Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Volkswagen Golf 4 - czy dzisiaj warto doładowywać akumulator przed zimą?

Ciejkaa 26 Wrz 2017 11:48 8076 173
  • #61
    gimak
    Poziom 38  
    vodiczka napisał:
    Nie powielaj stereotypów. Zamiast twierdzić, ze przy 13,8V akumulator jest permanentnie niedoładowany odpowiedz sobie na dwa pytania:
    1. Jakiemu stopniowi naładowania odpowiada napiecie 13,8V?

    Staram się nie powielać stereotypów szczególnie tych które uważam za szkodliwe.
    Opierając się na materiałach które posiadam, to przy ładowaniu do napięcia:
    - 13.8 V, stopień naładowania będzie wynosił 70-75 %,
    - 14.4 V, stopień ten będzie wynosił do 90%,
    - 15.0 V, będzie to 100%.
    vodiczka napisał:
    2. Jakie napięcie ma (nowy) akumulator naładowany do pełna prostownikiem (obojętne czy pod tym pojęciem rozumiesz 14,7V czy 15,6V)
    po 24h od zakończenia ładowania? Akumulator nie jest podłączony do instalacji samochodowej.

    Na to pytanie mogę odpowiedzieć, bo to akurat pomierzyłem i przyznam, że byłem tym trochę zaskoczony. Zaskoczony dlatego, że akumulator ładowany prostownikiem z pełną automatyką (przerywanie ładowania przy napięciu ok. 15V, a ustawiana jest tylko pojemność akumulatora), to w 2 letnim akumulatorze 55 Ah, po 24 h, napięcie niepodłączonego 2-letniego akumulatora wynosiło 12.8V. Prostownikiem tym w zasadzie ładowałem dotychczas swoje akumulatory.
    Natomiast przy ładowaniu tego samego akumulatora prostownikiem bez żadnych bajerów (trafo 11.6V~ na wyjściu + mostek) do napięcia 15.0V (przy prądzie końcowym 100mA), po 24h napięcie spadło do 14.2V, a po 48h spadło do 13.0V. Te wartości właśnie mnie trochę zaskoczyły.
    Przy tym napięciu pojawiły się też śladowe oznaki gazowania. Wygląda na to, że akumulator w ten sposób ładowany, jest w większym stopniu naładowany niż wcześniejszą metodą.
    Przytoczę jeszcze inny przykład. Ładowanie akumulatora tego samego akumulatora rosyjskim prostownikiem z ustawianiem prądu ładowania (odczepy na trafo) z dołożonym przeze mnie układem kontroli napięcia przerywającym ładowanie przy napięciu 14.8V i wznawiającym go przy spadku do 12.8V. Prostownik ustawiony był na najniższy prąd i wynosił on 5A. Prąd ten trzymał się przez cały czas ciągłego ładowania oraz podczas ładowania przerywanego. Napięcie akumulatora po 24h spadło do 12.3V. Początkowo myślałem, że to efekt tego, że prostownik był zasilany z agregatu prądotwórczego w garażu, ale taki sam efekt był przy ładowaniu tym samym prostownikiem zasilanym z sieci.
    Wygląda na to, że przy takim trybie (stały prąd, ograniczenie napięciowe), przy dużym prądzie ładowania akumulator nie osiąga pełnego naładowania.
    Wniosek jaki ja z tego wyciągam jest taki, że dla akumulatora najkorzystniejszy jest proces ładowania stałonapięciowy, napięciem 14.8-15.0V - w pełni realny przy zasilaczach impulsowych, w mniejszym stopniu przy transformatorowych.
    I jeszcze jedna moja uwaga na marginesie tego. Ładowania akumulatora przez alternator napięciem 13.8V, w samochodzie nie eksploatowanym intensywnie, to nieporozumienie, bo takie napięcie jest właściwe tylko przy pracy buforowej, a w tym przypadku tak nie jest.
  • #62
    E8600
    Poziom 38  
    gimak napisał:
    Natomiast przy ładowaniu tego samego akumulatora prostownikiem bez żadnych bajerów (trafo 11.6V~ na wyjściu + mostek) do napięcia 15.0V (przy prądzie końcowym 100mA), po 24h napięcie spadło do 14.2V, a po 48h spadło do 13.0V. Te wartości właśnie mnie trochę zaskoczyły.
    Przy tym napięciu pojawiły się też śladowe oznaki gazowania. Wygląda na to, że akumulator w ten sposób ładowany, jest w większym stopniu naładowany niż wcześniejszą metodą.


    Znaczy, że stary prostownik lepszy? Dobrze, że mam Bestera, który ma ze 30 lat prąd teoretycznie do 5A ale wytrzymuje znacznie więcej na bezpieczniku z drutu (kiedyś to robili z sprzęty z zapasem mocy).

    Volkswagen Golf 4 - czy dzisiaj warto doładowywać akumulator przed zimą?
    Mam taki sam jak ten tylko zielony. :)

    Jakoś nie ufam tym elektronicznym prostownikom akumulator kwasowo-ołowiowy to archaiczna konstrukcja i potrzebuje archaicznego systemy ładowania moim zdaniem.

    Jeszcze taka uwaga co do spadku napięcia poniżej 15V pamiętajmy, że w trakcie ładowania elektrolit się nagrzewa zwiększając przewodność natomiast jak wystygnie po 2 dobach to normalne, że napięcie spadnie.
  • #63
    vodiczka
    Poziom 43  
    E8600 napisał:
    pamiętajmy, że w trakcie ładowania elektrolit się nagrzewa zwiększając przewodność natomiast jak wystygnie po 2 dobach to normalne, że napięcie spadnie.
    Co ma piernik do wiatraka?
    gimak napisał:
    Natomiast przy ładowaniu tego samego akumulatora prostownikiem bez żadnych bajerów (trafo 11.6V~ na wyjściu + mostek) do napięcia 15.0V (przy prądzie końcowym 100mA), po 24h napięcie spadło do 14.2V, a po 48h spadło do 13.0V.
    Czy jesteś pewny wyniku? Jeszcze nigdy nie spotkałem akumulatora, który 24h po naładowaniu miałby przynajmniej 14,0V.
    Sprawdzałem nowy akumulator ładowany tradycyjnym prostownikiem do 14,7V i uzyskałem 13,09V po 12h oraz 12,96V po 96h.
    Natomiast 6-letni, ładowany do 14,95V po 12h miał tylko 12,54V i tyle samo po 96h.
    Nie pamiętam końcowego prądu ładowania ale chyba był około. 200mA
  • #64
    gimak
    Poziom 38  
    vodiczka napisał:
    Jesteś pewny? Jeszcze nigdy nie spotkałem akumulatora, który 24h po naładowaniu miałby przynajmniej 14,0V.

