Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Europejski lider sprzedaży techniki i elektroniki.
Proszę, dodaj wyjątek elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Samochody elektryczne - inne podejście

wojbar56 16 Paź 2017 08:09 1236 32
  • #1 16 Paź 2017 08:09
    wojbar56
    Poziom 10  

    Od dawna interesuje mnie tematyka samochodu elektrycznego. "Googluje" ,czytam ,oglądam , słucham wywiadów w radio i TV, dyskutuje i przekonuje . Hobbystycznie wymyślam sobie koncepcje nowoczesnego "elektryka". Z wykształcenia jestem elektronikiem starej daty, z zawodu "helpdesk" informatykiem, z zamiłowania sędzią sportów samochodowych. Do tego pracowałem kiedyś jako specjalista d/s nowych uruchomień w Zakładach Radiowych UNITRA w randze starszego referenta :-) ,więc jakieś podstawy do wypowiadania się w sprawach elektroniki , elektromechaniki , motoryzacji i nowatorstwa , mam. Od dłuższego czasu śledzę projekt „narodowego samochodu elektrycznego”.
    Może to co napiszę będzie niepoprawne politycznie, ale kiedyś w Niemczech w podobny sposób (może w trochę innych warunkach) wymyślono produkcyjnego rekordzistę świata, Volkswagena Garbusa i skończyło się to 21. milionami wyprodukowanych aut czego i nam życzę. Co prawda tacy geniusze motoryzacji jak Ferdynand Porsche nie rodzą się na kamieniu, ale kto wie..

    Wracając do meritum, mój ogólny odbiór sprawy jest taki, że 95 % wypowiadających się to malkontenci i hamulcowi. W internecie to niby nic nowego, ale dalej mnie to irytuje. Ciągle słyszę lub czytam: nie da się ,z czym do ludzi ,trzeba 20 mld PLZ a skąd je wziąć, jak nam maluczkim konkurować ze światowymi potentatami, wiele planujemy a będzie jak zwykle , 100 lat doświadczeń markowych producentów a my co - Maluch i Polonez, to co zrobił Romet to porażka, nawet jak się zacznie coś pozytywnego dziać, to kogoś przekupią, wykupią , skopiują pomysły ,rozpętają wojny sądowo patentowe, czy wylobbują w sejmie ustawy, które pośrednio ukręcą łeb sprawie.

    Tak się zastanawiam, czy to jacyś płatni hejterzy wynajęci przez lobby motoryzacyjno – paliwowe, czy też, to tak z obfitości serca i ogólnej życzliwości do świata, jaśnie oświeconych wypowiadaczy. Jeżeli to jest to pierwsze, to rzeczywiście nie mamy szans, bo jak nam robaczkom mierzyć się z całym światem współczesnego biznesu. Jednakże , jeżeli to tylko nasi koledzy i przyjaciele ,którym tak leży na sercu nasza ewentualna porażka, to nie jest tak źle.

    Pisząc „my”, „nas” , „nasi”, mam na myśli (może trochę nieskromnie) siebie i tych wszystkich, którzy chcą coś naprawdę zrobić i nie myślą dlaczego to się może nie udać , ale szukają rozwiązań pozytywnych i prą do przodu potykając się o coraz to nowe przeszkody. Z doświadczenia zawodowego wiem, że prawdziwy problem jest wtedy, kiedy zaczyna brakować pomysłów na rozwiązanie problemu pierwotnego, a i tu, zawsze zostaje zwrócenie się do siły wyższej (co czasami, o dziwo , pomaga) .
    Z racji tego, że teraz mam więcej czasu i spędzam go przeważnie w domu postanowiłem włączyć się w dyskusje i trochę zrównoważyć ciemną stronę mocy. Będę starał się, sączyć ostrożny optymizm , własne koncepcje i przemyślenia w serca i umysły tych, którzy to przeczytają i którym jeszcze zależy.




    Nie roszczę sobie żadnych praw specjalnych, w stosunku do tego, co tu będzie można znaleźć. Tekst ,koncepcje i pomysły, można brać pełnymi garściami ,cytować, przerabiać ,wykorzystywać komercyjnie, podawać jako swoje ,przerabiać na startup’y ,zarabiać na nich miliony czy bankrutować :-) . Sporo czytam i wiem ,że bardzo rzadko się zdarza, żeby wynalazca lub konstruktor innowator bardzo się wzbogacił na swoim pomyśle . Przeważnie dostaje ochłapy. Ile przy tym musi się nachodzić , naużerać z nie_bo_nie ludźmi, ile pozbierać cięgów i razów od zachłannych wspólników czy przeciwników, można to znaleźć w wielu biografiach. Ja dmucham na zimne i teraz bardziej sobie cenie spokojny sen niż ewentualne apanaże.
    Gdy byłem jeszcze piękny i młody ,jako świeży pracownik UNITRY popełniłem projekt racjonalizatorski. Oszczędności zakładu były spore, a realizacja nie wymagająca większych nakładów. Wszystko szło jak po grudzie , dopóki za radą starych wyjadaczy, racjonalistów , nie dopisałem jako współautorów paru ludzi, od których zależało zatwierdzenie i wdrożenie projektu. W końcu dostałem jakieś 5 % tego co sobie wstępnie wyliczyłem. Kupiłem za to rower przerzutkami marki ROMET ( na którym, nota bene do dzisiaj jeździ moja córka, a i wnuczka za parę lat pewnie siądzie ). Miałem potem jeszcze parę ciekawych pomysłów, ale jakoś nie byłem skory do ich realizacji. Teraz jestem bardziej cwany i wiem, że trzeba było dopisać tylko naczelnego i zgarnąć połowę ;-).

    Popłynąłem trochę ,więc do rzeczy. Pomysł pierwszy na temat samochodu elektrycznego wpadł mi do głowy jak czekałem na zakończenie montażu instalacji LPG w mojej Zafirce. Jak zwykle mechanik powiedział:

    -Tak, tak , gotowe, możesz Pan przyjeżdżać

    i uwierzyłem , a potem się okazało ,ze jeszcze to, owo i tamto, i dwie godziny w plecy.
    Z nudów, tak się wtedy zastanawiałem co sprawiło, że tylu ludzi, bez większej reklamy ( a nawet ze sporą antyreklamą ) zakłada ten gaz . Wniosek był trywialnie prosty, to się po prostu opłaca , ale to, nie tylko to. Instalacja w takiej formie nie zabiera żadnej z dotychczasowych funkcjonalności samochodu i daje dodatkowe bonusy w postaci zwiększenia zasięgu i oddala widmo pustego baku na jakimś (sorry)zadupiu.

    Czy nie można by, w podobnej formie,myślałem, wprowadzić elektrykę w samochodzie miejskim ?

