Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Fabryka Prądu
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Pseudoekologiczne źródła energii odnawialnej

25 Wrz 2017 13:38 2295 30
  • Poziom 11  
    Witam, bardzo mnie denerwują wystąpienia ekologów, którzy pieją nad genialnymi, ekologicznymi źródłami energii odnawialnej jak: wiatraki, czy ogniwa fotowoltaiczne. Większość ludzi (przynajmniej tu na Elektrodzie) wie jak naprawdę jest z ekologią tych źródeł. Dla tych, którzy nie wiedzą napiszę dwa zdania:

    Wiatraki

    Pierwsza i zasadnicza ich wada: nie działają, gdy nie wieje, ale to tak na marginesie, bo ta wada nie jest antyekologiczna.
    Niestety poza tym wiatraki mają bardzo mało wspólnego z ekologią, pracujący wiatrak wibruje co powoduje obniżanie poziomu wód gruntowych, spadek klasy ziemi i masową migrację z tych terenów wszystkiego co żyje - z wyjątkiem ludzi - pierwsze wyniki badań o wpływie wibracji powodowanych przez wiatraki na organizm ludzki niedługo się pojawią...

    Fotowoltaika

    Podobnie jak wyżej, nie działają w nocy i tutaj ma to związek z antyekologią - ponieważ trzeba tę energię jakoś przechować i tu jest pies pogrzebany! Najlepsze do tego celu są akumulatory litowe (litowo-polimerowe), które po kilku latach działania trzeba utylizować...

    Problem akumulatorów dotyczy także wspaniałych(!) samochodów elektrycznych...

    Przecież jest jeszcze jedno źródło energii odnawialnej: WODA. Elektrownia wodna potrzebuje rzeki, w której woda płynie 24 godziny na dobę, w dni powszednie i święta, a także w nocy - CUD! Dlaczego ekolodzy o tym zapomnieli?

    Może jestem za głupi, może się nie znam, dlatego mam prośbę do fachowców: Proszę o wady elektrowni wodnych! Dla mnie mają ogrom zalet, przy okazji, trzeba by przecież zbudować wiele zbiorników wyrównawczych, a to "załatwia sprawę" powodzi.
  • Fabryka Prądu
  • Poziom 31  
    Jarosław Rudnicki napisał:

    Przecież jest jeszcze jedno źródło energii odnawialnej: WODA. Elektrownia wodna potrzebuje rzeki,

    Sahara taka wielka i niewykorzystana, ile tam by zbudował elektrowni wodnych?
    No tak, ale turbiny elektrowni wodnych ucinają łebki biednym rybkom, stanową barierę na drodze migracji ryb w górę rzeki (chyba, że jest przepławka), poza tym szpecą naturalne środowisko. Niebagatelną sprawą jest to, że spiętrzając wodę w różnym stopniu przyczyniają się do podmywania brzegów i ogólnie degradacji ekosystemu.
    Dlatego stawiam na elektrownie oparte na przetwarzaniu biomasy. Nie, nie to co każdy myśli! Mój pomysł i pewnie go gdzieś opatentuję.
    Jedna elektroda przedzielona warstwą biomasy i druga elektroda. Taki stos. Biomasa jest elektrolitem, jak przereaguje, to wywozimy na pola i mamy ekologiczny nawóz; zaś tą baterię przekładamy nową warstwą biomasy.
  • Poziom 43  
    Jarosław Rudnicki napisał:
    Może jestem za głupi, może się nie znam, dlatego mam prośbę do fachowców: Proszę o wady elektrowni wodnych! Dla mnie mają ogrom zalet, przy okazji, trzeba by przecież zbudować wiele zbiorników wyrównawczych, a to "załatwia sprawę" powodzi.

    Oto wada elektrowni wodnych jeżeli chodzi o Polskie warunki:
    https://www.cnc.info.pl/topics79/no-to-mamy-i-prawo-i-sprawiedliwosc-vt71844,100.htm#518257
    W skrócie: Mała wydajność. Największa do uzyskania moc z elektrowni wodnych w Polsce to jakieś 5% zapotrzebowania Polski na energię elektryczną.
  • Poziom 11  
    [quote="atom1477"]
    Jarosław Rudnicki napisał:

    W skrócie: Mała wydajność. Największa do uzyskania moc z elektrowni wodnych w Polsce to jakieś 5% zapotrzebowania Polski na energię elektryczną.