    Dlatego zaznaczyłem, że byłem tym zaskoczony, akurat w tym przypadku jestem pewien, bo ze względu na to zaskoczenie, kilka razy mierzyłem napięcie.
    Fakt, że akumulator tym prostownikiem ładowałem długo, do czasu, aż przestało wzrastać napięcie - stanęło na 15.0V i przez ok. godzinę nie wzrosło, więc ładowanie przerwałem i wtedy mnie to zastanowiło, że napięcie na akumulatorze bardzo wolno zaczęło opadać, dużo wolniej niż kiedy był ładowany innymi prostownikami. Dlatego obserwowałem to dalej.
  • #65
    Wlodek22
    Poziom 29  
    Dobry prostownik jest dla akumulatora jest jak Spa. Ładuje do końca, tym samym odsiarcza, miesza elektrolit i wyrównuje poszczególne cele.
    Napięcie 14,4V jest pewnym kompromisem między pełnym doładowaniem, a bezpieczną pracą buforową. Jest do wszystkiego i do niczego. Doładuje akumulator w 100% po ok tygodniu i jest zbyt wysokie by je utrzymywać w trybie ciągłym. Więc nie ma co się łapać na reklamę tych wszystkich superowskich ceteków i bulić po 300zł, skoro prostownik za 50zł zrobi swoja robotę lepiej.
  • #66
    helmud7543
    Poziom 43  
    Gimak - napięcie dla ładowania buforowego to 13,6 V. 13,8 V podpięte definitywnie na stałe spowoduje odparowanie elektrolitu.
    13,8 V to umowne minimum, 14,7 V to umowne maksimum ładowania cyklicznego (alternator). Niższa granica to większe ryzyko zasiarczenia ale oszczędza ogniwa. Wyższa - pewniejsze doładowanie ale też zwiększenie opadu masy czynnej (powodowane przez gazowanie).
    Wyższe napięcia są dopuszczane tylko przy kontroli czasu/natężenia.
    Współczesne samochody mają kompensacje temperaturową - start przy nawet 15 V na mrozie i spadek po nagrzaniu, nawet do 13,8 V w upały. Nieraz te granice są nieco przesunięte ale tak to działa. Zapewnia lesze doładowanie i jednocześnie oszczędza ogniwa.
    Naładowany, 12 V aku w spoczynku ma mieć ok 12,6 V. Wyższe raczej nie będzie stanowić energii użytecznej zmagazynowanej w ogniwach. Jak wygląda zjawisko? W miarę jak ładujesz akumulator przyjmuje on coraz mniej energii do ogniw, tak że w końcu cały prąd idzie na elektrolizę. Stąd długie ładowanie 13,8 V da taki sam efekt jak krótkie 15 V z kontrolą natężenia i zakończeniem procesu ładowania po jego osiągnięciu. Jedno i drugie da efekt delikatnego gazowania - nie jest szkodliwe, a podobno rozpuszcza kryształy (dla mocno zasiarczonych i tak nie pomoże bo prędzej się płyty pokruszą i dostanie zwarcia, niż duże kryształy się rozpuszczą).
  • #67
    walec1980
    Poziom 9  
    Panowie u mnie auto ostatnio więcej stoi niż jeździ w związku z tym mam pytanie, kiedy alternator podładuje lepiej akumulator, podczas półgodzinnej jazdy w trasie czy godzinnego kręcenia sie po mieście? albo inaczej, czy większy wpływ na to ma odleglość przejechana (kilometry) czy czas pracy silnika?
  • #68
    gimak
    Poziom 38  
    helmud7543 napisał:
    W miarę jak ładujesz akumulator przyjmuje on coraz mniej energii do ogniw, tak że w końcu cały prąd idzie na elektrolizę.

    Tak się będzie/jest, gdy napięcie wymuszające (prostownika/alternatora), będzie większe od napięcia w pełni naładowanego akumulatora (ja to przyjmuję to napięcie na poziomie 14.7-14.8V)
    helmud7543 napisał:
    Stąd długie ładowanie 13,8 V da taki sam efekt jak krótkie 15 V z kontrolą natężenia i zakończeniem procesu ładowania po jego osiągnięciu.

    Na ładowanie do napięcia 13.8V, podstawie literatury mam odmienne zdanie - akumulator nie będzie w pełni naładowany.
    Natomiast ładowane napięciem wymuszającym w granicach 14.8-15.0V jest bezpieczne i wg mnie nie wymaga kontroli, bo akumulator po osiągnięciu tego napięcia przestanie po prostu przyjmować ładunek (prąd). Ładowanie takim napięciem wymuszającym nie jest na pewno szybkie.
    Nie wiem jak to wygląda w prostownikach impulsowych, ale w prostownikach transformatorowych, Napięcie wymuszające ładowanie nie jest tożsame z napięciem jakie normalnie mierzymy na zaciskach takiego prostownika. W tym przypadku jako napięcie wymuszające można przyjąć wartość napięcia zmierzona na końcówkach kondensatora podłączonego do takiego prostownika. Przyjmując taki to rozumowania, trafo w takim prostowniku musiałby mieć na wyjściu napięcie rzędu 10.5-10.6V~, a nie ok. 15V~ jak się powszechnie przyjmuje. Trzeba też mieć świadomość tego, że ładowany akumulator prostownikiem z takim trafo, nigdy nie osiągnie napięcia 15.0V, a i prawdopodobnie napięcia 14.8V, bo nie pozwoli na to proces utraty ładunku (samorozładowania się) zachodzący stale w akumulatorze.
    helmud7543 napisał:
    Współczesne samochody mają kompensacje temperaturową - start przy nawet 15 V na mrozie i spadek po nagrzaniu, nawet do 13,8 V w upały. Nieraz te granice są nieco przesunięte ale tak to działa. Zapewnia lesze doładowanie i jednocześnie oszczędza ogniwa.