    Żaróweczka się zapaliła i wymyśliłem. Przecież to proste jak budowa cepa. We wszystkich przednionapędowcach (90% taboru miejskiego) tylne koła wiozą się, nie robiąc nic prócz podpierania rufy pojazdu. Gdyby je odkręcić wraz z piastą od zawieszenia i na ich miejsce wstawić zamienniki napędzane elektrycznie, a do bagażnika wstawić sterownik i akumulatory. Widziałem takie kółka na jakiejś chińskiej stronie (co prawda trochę mniejsze i słabsze niż tu potrzebne, bo tylko 8 cali i 2kW), ale co to za problem zaprojektować koła pełnowymiarowe 12 – 18 cali w których felga była by rotorem silnika BLDC ,o mocy ciągłej ok 10-15 kW z 50-cio procentową przeciążalnością, na magnesach stałych, a na osi zaś wielobiegunowy stator ferrytowy wzmocniony jakimś kompozytem (chodzi o ciężar). Przecież to nie przekracza możliwości naszych naukowców na politechnikach, AGH, WAT czy innych WSI. Co prawda trzeba by było rozpracować parę problemów jak łożyskowanie , uszczelnienia, chłodzenie, smarowanie, integracje z układem hamulcowym i układem sterowania samochodem ( pedały i kierownica) ale nie są to problemy na których można polec.
    Sądzę ,że zestaw do montażu w prawie każdym warsztacie samochodowym (dwa koła elektryczne +sterownik + akumulatory – ok. 50 km zasięgu + dedykowany do typu i marki samochodu komputer integracji z sensorami – żyroskopy i akcelerometry na pedały i kierownicę ) w produkcji seryjnej, nie powinien kosztować więcej niż 15 - 20 kPLZ . Włosi swojego czasu, zarzucili Europę instalacjami LPG my możemy elektrykami. Trzeba tylko podejść do tematu solidnie ,rzucić parę grantów, ogłosić parę konkursów, Rozpisać problemy na prace inżynierskie ,magisterskie ,doktoraty i habilitacje. Dwa lata i funkcjonalna seria prototypowa do testów eksploatacyjnych wraz z technologiami produkcji seryjnej są opracowane. Wierzę w naszych mózgowców. Do tego aby to ruszyło, nie trzeba nowych wielkich zakładów, wystarczy to co jest, plus dobre centrum zarządzania ( produkcja, kooperacja , logistyka ,marketing ) wszystko do ogarnięcia w ciągu pół roku. Czy mnie poniosło , no może trochę , ale trzeba być optymistą.


    Co wtedy dostajemy.

    - nasz stary VW ,Opel, Toyota czy Citroen nagle staje się samochodem hybrydowym -możemy jeździć na benzynie ,elektryce , czy na obu razem.

    - zyskujemy sporo na mocy i jeszcze więcej na momencie

    - otrzymujemy dodatkowe, łagodne hamulce elektromechaniczne z odzyskiem energii hamowania; nie zużywamy prawie wcale klocków i tarcz hamulcowych

    - mamy dostęp do stref zamkniętych dla spalinowców w eko-strefach wielkich miast

    -samochód nasz staje się czteronapędowcem, co bardzo pomaga w trakcji zimą i przy śliskich nawierzchniach

    - w korkach nie dymimy i oszczędzamy paliwo

    - zwiększamy zasięg samochodu

    - nie straszny nam zimowy rozruch silnika, nawet przy zajechanym akumulatorze pod maską

    -przy odpowiednim oprogramowaniu mamy dodatkowe wspomaganie skrętu , bezstratną kontrolę trakcji i abs

    - jak w klasycznej hybrydzie ,napędzając koła przednie możemy przy pomocy kół tylnych ładować akumulatory trakcyjne

    - przywrócenie samochodu do stanu pierwotnego jest w zasięgu większości mechaników amatorów

    - na uczelniach szkolą się kadry, sporo wiedzące o samochodowych napędach elektrycznych

    - na bazie ogólnodostępnych kół z elektronapędem , sterowników i akumulatorów powstają nowe konstrukcje samochodów elektrycznych, dostawczych, specjalistycznych

    Czy trzeba więcej.

    Cdn.

    WB.

    --
    Słowa mają moc sprawczą , więc lepiej milcz, jak nie chcesz pomóc.
    Jeśli masz rację , przekonaj mnie
    Nie mylą się tylko geniusze, idioci i ci co nic nie robią.

  • #2 16 Paź 2017 10:19
    czareqpl
    Poziom 25  
  • #3 16 Paź 2017 10:25
    procsa
    Poziom 17  

    Pięknie napisane !

    Mam rozumieć, że 90% elementów było by własnej produkcji ? A co z akumulatorami ?

    Prawda jest taka, że taki projekt już dawno.... dawno temu powinien ruszyć i to właśnie z udziałem wsparcia rządu, ale jak to w Polsce od 25 lat jest to każdy widzi, jedynie prywatyzacje, upadłości itp. Sęk w tym , że obecnie jest to trochę za "późno" , jedyny sukces byłby w momencie opracowania innej technologi w akumulatorach, tylko tym możemy "podbić" świat... potrzeba nam innych "bateryjek" ponieważ obecne ogniwa mają zbyt wielkie ograniczenia, a konkurencja ma Je całkiem dobrze dopracowane. A co będzie karta przetargową w potencjalnym wyborze klienta takiego auta elektrycznego ? Moc i zasięg...

  • #4 16 Paź 2017 13:49
    diodabg
    Poziom 28  

    Pomysl dobry ale raczej nie realny w dzisiejszych czasach.
    W latach 70 czy 80 by wypalil ale nestety nie bylo wtedy takich bateryjek ze o komputerach nie wspomne chociaz pewnie dalo by sie to ogarnac na lampach czy tranzystorach ;-)
    Teraz mamy takie czasy ze wszysto jest na patentech czy certyfikatach i nawet jak sciagniesz auto z Angli to musisz zmienic np lampe bo nie ma atestu na lhd czyli europe a bez wymiany nie masz prwa sie nim poruszac.
    Wedlug tego co piszesz w 2 i pol roku mozna ruszyc z produkcja ale nie jest to realne i warte inwestowania bo potrwa 2 / 3 razy tyle zanim jakikolwiek producent pozwoli montowac to w swoich markach.
    A i tak pewnie w razie jakis smiertelnych wypadkach producent czy ubezpieczyciel zwalal by odpowiedzialnosc na mechaniczna modernizacje pojazdu.
    Z gazem jest naczej nie zmieniasz opatentowanej , atestowanej struktury mechanicznej tylko sposob jego zasilania.
    Zanim minal by czas ogarnac to wszystko czyli proponowana prze ciebie modernizacje to Toyota czy inne marki wrzuca na rynek nowsze hybrydy i elektryki z wiekszym zasiegiem i lepszymi bateriami.
    Wiec lepszym rozwiazaniem jest zrobic pojazd od podstaw np maly elektryk do miasta i uczyc sie na bleach i go modernizowac.
    Nie musi byc tylko elektryczny moze byc maly np tylko do miasta i wspomagany np silnikiem pneumatycznym ktory zaprojektowal pewien francuz.
    Jezdzisz na bateriach a jak sie bateria konczy lub dojechales np do pracy to parkujesz samochod wtedy z zasobnika sprezonego powietrza silnik napedza generator ktory laduje podczas postoju baterie zebys mogl wrocic do domu bez ladowania beterii.
    Wracasz do domu i wtedy ladujesz baterie stacjonarnie plus nabijasz zasobnik sprezonego powietrza.
    Pewnie w dzisiejszych czasach dalo by sie zaprojektowac kompresor ktory dobijal by zasobnik sprezonym powietrzem podczas jazdy czy chamowania ale to juz nie na moja glowe :-)
    Jak chcesz kolego to to opatentuj :-)
    Pozdraiwam

  • #5 17 Paź 2017 21:41
    helmud7543
    Poziom 42  

    Rozwiązanie dla osób poruszających się głównie po mieście idealne - odzyskiwanie energii przy zwalnianiu, użwanie elektryki do ruszania i jazdy z małymi prędkościami (w trasie dyskusyjne, bo są dodatkowe straty z układów przemiany energii i tracimy główne zalety hybrydy). I fakt da się to zrobić nawet w zwykłym warsztacie. Tylko który urząd to zarejestruje?

