Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

polskie auta elektryczne - informacja

byCris 23 Dec 2017 16:55 7002 131
SterControl
  • #121
    vodiczka
    Level 43  
    tzok wrote:
    akumulatory Li-Ion 1S, czyli o napięciu 4,2V. 2,6Ah * 4,2V = 12Wh
    Czy to nie jest napięcie maksymalne po naładowaniu a średnie to ok. 3,6V?
  • SterControl
  • SterControl
  • #123
    vodiczka
    Level 43  
    Życzę wszystkim kolegom zdrowych, pogodnych Świąt Bożego Narodzenia i pomyślnego Nowego Roku. :!:
    A w przyszłoroczną wigilię e-samochodu pod choinką, alternatywnie - stabilnej ceny E95 = 4,00PLN/litr przez cały rok.
  • #125
    Zbigniew 400
    Level 38  
    Znowu bzdury.
    Koszt 1 godziny lotu 10zł, tylko ile kosztuje zestaw silnik + akumulator.
    A ile kosztuje silnik spalinowy i paliwo na 1 godzinę lotu.

    Zaczadzenie ekonomiczne.
  • #126
    vodiczka
    Level 43  
    JESIOTR1 wrote:
    Siła nie występuje a pojazd się porusza.
    Kolega nadal niereformowalny czy dla żartu przyjmuje brak siły tarcia?
    Gdyby siła nie występowała, byłoby jak w dowcipie: "Ciało raz puszczone, puszcza się dalej samo"
  • #127
    JESIOTR1
    Level 33  
    vodiczka wrote:
    "Ciało raz puszczone, puszcza się dalej samo"

    Masz w końcu rację - Brawo Ty !...https://pl.wikipedia.org/wiki/Zasady_dynamiki_Newtona
  • #128
    jurekk55
    Level 36  
    JESIOTR1 wrote:
    Masz w końcu rację - Brawo Ty !...https://pl.wikipedia.org/wiki/Zasady_dynamiki_Newtona


    Tyle że to,to odnosi się do warunków laboratoryjnych
  • #129
    Tommy82
    Level 41  
    Przecież jedyny sens pojazdów elektrycznych to uniezależnienie się od gości w turbanach.
    U nas porblem jest taki ze prąd mamy z węgla to kosztuje w różnych miejscach w zasadzie im mniej takiego prądu zużyjemy tym dla nas lepiej.
    Znaczna cześć nowych pojazdów to pojazdy kupowane przez firmy w celach optymalizacji podatkowych, lepiej kupić droga furę i amortyzować czy wliczać w koszty leasing niż zapłacić podatek. Znaczna część użytkowników indywidualnych kupuje pojazdy używane często po firmach (nawet jak tego są nieświadomi) bo taniej. Pojazd nawet używany z akumulatorami do wymiany nie będzie tańszy. Lub dla sprzedającego będzie prawie bez wartościowy by kupujący skompensował tak koszt akumulatorów. To powoduj koszty "wyeksploatowania" u leasingodawców czy właścicieli kupisz auto które za 5 lat sprzedasz za bezcen. Znaczna cześć firm kupuje auta do latania z grubymi przebiegami dziennymi uzasadniającymi zakupy diesli gdzie elektryk nie ma prawa bytu.
    Wszystkie przeliczenia kilometrów są bez sensu bo auto o zasięgu 100-200 km jest do latania w kolo komina. Ile kilometrów zrobi takie auto latając do pracy czy biedronki. Więc przebieg takiego auta nie osiągnie limitu przebiegu akumulatora a akumulatory zużyje czas, w matematyce wyjdzie jeszcze drożej.

    Jasne można powiedzieć ci czy tamci to potrafią to my też możemy nie jesteśmy gorsi. Niestety jesteśmy. Zróbmy ściepę narodową i kupmy bombę atomowa. Gierek próbował i mu nie wyszło.
    To może w kosmos lećmy w USA latają przecież. Jasne latają ale ze dwie dekady zaoszczędzili na "zielonej karcie" dla Wernera von Brauna którego miejsce powinno być w zasadzie w Norymberdze.

    Niemcy nie postanowili że będą robić pasaty TDI ale zanim do tego doszli produkowali garbusy i to będąc u progu lotu w kosmos a i do bomby atomowej wcale nie daleko byli by jak by nie polityka która wygoniła z ich kraju żydowskiego pochodzenia naukowców.
    Zanim niemcy zaczęli robić pasaty mieli silne podstawy w postaci firm takich jak bosch, siemens, junkers, zakała kruppa, mercedes, BMW, volkswagen audi, DKW, BASF, Grundig, Bayer, Miele, MAN czy tych od miśków haribo. etc. I to wszystko w zasadzie już przed wojną. To gdzie są dziś to wisienka na torcie. My do 1985 klepaliśmy przedwojenny silnik 125 z dkw do wsk.

    Jasne było jak było przez 50 lat ale to nie znaczy że tę przepaś możemy od tak przeskoczyć krzycząc skaczemy.
    Nie przeskoczymy dla tego twierdzenie że będzie milion pojazdów elektrycznych jest bez sensu.

    Zacząć należy gdzieś indziej po pierwsze potrzebna jest promocja innowacyjności w firmach małych średnich i dużych, po drugie ukierunkowanie części działalności naukowej na kierunek biznesowy gdzie wymiarem sukcesu będzie nie liczba publikacji kasa z opracowanych technologi, leków etc. Po co robić kolejna metodę produkcji tego czy owego skoro jest droższa od zakupu licencji?