    To potwierdzam, że coś takiego jest, ale nie jest konkretnie wyjaśnione czego ta kompensacja dotyczy, a wg mnie nie dotyczy ona akumulatora, ale alternatora, żeby się nie sfajczył. Sprawdzałem to w mojej corolli - pisałem o tym już kilka razy. U mnie alternator jak jest zimny daje napięcie 14.3V, ale w miarę jak się nagrzewa to napięcie spada i po kilkunastu minutach jest już na poziomie 13.9V. Jest niemożliwe, aby w ciągu tych kilkunastu minut przy pracy silnika na wolnych obrotach alternator zdążył naładować akumulator rozładowany do napięcia 11.5V i przeszedł na ładowanie buforowe. Producent silnika/samochodu w tym przypadku (we własnym interesie) zadbał o zdrowie wyżyłowanego alternatora, a nie akumulatora.
    walec1980 napisał:
    Panowie u mnie auto ostatnio więcej stoi niż jeździ w związku z tym mam pytanie, kiedy alternator podładuje lepiej akumulator, podczas półgodzinnej jazdy w trasie czy godzinnego kręcenia sie po mieście?

    Nie mam na to jednoznacznej odpowiedzi, co jest lepsze. Korzystniejsza wg mnie będzie opcja, w której silnik dłużej pracuje na obrotach. A najkorzystniejsza ekonomicznie w takim przypadku jest opcja z doładowaniem akumulatora prostownikiem.
  • #69
    vodiczka
    Poziom 43  
    gimak napisał:
    Jest niemożliwe, aby w ciągu tych kilkunastu minut przy pracy silnika na wolnych obrotach alternator zdążył naładować akumulator rozładowany do napięcia 11.5V
    Jeżeli akumulator jest rozładowany do 11,5V to albo wcześniejszy błąd kierowcy (pozostawione włączone odbiorniki) albo czas złomować akumulator bo swoje wypracował.
    Dziś odpaliłem silnik po 11 dniach postoju. Napięcie akumulatora przed uruchomieniem rozrusznika 12,5V.
    Po przejechaniu ok. 2,5km, minutę po wyłączeniu silnika = 13,0V.
    gimak napisał:
    nie jest konkretnie wyjaśnione czego ta kompensacja dotyczy, a wg mnie nie dotyczy ona akumulatora, ale alternatora, żeby się nie sfajczył.
    Chyba się mylisz. Ktoś kto często jeździ latem w trasę >200km przy stale utrzymującym się napięciu >14,0V relatywnie szybko straciłby dużo elektrolitu a do bezobsługowego nie dolejesz wody bez uciekania się do rozwiercenia pokrywy. Zauważ, że im wyższa temperatura elektrolitu tym niższe napięcie przy którym rozpoczyna się gazowanie.

    walec1980 napisał:
    czy większy wpływ na to ma odleglość przejechana (kilometry) czy czas pracy silnika?
    Zdecydowanie czas pracy choć gdy będzie pracował 10 minut na wolnych obrotach i 10 min z obrotami >2500 to w drugim przypadku będzie minimalnie lepsze ładowanie.
    Alternator to nie dawna prądnica, która w czasie oczekiwania na skrzyżowaniu na "zielone" nie ładowała akumulatora.
  • #70
    Adamcyn
    Poziom 36  
    vodiczka napisał:
    Chyba się mylisz. Ktoś kto często jeździ latem w trasę >200km przy stale utrzymującym się napięciu >14,0V szybko straciłby dużo elektrolitu.

    A jak to jest w bezobsługowych ?
  • #71
    helmud7543
    Poziom 43  
    gimak napisał:

    Tak się będzie/jest, gdy napięcie wymuszające (prostownika/alternatora), będzie większe od napięcia w pełni naładowanego akumulatora (ja to przyjmuję to napięcie na poziomie 14.7-14.8V)

    Ale w praktyce to ok 12,6 V jest napięciem w pełni naładowane akumulatora, odłączonego od źródła energii na dłuższy czas.
    gimak napisał:

    Na ładowanie do napięcia 13.8V, podstawie literatury mam odmienne zdanie - akumulator nie będzie w pełni naładowany.

    "Optymalne" albo raczej uniwersalne 14,4 V to nic innego jak kompromis między zasiarczeniem a opadem masy czynnej. Większe napięcie - większy opad masy czynnej, mniejsze - szybsze zasiarczenie. Tak czy tak w końcu wysiądzie. 13,8 V to optimum w wysokich temperaturach.
    gimak napisał:

    Natomiast ładowane napięciem wymuszającym w granicach 14.8-15.0V jest bezpieczne i wg mnie nie wymaga kontroli, bo akumulator po osiągnięciu tego napięcia przestanie po prostu przyjmować ładunek (prąd).

    Jak definitywnie przestałby przyjmować to tak, ale przyjmuje, tylko idzie w gazy, co rozrywa strukturę płytek (opad masy czynnej).
    gimak napisał:

    Napięcie wymuszające ładowanie nie jest tożsame z napięciem jakie normalnie mierzymy na zaciskach takiego prostownika. W tym przypadku jako napięcie wymuszające można przyjąć wartość napięcia zmierzona na końcówkach kondensatora podłączonego do takiego prostownika. Przyjmując taki to rozumowania, trafo w takim prostowniku musiałby mieć na wyjściu napięcie rzędu 10.5-10.6V~, a nie ok. 15V~ jak się powszechnie przyjmuje. Trzeba też mieć świadomość tego, że ładowany akumulator prostownikiem z takim trafo, nigdy nie osiągnie napięcia 15.0V, a i prawdopodobnie napięcia 14.8V, bo nie pozwoli na to proces utraty ładunku (samorozładowania się) zachodzący stale w akumulatorze.

    Tutaj nie rozumiem, jakbyś to inaczej opisał?
    gimak napisał:

    To potwierdzam, że coś takiego jest, ale nie jest konkretnie wyjaśnione czego ta kompensacja dotyczy, a wg mnie nie dotyczy ona akumulatora, ale alternatora, żeby się nie sfajczył. Sprawdzałem to w mojej corolli - pisałem o tym już kilka razy. U mnie alternator jak jest zimny daje napięcie 14.3V, ale w miarę jak się nagrzewa to napięcie spada i po kilkunastu minutach jest już na poziomie 13.9V. Jest niemożliwe, aby w ciągu tych kilkunastu minut przy pracy silnika na wolnych obrotach alternator zdążył naładować akumulator rozładowany do napięcia 11.5V i przeszedł na ładowanie buforowe. Producent silnika/samochodu w tym przypadku (we własnym interesie) zadbał o zdrowie wyżyłowanego alternatora, a nie akumulatora.