  • #6 18 Paź 2017 00:39
    wojbar56
    Poziom 10  

    procsa napisał:
    Pięknie napisane !

    Mam rozumieć, że 90% elementów było by własnej produkcji ? A co z akumulatorami ? ...
    ... A co będzie karta przetargową w potencjalnym wyborze klienta takiego auta elektrycznego ? Moc i zasięg...


    Ja tu przecie nie piszę o nowych samochodach (na razie). Piszę o dodaniu nowej funkcjonalności (do 50 km zasięgu, Vmax ok.70 km/godz) do już posiadanego samochodu. Ani zasięg, ani moc nie są tu tak istotne . Sto kilogramów ołowiu w bagażniku i dwa razy po 10 kW w tylnych kołach, też taką funkcjonalność zapewnią

    Pzd.
    WB.

  • #7 18 Paź 2017 19:32
    procsa
    Poziom 17  

    Aaa teraz rozumiem, dlatego był a też ta wzmianka o gazie, no tak hmm jako dodatek, no to w sumie można by otworzyć firmę która by wprowadzała takie modyfikację, nie koniecznie liczyć na pomoc rządu...

    Wszystko ok, tylko jest jeden problem, w modyfikacji zasilania pojazdu gazem nie ingerujemy w jego mechanikę, tutaj trzeba by było "wywalić" tylne hamulce a to już jest problem, owszem można by użyć silników do hamowania, ale to już nie było by takie proste jak sama przeróbka napędu.

  • #8 18 Paź 2017 22:08
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    Ogónie pomysł słaby bo te dodatkowe 160kg sprawiło by że tył by był nadsterowny.

    Po drugie jak przenieść moc z silnika na koło? No chyba że BLDC w piaście takiej większej co jest do zrealizowania bo miejsca tam jest sporo.

    To ja proponuje felgi jako rotory silnika BLDC a na piaście montujesz cewki zasilające wszystko ładnie dopracować i w drogę.
    Po prostu trzeba tarcze kotwiczną hamulca przerobić na stator silnika a do felgi przymocować magnesy jako rotor.
    Tylko jaką markę wybrać?

  • #9 19 Paź 2017 00:15
    tzok
    Moderator Samochody

    Postaram się być rzeczowym malkontentem:
    a) koszt - instalacja LPG to koszt ok 2,5-3 tys. zł, Ty proponujesz 15-20 tys. zł - to więcej niż wartość 3/4 samochodów jeżdżących po naszych drogach. Jaki jest planowany okres zwrotu instalacji w stosunku do czasu eksploatacji samochodu przez jednego właściciela?
    b) funkcjonalność - na butli LPG mieszczącej się we wnęce koła zapasowego przejedziemy jakieś 250km, na akumulatorze zajmującym tyle samo miejsca przejedziemy jakieś 20km.
    c) uniwersalność - tego typu zestaw konwersyjny musiałby uzyskać homologację na każdy model samochodu w którym miałby zostać zamontowany.
    d) innowacyjność - tego typu rozwiązanie (silnik elektryczny wspomagający rozpędzanie, napędzający koła tylne + silnik spalinowy stanowiący zasadniczy napęd, napędzający koła przednie) jest już stosowane przez producentów samochodów i chronione ich patentami.

  • #11 19 Paź 2017 10:09
    helmud7543
    Poziom 42  

    To jest najbardziej opłacalne i nie wiem czy nie najbardziej ekologiczne paliwo, w dodatku da się go zastosować do większości zamontowanych w samochodach silników. Tankowanie trwa minuty a w zależności od pojemności butli przejedziesz na tym kilka setek kilometrów. Co do pomoc rządku - dobrze jest jeśli przynajmniej nie przeszkadza. Na pomoc nie liczyłbym.

  • #12 19 Paź 2017 10:36
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    Ale nawet gdybym miał wyłożyć 6kPLN i mieć elektryka to wolę 100x LPG.
    Bo i tak bym złożył elektryka na używanych lub DYI komponentach, a używana sekwencja z butlą to 400zł a tu 6000zł , lekko licząc i nietrwałe akumlatory.

  • #13 22 Paź 2017 04:46
    wojbar56
    Poziom 10  

    tzok napisał:
    Postaram się być rzeczowym malkontentem:
    a) koszt - instalacja LPG to koszt ok 2,5-3 tys. zł, Ty proponujesz 15-20 tys. zł - to więcej niż wartość 3/4 samochodów jeżdżących po naszych drogach. Jaki jest planowany okres zwrotu instalacji w stosunku do czasu eksploatacji samochodu przez jednego właściciela?


    Cieszę się gdy, widzę tak rzeczowy głos w dyskusji. W tym co piszesz jest dużo racji. Sam się nad tym zastanawiałem. Najważniejszy w tym wszystkim jest argument ekonomiczny, więc na początek, spróbujmy go wstępnie oszacować.

    Trzeba zrobić jakieś założenia. Pierwszym pytaniem jest ; do kogo adresujemy takie rozwiązanie? Na pewno nie jest to rzesza rozproszonych po całej Polsce automobilistów , jeżdżących ponad 15-sto letnimi samochodami, robiących rocznie ok.10 kkm i to głównie w celach rekreacyjnych. Chodzi mi głównie , o tych co rocznie robią 30 kkm i więcej ,przede wszystkim po mieście ,szczególnie dużym mieście. Będą to głównie dalekie dojazdy do pracy i po niecodzienne zakupy , usługodawcy , taksówki ,drobni dostawcy ,kurierzy, gońcy ,itp. czyli jakieś 80 % wielkomiejskiego ruchu samochodów osobowych.

    Liczmy że, rekreacja i długie trasy, w przebiegu rocznym to te wcześniejsze 10 kkm, zostaje więc 20 kkm , które kosztują średnio (200 [setek km] x 10[ l/100 km - bo tyle średnio kosztuje jazda w korkach] x 5 [PLZ / l ] ) 10 tyś zł rocznie. Dla elektryków wychodzi to ,szacując na podstawie istniejących konstrukcji (15 [kWh /100km] x 200 setek km x 0,5 [ PLZ /kWh- średnia taryfa nocno dzienna] ) 1 500 PLZ na rok . Zysk to ok. 8 500 zł rocznie.
    Sporadyczna jazda miejska na silniku spalinowym kompensuje się odzyskiem energii z hamowań w całym przebiegu samochodów + mniejsze koszty eksploatacyjne silnika spalinowego + ewentualne ulgi z przyczyn ekologicznych. Zwrot inwestycji po 2 -2,5 roku - w "byznesie" to rewelacyjny wynik a i prywatnie, rzecz nie do pogardzenia.

