Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Sposoby oszczędzanie paliwa.

E8600 29 Oct 2017 09:53 15417 298
Wago
  • #61
    Xantix
    Level 40  
    HenryK3 wrote:
    Ale współczesne auta podczas hamowania silnikiem mają zużycie paliwa=0.

    Wiele gaźnikowców także tak ma. Kiedyś jeździłem Audi 80 B3 z silnikiem gaźnikowym, w którym był elektrozawór odcinający paliwo podczas hamowania silnikiem.

    HenryK3 wrote:
    Według praw fizyki, teoretycznie najkorzystniej jest masę (pojazd) rozpędzać
    powoli.

    Które prawa fizyki tak mówią? Żadne. To nie ma znaczenia. Ważne jest to kiedy silnik ma największą sprawność jednostkową. Jeśli silnik miałby max. sprawność przy niskim obciążeniu to rzeczywiście należałoby rozpędzać się jak ślimak. Ale większość silników ma największą sprawność przy wysokim obciążeniu (co się równa dużemu otwarciu przepustnicy) - tak więc należy rozpędzać się szybko i zdecydowanie, a potem starać się utrzymywać stałą prędkość jazdy (przewidując zdarzenia na drodze, zmiany świateł itd.).
    Panowie, kluczem tzw. ekojazdy jest przewidywanie sytuacji na drodze. Oszczędna jazda to jazda płynna, bez marnowania paliwa na częste rozpędzanie się i hamowanie.
    HenryK3 wrote:
    Wracają prawa fizyki bo Diesel miał 2x więcej Nm niż ma MPI.

    Znowu jakaś inna fizyka. Ilośc Nm nie ma tu znaczenia dla optymalnego zakresu obrotów. Liczy się charakterystyka momentu obrotowego a ona jest inna w benzyniaku a inna w Dieslu, dlatego oba silnik należy "prowadzić" inaczej.

    HenryK3 wrote:
    Najwięcej paliwa można zaoszczędzić łagodnym rozpędzaniem oraz hamowaniem silnikiem.

    Wcale nie. Najwięcej paliwa oszczędza się płynną jazdą. Mniej paliwa spalisz przejeżdżając dany odcinek nawet wolniej a płynnie niż rozpędzając się i hamując co jakiś czas. Co z tego, że prędkość średnią miałeś nawet wyższą skoro zmarnowałeś paliwo na niepotrzebne rozpędzanie i postój auta.