    Tak naprawdę to w większości chyba sam ECU tym steruje, a temperatura alternatora pośrednio odzwierciedla warunki, w jakich pracuje akumulator. I z tymi alternatorami to różnie bywa, bo nieraz jazda na rozładowanym akumulatorze kończyła się spaleniem alternatora. Na rozładowanym akumulatorze 13,9 V nie zabezpieczy alternatora przed spaleniem, musiałbym mieć kontrolę prądową, nie napięciową, a wtedy okazywałoby się że napięcie jest na poziomie 12,5 V.
    walec1980 napisał:
    Panowie u mnie auto ostatnio więcej stoi niż jeździ w związku z tym mam pytanie, kiedy alternator podładuje lepiej akumulator, podczas półgodzinnej jazdy w trasie czy godzinnego kręcenia sie po mieście?

    Jak postój jest na tyle długi, ze prądu ubywa, to najlepiej naładuje go prostownik z kontrolą natęzęnia :-) Alternator spowoduje szybki opad masy czynnej. Ewentualnie można sprawdzić, czy po użyciu elektryki, świateł, ogrzewania tylnej szyby, foteli jak masz itp oraz na wolnych obrotach jest minimum 13,8 V - jeśli tak, można wnioskować że masz ładowanie i nie powinieneś go zniszczyć przez rozładowanie, jeśli silnik będzie pracował conajmniej powiedzmy 20 minut bez gaszenia i odpalania.
  • #72
    gsekulski
    Poziom 16  
    Jesli to jest akumulator na ekektrolit to oczywiscie, ze czasami trzeba dolac elektrolitu i mozna go podladowac prostownikiem.
    Roczny akumulator i Ty chcesz wymieniac? Moja czerwona topla 8 lat wytrzymala a kolejna juz 4 jezdzi. Tylko ze pilnuje raz na rok elektrolitu i po dolewce daje pod prostownik.
    Chlopie 54 a 60 to zadna różnica!!!!! Gdybys mial 30-40 to faktycznie trochę za slabo ale to to jest dobrze! A skad sprzedawca wie jakie masz wyposażenie? Chce Ci wcisnac co daje mu katalog, przydusic grosza i tyle. Grunt abys nie mial sporo za malo ani za duzo aby alternator dal rade doładować, ale w tym golfie chyba do 100 czy 120 daje rade alternator. Twoje 54 jest w pelni ok do Twojego golfa. Sprawdz elektrolit, ewentualnie dolej, jak malo jezdzisz to tymbardziej daj go pod prostownik. I nic nie zmieniaj. Pilnij go i kilka lat Ci pojezdzi.
    Nie sluchaj żadnego gadania o kompensacjach voltach itp. Jak Ci laduje altetnstor to jest ok, raz na jakis czas trzeba sprawdzic i tyle w temacie.
  • #73
    vodiczka
    Poziom 43  
    Adamcyn napisał:
    A jak to jest w bezobsługowych ?
    Napisałem:
    vodiczka napisał:
    Zauważ, że im wyższa temperatura elektrolitu tym niższe napięcie przy którym rozpoczyna się gazowanie.
    Alternator obniżający napięcie przy wzroście temperatury "robi dobrze" bezobsługowym.
  • #74
    Wlodek22
    Poziom 29  
    Akumulator klasyczny Sb przy tym samym czasie i napięciu ładowania "weźmie" większy ładunek prądu, niż bezobsłudowy Ca. Klasyk jest też bardziej podatny na zasiarczenie, ale z drugiej strony bardzo łatwo też sam się odsiarcza podczas ładowania. Ca odwrotnie, przy częściowym naładowaniu zasiarczenie się mniej, ale przy głębokim proces gwałtownie przyspiesza i odsiarczyć go później bez "Szajtan maszyny" bardzo ciężko.
    Wniosek z tek jak już wcześniej pisałem w innym wątku. Jak ktoś mało jeździ, to niech kupuje klasyczne akumulatory, a ci co jeżdżą dużo bezobsłudowy.
  • #75
    andrzej20001
    Poziom 43  
    Dolewa sie wody nie elektrolitu .
  • #76
    gimak
    Poziom 38  
    vodiczka napisał:
    gimak napisał:
    Jest niemożliwe, aby w ciągu tych kilkunastu minut przy pracy silnika na wolnych obrotach alternator zdążył naładować akumulator rozładowany do napięcia 11.5V
    Jeżeli akumulator jest rozładowany do 11,5V to albo wcześniejszy błąd kierowcy (pozostawione włączone odbiorniki) albo czas złomować akumulator bo swoje wypracował.

    Kolego, oddzielmy przyczynę rozładowanego akumulatora, od przyczyny dlaczego po kilkunastu minutach pracy alternatora napięcie ładowania spada z 14.3 do 13.9 na wolnych obrotach, może i niżej w czasie jazdy z włączoną np klimatyzacją, bo o takich przypadkach czytałem.
    Przykład z trochę rozładowanym akumulatorem dałem celowo, żeby odbić argument, że napięcie ładowania celowo obniżył sterownik, bo akumulator jest już naładowany. W przytoczonym przypadku jest to niemożliwe, ale faktem jest to, że po tak krótkim czasie alternator był już mocno ciepły - jeszcze nie gorący jak sytuacji gdy dodatkowo gorący silnik podnosi temperaturę w komorze silnika.
    Przyznaję też, że sam nie wymyśliłem, ale widziałem na YT filmik, z demonstracją jak się zachowuje napięcie alternatora w zależności od temperatury regulatora napięcia.
    vodiczka napisał:
    gimak napisał:
    nie jest konkretnie wyjaśnione czego ta kompensacja dotyczy, a wg mnie nie dotyczy ona akumulatora, ale alternatora, żeby się nie sfajczył.
    Chyba się mylisz. Ktoś kto często jeździ latem w trasę >200km przy stale utrzymującym się napięciu >14,0V relatywnie szybko straciłby dużo elektrolitu a do bezobsługowego nie dolejesz wody bez uciekania się do rozwiercenia pokrywy. Zauważ, że im wyższa temperatura elektrolitu tym niższe napięcie przy którym rozpoczyna się gazowanie.