    Niedawny laureat Nagrody Nobla z ekonomii (nie pomne już, który i kiedy dokładnie) zainkasował, w przeliczeniu, kilka milionów złotych za stwierdzenie i naukowe udowodnienie ,że ludzie w swych zachowaniach społecznych, działają tak jakby swe decyzje kalkulowali mimo ,że tego często , w rzeczywistości, nie czynią . Na tym głównie opieram swój optymizm . (cdn.)

    Pzd.

    WB

  • #14 22 Paź 2017 13:30
    tzok
    Moderator Samochody

    Jakbym miał auto które pali 10l/100km to rzeczywiście poszedłbym z torbami, na szczęście moje Punto pali 5l/100km ON. Do tego porównujesz z benzyną, a nie z LPG. Zrób taką kalkulację dla LPG. W grę wchodzą raczej małe auta, bo duże i ciężkie potrzebują dużo więcej energii podczas ruszania i przyspieszania. Małe auto spali 7-8 l/100km LPG. To tego dochodzą czynniki psychologiczno-ekonomiczne, jeśli "grupa docelowa" to ludzie kupujący samochody do 10k zł, to nikt z nich na konwersję nie wyda 150% tej kwoty, bo jej zwyczajnie nie ma.

  • #15 22 Paź 2017 14:18
    Pong.Chu
    Poziom 13  

    wojbar56 napisał:

    Żaróweczka się zapaliła i wymyśliłem. Przecież to proste jak budowa cepa. We wszystkich przednionapędowcach (90% taboru miejskiego) tylne koła wiozą się, nie robiąc nic prócz podpierania rufy pojazdu. Gdyby je odkręcić wraz z piastą od zawieszenia i na ich miejsce wstawić zamienniki napędzane elektrycznie, a do bagażnika wstawić sterownik i akumulatory. .


    To rozwiązanie jest bardzo dobre i dlatego jest już stosowane - jakieś japońskie wynalazki Toyoty na ich rodzimy rynek mają silniki elektryczne w tylnych piastach - mają proste 4x4 do jazdy w zaśnieżonych górach.

    W dzisiejszych czasach nie sztuką jest wymyślenie czegoś i zrobienie a najtrudniejsze jest SPRZEDANIE tego. Dlatego dobry sprzedawca zarabia więcej niż ten co wymyśla sprzedawaną rzecz.
    W UK inżynier za trzy miesięczne pensje kupi w salonie 1.5 roczne auto na gwarancji (jeszcze 1.5 roku). Jakby ktoś mi proponował przerobienie starego trupa na elektryka to śmiałbym się mu w twarz przez tydzień. Na Zachodzie klasa średnia będącą największym odbiorcą samochodów wymienia auta na nowe co 2-3 lata. To tylko w Polsce biedacy kombinują z gazem i innymi wynalazkami. Pomysł może i dobry ale nie ma rynku na to.

  • #16 22 Paź 2017 14:26
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    Pong.Chu napisał:
    W UK inżynier za trzy miesięczne pensje kupi w salonie 1.5 roczne auto na gwarancji (jeszcze 1.5 roku).


    Myślisz ze w Polsce jest inaczej, tylko że nie wszyscy chcą dizla i jeździć i śmierdzieć, a gaz jest ok, a elektryki nie są dla tych co ich stać na 100 000 zł tylko dla pizzadriverów, listonoszy , i tym podobnych start-stop jazdy w korkach .

  • #17 23 Paź 2017 02:46
    wojbar56
    Poziom 10  

    Pong.Chu napisał:


    To rozwiązanie jest bardzo dobre i dlatego jest już stosowane - jakieś japońskie wynalazki Toyoty na ich rodzimy rynek mają silniki elektryczne w tylnych piastach - mają proste 4x4 do jazdy w zaśnieżonych górach.

    W dzisiejszych czasach nie sztuką jest wymyślenie czegoś i zrobienie a najtrudniejsze jest SPRZEDANIE tego. Dlatego dobry sprzedawca zarabia więcej niż ten co wymyśla sprzedawaną rzecz.
    W UK inżynier za trzy miesięczne pensje kupi w salonie 1.5 roczne auto na gwarancji (jeszcze 1.5 roku). Jakby ktoś mi proponował przerobienie starego trupa na elektryka to śmiałbym się mu w twarz przez tydzień. Na Zachodzie klasa średnia będącą największym odbiorcą samochodów wymienia auta na nowe co 2-3 lata. To tylko w Polsce biedacy kombinują z gazem i innymi wynalazkami. Pomysł może i dobry ale nie ma rynku na to.


    Jeśli znalazłeś coś takiego w Japonii ,to świetnie. Znaczy to że, pomysł nie jest taki bezsensowny jak niektórym się wydaje i działa.

    Gdy Henry Ford zaczynał swój interes samochodowy nikt nie wróżył mu sukcesu . Samochody produkowało wiele zakładów , ale były to zabawki dla arystokratów i ówczesnych celebrytów. Kosztowały zawrotnie drogo , produkowano je w krótkich seriach, metodami rodem z pierwszych manufaktur. Dodawano wiele ozdobników ,drogich materiałów , udziwniano konstrukcje i robiono wszystko aby te ceny uzasadnić. Ford postawił na funkcjonalność produktu, powtarzalność części, produkcję wielkoseryjną na taśmie montażowej i obniżenie ceny do niezbędnego dla dalszego rozwoju firmy minimum . Płacił swoim pracownikom prawie 3 razy tyle co inni producenci na podobnych stanowiskach. Stawiał przy tym wysokie wymagania fachowe i moralne. Z pracy można było wylecieć za nawet drobne wykroczenie. Kradzież , incydenty alkoholowe, niedbałość o powierzone narzędzia, a nawet awantury domowe bywały powodem zwolnień z pracy. Dzięki temu uzyskał niesamowitą wydajność , odpowiedzialność za swój wkład w produkcję każdego pracownika i dostęp do najlepszych fachowców kraju . Po pewnym czasie doszło do tego że, robotnik z taśmy, nie konstruktor czy kierownik, mógł sobie kupić Forda T za trzymiesięczną pensję.

    Gdyby Ford posłuchał tego co mu wtedy radzono i nie poszedł swoją drogą, prawdopodobnie rewolucja motoryzacyjna i postęp techniczny w dziedzinie produkcji przemysłowej zatrzymały by się na parędziesiąt lat.

    Zgadnijcie, jaka nacja była głównie reprezentowana jego zakładach, po zakorzenionych już amerykanach. Tak ,tak to byli nasi rodacy. Dowiedziałem się tego przypadkiem, z wykładu pana Krzysztofa Karonia na "jutubie" .


    Link

    Jeśli nie chcecie wysłuchiwać całości, to o Fordzie jest od 58 minuty. Facet wygląda na rzetelnego , a w jego wypowiedziach łańcuchy przyczynowo skutkowe uderzają logiką. Warto Go posłuchać, nawet jak w paru kwestiach się z nim nie zgadzamy.

