Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Technik Elektryk - Faber CK
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Elektryka po godzinach, czyli kto, co i dlaczego.

Akrzy74 07 Lis 2017 15:26 6516 153
  • #121 07 Lis 2017 15:26
    adamkowalski431
    Poziom 15  

    Temat jest na forum palaczy

  • Technik Elektryk - Faber CK
  • #122 07 Lis 2017 23:15
    pawelr98
    Poziom 35  

    Z palaczy najbardziej drażnią mnie osoby które idą sobie długim prostym chodnikiem trzymając w ręku papierosa.

    Dym papierosowy ciągnie się za nimi nawet na kilkadziesiąt metrów(szczególnie jak wiatr niesie).Nie pozostaje nic innego jak zejść na skraj chodnika,mocno przyspieszyć krok i wyprzedzić.

    Czasami aby wejść do budynku uczelnianego trzeba wstrzymać oddech. Przy wejściu kilka/kilkanaście osób palących naraz.Podobnie niektóre galerie handlowe (na szczęście rzadko odwiedzam).

    Niestety palacze często trują innych nawet jak wydaje im się że tak nie jest.
    Stanie parę metrów od przystanku autobusowego/tramwajowego sprawy nie załatwia.
    Rzecz z którą spotykam się na co dzień jeżdżąc komunikacją miejską zarówno w Gdańsku i Bydgoszczy.

    A tak idąc na bok z nałogami.

    Jakie najwyższe napięcie was w życiu poraziło ?
    Mnie jako dziecko 230V przez wystające druciki z lampek choinkowych(pamiętam tyle że miałem całą dłoń zdrętwiałą), raz bodajże kondensator w zasilaczu impulsowym (strona pierwotna) jak naprawiałem monitor LCD(tutaj nie bolało tak mocno bo ledwie muśnięcie,końcówka palca tylko bolała).

    A tak po za tym to zabawy z przetwornicą DC-DC(MC34063) generującej stabilizowane 110V DC.
    Na tym przykładzie najszybciej można się nauczyć czemu 120V DC to granica bezpieczeństwa.

    Szczerze mówiąc to jest coś w tym że ci których popieści prąd za młodu idą na inżyniera.
    Można sobie poczytać nawet na różnych forach ilu ludzi obeznanych w technice miało za młodu przygodę z porażeniem prądem.

  • #123 08 Lis 2017 06:28
    adamkowalski431
    Poziom 15  

    Chodzi o kopnięcie prądem czy porażenie? Ja będąc młodym przeprowadzałem eksperyment . Przewody podłączone do gniazdka sieciowego 230v przez dławik wkładałem do roztworu szkła wodnego. Wytracały się ładne kryształki ale za którymś razem ręce się zsunęły mi na odizolowane końce elektrod. Siedziałem na kucaka i to mnie uratowało. W wyniku porażenia mięśnie ramion mi się zacisnęły i nie moglem puścić przewodów. Dopiero jak się przewróciłem na plecy wyrwały się z rak.

  • #124 08 Lis 2017 06:29
    750kV
    Poziom 21  

    pawelr98 napisał:
    Z palaczy najbardziej drażnią mnie osoby które idą sobie długim prostym chodnikiem trzymając w ręku papierosa...

    Sam do niedawna (20.09.2017) paliłem 40 papierosów dziennie. Teraz jestem na e-papierosie i kaszel minął bezpowrotnie, kondycja też nieporównywalnie lepsza. Prawdą jest, że papierosy zaczęły mi śmierdzieć, ale bez przesady. Propaganda abstynencji nikotynowej i straszenie rzekomym zatruwaniem nie-palaczy z odległości kilku metrów jest zabiegiem psychomanipulacji, który... powoduje odwrotne skutki, co jest w zamyśle propagatorów owej idei. Jak wiemy, podświadomość płata figle i zakazany owoc najlepiej smakuje. Ci sami nieznoszący dymu tytoniowego ludzie, spokojnie biesiadują przy ogniskach, w których opałem jest drewno drzew iglastych i jakoś nie przeraża ich poziom substancji smolistych w dymie z owych ognisk. Wręcz przeciwnie, delektują się zapachem dymu.

    pawelr98 napisał:
    ...Niestety palacze często trują innych nawet jak wydaje im się że tak nie jest.
    Stanie parę metrów od przystanku autobusowego/tramwajowego sprawy nie załatwia...