    Papier wszystko przyjmie. Ale lepiej jest zrobić coś na co licencje ktoś kupi.
    Problemem pojazdów elektrycznych będą środki (pierwiastki) do produkcji choćby akumulatorów. Niemcy już myślą jak to rozwiązać a my się obudzimy z tradycyjna ręka w nocniku jak się okażę że jednak potrzeba.

    Co powinniśmy robić? Po pierwsze innowacyjność innowacyjność innowacyjność i to nie pod okiem obecnych uczelni bo te są nastawione na przepieprzanie dotacji.

    Należy zacząć od pozytywistycznej pracy u podstaw jak ktoś będzie mieć podstawowe klocki to zrobi resztę. Tak działała wielka rewolucja przemysłowa na tym opiera się rozwój USA czy nawet polskie dwudziestolecie międzywojenne, czyli wszędzie tam gdzie nie było marksa i engelsa. Na prywatnej inicjatywie a nie na planie centralnym.

    Co u nas? u nas trzeba by zacząć po pierwsze od infrastruktury energetycznej bo puki co i tam nam prądu braknie za parę lat a po drugie od rozproszenia produkcji prądu ze źródeł odnawialnych ale nie tylko.
    Tylko znowu nie socjalistycznie, nie kupujemy prądu od producentów drożej niż jest wart i upychamy konsumentom a tak by produkcja prądu była tańsza niż z węgla. Niech producenci kombinują, by się wszystkim opłaciło i kowalski jak mu sąsiad postawi jakiś wiatrak czy coś obok wiedział ze ma przez to prąd w gniazdku taniej a nie ze ktoś tam kosi kasę.

    Mamy problemy z powodziami to zacznijmy od budowy małych zbiorników retencyjnych które będą produkować prąd.
    Jak kowalski chce mieć panele niech ma ale płacimy za prąd wtedy kiedy jest sieci potrzebny. Jaki jest sens kupować prąd który będzie robić górkę zamiast zasypywać dołek.

    Pomysł z pojazdami elektrycznymi zacznijmy od jakiejś analizy jakiś założeń jakiegoś projektu jakiegoś modelu biznesowego a nie nierealnych celów. Zastanówmy się jakie cele są nam potrzebne jak możemy je osiągnąć jak rozwiązać inne problemy. Jak będziemy mieć sieć o odpowiedniej wydolności możemy skorzystać z akumulatorów pojazdów jako rozproszony bufor na prąd. A może model rowerów miejskich.

    Obecne założenia są po prostu nierealne według mnie, to jest podejście od dupy strony. Zabawa dla bogatych a jakieś ograniczenia wjazdu dla nie elektyków to nic innego jak realizacja nierealnego widzimisię za pomocą opresji które będą musiały iść dalej.

    Niestety w naszym kraju kierowcy to dojne krowy. Mogą być jeszcze bardziej dojne lub doić będzie trzeba innymi kanałami. Swoje zdoić muszą bo "rząd wyżywić się musi" taki czy owaki. Nie liczcie na to że w momencie jak nie będziecie mogli własnego prądu produkować będzie tanio w dłuższej perspektywie.
  • #130
    vodiczka
    Level 43  
    Tommy82 wrote:
    Jaki jest sens kupować prąd który będzie robić górkę zamiast zasypywać dołek.
    Kiedy robi górkę? Rozejrzyj się po ulicach ok. 12 w dzień i 12 w nocy :)
    Tommy82 wrote:
    Wszystkie przeliczenia kilometrów są bez sensu bo auto o zasięgu 100-200 km jest do latania w kolo komina.
    Może się zdziwisz ale większość prywatnych aut osobowych nie robi więcej niż 200 km/dobę.

    Przy 250 dniach jazdy w roku, 100-200 km daje roczny przebieg 25 000 -50 000 km.
  • #131
    Tommy82
    Level 41  
    @vodiczka
    Chodzi o to żeby system skupu był inteligentny by prąd był kupowany jak potrzeba drożej a jak nie potrzeba taniej albo wcale wtedy sprzedawcy będą kombinować jak go mieć wtedy kiedy potrzeba.
    Elektryki spowodują ze ludzie będą je ładowali w pracy w tym w czasie szczytu.

    Tak ale gospodarstwa domowe nie kupują najczęściej nowych aut. Rynek nowych aut napędzają firmy. Znaczna część lekarzy to też zakupy na firmy. Znaczna część firm kupuje auta "do latania".
    Nie kupią elektryków więc nie zasilą rynku wtórnego. Zresztą wszystko zależy jaka będzie strata na takim aucie część ceny odsprzedaży też jest istotna. Firmy którym pasował by elektryk mogą nie być zainteresowane nim ze względu na cenę odsprzedaży na rynku wtórnym bo kupujący musi zapłacić za uto i za nowe baterie a tego mogą korzyści nawet nie skompensować.
  • #132
    tzok
    Moderator of Cars
    vodiczka wrote:
    Może się zdziwisz ale większość prywatnych aut osobowych nie robi więcej niż 200 km/dobę.
    ...prawda, tylko to jest najmniej interesująca grupa docelowa. Większość nowych samochodów to samochody firmowe. To je widzimy w dużych miastach w korkach i gnające po autostradach "ile fabryka dała" i to one robią przebiegi. Prywatne stoją po garażach i parkingach osiedlowych, ruszane w weekendy i na wakacje... a jak stoją to nie produkują zanieczyszczeń. Zatem ani z ekonomicznego ani z ekologicznego punktu widzenia nie ma sensu ich wymieniać na elektryczne.