    Przepraszam, takie argumenty do mnie nie trafiają - Elektrownia Wodna Wrocław II ma całkowitą moc 1MW i pracuje do dziś, można? OK całego zapotrzebowania Polski nie załatwimy elektrowniami wodnymi, ale pewnie ze 20% tak. Myślę nie o jednej wielkiej elektrowni na Wiśle, a o wielu mniejszych, lokalnych. Wiatraki też nie mają gigawatów mocy... Powoli ziarnko do ziarnka... Farmy wiatrowe na kielecczyźnie - sporo niezamieszkałego terenu, częste wiatry :-), niska klasa ziemi... Niech to załatwi 30% zapotrzebowania, razem mamy 50%. Parę gigawatów z biogazu, trochę z innych wynalazków i jesteśmy spokojni!
  • Poziom 43  
    Jarosław Rudnicki napisał:
    Przepraszam, takie argumenty do mnie nie trafiają -

    Chciałeś opinii "fachowców", a dostałeś coś więcej bo jeszcze obliczenia oparte na danych które można łatwo sprawdzić w internecie.
    I mówisz że takie argumenty do Ciebie nie trafiają? No to ja się pytam: czego oczekiwałeś podczas zakładania tego tematu?
    Bo jeżeli kółka adoracji, i tylko i wyłącznie popierania Twojego stanowiska, to źle trafiłeś.

    Jarosław Rudnicki napisał:
    OK całego zapotrzebowania Polski nie załatwimy elektrowniami wodnymi, ale pewnie ze 20% tak.

    Ty tylko myślisz, a ja to obliczyłem.
    Nie przekroczysz progu jaki obliczyłem.
    Wiele mniejszych elektrowni nic nie zmienia.
    Ciągle się da uzyskać tylko z 5% całego zapotrzebowania.

    PS.
    Jarosław Rudnicki napisał:
    Elektrownia Wodna Wrocław II ma całkowitą moc 1MW i pracuje do dziś, można?

    Czyli pokrywa tylko 0.005% zapotrzebowania Polski. Trzeba by 20 000 takich elektrowni (już pomijam że nie wystarczy dla nich wody, zgodnie z moimi obliczeniami powyżej). Gdzie one się mają pomieścić? Jak by wszystkie miały być na Odrze to Odra musiała by mieć spadek 100km, bo przypominam że Elektrownia Wodna Wrocław II wymaga spadku 5.65m. A więc 20 tysięcy takich elektrowni umieszczonych jedna za drugą wymagały by spadku ponad 100km.
  • Poziom 32  
    atom1477 napisał:
    Największa do uzyskania moc z elektrowni wodnych w Polsce to jakieś 5% zapotrzebowania Polski na energię elektryczną.
    Czyli jakieś 1200MW
    Jarosław Rudnicki napisał:
    Przepraszam, takie argumenty do mnie nie trafiają - Elektrownia Wodna Wrocław II ma całkowitą moc 1MW
    Patrz wyżej
  • Fabryka Prądu
  • Poziom 21  
    Jarosław Rudnicki napisał:
    Fotowoltaika

    Podobnie jak wyżej, nie działają w nocy i tutaj ma to związek z antyekologią - ponieważ trzeba tę energię jakoś przechować i tu jest pies pogrzebany! Najlepsze do tego celu są akumulatory litowe (litowo-polimerowe), które po kilku latach działania trzeba utylizować...


    Panie kochany, jak by się zagłębił w to pod-forum energii odnawialnej to może z 5-10% jedzie na akumulatorach, reszta pcha energie wytworzoną w sieć, zużywa ją na bieżąco w domu, grzeje wodę lub CO...
    Akumulatory to chyba wszyscy (a przynajmniej większość) się zgodzą że droga donikąd, więc błędnie opierasz swoją teorię już na samym początku...