    Nieprawda. To tylko propaganda, bo gdyby zmierzyć poziom we krwi jakichkolwiek substancji zawartych w dymie tytoniowym u osoby stojącej nawet obok palącego, to wyszłoby na zero.
    Tak dla zdrowotności, proponuję rezygnację z mięsa w diecie. Mam 50 lat i od 23-go roku życia nie spożywam żadnych wędlin, kurczaków, zup na mięsie i mięsnych sosów. Miałem robione EKG trzy lata temu (paliłem dwie paczki dziennie) i wyszło rewelacyjnie. Internistka (starej daty) nie mogła uwierzyć, że palę (wtedy) dwie paczki papierosów, jednak kiedy powiedziałem o diecie bezmięsnej, wszystko stało się jasne.
    pawelr98 napisał:
    ...A tak idąc na bok z nałogami.

    Jakie najwyższe napięcie was w życiu poraziło ?
    Mnie jako dziecko 230V przez wystające druciki z lampek choinkowych(pamiętam tyle że miałem całą dłoń zdrętwiałą),...

    Podobnie do Ciebie, miałem ,,przygodę" z lampkami choinkowymi, mając około 6-ciu lat. Stanąłem bosą stopą na fragmencie przewodu z uszkodzoną izolacją i złapałem dłonią drugi taki uszkodzony fragment. Lampki były włączone przeze mnie do gniazda. Zacisnęło mi dłoń na przewodzie i (czego nie pamiętam) wydałem z siebie przeraźliwy krzyk. Moja Mama przybiegła i mnie odłączyła, ratując mi życie.
    Będąc w tym samym wieku, położyłem się pod stołem u babci i powoli odwijałem taśmę izolacyjną z łączenia przewodu do lampki nocnej. Dostałem ,,strzała" od prądu i... do tej pory nigdy nie przedłużałem przewodów, tylko je wymieniałem. ⚡( ͡° ͜ʖ ͡°) ⚡
    pawelr98 napisał:
    Szczerze mówiąc to jest coś w tym że ci których popieści prąd za młodu idą na inżyniera.
    Można sobie poczytać nawet na różnych forach ilu ludzi obeznanych w technice miało za młodu przygodę z porażeniem prądem.

    Z praktyki wiem, że zainteresowanie prądem elektrycznym od dzieciństwa powoduje ,,przygody" w postaci porażeń. Jest więc raczej odwrotnie, bo właśnie zainteresowania powodują eksperymentowanie i czasem nieuniknione ,,kopnięcia".
    Już jako małe dziecko bawiłem się zestawami ,,Młody elektryk", gdzie było trochę przewodu, żaróweczki w trzech kolorach, wyłącznik, dzwonek i bateria 3R12. Kładąc koce na ławę, tak żeby tworzyły ,,ściany" z boku, budowałem ciemne pomieszczenie w którym zakładałem ,,instalację" w postaci owych żaróweczek. Wpełzałem do takiego ,,domku" i włączałem tam światło. Dzwonek też musiał być.
    Od wczesnego dzieciństwa ujawniałem zainteresowania urządzeniami elektrycznymi i dlatego zaraz po szkole podstawowej poszedłem do technikum energetycznego na kierunek elektroenergetyczny. Naprawiałem też telewizory, co pierwszy raz uczyniłem komercyjnie, mając 16 lat. Całe noce siedziałem w schematach i uczyłem się. Później skończyłem ratownictwo medyczne, ale to już mniej istotne...

