Część
Mam taki problem a może pecha. Nie wiem już sam jak to sobie tłumaczyć. Odnośnie mojej WSK 125 1985 rok, nie mam już do niej sił, h**j mnie strzela, co chwila się coś sypie.
Gaźnik.
Zapłon.
Wał.
Cylinder zatarty co za tym idzie tłok.
I teraz skrzynia.
WSK jest bardzo zadbana.
Wał po regeneracji, na korbie duells.
Cylinder po szlifie.
Tłok alien r4.
Pierścienie prima.
Nowe łożyska.
Cewki.
Kondensator, itp.
I tu moje pytanie, czy to normalne, bo ja już nie wytrzymam z tym klamotem. Jest jakiś czynnik który na to wpływa? Jeżdżę pomału, spokojnie, te motory może tak mają, NIE WIEM, więc was się pytam o zdanie.
Mam taki problem a może pecha. Nie wiem już sam jak to sobie tłumaczyć. Odnośnie mojej WSK 125 1985 rok, nie mam już do niej sił, h**j mnie strzela, co chwila się coś sypie.
Gaźnik.
Zapłon.
Wał.
Cylinder zatarty co za tym idzie tłok.
I teraz skrzynia.
WSK jest bardzo zadbana.
Wał po regeneracji, na korbie duells.
Cylinder po szlifie.
Tłok alien r4.
Pierścienie prima.
Nowe łożyska.
Cewki.
Kondensator, itp.
I tu moje pytanie, czy to normalne, bo ja już nie wytrzymam z tym klamotem. Jest jakiś czynnik który na to wpływa? Jeżdżę pomału, spokojnie, te motory może tak mają, NIE WIEM, więc was się pytam o zdanie.