    Jaki stąd wniosek . Tak naprawdę nie mamy się czego wstydzić ,jesteśmy narodem nie gorszym niż Amerykanie, Niemcy ,Anglicy , Włosi, Hiszpanie czy inni, a wręcz przeciwnie. Mam kilku przyjaciół, polskich emigrantów ,za granicą. W rozmowach prywatnych przy piwie , czy czymś mocniejszym , wypowiadają się o możliwościach intelektualnych mieszkańców swoich nowych krajów, zgoła inaczej niż głosi oficjalna propaganda. Jeżeli zorganizujemy Swój Kraj po swojemu mamy jeszcze szansę stać się państwem poważnym. A samobiczowanie się , utyskiwanie na warunki, marudzenie ,że to czy tamto, się może nie udać, pogarsza tylko naszą i tak już trudną sytuację.

    Wiemy tyle o sobie na ile nas sprawdzono pisała nasza noblistka Wisława Szymborska. Dopóki nie zaczniemy działaći się sprawdzać , nie będziemy pewni czy prawda jest po tej, czy po tamtej stronie.

    Na koniec coś bardziej osobistego.

    Kiedyś amatorsko podnosiłem ciężary, niedługo co prawda i powierzchownie, ale trochę tego sportu liznąłem i pamiętam taką jedną prawidłowość:

    jeżeli ciężar był na szczycie granicy moich możliwości ,
    na treningach podnosiłem go wielokrotnie,
    to gdy na zawodach stojąc na podeście,
    w momencie maksymalnej koncentracji,
    choć na mgnienie oka zwątpiłem w jego podniesienie,
    zawsze, powtarzam, zawsze próbę spaliłem ,
    gdy zaś miałem pewność niezachwianą ,
    sztanga leciała nad głowę jak piórko.

    To jest to, co może zrobić wiara w sukces. Jeżeli wzajemnie sobie tę wiarę będziemy podkopywać, będzie jak było wcześniej, albo jeszcze gorzej.

    Znowu poszedłem mocno w bok od tematu , następnym razem będzie bardziej rzeczowo i na temat.

    Pzd.

    WB.

  • #18 23 Paź 2017 04:32
    Zbigniew 400
    Poziom 33  

    Prawda.
    Tylko Ford odniósł sukces bo produkował taniej niź inni a w przypadku elektryków jest odwrotnie.
    Sprzedają się bo
    Dla prestiźu
    Dopłaty
    Entuzjaści
    Ideolodzy
    Czyli nie to co Ford.

  • #19 23 Paź 2017 11:10
    Pong.Chu
    Poziom 13  

    wojbar56 napisał:

    Jaki stąd wniosek . Tak naprawdę nie mamy się czego wstydzić ,jesteśmy narodem nie gorszym niż Amerykanie, Niemcy ,Anglicy , Włosi, Hiszpanie czy inni, a wręcz przeciwnie. Mam kilku przyjaciół, polskich emigrantów ,za granicą. W rozmowach prywatnych przy piwie , czy czymś mocniejszym , wypowiadają się o możliwościach intelektualnych mieszkańców swoich nowych krajów, zgoła inaczej niż głosi oficjalna propaganda. Jeżeli zorganizujemy Swój Kraj po swojemu mamy jeszcze szansę stać się państwem poważnym.


    Kazdy widzi jak jest, kogo chcesz propaganda oszukac - chyba tylko dzieci bo dorosli wiedza swoje. Skoro Polacy sa tacy wspaniali to dlaczego 2500000 ludzi wyjechalo i wciaz ta liczba rosnie? W Polsce wojna wybila elity intelektualne a potem komunisci zrobili swoje. Zostali potomkowie parobkow i robotnikow bez zaplecza intelektualnego i kulturowego. Obecne rzady to dowod udowadniajacy glupote narodu: idioci wybrani przez debili. Dobrze ze mnie tam nie ma i juz nigdy nie wroce.

  • #20 23 Paź 2017 12:08
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    Pong.Chu napisał:
    Skoro Polacy sa tacy wspaniali to dlaczego 2500000 ludzi wyjechalo i wciaz ta liczba rosnie?


    Bo Polska nie daje stabilności bytu, codziennie trzeba sobie życie wykuwać , zamiast żyć normalnie i spokojnie.

  • #21 23 Paź 2017 12:23
    recki-quadra
    Poziom 16  

    Popularność gazu w Polsce dyktowana jest przedewszystkim kwestią zasobności portfela. Polacy są mniej więcej w środku stawki europejskiej- w krajach bogatszych paliwo nie nadweręża budżetu na tyle żeby się w to bawić, w krajach biedniejszych nie każdego stać na instalację (chociaż się to mocno zmienia i lpg nie jest już rzadkością w Rumunii czy Albanii).
    Jeżeli rząd chce żeby w Polsce pojawiły się hybrydy czy elektryki musi zrobić coś żeby nam się to opłacało - np baaaaardzo tanie stacje ładowania na każdym kroku w mieście albo szybkie ładowarki na stacjach benzynowych. Albo niech coś innego wymyślą - w końcu za coś biorą pensje. Programy, dotacje i inne pierdolety to będzie tylko okazja do przekręcenia paru wałków na kasie, bez realnego skutku. Zauważcie - czy lpg jest jakkolwiek promowane w Polsce ? Było kiedyś promowane ? Nie ! Po prostu się opłaca i to załatwia sprawę. Dopóki tego nie zrobią z hybrydami czy elektrykami to będzie tylko dmuchanie bańki że niby eko i super. A od strony technicznej- jeżdże czteronapędówką z 2 litrową benzyną z lpg i dopóki nie byłaby to jakaś olbrzymia oszczędność na poziomie ścięcia co najmniej o połowę obecnych kosztów to ani myślę o tym myśleć (a obecnie auto pali mi 12-13 l lpg czyli 100 km kosztuje mnie 20 kilka zł czyli ok 5 litrów benzyny). Podobny rozrachunek biorę pod uwagę w kwestii hybrydy - ile musiałaby palić hybryda żebym mógł o niej myśleć w sensie oszczędności ?2 litry? 3 litry? I oszczędzam parę złotych kosztem:
    -mobilności (zasięg)
    -łatwość serwisu (rzesza mechaniorów)
    -wygoda eksploatacji (istniejąca infrastruktura)
    -osiągi (wiem wiem - tesla ale ile ona kosztuje ?)
    -kupa zabawy z jazdy (uprzedzając pytanie- 22 lata jako czynny kierowca)
    Dla siebie nie widzę najmniejszego sensu w ogóle zastanawiania się nad ta technologią w obecnych realiach rynku.

  • #22 23 Paź 2017 17:48
    tzok
    Moderator Samochody

    recki-quadra napisał:
    Jeżeli rząd chce żeby w Polsce pojawiły się hybrydy czy elektryki musi zrobić coś żeby nam się to opłacało - np baaaaardzo tanie stacje ładowania na każdym kroku w mieście albo szybkie ładowarki na stacjach benzynowych. Albo niech coś innego wymyślą
    Szczerze to bardzo się boję, aby "czegoś innego nie wymyślili"... bo mogą np. podnieść 4x akcyzę na paliwo i wtedy elektryki zaczną się opłacać, ale chyba nie o to nam chodzi. Zatem jak się o coś postuluje to trzeba te postulaty dobrze przemyśleć, by nie obróciły się przeciwko nam.

  • #23 23 Paź 2017 22:13
    Tommy82
    Poziom 38  

    Cytat:
    Od dawna interesuje mnie tematyka samochodu elektrycznego. "Googluje" ,czytam ,oglądam , słucham wywiadów w radio i TV, dyskutuje i przekonuje.