  • #125 08 Lis 2017 10:16
    Radiowiec 2
    Poziom 31  

    Skoro Was wzięło na wspomnienia to ja też swoje dołożę. Mnie popieściło w sensie dosłownym od transformatora dzwonkowego. Ale w porównaniu z Wami rzeczywiście lekko. Kiedyś te "trafka" nie miały dekielka z tyłu tylko tekturkę. Ojciec zrobił na tym lampkę no a ja rozebrałem prowizoryczną zrobioną przez Niego osłonę na śrubkach i słuchałem jak sobie "buczy" 50 Hz. Potem okazało sie że się wysunął lekko z obudowy, chciałem go dopchnąć i... "bzyk" . Na szczęście leciutko, ale poczułem sie niemiło. Od najmłodszych lat zawsze interesowało mnie radio i radiostacje. Zawsze chciałem mieć "takie coś". Zbierałem schematy, części, a przyniesionych po cichu (ze śmietnika!) odbiorników radiowych i po cichu na strychu rozebranych też by się sporo znalazło. Potem robiłem doświadczenia z bateryjkami. Dziesięć sztuk 3R12 połączone w szereg aby zasilić lampy bateryjne w układzie i zwarcie...(!) Minęła chwila i przewody zadymiły , po czym izolacja zlazła zrobiły się czerwone i zaczęło sie palić. Na szczęście wziąłem szczypce i odciąłem jedną z końcówek... Dobrze że ojca i mamy wtedy nie było w domu bo bym miał szlaban na radio do końca życia.

  • #126 08 Lis 2017 10:51
    15kVmaciej
    Poziom 35  

    Gdzieś w wieku 6 lat odwieczny instynkt penetracji nakazał mi sprawdzić co jest w dziurkach kontaktu. Paluszki nie chciały wejść, ale wkładając tam drucik zrobiło się Bum a ja od razu grzeczniutki poszedłem do Mamy i powiedziałem, że idę się położyć, bo bardzo chce mi się spać....:)
    Wtedy mi się upiekło, nikt nie powiązał mojej aktywności z brakiem fazy w domu. Ojciec za to puścił wiązkę jak latem bez koszulki wiercił coś w ogrodzeniu a ja byłem na bosaka i dotknąłem jego pleców. Jeszcze wtedy nie umiałem kląć, ale łączyłem się z Ojcem w opinii na temat zerowań. Potem jako nastolatek żyłem Młodym Technikiem, tysiącem rupieci, radio Pionier i telewizor Szmaragd, problemy z dostępem do materiałów. Kiedyś potrzebowałem płytki selenowe żeby zrobić ogniwa fotowoltaiczne, musiałem w tym celu rozmontować stabilizator napięcia. Przy okazji pozyskałem fajny transformator, moja zaradność jednak nie uzyskała aprobaty Ojca i znowu szlaban na rower przez tydzień i sprzątanie ogródka... Ale dzięki Młodemu Technikowi, Nowoczesnym zabawkom i kilku nauczkom że z prądem nie ma żartów, żyłem w świecie do 24V i ponad 1000V. Do wieku 14 lat omijałem przedział 220/380V

  • Technik Elektryk - Faber CK
  • #127 08 Lis 2017 10:59
    elpapiotr
    Specjalista elektryk

    Miałeś szczęśliwe dzieciństwo.
    Miałeś ogródek.
    Miałeś rower :cry:

  • #128 08 Lis 2017 11:15
    15kVmaciej
    Poziom 35  

    Tak, a zapomniałem dodać, że moje poważne zainteresowanie się napięciem 220V w wieku lat 14 było związane z dodatkowym hobby, wędkarstwem. Pozyskiwałałem robaki dla siebie i kolegów z tego ogródka :lol:

  • #129 08 Lis 2017 11:24
    Radiowiec 2
    Poziom 31  

    Za to ja z kuzynem robiliśmy u ciotki doświadczenia z ultradźwiękami. Zbudowaliśmy generator ultradźwiękowy według... jakiejś książki, czy broszury... Do "wzmocnienia efektu" zastosowaliśmy pentodę głośnikową a właściwie cały wzmacniacz od radia. Na początku nie chciało ruszyć, potem... zawarczało i ton zaczął narastać. Potem zobaczyliśmy jak pies nagle sie zrywa i spier* dosłownie na podwórko a my zaczynamy głuchnąć bo ciśnienie zatyka uszy jak przy obecnych "wyjcach "alarmowych. Potem nastąpił trzask... i cisza. Przepaliła się jedna z cewek. Dobra! Dość wrażeń , idziemy na fajkę. Wychodzimy i za sobą słyszymy trzask. Zaglądamy a tam... nad generatorem zleciał z sufitu cały tynk! Jak wujek i ciotka sie dowiedzieli co wykombinowaliśmy to okazało się "że o mało co nie doprowadziliśmy do katastrofy budowlanej" Tak... na pentodzie EBL 21 ( 20 Wat w porywach) , teraz wiemy że to bzdura ale w wieku 14 lat naprawdę w takie rzeczy można uwierzyć.

  • #130 08 Lis 2017 11:35
    januszbe
    Poziom 19  

    Jak miałem 3 lata to jak przystało na elektryka z krwi i kości wsadziłem gwoździe do gniazdka, mama mało nie umarła na zawał jak to zobaczyła. Po 40 latach od wpadki z gwoździem zaliczyłem już napięcie 400V na przedramieniu tak tak L1 L2 L3 i N wystawały ze ściany a Januszek w krótkim rękawku dotknął wszystkich na raz, " co to się działo " szkoda pisać ale pół dnia ręka mrowiła i drętwiała.

  • #131 10 Lis 2017 04:31
    750kV
    Poziom 21  

    Radiowiec 2 napisał:
    ....Dobra! Dość wrażeń , idziemy na fajkę. (...) , teraz wiemy że to bzdura ale w wieku 14 lat naprawdę w takie rzeczy można uwierzyć.

    Widzę, że Kolega też wcześnie zaczynał... ( ͡ •͜ʖ͡• )
    Co do porażeń prądem, to kiedy miałem około 12 lat, w pobliżu mojego miejsca zamieszkania budowano nową stację CPN. Były nowe, metalowe szafki elektryczne z przełącznikami obrotowymi i jedna, dolna z szynami zasilającymi. Na owych szynach były trzy gniazda i w nich nowiutkie BM-y (chyba 120A). Chciałem sobie przywłaszczyć jeden z nich i nie sprawdzając, czy są pod napięciem, złapałem gołą łapą, jednocześnie stojąc w lekko przemokniętych butach na betonowej wylewce. Zacisnęło mi łapę i nie wiem ile to trwało, ale jakoś się oderwałem od tego. Miałem poziome smugi na skórze palców, takie przypalenie. Oczywiście po powrocie do domu nic nie mówiłem o próbie złodziejstwa, ale pamiętam, że spałem ponad 20 godzin. Jak teraz myślę o tym, to ciarki mam na plecach i zastanawiam się nad danym mi cudem przeżycia.
    Miałem o tym nie pisać, bo chęć ,,buchnięcia" czegokolwiek nie jest chwalebna, ale... minęło ponad 35 lat i chyba czas na ,,przedawnienie". ( ͡ •͜ʖ͡• )

  • #132 10 Lis 2017 07:38
    15kVmaciej
    Poziom 35  

    To nie było złodziejstwo, tylko heroiczna samotna walka z totalitarnym systemem. Kolega chciał spowolnić gospodarkę aby wymusić szybsze przemiany ustrojowe. Ten BM mógłby przyśpieszyć obrady okrągłego stołu o dzień albo przynajmniej o kilka godzin