    Dodano po 4 [minuty]:

    A jeśli chodzi o elektrownie wodne to kiedyś oglądałem taki niezależny reportaż o nich i nie jest tak pięknie jak to się wydaje a największą wadą jest zamulanie źródła przed samą elektrownią na ogromną skalę, już nie pamiętam dokładnie ale blokują one naturalne przepływy nie to że wody ale tego co ona ze sobą niesie i jakoś to tam wpływało na rzekę i ekosystem poniżej zapory wodnej...
    Już dokładnie nie pamiętam ale zdziwiłem się że to jest aż taki największy minus o którym nawet nikt nie wspomniał wcześniej...
  • Poziom 22  
    Ogólnie to może jest i trochę racji że elektronie wodne mają negatywny wpływ na środowisko. Ale tylko jak to się ma do faktów iż w Europie jest państwo -Norwegia , gdzie ponad 90 % energii elektrycznej produkowane jest przez elektrownie wodne. Trzeba dodać że ten kraj bardzo dba o ekologie.
  • Poziom 31  
    Jarosław Rudnicki napisał:

    Wiatraki

    Pierwsza i zasadnicza ich wada: nie działają, gdy nie wieje, ale to tak na marginesie, bo ta wada nie jest antyekologiczna.
    Niestety poza tym wiatraki mają bardzo mało wspólnego z ekologią, pracujący wiatrak wibruje co powoduje obniżanie poziomu wód gruntowych, spadek klasy ziemi i masową migrację z tych terenów wszystkiego co żyje - z wyjątkiem ludzi - pierwsze wyniki badań o wpływie wibracji powodowanych przez wiatraki na organizm ludzki niedługo się pojawią...

    Fotowoltaika

    Podobnie jak wyżej, nie działają w nocy i tutaj ma to związek z antyekologią - ponieważ trzeba tę energię jakoś przechować i tu jest pies pogrzebany! Najlepsze do tego celu są akumulatory litowe (litowo-polimerowe), które po kilku latach działania trzeba utylizować...



    Od kilku lat mieszkam obok farmy wiatrowej i nic takiego nie zauważyłem. Plony są takie jak dawniej, sadzawka za oknem jakby bardziej rozlana, ptaków widzę tyle co wcześniej (na razie naliczyłem >30 gatunków), dżdżownice w ziemi potężne niczym anakondy... Może ok. 1 km jaki dzieli mnie od najbliższej 2 MW turbiny to za dużo by zauważyć ten rzekomy negatywny wpływ, ale dlaczego w/g nowych przepisów powinny być min 3x dalej? A wada jaką jest brak prądu gdy nie wieje jest rekompensowana zaletą w postaci dowolnej redukcji mocy gdy wieje - wiele źródeł (np. el. jądrowe) tego nie potrafi ( tzn. można redukować moc lecz trzeba to robić powoli, godzinami i w bardzo ograniczonym zakresie).

    http://www.pse.pl/index.php?dzid=77

    Na tej stronie można zobaczyć zapotrzebowanie na moc w Polsce. Każdej nocy jest o kilka GW niższe niż w dzień więc skąd teza jakoby coś należało przechowywać? Jest odwrotnie, dzieki PV nocami nie trzeba tak mocno redukowac mocy w innych elektrowniach. Uzytkowanie el. wodnych całą dobę ze stałą mocą byłoby marnowaniem cennych zasobów. Najlepsze wykorzystanie jest wtedy gdy zabezpieczają podaż mocy w szczycie.

    Co do ekologii to obowiązuje rachunek ciagniony czyli ile zasobów zaoszczędzimy w porównaniu z innymi metodami pozyskiwania energii. Kluczowy jest EROEI czyli ile energii można odzyskać w porównaniu do energii zainwestowanej w budowę i działanie instalacji. Jeżeli EROEI jest większe od 1 można mówić o ekologii, niestety dopłaty mogą preferować źródła o EROEI <1. W takim wypadku energia wytwarzana przez OZE w Polsce będzie niższa od energii zużytej na produkcję np. w Chinach. Bez dopłat to ryzyko niemal nie istnieje i dlatego ważne jest by nie dzielić OZE na "cacy" jak biogazownie czy wodne i "be" w postaci wiatraków lub PV. Puśćmy wszystko na prawdziwy rynek i te które zdobęda największy udział z automatu będą najbardziej "ekologiczne" - wytworzyły najwięcej energii przy najmniejszym wykorzystaniu zasobów.
  • Poziom 31  
    Jarosław Rudnicki napisał:
    Elektrownia Wodna Wrocław II ma całkowitą moc 1MW i pracuje do dziś, można?

