Jeden z użytkowników pochwalił się, jak z powodzeniem wdrożył za pomocą 1000 sztuk Raspberry system zarządzania linią produkcyjną w zakładach tekstylnych. System kontroluje poszczególne etapy produkcyjne poprzez wyświetlanie pomocy dla osoby siedzącej na stanowisku, śledzenie postępów pracy tej osoby oraz kontrolę jej pracy. Urządzenia pokazują na bieżąco, co osoba na stanowisku powinna wykonać i jak bardzo jest produktywna. System poprzez logowanie za pomocą karty zbliżeniowej wie, jaka osoba jest na stanowisku, pozwala lepiej planować przerwy i urlopy i co można zmienić, aby poprawić wydajność i lepiej wspólnie pracować. Przypomina w znacznym stopniu komercyjne systemy MES https://pl.wikipedia.org/wiki/Manufacturing_Execution_System czyli Systemy Realizacji Produkcji, ale jest od nich wiele tańszy.
Jak jest zbudowany cały system?
Składa się z 1000szt. Raspberry Pi 3 Model B. z oficjalnym dotykowym wyświetlaczem 7". Na tym wyświetlaczu możemy wyświetlać instrukcje dla osoby siedzącej na linii produkcyjnej, osoba może zaznaczyć, że dany proces ukończyła i przekazać go dalej.
Dodatkowo twórca dołożył radiator, jako, że na hali bywa bardzo gorąco, kartę pamięci 8GB marki Transcend a także czytnik RFID do logowania osoby na stanowisku.
Zaprojektowano swoją własną obudowę. Całość połączona jest za pomocą skrętki (z możliwym awaryjnym połączeniem za pomocą WiFi) zarządzany przez serwer. Cała sieć pozwala podłączyć do 1500 malinek.
Oprogramowanie jakie użyte to Linux Arch ARM, z bardzo stabilnymi pakietami. Silnik Qt, aplikacja webowa wyświetlana na wyświetlaczu napisana jest w Angular i NodeJs. Do tego użytkownik stworzył własny dedykowany system monitorowania sprawności Raspbbery o nazwie "Pirate". Wszystkie 1000 malinek może zostać zaktualizowane przez dedykowany system MRM, chociaż trochę dziwne, że autor nie użył po prostu zwykłego Ansible.
Autor zdawał sobie sprawę, że Raspberry Pi nie jest czasami stabilny a od całego systemu zależy praca fabryki. Jednak do tej pory, przez rok czasu działania systemu, uszkodził mu się jeden wyświetlacz i jedna karta pamięci.
Myślę, że jesteśmy świadkami małej rewolucji w obniżaniu kosztów, taki dedykowany system MES kosztowałby firmę minimum 6 zer USD w podstawowej wersji. Tutaj zrobiła to osoba - student dopiero kończący edukację. Osobiście widzę ogromny potencjał w takich systemach, gdzie można wyświetlać manuale i komunikaty dla osoby znajdującej się na stanowisku pracy. Osoba pracująca odpowiedzialna jest za wykonanie określonych czynności zgodnie z instrukcją, po czym oznaczenie zakończenia procesu i przekazanie dalej w razie potrzeby z odpowiednim komentarzem. Wiem, że to trochę sprowadzenie osoby do roli robota wykonującego wyświetlane polecanie, ale jak widać przykładowo Amazon zarządzając ludźmi w centrum logistycznym jakoś się tym specjalnie nie przejmuje. Osoby dzięki temu mogą w fabryce lepiej zarabiać i mieć pewność, że w razie awaryjnego wyjścia, ktoś będzie mógł je zastąpić dzięki komputerowym zarządzaniu i planowaniu urlopów.
Więcej zdjęć można obejrzeć pod adresem:
https://imgur.com/gallery/6oULw
A tutaj można przeczytać całą dyskusję:
https://www.reddit.com/r/raspberry_pi/comment...nwhile_at_the_office_largescale_raspberry_pi/
Jak jest zbudowany cały system?
Składa się z 1000szt. Raspberry Pi 3 Model B. z oficjalnym dotykowym wyświetlaczem 7". Na tym wyświetlaczu możemy wyświetlać instrukcje dla osoby siedzącej na linii produkcyjnej, osoba może zaznaczyć, że dany proces ukończyła i przekazać go dalej.
Dodatkowo twórca dołożył radiator, jako, że na hali bywa bardzo gorąco, kartę pamięci 8GB marki Transcend a także czytnik RFID do logowania osoby na stanowisku.
Zaprojektowano swoją własną obudowę. Całość połączona jest za pomocą skrętki (z możliwym awaryjnym połączeniem za pomocą WiFi) zarządzany przez serwer. Cała sieć pozwala podłączyć do 1500 malinek.
Oprogramowanie jakie użyte to Linux Arch ARM, z bardzo stabilnymi pakietami. Silnik Qt, aplikacja webowa wyświetlana na wyświetlaczu napisana jest w Angular i NodeJs. Do tego użytkownik stworzył własny dedykowany system monitorowania sprawności Raspbbery o nazwie "Pirate". Wszystkie 1000 malinek może zostać zaktualizowane przez dedykowany system MRM, chociaż trochę dziwne, że autor nie użył po prostu zwykłego Ansible.
Autor zdawał sobie sprawę, że Raspberry Pi nie jest czasami stabilny a od całego systemu zależy praca fabryki. Jednak do tej pory, przez rok czasu działania systemu, uszkodził mu się jeden wyświetlacz i jedna karta pamięci.
Myślę, że jesteśmy świadkami małej rewolucji w obniżaniu kosztów, taki dedykowany system MES kosztowałby firmę minimum 6 zer USD w podstawowej wersji. Tutaj zrobiła to osoba - student dopiero kończący edukację. Osobiście widzę ogromny potencjał w takich systemach, gdzie można wyświetlać manuale i komunikaty dla osoby znajdującej się na stanowisku pracy. Osoba pracująca odpowiedzialna jest za wykonanie określonych czynności zgodnie z instrukcją, po czym oznaczenie zakończenia procesu i przekazanie dalej w razie potrzeby z odpowiednim komentarzem. Wiem, że to trochę sprowadzenie osoby do roli robota wykonującego wyświetlane polecanie, ale jak widać przykładowo Amazon zarządzając ludźmi w centrum logistycznym jakoś się tym specjalnie nie przejmuje. Osoby dzięki temu mogą w fabryce lepiej zarabiać i mieć pewność, że w razie awaryjnego wyjścia, ktoś będzie mógł je zastąpić dzięki komputerowym zarządzaniu i planowaniu urlopów.
Więcej zdjęć można obejrzeć pod adresem:
https://imgur.com/gallery/6oULw
A tutaj można przeczytać całą dyskusję:
https://www.reddit.com/r/raspberry_pi/comment...nwhile_at_the_office_largescale_raspberry_pi/
Fajne? Ranking DIY