  • #133 10 Lis 2017 09:11
    Radiowiec 2
    Poziom 31  

    Co do fajek , to bywało różnie. Próbowałem w wieku 13/14 lat ale mi nie smakowały po prostu więc właściwie nie paliłem. Zacząłem w wojsku i potem 20 lat paliłem. Strzał prądem jest groźny owszem ale jako stary krótkofalowiec popełniłem jeden niewybaczalny błąd mianowicie oparzyłem sie w.cz. Budowałem tzw. skrzynkę antenową czyli układ który zestraja wzmacniacz końcowy nadajnika z anteną. Zabrakło mi jednej gałki i zostawiłem ośkę bez niej. Na dodatek kombinerki izolowane mi się gdzies zapodziały... Pokrętłem trzeba było ruszyć więc radiowiec obniżył moc nadajnika na "trzy działki" z dwunastu możliwych, złapał trzema palcami za ośkę i podkręcił do rezonansu... Najpierw zobaczyłem dym, potem poczułem smród spalonych palców a dopiero potem ból nie do opisania. Bąble goiły sie coś ze trzy miesiące. Spać w nocy nie mogłem, a moc wyjściowa była "tylko" 20 Watów w danym momencie. Z resztą to klasyka drugi raz poparzyłem się w taki sposób dziesięciowatowym Radmorem 3001 z pasma 40 MHz po czym stwierdziłem że ta farba jednak ZABEZPIECZA w przyzwoity sposób urządzenie przed dotykiem. Stary chłop a popełnia błędy. Ha! Opowiadał mi jeden "magik" z jednej z poprzednich firm gdzie kładliśmy średniaki i stawialiśmy trafostacje jak w pewnym miejscu koparka urwała średniaka... Wszyscy przeżyli , operator i koparka też. Po krótkim czasie poszedł na "uporządkowanie terenu " brygadzista z ekipą. Całkiem niewinni ludzie spoza branży elektrycznej. No i ten niby kierownik "urabura szef podwóra" mówi ke kable też ułóżcie inaczej... A pracownicy mówią mu, weź nie podchodź bo cie strzeli, tam może być prąd... Gówno! Tu już dawno prądu ni ma! Nie wiedział biedak ze urządzenie "samo się załącza" Kopnął nogą w urwany kabel , błysnęło i potem trzy miesiące w szpitalu leżał. Niestety został inwalidą. Nie było mnie przy tym ale cytuję opowiadanie kolegi po fachu. Kiedyś to JA sie pomyliłem. Podłączałem silnik 70 kW w tartaku. Podczas próbnego rozruchu wpadł mi klucz do puszki silnika... Wyleciały BM-y w podstacji . Cały tartak stanął na pół dnia. Chcieli mnie zjeść za to na śniadanie. Ale jak widać sie nie dałem :)

  • #134 10 Lis 2017 10:11
    Chris_W
    Poziom 37  

    A ja palę i nie rzucam - najgorsi są nawróceni palacze - stają się świętsi od papieżów i prowadzą często krucjaty skierowane w palaczy ;)

    Np. tekst kolegi że jak idzie chodnikiem i musi omijać chmury dymu - to zwyczajna naiwność i skierowanie złych emocji w jednym kierunku - czyli znalezienie chłopca do bicia w postaci palacza, i obwinienie go za wszystkie problemy cywilizacyjne tego świata. Rak płuc powstaje równie często u osób niepalących i to nawet takich co nigdy nie wdychali dymu papierosa - a bierze się od całej chemii w otoczeniu człowieka - od azbestowych wypełnień budowlanych, od wdychania rozpuszczalników, od wdychania pyłów, pojawia się nawet u ludzi żyjących poza cywilizacją, od drobnoustrojów, od zarodników grzybów, od pyłów wdychanych w powietrzu - ale jak zapytać przeciętnego obywatela to winą obarczy kogoś z papierosem.
    Spawacze mają bardziej obciążone ryzykiem płuca niż najwięksi palacze. Elektronicy są silnie obciążeni ołowiem i cyną (paruje z lutowia).
    Kolejna kwestia związana z rakiem to tytoń - ten bardziej "dymiący" jest zdrowszy - współczesna metoda fermentacji tytoniu bazuje na patentach Philipa-Morrisa gdzie wykorzystuje się rozpuszczalniki do przyśpieszenia tego procesu - tytoń jest dojrzewany chemicznie - tymczasem polskie kopciuchy z PRLu były robione metodą klasyczną, gdzie liście fermentowały naturalnie (trwa to dłużej) - takie papierosy bardziej dymią (podobno). Badania wykazały kilkakrotnie większą zachorowalność palaczy palących papierosy wg zachodniej procedury (np. w USA) niż w krajach demoludów gdzie tytoń przygotowywano klasycznie.
    Może też tak być ze na zachodzie było więcej czynników cywilizacyjnych które wpływały na wyższą zachorowalność na raka płuc.

