PeCeZu napisał: Homologacja obowiązuje we wszystkich lampach, które posiadasz na zewnątrz auta
ociz napisał: Podświetlenie tablicy rejestracyjnej jako jedyne z zewnętrznego oświetlenia nie wymaga żadnej homologacji
Rzeczywiście w procesie dopuszczenia pojazdu do ruchu sprawdzane są wszystkie źródła światła i KAŻDE z nich (oświetlenie zewnętrzne) musi uzyskać osobne świadectwo homologacji. Jeżeli chodzi natomiast o przegląd techniczny, to "zmanipulowane" oświetlenie tablicy rejestracyjnej traktowane jest jako tzw. "usterka drobna" i pozwala zaliczyć badanie pozytywnie. Nawet nie tak dawno temu pisałem o tym na elektrodzie, jest nawet link do przepisu:
https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3267072.html
wojtasek105 napisał: oczywiście nic nie napisane o homologacji, stąd moje pytanie, czy mogę legalnie na nich jeździć
Tu mamy następny aspekt sprawy wymagający podkreślenia: Mamy już podstawę prawną, że lampa oświetlenia tablicy nie musi spełniać warunków homologacji. Jednak żarówki LED będące zamiennikami "mechanicznymi" zwykłych żarówek (czyli takie z trzonkami W5W, T10 - pasujące do oprawy) bardzo często świecą jak kaganki - zwłaszcza te starszej generacji. I tu nie będzie można się powołać na wspomniany przepis, bo co innego brak homologacji, a co innego widoczność tablicy podświetlonej takimi świeczkami
wojtasek105 napisał:
To samo dotyczy podświetlenia kabiny, czy na przeglądzie mogą się do tego doczepić?
Kiedyś policjant mi się doczepił na drodze. Miałem takie niebieskie "ambient light" wstawione w lampę nad lusterkiem, świecące razem z pozycyjnymi. Nie podobało mu się, że są w czasie jazdy widoczne przez tylną szybę. "Tak, tak - ma pan rację panie władzo" I na tym się skończyło.
teskot napisał: W ruchu drogowym nie wolno Ci stosować żarówek H4 o mocy innej niż 55/60W
Nieprawda. Żaden przepis w tym względzie nie posługuje się MOCĄ źródła światła. Żarówka musi mieć homologację, ma również określony przepisami zakres światłości.
wojtasek105 napisał: Widzę też żarówki +150% Philipsa, w czym tkwi problem w takich żarówkach?
Już były na ten temat tomy napisane, ale tak w skrócie: ktoś kiedyś chciał zwiększyć moc klasycznych, poczciwych żarówek H4. Zuwagi na ograniczenia technologiczne materiału żarnika nie było wtedy możliwe podniesienie temperatury żarnika (prawie błyskawicznie żarnik się przepalał) to ten ktoś zastosował żarnik dłuższy, z grubszego drutu żeby w ten sposób powiększyć powierzchnię emisji światła. Przy tej samej temperaturze pracy żarnik miał większą moc - jednak technologicznie był to ślepy zaułek, bo niby światło było silniejsze, ale nieproporcjonalnie duża część prądu zamieniana była na promieniowanie podczerwone - czyli po prostu ciepło niszczące konstrukcję reflektora. Dużo ważniejsza wada takiej żarówki to kształt żarnika: ponieważ jest on dużo dłuższy przestaje być punktowym źródłem światła jak w żarówce homologowanej. Częściowo "wychodzi" więc poza geometryczny środek reflektora i taki reflektor po prostu zaczyna oślepiać.
Postęp technologiczny pozwolił pójść inną drogą - kształt żarnika jest taki jak ma być, zwiększenie siły światła osiągnięto natomiast poprzez zwiększenie temperatury włókna. Żarnik świeci dużo jaśniej (bielsze światło), a dodatkowo pozwoliło to na zwiększenie sprawności żarówki - bo mniejsza jest emisja promieniowania podczerwonego. Taka jest właśnie idea żarówek "+coś tam%" Łatwo się domyślić, że im tych procentów więcej, tym temperatura żarnika musi być wyższa. Niestety - wiąże się z tym jej dużo mniejsza odporność na niesprawności układu ładowania pojazdu - głownie skoki napięcia oraz ciągłe przekroczenie napięcia nominalnego w którym taka żarówka może pracować. Prawdopodobnie stąd wynikają sygnały niezadowolenia o ich szybkim przepalaniu się. Ja osobiście nie narzekam. Dbam o układ ładowania i nie zauważam specjalnego skrócenia ich żywotności w porównaniu do klasycznych H4