    A co do historii... W starym Trabancie było coś takiego:
    Sposoby oszczędzanie paliwa.
    Pokazywało de facto stopień otwarcia przepustnicy, a więc aktualne obciążenie silnika. Fajna zabawka. ;)
  • Wago
  • #62
    vodiczka
    Level 43  
    viayner wrote:
    Wracajac do eko-jazdy, w skrocie dynamiczne przyspieszanie/ruszanie (ale nie pisk opon) chodzi o minimalizacje czasu pracy w zakresie malej efektywnosci/wydajnosci silnika.
    Tu masz rację. Wystarczy szybkie osiągnięcie maksymalnego momentu obrotowego i zmiana biegu po znacznym przekroczeniu tego momentu, tak aby po zmianie znów uzyskać moment maksymalny lub minimalnie mniejszy od maksymalnego. Nie jest konieczne przy rozpędzaniu pojazdu osiągnięcie maksymalnej mocy silnika.
    viayner wrote:
    Jazda odbywa sie w "wydajnym" zakresie obrotów czyli miedzy max momentem a max moca.
    A tu się nie zgodzę. Po osiągnięciu stałej prędkości w moim aucie korzystna jest jazda z obrotami mniejszymi o 10-20% niż te przy których uzyskuję maksymalny moment. Jak pisał kolega tzok, wszystko zależy od rodzaju silnika, przełożenia i wybranej prędkosci jazdy. Gdybym miał jeździć po mieście z przepisową prędkoscią 50km/h i jednocześnie utrzymywać obroty silnika pomiędzy max. momentem a max. mocą to musiałbym cały czas "jeździć na dwójce". Z kolei jazda z prędkoscią 120 km/h lub wyższą, automatycznie wymusza wejście w zakres obrotów pomiędzy maksymalnym momentem i maksymalną mocą "mimo wrzucenia piątki"
    Xantix wrote:
    Wcale nie. Najwięcej paliwa oszczędza się płynną jazdą. Mniej paliwa spalisz przejeżdżając dany odcinek nawet wolniej a płynnie niż rozpędzając się i hamując co jakiś czas
    To oczywista oczywistość. Mogę jechać na działkę przez Pabianice lub przez obwodnicę Pabianic (S-14). Mimo iż przejazd obwodnicą to mniej niż 60% mojej trasy, zużycie paliwa na całej trasie jest o ponad 0,5 l/100km mniejsze. Na (względnie) łagodnym rozpędzaniu zyskuję
    0,3/100 lub nieco więcej ( post #16)
  • #63
    tzok
    Moderator of Cars
    Xantix wrote:
    A co do historii... W starym Trabancie było coś takiego: (...) Pokazywało de facto stopień otwarcia przepustnicy, a więc aktualne obciążenie silnika. Fajna zabawka. ;)
    Pokazywało to akurat chwilowe zużycie paliwa, czujnikiem była turbinka mierząca przepływ paliwa, nie miało to związku z otwarciem przepustnicy.
  • #64
    vodiczka
    Level 43  
    tzok wrote:
    Pokazywało to akurat chwilowe zużycie paliwa, czujnikiem była turbinka mierząca przepływ paliwa, nie miało to związku z otwarciem przepustnicy.
    Im większy przepływ paliwa tym "de facto" pełniejsze otwarcie przepustnicy i vice versa :)
  • #65
    Xantix
    Level 40  
    tzok wrote:
    Pokazywało to akurat chwilowe zużycie paliwa, czujnikiem była turbinka mierząca przepływ paliwa, nie miało to związku z otwarciem przepustnicy.

    A czy przypadkiem w silniku benzynowym zużycie paliwa nie ma związku ze stopniem otwarcia przepustnicy? Bo mnie się zawsze wydawało, że im większe otwarcie przepustnicy tym więcej gaźnik podawał paliwa. I jest to zależność wprost proporcjonalna (liniowa).
  • Wago
  • #66
    Adamcyn
    Level 38  
    Xantix wrote:
    Bo mnie się zawsze wydawało, że im większe otwarcie przepustnicy tym więcej gaźnik podawał paliwa. I jest to zależność wprost proporcjonalna (liniowa).

    Elektronika też ma coś do powiedzenia:
    Sygnał mówiący o całkowitym zamknięciu lub otwarciu przepustnicy jest jednak bardzo ważny. Wymusza takie dawkowanie paliwa, aby przy danych obrotach silnik uzyskiwał maksymalne parametry — tego w końcu wymaga kierowca wciskający do końca pedał gazu.
    https://autokult.pl/13631,uchylamy-przepustnice-czujnik-polozenia-przepustnicy
  • #67
    sanfran
    Network and Internet specialist
    A nie był to czasem wakuometr, czyli ustrojstwo pokazując podciśnienie w kolektorze ssącym? Wartości te czyli podciśnienie w kolektorze jak i chwilowe zużycie paliwa są powiązane ze sobą (jeszcze w grę wchodzą obroty silnika).

    Xantix wrote:
    A czy przypadkiem w silniku benzynowym zużycie paliwa nie ma związku ze stopniem otwarcia przepustnicy? Bo mnie się zawsze wydawało, że im większe otwarcie przepustnicy tym więcej gaźnik podawał paliwa. I jest to zależność wprost proporcjonalna (liniowa).


    Dobrze ci się wydaje. Silnik benzynowy pracuje najlepiej gdy masowy stosunek paliwa do powietrza wynosi 1:15 (jeden kilogram paliwa na 15 kilogramów powietrza).
  • #68
    Xantix
    Level 40  
    sanfran wrote:
    A nie był to czasem wakuometr, czyli ustrojstwo pokazując podciśnienie w kolektorze ssącym?