    Jeździłem dłuższe trasy niż 200 km maluchami, fso-1500 i poldkiem, gdzie napięcie w instalacji miałem cały czas utrzymywane na poziomie 14.4V i nie stwierdzałem z tego tytułu jakichś istotnych ubytków w celach akumulatora. Owszem raz w polku wystąpiła taka sytuacja jak w altku padła dioda wzbudzenia i altek dawał napięcie 15.6V i wtedy akumulator gazował.
    Ale temperatury elektrolitu (akumulatora) dotychczas nie brałem pod uwagę. W maluchach akumulator był w bagażniku, więc nie było tego problemu, w fso i poldku na to nie zwróciłem uwagi. W megance aku jest poza komorą silnika, więc też nie ma tego problemu, ale napięcie altka na ciepło też jest obniżone. W corolli po dłuższej jeździe akumulator jest mocno ciepły, to stwierdziłem. Teraz mam w corolli akumulator z dostępem do cel, to spróbuję to sprawdzić jak to jest z tym ewentualnym gazowaniem w ciepłym akumulatorze.
    helmud7543 napisał:
    gimak napisał:

    Napięcie wymuszające ładowanie nie jest tożsame z napięciem jakie normalnie mierzymy na zaciskach takiego prostownika. W tym przypadku jako napięcie wymuszające można przyjąć wartość napięcia zmierzona na końcówkach kondensatora podłączonego do takiego prostownika. Przyjmując taki to rozumowania, trafo w takim prostowniku musiałby mieć na wyjściu napięcie rzędu 10.5-10.6V~, a nie ok. 15V~ jak się powszechnie przyjmuje. Trzeba też mieć świadomość tego, że ładowany akumulator prostownikiem z takim trafo, nigdy nie osiągnie napięcia 15.0V, a i prawdopodobnie napięcia 14.8V, bo nie pozwoli na to proces utraty ładunku (samorozładowania się) zachodzący stale w akumulatorze.

    Tutaj nie rozumiem, jakbyś to inaczej opisał?

    Spróbuję na takim przykładzie. Trafo ma na wyjściu 12V~, jest to napięcie skuteczne, a napięcie w szczycie (maksymalne) jest 17V. Po wyprostowaniu dwupołówkowym tego przebiegu napięcie przyjmuje formę pulsującą z napięciem szczytowym 17V, ale napięcie to mierzone zwykłym miernikiem będzie na poziomie 10.6V, bo miernik pokazuje napięcie średnie. To są dotąd oczywiste oczywistości. Ja pisząc o napięciu wymuszającym ładowanie (to, że akumulator przyjmuje ładunek - pobiera prąd), mam na myśli napięcie szczytowe jakie daje prostownik, w tym przypadku jest to 17V, bo to napięcie, a konkretnie różnica miedzy tym napięciem, a napięciem na biegunach akumulatora wymusza przepływ prądu do akumulatora.
    Przy prostowniku w którym trafo na wyjściu daje 10.6V~, wartość szczytowa wynosi 15V i po wyprostowaniu ta wartość będzie napięciem wymuszającym. Gdyby napięcie ładowanego akumulatora osiągnęło tą wartość (15V), to akumulator przestałby pobierać prąd. Tak by się stało gdyby akumulator był idealny, ale w realu akumulator stale traci ładunek (samorozładowanie) i dlatego tego napięcia 15V nie osiągnie, prąd jaki będzie wtedy pobierał pójdzie na pokrycie traconego ładunku.
    helmud7543 napisał:
    gimak napisał:
    Natomiast ładowane napięciem wymuszającym w granicach 14.8-15.0V jest bezpieczne i wg mnie nie wymaga kontroli, bo akumulator po osiągnięciu tego napięcia przestanie po prostu przyjmować ładunek (prąd).

    Jak definitywnie przestałby przyjmować to tak, ale przyjmuje, tylko idzie w gazy, co rozrywa strukturę płytek (opad masy czynnej).

    Tu już chyba nie muszę nic wyjaśniać, po tym co napisałem wcześniej, poza uwagą, że elektroliza wody (gazowanie) zaczyna występować wtedy gdy akumulator jest naładowany lub pod koniec ładowanie, gdy jest ładowany nadmiernym prądem nie wynikającym z apetytu akumulatora.
    helmud7543 napisał:
    gimak napisał:

    Tak się będzie/jest, gdy napięcie wymuszające (prostownika/alternatora), będzie większe od napięcia w pełni naładowanego akumulatora (ja to przyjmuję to napięcie na poziomie 14.7-14.8V)

    Ale w praktyce to ok 12,6 V jest napięciem w pełni naładowane akumulatora, odłączonego od źródła energii na dłuższy czas.

    Tu przyznaję - wyraziłem się nie precyzyjnie, bo jest różnica między napięciem jakie ma akumulator naładowany podłączony do prostownika, a napięciem jakie akumulator naładowany przyjmie po jego odłączeniu od prostownika.
    helmud7543 napisał:
    Na rozładowanym akumulatorze 13,9 V nie zabezpieczy alternatora przed spaleniem, musiałbym mieć kontrolę prądową, nie napięciową, a wtedy okazywałoby się że napięcie jest na poziomie 12,5 V.

    Nie wykluczone, że w tej sytuacji jak altek za mocno się nagrzeje napięcie siada tak nisko.
    Przeciążony alternator się nadmiernie grzeje, a przy okazji regulator napięcia i on powoduje obniżenie napięcia, a tym samym obniża się prąd jaki oddaje alternator do instalacji i przyczyna wzrostu temperatury (przeciążenie) jest niwelowane - taki prosty samograj i nie jest w tym wypadku wymagana ingerencja ECU.
  • #77
    helmud7543
    Poziom 43  
    gimak napisał:

    Spróbuję na takim przykładzie. Trafo ma na wyjściu 12V~, jest to napięcie skuteczne, a napięcie w szczycie (maksymalne) jest 17V. Po wyprostowaniu dwupołówkowym tego przebiegu napięcie przyjmuje formę pulsującą z napięciem szczytowym 17V, ale napięcie to mierzone zwykłym miernikiem będzie na poziomie 10.6V, bo miernik pokazuje napięcie średnie. To są dotąd oczywiste oczywistości. Ja pisząc o napięciu wymuszającym ładowanie (to, że akumulator przyjmuje ładunek - pobiera prąd), mam na myśli napięcie szczytowe jakie daje prostownik, w tym przypadku jest to 17V, bo to napięcie, a konkretnie różnica miedzy tym napięciem, a napięciem na biegunach akumulatora wymusza przepływ prądu do akumulatora.