    Imponująca moc! No no! To tyle, ile pobiera jeden elektrowóz ET22 na 1/3 swojego zapotrzebowania w energię. To już lepiej parowóz i podsypać mu pod ruszt parę łopat węgla.
    Ja myslę, że trzeba sprawę postawić ta tym, na czym stoi Islandia. Gejzery, panowie, gejzery!
    Że ich u nas nie ma? Co tam, tak samo nie ma rzek o odpowiednim spadku wód, ale za to są demagodzy.
  • Poziom 31  
    Mirek99 napisał:
    Ogólnie to może jest i trochę racji że elektronie wodne mają negatywny wpływ na środowisko. Ale tylko jak to się ma do faktów iż w Europie jest państwo -Norwegia , gdzie ponad 90 % energii elektrycznej produkowane jest przez elektrownie wodne. Trzeba dodać że ten kraj bardzo dba o ekologie.


    Duzo zalezy od rodzaju el. wodnej, rzeki z jaką współpracuje i ogolnie masy szczegółów w jakich tkwi diabeł. Np. el. Wlocławek miała być elementem kaskady ktorej nie wykonano. Z tego powodu bardzo dobzre zaprojektowana elektrownia stała sie niemal bomba ekologiczną. Na szczęscie jest plan poprawienia tego poprzez dodanie kolejnych el. wodnych niwelujących zly wpływ na środowisko lecz tzw. "ekolodzy" tradycyjnie protestują. najwyraźniej chcą doprowadzić do nieszczęścia by później twierdzić "a nie mówiłem" chociaż całośc da się w miarę szybko i tanio poprawić by było wydajnie i ekologicznie.

    Moim faworytem pod względem ekologii el. wodnych jest Zielonka. Ludzie którzy przypadkiem trafią w jej okolice mogą potknąć się o tę całkiem sporą (500 kW) elektrownię i jej nie zauważyć! Po prostu zobaczą zwykły spory staw, a kilka kilometrów dalej niewielki budynek spod którego wypływa strumyk :) W okolicy widze mnóstwo miejsc gdzie da sie zbudować el. działajace na podobnej zasadzie ale najwyraźniej nikomu na tym nie zależy, a szkoda.
  • Poziom 11  
    Bieda z nędzą napisał:
    Imponująca moc! No no!

    Przykład Elektrowni Wodnej Wrocław II przytoczyłem jako argument, a nie jako znaczący element infrastruktury. W/g Ciebie jest utrzymywana jako skansen? Chyba jednak się opłaca.
  • Poziom 31  
    Argument do czego? Jak się 100 rowerzystów zbierze i dynamami "napdedałują" 1kWh to będzie jakiś proekologiczny przykład?
    Energię kraj ma produkować z tego, czego ma nadmiar. Choć jak widzę puste ugory i zapuszczone pola to zastanawiam się, czy tego nie można by wykorzystać. Wiele się mówiło o wierzbie energetycznej, dużo było mowy o rzepaku; ale coś nie wypaliło.
    Mamy węgiel i z tego trzeba korzystać. Może jeszcze w rejonie dolnego śląska odkryją jakieś niewyeksploatowane złoża rudy uranowej- postawimy na atom.
  • Poziom 11  
    atom1477 napisał:

    Ty tylko myślisz, a ja to obliczyłem.
    Nie przekroczysz progu jaki obliczyłem.
    Wiele mniejszych elektrowni nic nie zmienia.
    Ciągle się da uzyskać tylko z 5% całego zapotrzebowania.


    Te Twoje obliczone z grubsza 5% o ile dobrze przeczytałem dotyczy tylko Wisły...