  • #135 10 Lis 2017 12:27
    zbich70
    Specjalista elektryk

    Chris_W napisał:
    najgorsi są nawróceni palacze - stają się świętsi od papieżów i prowadzą często krucjaty skierowane w palaczy ;)

    Potwierdzam.
    Ci, którzy nigdy nie palili (lub zapalili okazjonalnie) mają w du*ie palaczy i dopóki w pomieszczeniu nie można "powiesić siekiery" nie czepiają się.
    Najbardziej zacietrzewieni są właśnie ci, którzy jarali jak smoki, ale to zwalczyli. I teraz im przeszkadza nie tylko najmniejsza, minimalna woń palonego tytoniu w otwartej przestrzeni, ale również paczka fajek leżąca na stole lub wystająca z kieszeni.
    To jest na tej samej zasadzie gdybyś w obecności trzeźwego alkoholika po odwyku, siąpił sobie piwko albo drinka i delektował się jego smakiem roztaczając wokół zapach alkoholu.

  • #136 10 Lis 2017 13:05
    Radiowiec 2
    Poziom 31  

    @ Zbich 70 Bo ja paliłem 20 lat i wiem dlaczego tak robią. Sprawy sobie nie zdajesz ( a może zdajesz nie mam wiedzy czy paliłeś czy nie) jak to cholerstwo ciągnie nawet po 20 latach. Bo ja drugie 20 lat nie palę. Teraz owszem pozwalam jak ktoś pali obok to mnie nie ciągnie. Ale czasami przychodzi chwila ze aż sie trzęsę za fajką. A nie pale tylko dlatego ze swego czasu zachorowałem na płuca i pewna lekarka plus moja żona (zawodowa piguła) pokazały mi dlaczego zwaliło mnie z nóg takie silne zapalenie płuc leżałem półtora miesiąca w łóżku! I odtąd powiedziałem sobie stop. Albo ja albo to gówno. Fajkę zamiast papierosów też paliłem. Ale na to to trzeba mieć czas. Trzeba nabić usiąść zrobić kawę WYPALIĆ W SPOKOJU i dalej można świat doganiać. Powiedz mi który elektryk lub elektromechanik mający akord jak ja miałem przez większość życia ma czas na wypalenie w pracy fajki? Przerwa musi trwać nie 15 minut a 40. Kto na to pozwoli? Owszem jak jestem teraz sam sobie panem wójtem i plebanem to mógłbym a i owszem ale juz nie palę i nie chcę wracać do tego świństwa. Ja nie mam wstrętów jeżeli ktos pali , nawet przy mnie. Bo paliłem 20 lat i wiem co to jest.

  • #137 10 Lis 2017 13:14
    Akrzy74
    Poziom 39  

    To jest ciekawe, bo przez palenie tracimy zajefajne wakacje z rodziną. Wystarczy policzyć...

  • #138 10 Lis 2017 13:19
    Radiowiec 2
    Poziom 31  

    @ Akrzy 74 masz racje tylko że ci co nie palą też niby powinni żyć lepiej a wcale tak nie jest. Rozłażą sie pieniądze miezy palcami. Dzidziuś Górkiewicz miał rację że jak chce się być bogatym należy się nauczyć liczyć drobne. To jest szczera prawda.

