Witajcie niestety kolejny raz ;(
Jestem zmuszony jeszcze raz w ciągu tego tygodnia prosić Was o pomoc no ale co uroki marki ;P
Samochód był u kilku mechaników ale niestety usterka jest dosyć trudna do zdiagnozowania. Otóż silnik na wolnych obrotach wpada w wibracje i gaśnie. Dzieje się tak jednak po przejechaniu około 30-60km. I to jest problem bo przyjeżdżam do mechanika a ten "Panie co chcesz auto jeździ".
Ostatnio przed umówionym terminem zrobiłem 30km i autko stało u nich na podjeździe z włączonym silnikiem z 20min i nic autko jeździ pięknie.
Pierwsza diagnoza - uszkodzona cewka zapłonowa - wymieniona
Druga diagnoza - wtryski - wymienione
Trzecia diagnoza lewe powietrze - załatwione
Czwarta - czujnik temp powietrza - zrobiony
Zabrałem się więc za diagnozowanie sam i jeździłem z podłączonym tabletem z programem na androida do diagnostyki samochodowej. Nie wykryło żadnych błędów natomiast wiem już co wywołuje problemy. Otóż komputer przestaje otrzymywać odczyty z sond lambda.
Twingo ma 2 sondy i obydwie w jednej chwili chwili schodzą na może 0,2V i tak się trzymają. Podejrzewam że jest to stan ubogi bo w tym momencie korekty wtrysków idą do góry powoli i po 3min korekty wtrysków są +100% i zalewa silnik kiedy tylko się zatrzymam.
Samochód mam od miesiąca. Kiedy wracałem od sprzedającego po 80km zapalił mi się błąd silnika. Po podpięciu kompa okazało się że usterka to "zapchany katalizator". Przegoniłem troszkę auto i skasowałem błąd. Wydawało mi się że załatwiłem problem bo błąd już się nigdy nie pojawił. Natomiast komputer jest głupi, błąd katalizatora zapala się kiedy 2lambda nie daje odczytów. Więc wtedy padła tylko jedna. Teraz padają obydwie jednocześnie. Gdyby problem był z jedną to ok sonda padła ale dwie jednocześnie?
Czyli tak:
Najpierw po 80km padła lambda numer 2
Potem po skasowaniu błędu przez 2tyg był spokój bo nie jeździłem nigdzie dalej.
Teraz po przejechaniu różnie od 20km do 50km padają jednocześnie 2 sondy. Na wykresie mam piękne dwie nurkujące linie.
Usterka nie wystąpiła po dużych ulewach ani myciu auta na myjni
Usterka zawsze ustaje po ostygnięciu auta. Poczekam 15min nie dotykając auta zapali pięknie a i sondy pięknie reagują.
Wydaje mi się że jest to zależne od temp zewnętrznej ponieważ ostatnio w czasie deszczu zrobiłem 2x 60km i autko jeździło bardzo ładnie.
W czasie kiedy silnik zalewa telepie się cały a sondy są martwe więc to raczej nie jest problem z połączeniem.
Jeżeli pójdę do mechanika pewnie będzie chciał sondy nowe dawać...
Zaraz na naprawy wydam więcej niż za auto ;(
Jestem zmuszony jeszcze raz w ciągu tego tygodnia prosić Was o pomoc no ale co uroki marki ;P
Samochód był u kilku mechaników ale niestety usterka jest dosyć trudna do zdiagnozowania. Otóż silnik na wolnych obrotach wpada w wibracje i gaśnie. Dzieje się tak jednak po przejechaniu około 30-60km. I to jest problem bo przyjeżdżam do mechanika a ten "Panie co chcesz auto jeździ".
Ostatnio przed umówionym terminem zrobiłem 30km i autko stało u nich na podjeździe z włączonym silnikiem z 20min i nic autko jeździ pięknie.
Pierwsza diagnoza - uszkodzona cewka zapłonowa - wymieniona
Druga diagnoza - wtryski - wymienione
Trzecia diagnoza lewe powietrze - załatwione
Czwarta - czujnik temp powietrza - zrobiony
Zabrałem się więc za diagnozowanie sam i jeździłem z podłączonym tabletem z programem na androida do diagnostyki samochodowej. Nie wykryło żadnych błędów natomiast wiem już co wywołuje problemy. Otóż komputer przestaje otrzymywać odczyty z sond lambda.
Twingo ma 2 sondy i obydwie w jednej chwili chwili schodzą na może 0,2V i tak się trzymają. Podejrzewam że jest to stan ubogi bo w tym momencie korekty wtrysków idą do góry powoli i po 3min korekty wtrysków są +100% i zalewa silnik kiedy tylko się zatrzymam.
Samochód mam od miesiąca. Kiedy wracałem od sprzedającego po 80km zapalił mi się błąd silnika. Po podpięciu kompa okazało się że usterka to "zapchany katalizator". Przegoniłem troszkę auto i skasowałem błąd. Wydawało mi się że załatwiłem problem bo błąd już się nigdy nie pojawił. Natomiast komputer jest głupi, błąd katalizatora zapala się kiedy 2lambda nie daje odczytów. Więc wtedy padła tylko jedna. Teraz padają obydwie jednocześnie. Gdyby problem był z jedną to ok sonda padła ale dwie jednocześnie?
Czyli tak:
Najpierw po 80km padła lambda numer 2
Potem po skasowaniu błędu przez 2tyg był spokój bo nie jeździłem nigdzie dalej.
Teraz po przejechaniu różnie od 20km do 50km padają jednocześnie 2 sondy. Na wykresie mam piękne dwie nurkujące linie.
Usterka nie wystąpiła po dużych ulewach ani myciu auta na myjni
Usterka zawsze ustaje po ostygnięciu auta. Poczekam 15min nie dotykając auta zapali pięknie a i sondy pięknie reagują.
Wydaje mi się że jest to zależne od temp zewnętrznej ponieważ ostatnio w czasie deszczu zrobiłem 2x 60km i autko jeździło bardzo ładnie.
W czasie kiedy silnik zalewa telepie się cały a sondy są martwe więc to raczej nie jest problem z połączeniem.
Jeżeli pójdę do mechanika pewnie będzie chciał sondy nowe dawać...
Zaraz na naprawy wydam więcej niż za auto ;(