    Teraz rozumiem i to zmienia postać rzeczy.
    gimak napisał:

    Przy prostowniku w którym trafo na wyjściu daje 10.6V~, wartość szczytowa wynosi 15V i po wyprostowaniu ta wartość będzie napięciem wymuszającym. Gdyby napięcie ładowanego akumulatora osiągnęło tą wartość (15V), to akumulator przestałby pobierać prąd. Tak by się stało gdyby akumulator był idealny, ale w realu akumulator stale traci ładunek (samorozładowanie) i dlatego tego napięcia 15V nie osiągnie, prąd jaki będzie wtedy pobierał pójdzie na pokrycie traconego ładunku.

    Jak już to pójdzie na elektrolizę i gazowanie. Utrata ładunku jest bardzo wolna.
    gimak napisał:

    Tu już chyba nie muszę nic wyjaśniać, po tym co napisałem wcześniej, poza uwagą, że elektroliza wody (gazowanie) zaczyna występować wtedy gdy akumulator jest naładowany lub pod koniec ładowanie, gdy jest ładowany nadmiernym prądem nie wynikającym z apetytu akumulatora.

    W zasadzie to bulka cały czas, ale intensywność rośnie wraz z natężeniem, przy końcu ładowania - z napięciem i z temperaturą - cieplejszy bulka intensywniej. A bulkanie niszczy płyty :-) Delikatne - latami, przy przeładowaniu - w kilka dni eksploatacji.
    gimak napisał:

    Przeciążony alternator się nadmiernie grzeje, a przy okazji regulator napięcia i on powoduje obniżenie napięcia, a tym samym obniża się prąd jaki oddaje alternator do instalacji i przyczyna wzrostu temperatury (przeciążenie) jest niwelowane - taki prosty samograj i nie jest w tym wypadku wymagana ingerencja ECU.

    Nie twierdzę, że nie ma takiego zabezpieczenia, ale w BMW e46, Toyocie Yaris 1 czy Form Mondeo MK3 zaobserwowałem, że ma to więcej wspólnego z temperaturą na zewnątrz i czasem pracy silnika, niż wyjściowym stanem naładowania i obciążeniem elektrycznym w danym momencie. Dla mnie to pracuje raczej jak kompensacja temperaturowa a nie zabezpieczenie przed usmażeniem alternatora. A dlaczego steruje ECU? Bo dwa razy spotkałem się z sytuacją, kiedy trzeba było na szybko naprawić samochód (brak ładowania) i wstawiono jakiś niekompatybilny alternator pasujący mechanicznie. Efekt? Kontrolka ładowania świeci cały czas, choć ładowanie jest, bez kompensacji temperaturowej (wpływ na napięcie miały tylko obroty i obciążenie elektryczne). I właśnie zapytałem mechanika dlaczego tak - brak komunikacji z ECU. Po wstawieniu oryginału kontrolka znikła.
  • #78
    vodiczka
    Poziom 43  
    gimak napisał:
    Jeździłem dłuższe trasy niż 200 km maluchami, fso-1500 i poldkiem, gdzie napięcie w instalacji miałem cały czas utrzymywane na poziomie 14.4V i nie stwierdzałem z tego tytułu jakichś istotnych ubytków w celach akumulatora.
    Przez 6 lat nie dolewałeś wody? Też miałem napięcie w Wartburgu ustawione na 14,5V, jeździłem na krótszych trasach a średnio raz na dwa lata robiłem dolewkę.
    gimak napisał:
    spróbuję to sprawdzić jak to jest z tym ewentualnym gazowaniem w ciepłym akumulatorze.
    Przeczytaj: http://www.amw.gdynia.pl/library/File/ZeszytyNaukowe/2007/Grzeczka,_Karas.pdf

    Dodano po 6 [minuty]:

    gimak napisał:
    Przeciążony alternator się nadmiernie grzeje, a przy okazji regulator napięcia i on powoduje obniżenie napięcia
    wcale nie chodzi o przeciążony, przy niedociążonym napiecie też siądzie bo w miarę nagrzewania silnika, temperatura pod maską rośnie a przy temperaturze zewnętrznej +25°C będzie znacznie wyższa niż przy -5°C
    Zobacz mój post #36
  • #80
    Ciejkaa
    Poziom 5  
    A ja jeszcze wrócę do siebie i swojego problemu i zapytam tak podręcznikowo...
    to co ja miałem zrobić? kupiłem akumulator - to po miesiącu już pod prostownik? przecież to nie jest normalne. Robi tak ktoś?
    Poza tym ten akumulator nie ma 6 lat tylko ok 2 lat prawie za chwilę.

    Mnie się wydaje że każdy kupuje nowy, wkłada i jeździ - z resztą w warunkach osiedlowych jak juz pisałem, no to ciężko tzn, przynieść raz kiedyś można do domu ale co miesiąc odpinać wszystko, potem resetuje się zegar, ustawienia radia, centralny nie działa więc wszystko zamykane z kluczyka itd.

    Inna sprawa że Varta silver to pewnie nie ta półka co Yuasa czy Moll za 2x tyle.
    No i nie jestem pewien czy gdyby tam siedział akumulator ok 70 Ah i 680 A czy by lepszej wydajności nie miał. Moim zdaniem prąd rozruchowy też jest ważny, a tutaj raptem 530A, może to nie jest super mało, ale spotkałem się z przypadkiem że ktoś właśnie 70 Ah ładował do Audi A4 z tym silnikiem.
    Auto ma climatronic, szyby w prądzie, centralny/alarm - no więc to nie jest tak ze otwiera się z kluczyka i szyby na korbę.

    Ja chyba spróbuje w ten sposób zrobić, że na razie niech sobie będzie, ale jak będzie np w grudniu ostrzeżenie przed falą mrozów, to przyniosę go i podładuje tak z ciekawości i włożę z powrotem i ile pociągnie. Jak po 2 nocach zacznie słabnąć no to raczej już do wymiany niebawem.