    Nie uważam, że elektrownie wodne załatwiłyby zapotrzebowanie na energię w Polsce, pytam tylko, żeby się dowiedzieć dlaczego olano temat!
    Przykłady EW pracujących w Polsce, to dla mnie materialne dowody, że to ma sens.
    Dlaczego nikogo nie denerwują panele fotowoltaiczne? Przecież, żeby uzyskać z nich 30% zapotrzebowania na energię trzeba by pokryć nimi małe województwo... Wiatraki - rozumiem - jedyne słuszne rozwiązanie - lobby działa - trzeba kupować!
  • Poziom 31  
    Bądź łaskaw zauważyć, że elektrownia wodna to nie tylko tama w poprzek rzeki i turbiny, ale też spory zbiornik. Trzeba go gdzieś umieścić, a nie zawsze warunki na to pozwalają. Akurat mieszkam w rejonie gdzie są dwie takie (elektrownia Czchów i elektrownia Rożnów); cos o tym wiem.
  • Poziom 43  
    Jarosław Rudnicki napisał:
    Te Twoje obliczone z grubsza 5% o ile dobrze przeczytałem dotyczy tylko Wisły...

    Wisła stanowi przeważające źródło wody płynącej w Polsce.
    Więc ograniczenie obliczeń tylko do Wisły nie wprowadza wielkiego błędu.

    Jarosław Rudnicki napisał:
    Przykłady EW pracujących w Polsce, to dla mnie materialne dowody, że to ma sens.

    I tu popełniasz błąd, bo sam fakt że jakieś elektrownie wodne funkcjonują nie znaczy że to ma sens. Liczy się skala przedsięwzięcia i jej dostosowanie do dostępnych zasobów. A tych brakuje.

    Zresztą sam zauważasz:
    Jarosław Rudnicki napisał:
    Przecież, żeby uzyskać z nich 30% zapotrzebowania na energię trzeba by pokryć nimi małe województwo... Wiatraki - rozumiem - jedyne słuszne rozwiązanie - lobby działa - trzeba kupować!

    że do uzyskania odpowiedniej mocy potrzeba odpowiedniej ilości paneli.
    To tak samo jest z elektrowniami wodnymi. Trzeba ich odpowiednią ilość (dokładniej ilość * moc), a dla tej ilości (ilości * mocy) odpowiednią ilość wody.
    I tej wody właśnie brakuje.
    Ale nawet gdyby wody nie brakowało, to elektrowni musiało by być tyle że też pokryły by całe województwo. Czy to nie był by dla Ciebie problem, tak jak problemem była by konieczność pokrycia panelami całego województwa?

    Przykładem może być np. zbieranie puszek po piwie. Ktoś zbiera ze śmieci i zarabia na tym. Ale to nie znaczy że wszyscy mogą zacząć zbierać i wszyscy będą zarabiać. Bo ta jedna osoba zbierając puszki oczyszczała teren i po niej nie ma już co zbierać.
    Tak samo elektrownia wodna. Elektrownia wodna wymaga spiętrzenia wody i efektywnie taka elektrownia zajmuje teren o długości kilkudziesięciu km (długość na jakiej wcześniej woda bez spiętrzania miała taki sam spadek). Innymi słowy elektrownia wybudowana na powierzchni 1km^2 w rzeczywistości jest elektrownią na połowie rzeki. Zabiera ona energię z rzeki. Nie można już dobudowywać kolejnych elektrowni aby 100 razy wykorzystać tą samą rzekę.

    Jarosław Rudnicki napisał:
    Dlaczego nikogo nie denerwują panele fotowoltaiczne?

    A dlaczego by miały? Te umieszczone na dachach nie są żadnym problemem dla osób trzecich.
  • Poziom 31  
    atom1477 napisał:

    A dlaczego by miały? Te umieszczone na dachach nie są żadnym problemem dla osób trzecich.

    Kolego, taka prośba- lepiej siedź cicho! Zaraz ekoterroryści wymyślą, że panele słoneczne zajmują sporą część połaci dachu, a tym samym bociany są ograbiane z miejsc na których mogą uwić gniazdo.
  • Poziom 11  
    Marzę o tym, żeby to co napiszę na forum przeczytał ktoś ze zrozumieniem i spokojnie z sensem odpowiedział.

    Zastanawiałem się, dlaczego jeśli stawia się ciągle wiatraki (których nie cierpię - sorry), jeśli z zachwytem ekolodzy mówią o panelach fotowoltaicznych, milczy się o elektrowniach wodnych?!
    I z uporem maniaka powtórzę, że nie jest dla mnie argumentem przeciw małym elektrowniom wodnym fakt, że mamy w Polsce za mało wody i że nie starczy jej na wszystko! Wiatrakami i słoneczkiem też problemu nie rozwiążemy.