    Pytałem właśnie ojca bo on w swym życiu miał parę Trabantów. Okazało się, że niektóre miały zegar a niektóre właśnie taką linijkę diodową. I ten zegar to był właśnie wakuometr, natomiast linijka diodowa to rzeczywiście była turbinka mierząca ilość paliwa jak wskazywał kolega tzok.
  • #69
    tzok
    Moderator of Cars
    Xantix wrote:
    A czy przypadkiem w silniku benzynowym zużycie paliwa nie ma związku ze stopniem otwarcia przepustnicy? Bo mnie się zawsze wydawało, że im większe otwarcie przepustnicy tym więcej gaźnik podawał paliwa. I jest to zależność wprost proporcjonalna (liniowa).
    Generalnie tak ale tylko przy pracy ze stałą prędkością obrotową, a nie podczas przyspieszania. Dużo zależy też od tego o którą przepustnicę chodzi i w jakim gaźniku. W najprostszych gaźnikach była tylko jedna przepustnica (nie licząc ssania) i jej otwarcie zależało od... wciśnięcia pedału gazu. Gaźniki tego typu nie były w stanie utrzymać stałego składu mieszanki. Nagłe otwarcie przepustnicy powodowało spadek podciśnienia, a zatem spadek prędkości przepływu powietrza i zubożenie mieszanki, niekiedy kompensowane to było "pompką przyspieszającą". Przepływ paliwa zależał zatem od otwarcia przepustnicy oraz obrotów silnika. Dopiero w gaźnikach CV, była druga przepustnica (suwakowa) sterowana podciśnieniem, zapewniająca stałą prędkość przepływu powietrza i jej otwarcie rzeczywiście było proporcjonalne do zużycia paliwa. Były też gaźniki dwuprzepływowe. Nie wiem jakiego typu gaźnik był stosowany w Trabancie.
  • #70
    E8600
    Level 40  
    Ktoś pamięta to urządzenia z fiata 126p.

    Sposoby oszczędzanie paliwa.

    Pytam bo nie miałem z tym styczności ale są opinie, że to realnie działało w tamtych czasach. Dla niewtajemniczonych jest to słynna "Turbinka Kowalskiego".

    Tak mi się jeszcze obiło o uszy, że stary filtr powietrza też może powodować większy apetyt silnika w paliwo. Podobną opinie słyszałem o starych/zużytych świecach zapłonowych i przewodach wysokiego napięcia.
  • #71
    Xantix
    Level 40  
    E8600 wrote:
    Tak mi się jeszcze obiło o uszy, że stary filtr powietrza też może powodować większy apetyt silnika w paliwo. Podobną opinie słyszałem o starych/zużytych świecach zapłonowych i przewodach wysokiego napięcia.

    Na pewno zabrudzony filtr powietrza powoduje spadek mocy (czasem znaczny) na skutek wzrostów oporów przepływu. Ale czy wiąże się to ze wzrostem spalania - tego nie jestem pewien.
  • #72
    0xFF
    Level 2  
    Xantix wrote:
    HenryK3 wrote:
    Najwięcej paliwa można zaoszczędzić łagodnym rozpędzaniem oraz hamowaniem silnikiem.

    Wcale nie. Najwięcej paliwa oszczędza się płynną jazdą. Mniej paliwa spalisz przejeżdżając dany odcinek nawet wolniej a płynnie niż rozpędzając się i hamując co jakiś czas. Co z tego, że prędkość średnią miałeś nawet wyższą skoro zmarnowałeś paliwo na niepotrzebne rozpędzanie i postój auta.