    A jeszcze zapytam w ten sposób, na pewno macie jakieś doświadczenie z akumulatorami poza ASO tzn z tymi które samemu się kupuje jak oryginalny padnie. Ile średnio wytrzymują akumulatory? przy zdrowym układzie ładowania? Bo słyszałem opinie że 2-3 lata to już można traktować jako stary akumulator.
  • #81
    gimak
    Poziom 38  
    vodiczka napisał:
    Przez 6 lat nie dolewałeś wody?

    Ależ oczywiście, że kontroluję poziom elektrolitu i ewentualnie uzupełniam ubytki, w tych akumulatorach w których jest to możliwe. Robię to z reguły raz w roku i z tego co pamiętam, to na dolewki w ciągu 38 lat zużyłem 3 litry wody destylowanej (przez 25 lat w jednym samochodzie , a przez 13 lat w dwóch). Dwa lata temu kupiłem czwarty litr wody, bo myślałem, że w ośmioletnim akumulatorze z corolli (po wywierceniu otworów) trzeba będzie dolać dużo wody i tu zdziwienie, tylko w jednej celi poziom był niższy o 10 mm niż w pozostałych, w których poziom uznałem za właściwy.
    vodiczka napisał:
    Przeczytaj:

    Przeczytałem i poza corollą, gdzie akumulator po dłuższej jeździe jest mocno ciepły (nagrzany od silnika), to nie widzę zastosowania, szczególnie przy akumulatorach bez dostępu do cel.
    vodiczka napisał:
    wcale nie chodzi o przeciążony, przy niedociążonym napiecie też siądzie bo w miarę nagrzewania silnika, temperatura pod maską rośnie a przy temperaturze zewnętrznej +25°C będzie znacznie wyższa niż przy -5°C

    Sęk w tym, że w przykładzie, który podałem, alternator się rozgrzał i siadło napięcie, nie od silnika, bo on się jeszcze nie zdążył tak mocno rozgrzać, a poza tym pokrywa komory silnika była cały czas otwarta, tylko pod wpływem jego prądowego obciążenia.
    Mierzyłem temperaturę altka po jeździe i miał 75 st.C., czyli nie wiele mniej niż silnik. Na pomysł zmierzenia temperatury akumulatora w takich warunkach nie wpadłem, ale zrobię to przy najbliższej okazji i podam.
    Ciejkaa napisał:
    A jeszcze zapytam w ten sposób, na pewno macie jakieś doświadczenie z akumulatorami poza ASO tzn z tymi które samemu się kupuje jak oryginalny padnie. Ile średnio wytrzymują akumulatory? przy zdrowym układzie ładowania? Bo słyszałem opinie że 2-3 lata to już można traktować jako stary akumulator.

    U mnie poza meganką i corollą, a teraz też, zawsze miałem/mam Centrę i mogę powiedzieć, że dotychczas średni wiek aku u mnie to 6-8 lat, ale dwa razy było to ponad 10 lat.
    Jak mało jeździsz, a silnik nie odpala na dotyk, to niestety, żeby nie mieć niespodzianek to w zimie, trzeba będzie co jakiś czas podłączyć akumulator pod prostownik - ja to mniej więcej robiłem raz na miesiąc.
    Z pojemnością akumulatora nie przesadzaj, bo jak mało jeździsz to będzie permanentnie nienaładowany, a to skraca żywot.
  • #82
    gsekulski
    Poziom 16  
    Jejciu. Chłopak się pyta o prostą sprawę a wy mu z zaawansowaną fizyką wyskakujecie!!:) kurde, to ze ma 54 a nie 60 to nie robi mu różnicy. Jeśli to jest na elektrolit to jasne, że trzeba sprawdzać poziom i ewentualnie dolać i podładować. Przed zimą mu nie zaszkodzi nic, co najwyżej go doładuje do pełna. A czy elektrolitu czy wody destylowanej nale to będzie to samo. I po co takie wypracowania pisac. Kolego, sprawdz poziom, ewentualnie dolej i podładuj i tyle w temacie. Sprawdzaj raz na jakiś okres i będzie Ci służył kilka ładnych lat. 54 jest ok do Twojego auta.
  • #83
    helmud7543
    Poziom 43  
    Ciejkaa napisał:

    to co ja miałem zrobić? kupiłem akumulator - to po miesiącu już pod prostownik? przecież to nie jest normalne. Robi tak ktoś?

    Ci, którzy mają bardzo słaby bilans energetyczny (bardzo częste odpalanie i gaszenie np albo niezbyt wydajny układ ładowania).
    Poza tym ten akumulator nie ma 6 lat tylko ok 2 lat prawie za chwilę.
    Ciejkaa napisał:

    Mnie się wydaje że każdy kupuje nowy, wkłada i jeździ - z resztą w warunkach osiedlowych jak juz pisałem, no to ciężko tzn, przynieść raz kiedyś można do domu ale co miesiąc odpinać wszystko, potem resetuje się zegar, ustawienia radia, centralny nie działa więc wszystko zamykane z kluczyka itd.

    Znam ten ból.

    Ciejkaa napisał:

    A jeszcze zapytam w ten sposób, na pewno macie jakieś doświadczenie z akumulatorami poza ASO tzn z tymi które samemu się kupuje jak oryginalny padnie. Ile średnio wytrzymują akumulatory? przy zdrowym układzie ładowania? Bo słyszałem opinie że 2-3 lata to już można traktować jako stary akumulator.