    Na początku lat 80-tych mój ojciec robił próby pierwszego polskiego turbogeneratora 360MW, który potem pojechał do Bełchatowa, gdzie pracowały radzieckie "pięćsetki". Miałem wtedy "naście" lat i zastanawiałem się gdzie ten sukces polskiej myśli, jeśli radzieckie mają 500MW a nasze 360MW. Ojciec odpowiedział: "To bardzo proste, nasze mają dużo lepszą sprawność!" I to jest przykład konkretnej i rzeczowej odpowiedzi.
  • Poziom 14  
    Się śmiejecie ale ja już gdzieś czytałem czyjeś dywagacje, że panele fotowoltaiczne zakłócają lokalny bilans cieplny z racji tego, że zabierają te kilkanaście procent energii słonecznej, która normalnie wydzieliłaby się w postaci ciepła :-)
  • Poziom 31  
    Jarosław Rudnicki napisał:

    I z uporem maniaka powtórzę, że nie jest dla mnie argumentem przeciw małym elektrowniom wodnym

    Małym to znaczy jakim? Miejskim? Zasilającym w energię (nawet w sytuacji kryzysowej) miasto bądź dzielnicę?
    I jak je wprząc w krajowy system energetyczny?
  • Poziom 31  
    Jarosław Rudnicki napisał:
    Marzę o tym, żeby to co napiszę na forum przeczytał ktoś ze zrozumieniem i spokojnie z sensem odpowiedział.

    Zastanawiałem się, dlaczego jeśli stawia się ciągle wiatraki (których nie cierpię - sorry), jeśli z zachwytem ekolodzy mówią o panelach fotowoltaicznych, milczy się o elektrowniach wodnych?!
    I z uporem maniaka powtórzę, że nie jest dla mnie argumentem przeciw małym elektrowniom wodnym fakt, że mamy w Polsce za mało wody i że nie starczy jej na wszystko! Wiatrakami i słoneczkiem też problemu nie rozwiążemy.


    Postawienie wiatraka przed wprowadzeniem idiotycznej ustawy odległościowej było banalnie proste: sprawdzamy warunki wietrzne i symulujemy hałas jaki będzie dochodził do najbliższych zabudowań. Gdy wszystko gra podpisujemy umowę z właścicielem gruntu na jakim ma stanąć wiatrak, wylewamy fundament i stawiamy konstrukcję. Z okna oglądałem jak szybko to idzie, maszt z gondolą i śmigłami potrafili postawić w ciągu doby! Wykorzystanie mocy zainstalowanej w przypadku wiatraków zależy nie tylko od warunków wietrznych ale także stosunku mocy do powierzchni śmigieł. 2 MW wiatraki z 90 m śmigłami jakie postawiono w mojej gminie wykorzystują ponad 30% mocy zainstalowanej, a średnio w Polsce jest ponad 20% - przy ok. 5 mln za MW daje to bardzo sensowny zwrot z inwestycji nawet przy niskich cenach certyfikatów. A gdy certyfikat kosztował >200 zł taki wiatrak amortyzował się błyskawicznie wiec zainstalowanie 5 GW zajęło nam kilka lat.

    Na Łynie miało powstać kilka sporych el. wodnych. Na początku wykonano pomiary i kilku rolników których pola miały zostać zalane dostało odpowiednie zawiadomienia. I na tym temat się urwal bo... takie elektrownie nie powstają w kilka dni, a koszt jest nieporównywalny z wiatrakami czy PV. Same dokładne badania pochłaniają mnóstwo kasy, bo tama musi wytrzymać napór wody, a ta nie może wylewać się w nieplanowanych miejscach. W historii było mnóstwo przypadków gdy drobne błędy w obliczeniach ew. nieprawidłowa eksploatacja doprowadzały do tragedii. W pobiskim miasteczku kilkadziesiąt lat temu puściła mała tama zabijając kilka osób - przyczyną była zła eksploatacja. We Włoszech do zbiornika el. wodnej osunęła sie skarpa, a powstała fala przelała sie nad zaporą niszczac ją i zabijając wiele osób. Jak sie okazało przeoczono drobiazg w budowie geologicznej okolicznych gruntów. Można tak wymieniać bez końca katastrofy z udzaiłem el. wodnych czy innych spiętrzonych zbiorników, samo badanie czy nowa inwestycja nie stwarza podobnych zagrożeń kosztuje.