  • #139 10 Lis 2017 15:04
    adamkaspro
    Poziom 10  

    Mój sąsiad palił nałogowo 45 lat . Od 2 miesięcy nie pali bo rurka wstawiona i wyrok zapadł . Rak . Co ciekawe , powiedział ze gdyby sie cofnął w czasie to i tak by palił . Taka jest moc papierosa .

  • #140 10 Lis 2017 16:23
    zbich70
    Specjalista elektryk

    Akrzy74 napisał:
    To jest ciekawe, bo przez palenie tracimy zajefajne wakacje z rodziną. Wystarczy policzyć...

    Średnio 13zł/paczkę/dobę czyli rocznie ok. 4 700zł.

    Mnie natomiast zastanawia fenomen "oszczędzających" na paleniu i kupujących fajki za grosze z przemytu z Białorusi i Ukrainy, które smakują jak palony plastik.

    PS. Ktoś pamięta jakie efekty były po wciśnięciu w papierosa skrawka piłeczki ping-pongowej, albo przyciętego paznokcia?

  • #141 10 Lis 2017 16:28
    retrofood
    Moderator

    zbich70 napisał:

    Średnio 13zł/paczkę/dobę czyli rocznie ok. 4 700zł.


    Nie wiem jak to policzyłeś, ale nie palę... już piąty miesiąc, a nawet złotówka mi nie przybyła. A przynajmniej nie zauważyłem...

    Dodano po 1 [minuty]:

    zbich70 napisał:

    PS. Ktoś pamięta jakie efekty były po wciśnięciu w papierosa skrawka piłeczki ping-pongowej, albo przyciętego paznokcia?


    Pamięta, pamięta. To był sposób na tych co palili "Cudzesy".

  • #142 10 Lis 2017 16:35
    Topolski Mirosław
    Moderator Elektrotechnika

    adamkaspro napisał:
    Mój sąsiad palił nałogowo 45 lat . Od 2 miesięcy nie pali bo rurka wstawiona i wyrok zapadł . Rak . Co ciekawe , powiedział ze gdyby sie cofnął w czasie to i tak by palił . Taka jest moc papierosa .

    Przykre że nawet w takim stanie nałóg jest silniejszy od rozsądku.

  • #143 10 Lis 2017 16:51
    retrofood
    Moderator

    Topolski Mirosław napisał:
    adamkaspro napisał:
    Mój sąsiad palił nałogowo 45 lat . Od 2 miesięcy nie pali bo rurka wstawiona i wyrok zapadł . Rak . Co ciekawe , powiedział ze gdyby sie cofnął w czasie to i tak by palił . Taka jest moc papierosa .

    Przykre że nawet w takim stanie nałóg jest silniejszy od rozsądku.

    Nałóg jest nałogiem i łączenie go z rozsądkiem nic nie daje. Słyszałeś pewnie o alkoholikach, którzy wynosili z domu wszystko co sprzedać można, słyszałeś o narkomankach gotowych dać doopy każdemu za porcję codzienną... To jest właśnie nałóg! To coś silniejszego niż możliwość samokontroli i utyskiwanie niczego tutaj nie zmieni. To choroba, więc potępianie niczego nie daje. Ani potępianemu ani potępiającemu.

  • #144 10 Lis 2017 17:02
    Chris_W
    Poziom 37  

    Ja to nazywam swobodą wyboru i moim podstawowym prawem naturalnym (stworzonym przez siłę wyższą) - nałóg to jest wtedy jak się chce rzucić a się nie może.

  • #145 10 Lis 2017 17:16
    zbich70
    Specjalista elektryk

    retrofood napisał:
    ale nie palę... już piąty miesiąc

    Gratuluję, trzymam kciuki.
    retrofood napisał:
    a nawet złotówka mi nie przybyła. A przynajmniej nie zauważyłem...