    Są gorsze. Bosch padł po 3 latach, ale do tej pory zastanawiam się czy od początku był ok - nawet nowy słabo kręcił a to Yaris z silnikiem 1.0 i zwykle rozrusznik kręci szybciutko. Teraz tam siedzi Warta i ewidentnie ma większe chęci do życia. Mam jeszcze Excide w motocyklu. W swoim e46 nie wiem co mam bo napisy zasłonięte, nie za mocny bo na rozruchu błyskają lampki od ABS i ASR ale jeszcze kręci - zachowuje się jak rozładowany ale ma chyba kiepski prąd rozruchowy (w każdym razie rozładowany na pewno nie jest).
  • #84
    vodiczka
    Poziom 43  
    gimak napisał:
    że w ośmioletnim akumulatorze z corolli (po wywierceniu otworów) trzeba będzie dolać dużo wody i tu zdziwienie, tylko w jednej celi poziom był niższy o 10 mm niż w pozostałych
    Pamiętasz, która to cela? Wewnętrzna czy skrajna a jeżeli skrajna to czy od strony silnika?

    gsekulski napisał:
    Jejciu. Chłopak się pyta o prostą sprawę a wy mu z zaawansowaną fizyką wyskakujecie
    Dla autora nie jest taka prosta skoro kolejny raz pyta:
    Ciejkaa napisał:
    A ja jeszcze wrócę do siebie i swojego problemu i zapytam tak podręcznikowo...
    to co ja miałem zrobić? kupiłem akumulator - to po miesiącu już pod prostownik? przecież to nie jest normalne. Robi tak ktoś?
    Poza tym ten akumulator nie ma 6 lat tylko ok 2 lat prawie za chwilę.

    Mnie się wydaje że każdy kupuje nowy, wkłada i jeździ
    Gdy kupujesz nowy (sam wymieniasz) to przed włożeniem do auta dobrze doładować go małym prądem bo nie wiesz jak był przechowywany w sklepie.
    Dalej, jak chcesz. Możesz doładowywać okresowo, możesz nie robić nic. Nie ma pewności, że jak będziesz na niego chuchał i dmuchał to pożyje rok dłużej niż taki przy którym nic nie będziesz robił. Oczywiście przy założeniu, że masz sprawną instalację i nie rozładowałeś go pozostawionymi światłami.
    Ciejkaa napisał:
    Ile średnio wytrzymują akumulatory? przy zdrowym układzie ładowania? Bo słyszałem opinie że 2-3 lata to już można traktować jako stary akumulator.
    Akumulator ze średniej półki cenowej powinien wytrzymać minimum 5 lat. U mnie (Bosch, na pierwszym wyposażeniu auta) potem Centra Futura. Oba wytrzymały ponad 6 lat. Bosch dostał zwarcia, Futura straciła 50% pojemności ale nadal sprawna, wymieniłem profilaktycznie na nową Futurę przed ostatnią zimą.
  • #85
    gimak
    Poziom 38  
    vodiczka napisał:
    Pamiętasz, która to cela? Wewnętrzna czy skrajna a jeżeli skrajna to czy od strony silnika?

    Na pewno była skrajna cela, ale nie zwróciłem wtedy uwagi na to, czy z biegunem dodatnim czy ujemnym. Przypuszczam, że ta od silnika (cela z dodatnim biegunem), bo ona jest wystawiona bezpośrednio na działanie ciepła od silnika. Temperatury pozostałych boków nie sprawdzałem, bo nie ma tam dostępu, tak ciasno.
  • #86
    vodiczka
    Poziom 43  
    gimak napisał:
    Na pewno była skrajna cela, ale nie zwróciłem wtedy uwagi na to, czy z biegunem dodatnim czy ujemnym. Przypuszczam, że ta od silnika
    Jeżeli tak to dokładnie jak w moim Boschu.
  • #87
    vodiczka
    Poziom 43  
    Jako ciekawostka: Mojej starej Futurze (leżakującej w piwnicy) po ok. 6 miesiącach od ostatniego ładowania, zgasło zielone oczko.
    Napięcie na klemach = 12,20V.
    Zacząłem ją ładować, utrzymując prąd ładowania na poziomie 550-600mA. Początkowe napięcie ładowania 12,48V
    Po pięciu godzinach ładowania napięcie wzrosło do 13,12V. Zielone oczko nadal niewidoczne.
  • #88
    Wlodek22
    Poziom 29  
    Rozwarstwiony elektrolit. Możesz nawet mieć 1,30 na dole, i 1,1 na górze celi. Zwiększ prąd i sam się wymiesza.
  • #89
    gimak
    Poziom 38  
    vodiczka napisał:
    Po pięciu godzinach ładowania napięcie wzrosło do 13,12V. Zielone oczko nadal niewidoczne.

    To w moim starym akumulatorze z corolli (tym z wierconymi dziurami) zielone oczko zniknęło po dwóch latach i pojawiało się czasem przy przechyleniu akumulatora. Nie pomagało ładowanie prostownikiem z automatyką i bardzo się zdziwiłem jak go podłączyłem do prostownika bez automatyki (tego o którym tu pisałem) i po kilkunastu godzinach ładowania, jak napięcie na biegunach wzrosło do 15.0V (przy prądzie 200mA pobieranym przez akumulator), to pojawiło się zielone oczko. Ale nie na długo, znikło po dwóch dniach stania, a napięcie też spadło do 11V.
    Więc przy dalszym ładowaniu jak wzrośnie napięcie to może też pojawi się zielone oczko.
  • #90
    vodiczka
    Poziom 43  
    gimak napisał:
    Więc przy dalszym ładowaniu jak wzrośnie napięcie to może też pojawi się zielone oczko.
    Pojawi się i utrzyma znacznie dłużej niż kilka dni o ile przez te pół roku leżakowania nie zaszły jakieś nieodwracalne zmiany.
    Akumulator gdy był nowy to podobnie jak u ciebie oczko wytrzymało dwa lata, może nieco dłużej.
    Potem zniknęło, sądziłem że na stałe bo doładowanie prostownikiem nie pomagało.
    W maju 2015 roku przejechałem jednorazowo ok. 340 km i po przyjeździe na miejsce sprawdziłem (wtedy już pięcioletni) akumulator.
    POJAWIŁO SIĘ OCZKO.
    Po dwóch dniach taka sama trasa powrotna. Oczko było widoczne do jesieni, potem doładowanie tradycyjnym prostownikiem do 14,7V (prąd ok.3,5A) nie przywróciło oczka.
    W listopadzie 2016, po założeniu nowego akumulatora, stary rozładowałem i naładowałem aby określić jego pojemność a potem doładowywałem niewielkim prądem. Oczko pojawiło się po kilku godzinach doładowania. Po odstawieniu go do piwnicy oczko utrzymało się do września br. W międzyczasie był doładowany 1 raz na przełomie marca i kwietnia

    Dodano po 4 [minuty]:

    Wlodek22 napisał:
    Rozwarstwiony elektrolit.
    Nie w tym problem. Przeczytaj co napisałem powyżej.