Zerknijcie na to zdjęcie, ilość certyfikatów, jakie spełnia ten zasilacz do laptopa jest przerażająca. Czy to już nie paranoja? Część tych standardów nadaje sam producent niejako deklarując spełnienie wymogów i ponosi za to odpowiedzialność. Jednak na pewno dochodzą kwestie badań i testów. Dlatego tak ciężko jest wypuścić działające urządzenie, może tak niewiele jest rodzimych startupów, które sukces odniosły na polu hardware. Ilość norm jakie musi spełniać urządzenie przyłączone do sieci elektrycznej lub radiowe jest przerażająca. I to nieważne, że użyłeś modułu np. WiFi spełniającego normy, jak i tak musisz przeprowadzić badanie całego urządzenia. Dużego producenta stać na to, niewielką polską firmę, która nawet nie wie, czy produkt odniesie sukces nie za bardzo.
Twórca portalu elektroda.pl od roku 1999. Zajmuje się opieką portalu, od czasu do czasu publikując tutaj ciekawostki i felietony. Interesuje się wszystkim, co jest związane z nowymi technologiami. Z wykształcenia technik elektronik, inżynier i magister informatyki po Politechnice Łódzkiej.
gulson napisał 26234 postów o ocenie 4649, pomógł 123 razy.
Mieszka w mieście Kielce.
Jest z nami od 2001 roku.
Oj tam, oj tam. Chińczycy mogą sobie wszystko nadrukować, Kto ich sprawdzi czy faktycznie mogą?
Sprzedaż i serwis kas fiskalnych oraz sprzętu towarzyszącego.
Sprzedaż części zamiennych.
Porady tylko na forum!
Pozdrowienia z Podlasia (nie mylić z woj.podlaskim)
Mnie bardziej zainteresowało "+, -, signal" przy rozpisie wtyczki Czyli w zasilaczach też już stosują komunikację? Może odczyt amperażu itp? Albo po prostu ID, czy oryginalny?
Czyli w zasilaczach też już stosują komunikację? Może odczyt amperażu itp? Albo po prostu ID, czy oryginalny?
W ten sposób laptop sprawdza czy zasilacz ma odpowiednią wydajność prądową. Takie rozwiązania stosuje lenovo, hp, dell. Różnie jest to realizowane, zwykle jest to rezystor podłączony do plusa, który w laptopie w połączeniu z drugim daje dzielnik napięcia. W dellu tak jak kolega wyżej napisał jest układ 1wire.
Zasilacze Della mają na przykład pin z 1-wire do odczytania modelu zasilacza.
Dokładnie, dlatego biosy Della pokazują jaki zasilacz masz podłączony aktualnie. Z chińczyka, czy innego klona możesz zasilać urządzenie, ale akumulatora już nie ładuje.
Jak dobrze pamiętam w zasilaczach della siedzi DS2405- to on odpowiada za linię 1-wire. Przynajmniej ja trafiłem na taki bo przerabiałem pod lapka hp.
Dele i Lenovo mają dodatkowy przewód do komunikacji 1-wire, w Lenovo był DS2501 "1kb Add Only Memory".
Byłoby nieźle gdyby magistrala 1-wire mogła odczytać temperaturę, całkowity czas pracy zasilacza i inne parametry które np. mogłyby służyć diagnostyce i prognozowaniu awarii zasilacza.
Byłoby nieźle gdyby magistrala 1-wire mogła odczytać temperaturę, całkowity czas pracy zasilacza i inne parametry które np. mogłyby służyć diagnostyce i prognozowaniu awarii zasilacza.
Ale wtedy nie musiałbyś kupować nowego. Więc po co???
Ilość norm jakie musi spełniać urządzenie przyłączone do sieci elektrycznej lub radiowe jest przerażająca. I to nieważne, że użyłeś modułu np. WiFi spełniającego normy, jak i tak musisz przeprowadzić badanie całego urządzenia. Dużego producenta stać na to, niewielką polską firmę, która nawet nie wie, czy produkt odniesie sukces nie za bardzo.
To nie jest do końca tak. Generalnie musisz spełniać jako minimum odpowiednie EMC i RoHS, i móc zadeklarować CE. Dodatkowe jeśli urządzenie może stwarzać zagrożenie (czyli np. zasilane z sieci elektrycznej). Dopiero się robi zabawnie jeśli chcesz sprzedawać na cały świat albo w szczególnych przeznaczeniach (np. przemysł, medyczne albo motoryzacja). Wtedy dochodzi całe mnóstwo innych norm.
Samo wypuszczenie urządzenia zasilanego z akumulatora ładowanego poza urządzeniem, albo bateryjnie jest względnie proste: testy EMC+deklaracje RoHS od producentów wszystkich części + w niektórych przypadkach REACH. Przy zasilaniu z zasilacza dostępnego na rynku ilość testów rośnie, ale dalej tragedii nie ma. Co nie zmienia faktu, że dobrze jest mieć z 10k PLN w zapasie na takie badania.