    Czym innym jest el. wodna typu wyżej wspomnianej Zielonki. Tam nie jest konieczne spiętrzanie wody, można wykorzystać istniejący zbiornik (np. jezioro) o ile w pewnej odległości od niego znajduje się spadek terenu gdzie można zrzucić wodę. Tam uzyskano 20m spadek bez konieczności spiętrzania wody, a to wszystko na nizinnym terenie! Wszystko bez wyraźnej ingerencji w krajobraz - woda do elektrowni idzie kilkukilometrową podziemną rurą. Na Mazurach jest sporo miejsc gdzie bez szkody dla krajobrazu i środowiska można zrobić zupełnie bezpieczne elektrownie a'la Zielonka. Można zadać pytanie dlaczego ich nie robią?

    http://www.pilamlyn.pl/projekty-realizacje/mala-elektrownia-wodna-zielonka/

    Bodajże na forum WNP jakiś czas temu ktoś podał kilka lokalizacji. Najciekawsze są dwa jeziora polożone na różnych wysokosciach bo są niejako naturalną el. szczytowo-pompową, mogą gromadzić energię gdy jest nadmiar mocy i oddawać ją w szczycie ze sprawnością ok. 70%. A całość wymaga zainwestowania w kilka km rur oraz turbinę!
  • Poziom 5  
    To ja dopiszę coś od siebie. Wadą samochodu spalinowego jest że do niego trzeba lać benzynę a ona kosztuje i zatruwa, więc może rowerem, no nie bo wadą roweru jest to że trzeba kręcić, to może by rowerem elektrycznym? Ale tu podstawowa wada to akumulatory. to może piechotą? Tym bardziej nie bo nogi bolą i tak bez końca można :)
  • Poziom 10  
    To ja dodam coś od siebie. Jakiś czas temu Tesla Model S miał gwarancje 200tyś km lub 8 lat na baterie( teraz nie wiem bo nie zagłębiałem się w ten temat już jakiś czas). Licząc 5l/100km autem spalinowym przy 200tyś km trzeba wypuścić w powietrze ok 10000l benzyny lub co gorzej ropy. Do tego wymiana oleju dajmy na to co 20tys (longlife) w ilości 5l na zmianę daje nam 50l wysoce toksycznego produktu ubocznego. Już nie wspomnę o samej produkcji paliwa. :) Baterie po wymianie są recyklingowane i używane do produkcji nowych.

    Jeśli mówimy o ekonomii to taniej dymić ropniakiem :D
  • Poziom 43  
    Olej nie jest aż tak wysoko toksyczny. Poza tym też jest odpowiednio recyklingowany.
    A to:
    Cytat:
    Już nie wspomnę o samej produkcji paliwa.

    to co miało by znaczyć?
    produkcja paliwa jest przecież dużo mniej szkodliwa niż produkcja baterii czy nawet oleju.
    No i chyba zapomniałeś że w samochodzie na baterie to nie baterie zasilają samochód. Zasila go prąd z tych baterii. A ten prąd trzeba im najpierw dostarczyć.
    Jest go generalnie tyle że na jego wytworzenie pójdzie podobna ilość paliw co do napędu samochodu spalinowego. A więc produkcji i spalania paliw w samochodzie elektrycznym się nie uniknie.
  • Poziom 10  
    Zapraszam do lektury o toksyczności olejów smarnych na każdym etapie produkcji i użytkowania.
    www.pan-ol.lublin.pl/wydawnictwa/Motrol6/Zoltowski.pdf

    Każde auto ma akumulator rozruchowy, kwasowo-ołowiowy i żywotność takiego aku to od2-7 lat-też trzeba utylizować.