    Mnie też interesuje ale nikogo do tego nie przekonuje, a wręcz przeciwnie.
    Ja natomiast jestem również związany z branżą IT z innowacyjnymi technologiami mam do czynienia na co dzień, kilka spłodziłem i wdrożyłem za swoje na kilku nawet zarobiłem a na reszcie popłynąłem. Wśród moich dobrych znajomych większość to technicy mechanicy i/lub magistrzy inżynierzy transportu różnych specjalności i troszkę przy autkach i motorach grzebaliśmy. Jakoś się wyrodziłem i skończyłem informatykę.
    Też od dłuższego czasu śledzę idee samochodu elektrycznego narodowego i włos mi się na głowie jeży.
    Co do niepoprawności politycznej istotnie masz rację bo tamten ustrój miał też inne "sukcesy". Natomiast merytorycznie to przykład z .... wyprodukowanie garbusa dla ówczesnej niemieckiej techniki i gospodarki to był krok w tył nie skok w przód jak by to miało być z pojazdem elektrycznym w polskich warunkach, nawet w polskich warunkach wtedy garbus to nie było by nic wielkiego. Niemcy mieli technologie znacznie wyprzedzającą garbusa. Lepszym przykładem były by polskie konstrukcje tylko ze te się nie przyjęły z różnych względów w tym poza technologicznych wbrew temu co się twierdzi w Polsce w dwudziestoleciu międzywojennym panowała bieda.

    ->Wracając do meritum, mój ogólny odbiór sprawy jest taki, że 95 % wypowiadających się to malkontenci i hamulcowi.

    Nawet w Watykanie diabeł ma obrońce z urzędu.
    A Patton twierdził że jak wszyscy myślą tak samo to znaczy że nie myśli nikt.

    Natomiast podałeś kilka istotnych argumentów w sprawie których wagi raczysz nie dostrzegać.
    - Nie da się -> istotnie w obecnej chwili to nie bułka z masłem zrobić taki pojazd ale o tym dalej. A jak tak dalej pójdzie to bułka nie będzie z masłem a z pastą z ośmiorniczek dla oszczędności.

    - trzeba 20 mld PLZ oznaczenie polskiej waluty to zł albo PLN. Natomiast i to może być mało w polskim systemie "huśtania grantów" badawczych.

    - skąd je wziąć -> obawiam się ze dojdziemy do odpowiedzi z kieszeni podatnika i że będzie fajnie.

    - jak nam maluczkim konkurować ze światowymi potentatami -> tak to jest porblem i to nie ambicjonalny. Brakuje nam pewnych istotnych technologi a także technologi do ich wytworzenia. Tak uciekł świat ZSRR bo ci nie nadążali kopiować bo żeby skopiować technologie a musieli najpierw skopiować technologie do jej wytworzenia. Nawet na jednym układzie scalonym wielowarstwowym nie możliwym wtedy dla Rosjan do skopiowania napisano w środku bezczelnie że to jest technologia warta skopiowania chyba chodziło o procesor PDP ale mogę się mylić. Niektórzy się podniecają tym jak to było za PRL jednak o tym żeby chyba francuski Thompson mógł przekazać PRL jakąś technologię układów scalonych decyzja zapadła w Waszyngtonie tj o nietorpedowaniu tego.

    - wiele planujemy a będzie jak zwykle > tak u nas właśnie jest niestety z wielu powodów ale o nich niżej.

    - 100 lat doświadczeń markowych producentów a my co - Maluch i Polonez, to co zrobił Romet to porażka, -> niestety fakt w czasach gdy Francuzi byli w stanie zrobić dajmy na to renault 19 z klimą komputerem pokładowym pełną elektryką poduszką powietrzną, elektrycznym szyberdachem ABSem otwieraniem z pilota central zamkiem skóra w środku 6 głośnikami i co tam jeszcze u nas powstał polonez truck poprzez wsuniecie ramy w progi auta które nawet nie było włoskim dużym fiatem i włożenie francuskiego silnika 1.9 bo benzyniaki nadawały się do wożenia cebuli i to z górki. Dziś tylko montujemy ale wszyscy montują natomiast nie wszyscy na końcowym produkcie zarabiają

    - nawet jak się zacznie coś pozytywnego dziać, to kogoś przekupią, wykupią -> do tej paranoi mi jednak daleko. Natomiast jak wykupią to będzie znak że się komuś coś udało.

    - skopiują pomysły to jest istotny porblem bo z chińczykami puki co nie wygra się kosztami produkcji nawet USA ma ten porblem. I to jest porblem całego świata niedostrzeganie to to co najmniej nieodpowiedzialność. PKB wielu krajów płynie do Chin przez zakupy na aliexpres. Jedwabnego szlaku nie będzie bo chiny prędzej czy puźniej przejmą całą logistykę i będzie to tylko szlak dojenia z PKB.

    - rozpętają wojny sądowo patentowe -> to akurat istotny porblem ponieważ duża część rozwiązań jest chroniona patentami i będzie należało za nie zapłacić co przełoży się na cenę końcową. Nawet duzi producenci kupują podzespoły od renomowanych producentów. Dziś fabryka aut to montownia podzespołów kupionych u podwykonawców.

    - czy wylobbują w sejmie ustawy, które pośrednio ukręcą łeb sprawie->
    To akurat najmniejszy porblem i w całości od nas zależny.

    -> Tak się zastanawiam, czy to jacyś płatni hejterzy wynajęci przez lobby motoryzacyjno – paliwowe,
    Poprawie Ci nastrój wariant B. Natomiast hejterem nie jest ktoś kto nie myśli tak jak Ty.

    ->Pisząc „my”, „nas” , „nasi”, mam na myśli [..]

    Z doświadczenia zawodowego wiem że lepiej usiąść i przemyśleć wszystko od początku do końca i rozwiązać problemy nie tylko realne tj znane dziś ale i wymyślić te które pojawią się w przyszłości i te też rozwiązać a potem brać się za pracę by się nie odbić od ściany jak już utopi się w coś kupę kasy...
    Swoja kasa boli najbardziej i niestety wiem coś o tym. Nic tak z huraoptymizmu nie leczy jak własny biznes, nawet jeśli optymizm pozostaje. Dlatego takie zabawy należy robić za swoje. To uczy rozwagi.
    Jak to mi kiedyś jak byłem mały powiedział mój Ojciec absolwent technikum naftowego z Twojej okolicy i Polibudy: To weź i zrób a nie gadaj, gadając marnujesz czas swój i mój. Jak zrobisz to przyjdź się pochwalić.
    I jak tak robię tylko czasu chwalić się raz nie mam dwa nie lubię.

    ->Pomysł pierwszy na temat samochodu elektrycznego wpadł mi do głowy jak czekałem [..] Czy nie można by, w podobnej formie,myślałem, wprowadzić elektrykę w samochodzie miejskim ?

    Widzisz porblem pierwszy jest taki że nie masz gwarancji ze wzrost popytu nie spowoduje wzrostu cen energii. Nasze sieci ledwo zipią zapasu jest niewiele wzrost zapotrzebowanie na prąd przez gospodarstwa domowe będzie rósł.
    Zapewne prąd zostanie obłożony akcyzą jak tylko się upowszechni jako silą napędowa pojazdów celem kompensacji zmniejszenia wpływów budżetowych z tytułu akcyzy od paliw ciekłych.