    Wygląda na to że HenrykK3 ma rację. Kiedyś przerabiałem ten temat, polacam poczytanie o czymś takim jak 'pulse and glide' (jest wiele źródeł wraz z pomiarami).
    W skrócie jeżeli masz zamar jechać z prędkością 80km/h to rozpędzasz samochód do 90km/h 'pulse' i puszczasz gaz a samochód zaczyna się toczyć i zawalniać 'glide'. Jak zwolnisz do 70km/h znowu przyspieszasz do 90 i tak w kółko.
    Nie wierzyłem i byłem sceptyczny ale sprawdziłem i to faktycznie działa.
    Rozpędzając samochód spalamy więcej ale poźniej w fazie 'glide' dopływ paliwa się zamyka i nie spalamy nic więc licząc średnie spalanie wychodzi mniej niż jadąc cały czas z tą samą prędkością. Przyspieszasz 100m a później toczysz sie 200m.

    Niestety taka jazda jest starsznie denerwująca i nie mówię tu o kierowcy ale również o pasażerach nie wspominając już o innych kierowcach jadących z tyłu. ;)
    Ale polecam przetestowanie widać wyraźnie mniejsze zużycie paliwa nawet już na kilku kilometrach.
  • #74
    0xFF
    Level 2  
    Strumien swiadomosci swia wrote:
    Najmniej auto pali na tempomacie i nikt mi tego nie podważy.

    Ja podważę. ;) Swego czasu bawiłem się testując tempomat i wspomniany przeze mnie wyżej 'pulse and glide'.
    Tempomat jest "głupi". Po prostu trzyma zadaną prędkość. Jak zaczyna się wzniesienie to gazuje. Jak jest z górki to hamuje silnikiem. Lepsze rezultaty uzyskałem wykorzystując ukształtowanie terenu. Lekko przyspieszając jadąc z górki (małym kosztem, bo spalanie z wtedy nie rośnie bardzo) a później wtaczając sie na wzniesienie rozpędem.
    Polecam przetestowanie i powrót do tempomatu, bo to przede wszystkim wygoda! :)
  • #76
    0xFF
    Level 2  
    Strumien swiadomosci swia wrote:
    0xFF wrote:
    Jak zaczyna się wzniesienie to gazuje.

    Aha a Ty nie gazujesz?

    Czasami nie (patrz wyżej).
    Ale jak jadę po płaskim i zaczyna się wzniesienie to też gazuję. Chodzi mi o to, że można być sprytniejszym od tempomatu na drodze i wykorzystać ukształtowanie terenu. Bez złośliwości szczerze polecam przetestować nawet na małym kilkunastokilometrowym odcinku. Reset komputera i test.

    A jeżeli chodzi o auostradę to tylko tempomat.
  • #77
    bearq
    Level 38  
    0xFF wrote:
    Lekko przyspieszając jadąc z górki (małym kosztem, bo spalanie z wtedy nie rośnie bardzo) a później wtaczając sie na wzniesienie rozpędem.

    Z górki przyspieszać, pod górkę trzymać równo gaz. Komfort jazdy o wiele lepszy, samochód nie dostaje po tyłku, nie trzeba redukować i spalanie o wiele mniejsze. Normalna sprawa dla świadomego kierowcy, a najczęściej staje się świadomy jak ciąga dużo przyczepę lub jeździ ciężarówką. Bez takiego stylu jazdy pod górkami brakuje biegów, a w baku wir.
  • #78
    E8600
    Level 40  
    Xantix wrote:
    Na pewno zabrudzony filtr powietrza powoduje spadek mocy (czasem znaczny) na skutek wzrostów oporów przepływu. Ale czy wiąże się to ze wzrostem spalania - tego nie jestem pewien.


    Mi się wydaje, że tak zdławiony silnik trzeba wyżej kręcić i z tego to wyższe spalanie.