    Piszesz o panelach fotowoltanicznych i turbinach wiatrowych że są pseudoekologiczne, potem piszesz że auta trzeba zasilać energią wytworzoną z paliw kopalnianych - nie rozumiem. To jak to jest? Co jest lepsze? Nie wiem czy wiesz ale możesz zainstalować panele na dachu, które nie będą się różniły od normalnej dachówki a energię z nich uzyskaną możesz użytkować w domu lub ładować auto.

    Ludzie coraz częściej instalują powerwalle i odłączaja się od sieci energetycznych - mają własne źródło energii odnawialnej, która działa wyśmienicie nawet zimą.

    Podzielam Twoje zdanie na temat turbin że szpecą krajobraz, ale trzeba wybrać dymiące kominy czy kręcące turbiny :)
  • Poziom 43  
    Oleje są toksyczne tylko dlatego bo tak są produkowane. Można by było je wyprodukować nietoksyczne. I są takie oleje.
    Tylko one są droższe. Ale ciągle ich koszt użycia w silniku spalinowym jest niższy niż koszt używania samochodu elektrycznego.
    Dlaczego więc się ich nie używa? Bo ludzie popadają w skrajności. Jak samochodów spalinowy jest tani i nieekologiczny, to już idą na maxa. Koszty na maxa w dół a nieekologiczność na maxa w górę.
    A elektryczne, drogie i rzekomo ekologiczne. To cena na maxa wysoka żeby tylko wycisnąć każdy dodatkowy 0.0001% ekologiczności (kosztem niewspółmiernie wysokim do uzyskanej ekologoczności).
    A wystarczy tylko trochę podnieść cenę samochodu spalinowego żeby jego ekologiczność znacznie wzrosła.

    PS. Akumulatory ołowiowe z samochodów nie są żadnym problemem dla środowiska. Ich utylizacja też jest nie tylko dość prosta ale i dość tania.
    A gdyby nawet, to nie jest to problem. Bo można do rozruchu użyć akumulatorów litowo-jonowych.
    Nie musowo popadać w skrajności. Że jak samochód spalinowy to wszystkie najgorsze technologie. A elektryczny to wszystkie najlepsze. I do spalinowego można dać trochę nowszych technologii i polepszyć jego ekologiczność.
    Można dać 1kg akumulatorków do rozruchu. Nie musowo od razu dawać 100kg i robić samochodu elektrycznego.
  • Poziom 11  
    Po prostu obecnie świat zachłysnął się trochę energią odnawialną i wykorzystuje się ją gdzie sie da - niekoniecznie racjonalnie. Trzeba po prostu dostosować się do naturalnych warunków i np. na pustyniach można sobie budować kilometry instalacji PV i nikomu to nie będzie przeszkadzać. U nas PV ma sens raczej tylko w mikroinstalacjach na własny użytek.
    Ja to widzę tak - sprzężenie PV z pompą ciepła czy klimatyzatorem. Wtedy mamy ogrzewanie i chłodzenie (najbardziej energochłonne rzeczy w domu) za darmo.
    To, że PV nie produkuje w nocy energii to często nawet plus, bo elektrownie i tak nocami mają nadmiar mocy - dlatego sprzedają tak tanio prąd w II taryfie.
    Elektrownie wodne to masakra dla ekosystemu rzek.
    Elektrownie wiatrowe - ekolodzy twierdzą, że przez nie ptaki się nie gniazdują, pole EM zaburza ich migrację itp. Ja ma w okolicy dziesiatki wiatraków i nie zauważam tego negatywnego wpływu. Ale to są nowe wiatraki, stawiane na nowych podzespołach. Być może przy starej technologii, przy sprowadzanych ze złomu wiatraków z Niemiec jest to uciążliwe, ale przy dobrze zrobionych nówkach nie jest tak źle.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 21  
    BC109B napisał:
    Współspalanie biomasy w elektrociepłowniach było modne jakiś czas temu. Teraz nic o tym nie słychać. Co poszło nie tak z paleniem drewnem i słomą?


    Mój ojciec budował dla elektrowni transportery i układy suszące biomasę... i zawsze się śmiał ze suma mocy tych silników jest większa niż uzysk ze spalenia tej biomasy...
    Tam był cały kompleks przygotowujący biomasę do spalenia, taśmociągi, suszarnie jakieś sieczkarnie (czy coś w tym stylu)...
    Same suszarnie miały taką moc ze masakra...