A potem ktoś ściąga z Chin smartfona - w wersji produkowanej na Chiny, mimo że identycznej z europejską - i celnicy nie wpuszczają go do Polski, bo CE nie ma...
Ostatnio spotkałem sie z chińskim zasilaczem komputerowym na którym było oczywiście CE, jednak już na oko było widać, że to szajs, po dogłębnej analizie okazało się, że CE oznaczało angielsko brzmiącą nazwę chińskiego producenta o nazwie Central Europe a oczywiście logo firmy jest identyczne ze znakiem CE
Te certyfikaty tą są tak zwane " dupochrony " nie wymagane żadnymi rozporządzeniami. Producent sprzedając dziesiątki tysięcy takich zasilaczy ponosi odpowiedzialność gdyby których z nich spowodował np: wypadek. Wtedy musiał by wypłacić zadość uczynienie poszkodowanym ( co jest najmniejszym kosztem) gorsze jest to, że musiał by nieodpłatnie usunąć wadę we wszytkich produktach danego typu - czyli w praktyce wymienić wszystkie zasilacze, które sprzedał.
Jedyne co tak naprawdę musi mieć to CE. Cała ta chmura certyfikatów jest po to aby potem przed sądem wykazać, że skoro tyle niezależnych instytutów potwierdziło, że z zasilaczem jest wszystko ok to nie on jest winien i nie ma potrzeby aby naprawiać rynek.
Z tego samego powodu co jakiś czas producenci produkujący np lodówki zmieniają typ urzadzenia czyli zamiast numerów np: DYZ 009211 wypuszczają urządzenie o identycznej konstrukcji z numerem DUZ00922. Tylko po to aby w razie nakazu naprawy rynku ograniczyć skalę napraw do tego danego typu.
Dodano po 1 [minuty]:
rs6000 napisał:
Ostatnio spotkałem sie z chińskim zasilaczem komputerowym na którym było oczywiście CE, jednak już na oko było widać, że to szajs, po dogłębnej analizie okazało się, że CE oznaczało angielsko brzmiącą nazwę chińskiego producenta o nazwie Central Europe a oczywiście logo firmy jest identyczne ze znakiem CE
Jako ciekawostkę powiem wam, że gdy kupicie urządzenie bez CE nabitego na obudowie lub instrukcji macie pełne prawo oddać to sprzedawcy. Gdyby odmówił informujecie grzecznie, że nielegalnie rozprowadza produkt nie dopuszczony do obrotu w UE i nie ma nic do gadania - w razie co małe zgłoszenie do pipu zamyka mu biznes. Tak właśnie ostatnio dostałem opis wyprowadzeń programatora LPG kiedy producent stwierdził, że to jego tajemnica i mi może podać
Co do telefonów ściąganych prywatnie z Chin, to braku CE czepiają się celnicy w węzłach Poczty Polskiej bodaj w Przemyślu i w Poznaniu. Reszta kraju może bez problemu zamawiać chińskie wersje smartfonów na popularnej chińskiej platformie sprzedażowej, natomiast ci, którzy podlegają pod WER Przemyśl i WER Poznań skazani są na wersje produkowane na Europę. W przypadku których też czasem bywają problemy z tym CE (np. jest znaczek CE na opakowaniu, a nie ma dołączonego związanego z tym odpowiedniego świstka), a poza tym urzędy te czepiają się też braku instrukcji obsługi w języku polskim (właściwie nie rozumiem, na jakiej podstawie - według przepisów taka jest wymagana przy sprzedaży na terenie Polski i to tylko w sytuacji, gdy firma sprzedaje coś osobie prywatnej, a nie przy sprzedaży między firmami czy osobami prywatnymi).
Dele i Lenovo mają dodatkowy przewód do komunikacji 1-wire, w Lenovo był DS2501 "1kb Add Only Memory".
Co do Lenovo, na pewno? AFAIK zasilacz 95W w ThinkPadach miał go w powietrzu, zresztą obecnie mamy T420 chodzi na zasilaczu od Della z lekko naciętą wtyczką żeby dało się wcisnąć w gniazdo
Brakuje jeszcze znaczka Polskiego Towarzystwa Stomatologicznego. Problem-wbrew temu, jak by się mogło wydawać-banalny nie jest. Trzyletni berbeć zawsze może go próbować gryźć.
Tak, ale wtedy, poza przypadkiem sprowadzenia go na własny użytek zza granicy (a nawet i z tym różne instytucje robią problemy), nie bardzo ma on prawo znaleźć się w Polsce.
Jak nie jak tak ? Pracuje w firmie gdzie produkowana jest elektronika i jakos jest używana pasta non RoHS Dla zamowień klientow poza UE.
RoHS i REACH może być pominięty do zastosowań, gdzie jest kwestia zagrożenia życia, np. w sprzęcie medycznym lub w strategicznych gospodarczo, np. w energetyce, no i oczywiście w automotive. Standardowa elektronika użytkowa MUSI być wg RoHS i REACH.
Tak się składa, że też pracuję w firmie produkującej elektronikę...