    -> Gdyby je odkręcić wraz z piastą od zawieszenia i na ich miejsce wstawić zamienniki napędzane elektrycznie,
    To zwiększasz masę nieresorowaną.

    -> a do bagażnika wstawić sterownik i akumulatory
    zwiększasz masę pojazdu obniżając jego ogólną sprawność poprzez zwiększenie zapotrzebowania na energie potrzebną do pokonania oporów toczenia większej masy.

    -> Przecież to nie przekracza możliwości naszych naukowców na politechnikach, AGH, WAT czy innych WSI
    Nawet nie wiesz jakie rzeczy przerastają naszych inżynierów. Znajomy płacił kupę kasy za pewną nieskomplikowaną cześć która się zużywa, prosta jak budowa cepa do dorobienia na większej tokarce. Jedyny porblem to odpowiedni stop i dobór obróbki termicznej. Gra była warta świeczki jednak kilku panom z politechnik z prof przed nazwiskiem z pod znaku się opracuje się spuchło, kupa kasy w błoto. Zresztą okazało się ze mimo wielu lat doświadczenia w budowie podwozi gąsienicowych nie jesteśmy w stanie zrobić podwozia do armato-haubicy i robią nam Koreańczycy. I w ten oto sposób armato-haubica krab to brytyjska jak pamiętam licencja na wierze i koreańskie podwozie.

    -> w produkcji seryjnej, nie powinien kosztować więcej niż 15 - 20 kPLZ
    I oczywiście ktoś to homologuje? Nikomu nie zaświeci że żarówka że trzeba to zintegrować z systemem ABS, ESP i ogólnie z całym pojazdem etc?
    To się raczej bez licencji od producentów pewnych elementów nie obejdzie lub wręcz zlecenia im modyfikacji za taczki hajsu.

    -> ,rzucić parę grantów, ogłosić parę konkursów, Rozpisać problemy na prace inżynierskie ,magisterskie ,doktoraty i habilitacje.

    Rzucenie paru grantów to jednie gwarancja wydania kasy, nic poza tym. Takie mamy realia że naukowcy nagradzani są grantami a nie monetyzacją ich pracy.
    I to jest problem którego nie przeskoczysz. Kiedyś rozmowa w TV z jakimś tam kolesiem od niebieskiego lasera czy grafenu czy udało się już wam jakoś na tym projekcie zarobić? Nie nie dostaliśmy jeszcze żadnego grantu. Polska nauka to niestety w wielu miejscach sztuka dla sztuki są takie dziedziny gdzie to nie szkodzi a wręcz pomaga ale i tez takie gdzie szkodzi bardzo są też takie gdzie nie szkodzi ale to strata kasy. Kto coś potrafi to niestety ucieka do komercyjnych przedsiębiorstw lub działa sam, naprawdę ideowców jest niewielu (choć takich spotkałem i gdzieś indziej też pewnie są i wrzucanie wszystkich do jednego worka byłoby nie fair choć może i statystycznie uzasadnione) bo nawet na granty liczyć nie mogą bo nie ideowcy dzielą.
    Niestety prace pod opieka takich ludzi będą miały mniej więcej podobną wartość.
    Ale każdy kto studiował spotkał i takich i takich w różnych miejscach w różnych proporcjach na pewno nie ma tak że jest zawsze źle.

    ->Czy mnie poniosło , no może trochę , ale trzeba być optymistą.
    Poniosło i to niestety bardzo.

    ->- nasz stary VW ,Opel, Toyota czy Citroen nagle staje się samochodem hybrydowym -możemy jeździć na benzynie ,elektryce , czy na obu razem.
    tylko pod warunkiem żeby się udało.
    Tracimy pojemność ładunkową i zwiększamy masę i zużycie paliwa.

    ->- otrzymujemy dodatkowe, łagodne hamulce elektromechaniczne z odzyskiem energii hamowania; nie zużywamy prawie wcale klocków i tarcz hamulcowych
    takie rozwiązania już są np retarder elektromagnetyczny telma tylko że stosowane są na wale napędowym.

    -> - mamy dostęp do stref zamkniętych dla spalinowców w eko-strefach wielkich miast
    no nie wiem czy mamy trzeba by to sprawdzić zresztą takich stref jest chyba mało ja nie kojarzę. Zresztą po co Ci elektryk z tyłu jak na przykład jeśli pójdą na modłę niemiecką na naklejce i tak będziesz miał dajmy na to euro3

    ->-przy odpowiednim oprogramowaniu mamy dodatkowe wspomaganie skrętu , bezstratną kontrolę trakcji i abs
    Jednak nie w zakładanym budżecie.

    - jak w klasycznej hybrydzie ,napędzając koła przednie możemy przy pomocy kół tylnych ładować akumulatory trakcyjne
    Kosztem zwiększenia zużycia paliwa opon i obciążenia podzespołów.
    To jak jazda z podciągniętym ręcznym. Wpływ na właściwości trakcyjne poważny w zimie potencjalnie katastrofalny.

    - przywrócenie samochodu do stanu pierwotnego jest w zasięgu większości mechaników amatorów
    Wydać kilka klocków po to żeby potem demontować, śmierdzi to interesem życia. Ile tot będzie się spłacać. To już lepiej LPG albo jeszcze lepiej w tym budżecie CNG jak ktoś ma stacje pod ręką.

    Oczywiście zalety pojazdu elektrycznego w określonych warunkach są niepodważalne. Ale nie spełniamy określonych warunków bo nie tylko o eksploatacje chodzi.

    -> Ja tu przecie nie piszę o nowych samochodach (na razie). Piszę o dodaniu nowej funkcjonalności (do 50 km zasięgu, Vmax ok.70 km/godz) do już posiadanego samochodu. Ani zasięg, ani moc nie są tu tak istotne . Sto kilogramów ołowiu w bagażniku i dwa razy po 10 kW w tylnych kołach, też taką funkcjonalność zapewnią

    Pewny jesteś ze to kwotowa alternatywa ceny (nawet przy założeniu jej realności) dla samochodu o porównywalnej cenie lub mniejszej?

    Jeśli pomysł jest dobry to powinien to być interes bez pomocy rządu.
    Niestety to będzie działało tym lepiej im mniejsze i lżejsze auto. Co skutecznie ogranicza ilość odbiorców i podnosi koszty homologacji w przeliczeniu na zainstalowaną jednostkę

    Co do Forda to Cie zmartwię wcale nie lubił swoich pracowników to był homo economicus a cała reszta to efekty tego podejścia które na tle innych ówczesnych wydawały się przełomowe. Nie było w tym jednak żadnej humanistycznej myśli czy miłości bliźniego. Tu jako kontrprzykład można podać Ignacego Łukasiewicza z Twoich okolic (jak sądzę) który miał inne motywacje często Fordowi mylnie przypisywane, Łukasiewicz jako aptekarz zaczynał od pomagania ludziom, Polacy nie gęsi [..] jak pisał Rej a Łukasiewicz to akurat lepszy przykład dobrego pracodawcy. Było nawet takie stwierdzenie kiedyś że drogi są wybrukowane dukatami Łukasiewicza. Ford płacił bo chciał mieć najlepszych (w kim wybierać). Ale to był czysty interes. Łukasiewicz wspierał bo mógł.