    Bo pewnie żresz więcej i brzuch Ci rośnie.
    Nie zabiła Cię nikotyna, to załatwi Cię cholesterol...;)

  • #146 10 Lis 2017 18:05
    retrofood
    Moderator

    zbich70 napisał:
    retrofood napisał:
    ale nie palę... już piąty miesiąc

    Gratuluję, trzymam kciuki.

    Łaski nie robiłem, w szpitalu nie puszczali z łóżka do sklepu.

    zbich70 napisał:
    retrofood napisał:
    a nawet złotówka mi nie przybyła. A przynajmniej nie zauważyłem...

    Bo pewnie żresz więcej i brzuch Ci rośnie.
    Nie zabiła Cię nikotyna, to załatwi Cię cholesterol...;)

    A gdzież tam, zrzuciłem ze dwadzieścia kilo. Właśnie wyszła miła i sympatyczna młoda pani, z którą dwa razy w tygodniu ćwiczę różne wygibasy. Nazywa się to domowa rehabilitacja pacjenta (płaci NFZ żeby nie było...).

  • #147 10 Lis 2017 18:46
    maurycy123
    Warunkowo odblokowany

    Chris_W napisał:
    najgorsi są nawróceni palacze - stają się świętsi od papieżów i prowadzą często krucjaty skierowane w palaczy
    Ja już trochę nie palę ale nie przeszkadza mi, że inni palą. Jak mi śmierdzi to zmieniam miejsce postoju. Ale jak w miejscu publicznym gdzie jest zakaz palenia i wapowania widzę "gówniarzy" (tak po 14 lat) to mi się nóż w kieszeni otwiera. Zawsze podchodzę i się grzecznie pytam czy potrafi czytać. Jak zdziwiony odpowie, że tak, to pytam się czy potrafi czytać ze zrozumieniem? Wtedy jest wielkie zdziwienie o co chodzi? Wysyłam go aby przeczytał co jest napisane na najbliższej tabliczce. Zazwyczaj wie o co chodzi i z wielkim fochem chowa swojego wielkiego e-papierosa (ciekawe kto mu go kupił?). Drugi tekst to pytanie czy posiada jakieś zaświadczenie o swoim debiliźmie które go zwalnia z przestrzegania polskiego prawa i zapłaty mandatu w wysokości 500zł. Niestety inni mają to w głębokim poważaniu. I "gówniarze" robią co chcą nawet jak jest zakaz. Trzeba na to reagować. Jak zobaczą, że więcej osób reaguje to przestaną szpanować. Jak chcą się truć to niech to robią w miejscach gdzie nie ma zakazu. Ich zdrowie, ich sprawa.

  • #148 10 Lis 2017 19:15
    zbich70
    Specjalista elektryk

    maurycy123 napisał:
    Ale jak w miejscu publicznym gdzie jest zakaz palenia i wapowania widzę "gówniarzy" (tak po 14 lat) to mi się nóż w kieszeni otwiera.

    A mi nóż w kieszeni się otwiera gdy widzę ogolone pały z kastetami, bejsbolami i kominiarkami.
    Gówniarz z modną grzywką i e-fają mi nie zagraża, ale łysy napakowany osiłek owszem.
    Z którym chciałbyś się spotkać?

  • #149 10 Lis 2017 22:00
    retrofood
    Moderator

    Ło matko...

    Cytat:
    Reprezentacja Polski u-21 zremisowała z Wyspami Owczymi 2:2. Podopieczni Czesława Michniewicza mocno skomplikowali sobie szanse na awans do mistrzostw w 2019 roku.
    ...
    Na Wyspach Owczych mieszka obecnie zaledwie 47 tysięcy osób, czyli tyle ile mieszka w np. w Wodzisławiu Śląskim.


    Nie podam linku. Wstydzę się...

  • #150 10 Lis 2017 22:40
    Topolski Mirosław
    Moderator Elektrotechnika

    Nie jesteś odosobniony :wink:

  Szukaj w 5mln produktów