiedzy w temacie, który jest bardziej niż żałosny oraz jakość usługi. Powiedzmy że silnik nie został przegrzany, bo nie widać ubytków płynu. Wcześniej, płyn dostawał się do wnętrza silnika, do skrzyni wału. Obecnie układ chłodzenia zachowuje się wzorcowo. Ale silnik przestał pracować na LPG. Znowu wyszła następna lipa warsztatowa. Zawór butli był mocno zdławiony. Nie zakręcony, zdławiony. Po usunięciu chyba już z tuzina różnych niespodzianek, odpaliłem silnik na postoju. trzykrotnie odpaliły się wentylatory chłodnicy. Czas na jazdę próbną. I tu po 5 kilometrach zaczęła się dyskoteka z lampką oleju. Stała prędkość, niska temp. chłodzenia. Poziom oleju nominalny. Lekka przygazówka wyłącza alarm na chwilę, po kilku sekundach beep załącza się na nowo. Wszystko znika na postoju, po wyłaczeniu silnika. Przy próbie ponownej jazdy, po kilku sekundach wszystko wraca na nowo.
  • Pomocny post
    Poziom 9  
    Po grających zaworach i czujniku ciśnienia można wnioskować, iż ciśnienie jest za słabe, to, ze ci ustało po "naprawie układu chłodzenia" to zwykły przypadek, wepnij się manometrem w miejsce czujnika oleju i sprawdź ciśnienie, jak będzie zbyt niskie, to do wymiany pompa oleju, ale przedtem spuść olej i zobacz jaki wypłynie, jak bardzo syf to, może po prostu przytkany smok oleju.
    Domniemam, że olej i filtr wymieniłeś po wymianie silnika i nie nalałeś superolu.
  • Pomocny post
    Poziom 38  
    A ja stawiam, że zakupiony silnik jest wzorcem niemieckiej technologii zamieszkałej na tamtejszym szrocie czyli zarżnięty. :-) Choć jest taka opcja, że to pompa bo i one się psuły nie można wykluczyć wytartych panewek przez co ciśnienia nie utrzyma.
  • Poziom 4  
    Grające zawory mogły być skutkiem złego ciśnienia, a raczej braku oleju we wszystkich kanałach olejowych w silniku, który nie był dawno odpalany. Nim wszystko doszło do normy, trzeba było chwilę zaczekać. Więc mamy następny błąd. Obecnie silnik chodzi naprawdę ładnie. Lecz wracając do piszczenia oleju, Zamówiłem nowe czujniki, miały być za parę godzin, w tym czasie zdemontowałem stare. Pierwszy brązowy stawiał właściwy opór, drugi odkręciłem palcami. Był luźny. No i mamy następną teorię spiskową. Jaka była moja radość, gdy po wymianie obu czujników, właściwym ich dokręceniu zrobiłem 50 km trasę próbną bez żadnych sensacji. Ale następny dzień przyniósł rozczarowanie. Piszczenie wróciło, pomagała lekka przygazówka i obroty ok. 3 tys. Silnik nic mi nie mówił, nie stukał, temperatura b. ładna, brak spadku mocy. Został pomiar ciśnienia i oględziny oleju. Tu też bardzo ładnie wszystko wyglądało. Sprawdziłem u dwóch mechaników. Pozostała elektryka. Nie zamykam jeszcze postu, bo dopiszę zakończenie tematu, Może ktoś znajdzie coś ciekawego dla siebie. Na razie sprawdzę napięcie ładowania. Poszła mi żarówka od pozycyjnych, to też pewna poszlaka
  • Pomocny post
    Poziom 43  
    Silnik szrot-wylatane panewki wału i brak ciśnienia.
  • Poziom 4  
    Byłem na ciśnieniu, wskazania bardzo dobre, tak stwierdził mechanik, to przeszło 3 bary przy 2 tys. obrotów. ok 1 bara na obrotach jałowych. Powiem tak, nim się poddam, bo to auto mnie naprawdę sporo kosztowało - 222 euro holowanie 1km z autostrady w de, 2300 pln laweta do kraju, silnik, oleje filtry, rozrząd, wymiana 1500 pln. Plus to, że od 2 tygodni powinienem już siedzieć w Berlinie i pracować, przeglądnę jeszcze deskę pod kątem zimnych lutów. Później podejmę decyzję czy oddać na żyletki czy oprawić w ramkę z opisem najdroższa jeszcze jeżdżąca B4 na polskich drogach. Na razie nie zamknę tematu, odezwę się po przeglądzie deski.
  • Pomocny post
    Moderator Samochody
    chornobylskaja napisał:
    przeszło 3 bary przy 2 tys. obrotów. ok 1 bara na obrotach jałowych

    Chyba na zimnym oleju...
  • Poziom 38  
    Paneweczki??? 1 bar na wolnych to chyba bedzie stukac.
  • Pomocny post
    Moderator Samochody
    Nie, jak na ten silnik to bardzo dobry wynik, pod warunkiem że mierzone na gorącym oleju.
  • Poziom 4  
    na bardzo gorącym oleju - piszczącym buzerze dojechałem do mechanika, by mógł w szczegółach zobaczyć o co mi chodzi.
  • Poziom 4  
    Zimne luty na desce, Zrobione 300 km bez pisku, dziękuję Kolegom za pomoc, Pozdrawiam,