    @procsa
    Rząd to zamiast budować szklane domy niech najpierw zadba o sieć energetyczną bo kasę która była na udział własny do dotacji unijnych nowej perspektywy zabezpieczona przez poprzedni rząd wypompowują albo w kopalnie wpompowali a kowalski dostanie nowy podatek w cenie energii na infrastrukturę.
    Jak się rząd chwali że monopolistyczne spółki skarbu państwa dojące obywatela na prądzie wodzie gazie paliwie etc nagle zysk przynoszą i to jest sukces to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera. Firma której właścicielem jest skarb państwa która świadczy usługi swoim obywatelom lub wydobywa dobra wspólne takie jak kopaliny nie ma prawa wg mnie złotówki na obywatelu zarobić, lub takie państwo nie ma prawa nazywać obywatela złodziejem, jak mawiał Pan Górski gra się tak jak przeciwnik pozwala.

    @helmud7543
    W sumie należało by zacząć od policzenia czy akumulator jest w stanie bezpiecznie zgromadzić ilość energii z hamowania. Straty nie sa tak wielkim problemem lepszy rydz niż nic.

    @tzok
    Zgadzam się w całej rozciągłości.

  • #24 23 Paź 2017 22:19
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    Wiecie jeśli już to silnik elektryczny zamontować obok koła zamachowego lub w skrzyni biegów, taki BLDC ma może z 15 cm szerokości.
    Wysprzęglamy spalinowca i jedziemy na elektryku.

  • #25 23 Paź 2017 22:32
    Zbigniew 400
    Poziom 33  

    Fizyka siè kłania. Po co przetwarzać energię z.paliwa na elektryczną /bezstratnie ?/. To moźe jakiś wentylator doładowujący akumulatory i wyjdzie Ci perpetum mobile.
    Weź pod uwagę rower z wspomaganiem elektrycznym.
    Zwiększenie cięźaru wpływa na jazdę bez wspomagania.
    Czyli musisz naładować akumulatory w domu. Jak rozładujesz to sie bardziej męczysz.
    Rzecz w wykorzystywaniu energii z hamowania a to zachodzi
    w przypadku jazdy miejskiej.
    Jak narazie koszt tankowania i przechowania energii elektrycznej przekracza moźliwości większości ludzi więc tylko inny rodzaj energii tańszej niź paliwa kopalne zapewni sukces nowych pojazdów.

  • #26 28 Paź 2017 19:42
    wopor
    Poziom 32  

    Witam, alternatyw do napedu jeżdzidełek jest sporo elektryka,napęd pneumatyczny,a tak na marginesie silnik pnematyczny tłokowy to opracował polak ,sposób napedu elektrycznego i sposobu ładowania to prozaicznie proste wymienne bloki aku np.na obecnych stacjach paliw coś na wzór wymiany w elektronarzędziach, silniki pneumatyczne są już rozwiazania i produkcja takich pojazdów ,ALE, wola ludu musi być :D czyli decydentów a ustawodawcy mają to w głębokim poważaniu, a proszę przypomnieć sobie starcie prądu stałego ze zmiennym wygrał w końcu zmienny ale Tesla zmarł w nędzy i wysmiewany przez Edisona.W obecnym stanie rzeczy możemy jedynie amatorsko tworzyć takie konstrukcje co da nam tylko własne zadowolenie, zysk? tak jak z hobby,iluzoryczny. Na pewno ludzie i towary muszą się przemieszczać ale sposób w jaki to będzie się czyniło to mroczna przyszłość nie wiedzy. Mam nie odparte wrażenie że kształcenie młodych ludzi obecnie służy temu by "jak elegancko i efektywnie wydoić społeczeństo" proszę zwrócić uwagę na np.różnego rodzaju opłaty typu abonament,jakieś stałe, itp. Szkoły kończyłem dawno temu i mówio w tedy że olej napedowy jest 50% tańszy w produkcji i kosztował połowe ceny benzyny i mamy co mamy, z resztą samochody i inny sprzet teraz konstrukcją zaimują się księgowi. Mam wrażenie a nawet pewność że problemy techniczne tego typu napędu to pikuś ale formalno-prawne to Everest, ale marzycielom życzę powadzenia bo sam do nich należę i 50 lat temu też myślałem że przewrócę świat ale proza życia parę razy mnie przeczochrała po ziemi :D ,a tak na marginesie jestem za TELEPORTACJĄ ,kilku bym wysłał do innego gwiazdozbioru :D

  • #27 28 Paź 2017 21:06
    yogi009
    Poziom 41  

    A ja myślę, że skoro jest już trochę jeżdżących konstrukcji hybrydowych, to mamy nieco łatwiej. Nie trzeba wszystkiego wymyślać i testować od zera. Zakładając, że w takim kraju da się zebrać zespół kompetentnych inżynierów i da się tym inżynierom cel i narzędzia, jest możliwe wyprodukowanie prototypowej serii niewielkich (na dobry początek) miejskich autek elektrycznych. Niech to będzie wynalazek wielkości Aygo, ale w sensownej cenie, z darmowym wjazdem do centrów miast, darmowym parkowaniem w strefach i ze zwolnieniem z podatku przy zakupie. Jakieś zachęty być muszą, poza tym na zachodzie jest to norma. Potem te autka muszą pojeździć, co pozwoli zebrać doświadczenia. No i na pewno projekt doczeka się łaty SP2 :-)

  • #29 28 Paź 2017 21:42
    yogi009
    Poziom 41  

    Sądzę, że wszystko zależy od skali. To, co jest nieosiągalne dla średniej firmy, przy wsparciu państwa może już wyglądać zupełnie inaczej. Wszystko zależy od tego, czy to wsparcie będzie konkretne, czy teoretyczne (jak nasze państwo zdaniem jednego z niedawnych polityków).

    Śledziłem przez jakiś czas temat rowerów poziomych, niby same zalety: mniejszy opór powietrza, szybsza jazda, teoretycznie wygodniejsza dla kręgosłupa pozycja, itd. A jednak w dalszym ciągu "poziomki" cenowo przebijają kilkukrotnie cenę klasycznych rowerów. Prawdopodobnie jest jakiś zestaw cech powodujących przeciętną ufność klientów do takiego roweru, stąd wynika mniejsza skala produkcji, czyli i cena musi być wyższa. Choć muszę przyznać, że ceny np. "poziomek" Velo w dalszym ciągu zwalają z nóg. A mógłby to być rower częściej spotykany na naszych drogach.

  • #30 28 Paź 2017 22:21
    Pong.Chu
    Poziom 13  

    yogi009 napisał:
    Sądzę, że wszystko zależy od skali. To, co jest nieosiągalne dla średniej firmy, przy wsparciu państwa może już wyglądać zupełnie inaczej.


    A dlaczego panstwo miałoby wspierać jeden biznes (samochody elektryczne) a drugi nie (warzywniak na rogu)?
    Ostatnio rząd USA nałożył cło w wysokości 300% na samoloty kanadyjskiej firmy Bombardier dlatego, że rząd kanadyjski jej pomógł. A to była nieuczciwa konkurencja względem amerykańskiego Boeinga wg. zdania rządu USA.

TME logo Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
TME Logo