    Z tym przyspieszaniem i zwalnianiem to słyszałem, że było to szczególnie popularne za granicą wśród kierowców tirów (nie wiem jak dziś w nowoczesnych ciągnikach). Silnik jest mniej obciążony gdy jest rozpędzany na prostej i wówczas zasada zachowania pędu nam pomaga bo masa pcha nas pod górkę a nie hamuje. Górka górce nie równa i czasem aby utrzymać prędkość trzeba pedał w podłogę cisnąć przy normalnej jeździe bez rozpędzania.
  • #79
    Strumien swiadomosci swia
    Level 43  
    E8600 wrote:
    Z tym przyspieszaniem i zwalnianiem to słyszałem


    W zimie każdy kierowca ciężkiego to stosuje, i nawet nie wiecie jak wq...... go osobówki stojące na podjeździe pod górkę lub jadące 10km/h.
  • #80
    User removed account
    Level 1  
  • #81
    Xantix
    Level 40  
    Erbit wrote:
    No chyba, że masz 20-letni samochód to tak nie jest ;)

    Kolego w autach z 2 połowy lat 90 gaźnik to już była rzadkość...
  • #82
    User removed account
    Level 1  
  • #83
    Xantix
    Level 40  
    Erbit wrote:
    Naprawdę taki stary jestem ? :P

    Jak to mówią... "masz tyle lat na ile się czujesz". ;)
    A wracając do tematu. W oszczędności paliwa przeszkadza także skopana infrastruktura miejska. Czasem jeżdżę po Lublinie w godzinach szczytu. I zjawisko "zielonej fali" traktuję jak UFO tzn. słyszałem, ale nigdy nie widziałem. ;) A szkoda bo dzięki temu można by upłynnić ruch w newralgicznych momentach, co dałoby realne oszczędności paliwa (a także czasu) wszystkim kierowcom.
  • #84
    Strumien swiadomosci swia
    Level 43  
    Xantix wrote:
    I zjawisko "zielonej fali" traktuję jak UFO tzn. słyszałem, ale nigdy nie widziałem.


    Za to w Krakowie na Wylocie na Wieliczkę istnieje. Tylko czasami zaczynam falę od żółtego światła i doganiam zieloną a jest tam chyba 8 świateł od ronda do zjazdu na autostradę.
  • #85
    helmud7543
    Level 43  
    Oszczędzanie paliwa? W naszym społeczeństwie? Toż to każdy chce mieć mieć 150 KM pod maską i pokazać że ma. Chcę spokojnie dostać się z punktu A do punktu B a czuję się jak w jednym wielkim wyścigu. Nawet zaparkować spokojnie można bo zwolnisz żeby szukać miejsca, już dziad siedzi na zderzaku. Jedziesz po dziurawej drodze osiedlowej - tak samo wisi na zderzaku, że musisz nap... po tych dołach że niemal zawieszenie dobija do oporu. a jak puścisz dziada to tylko ryk silnika - musi pokazać jak go to spowolniłeś. Z reguły jeżdżę dwoma samochodami - BMW e46 z czterocylindrowym 118 KM lub Toyotą Yaris 1.0, nie pamiętam, jakieś 60 parę KM. Jeden i drugi to podobno popychadło, które tiry biorą na starcie. Z takim podejściem społeczeństwa to szkoda w ogóle gadać o oszczędzaniu paliwa. Puściłbym to towarzystwo na tor wyścigowy, bo ulica jest dla nich zbyt wolna i przepisy przeszkadzają.
    1. Światła do jazdy dziennej - moje zdanie jest takie, że nakaz jazdy na światłach w dzień jest bzdurny. Raz że nic nie daje, pod słońce diodek i tak nie widać, a kierowcy przy pogarszającej się pogodzie czy o zmierzchu na tych diodach dają, a że w większości tylne lampy nie świecą to mało fajne jest. A oszczędność? Nie wiem czy przy tej mocy oświetlenia żarówkowego więcej nie zrobi pogoda.
    2. Oszczędność jest już na etapie zakupu samochodu. Miasto? Najlepiej coś do maks klasy C z małym silnikiem. A z małych silniczków wyciska się ponad 100 KM chyba tylko po to, żebym musiał ruszać z pod krzyżówki na granicy zerwania przyczepności bo inaczej trąbią. W ogóle jedziesz przepisowo, to mijają jak psy spuszczone z łańcucha. Na trasy z kolei, szczególnie jak chcesz jeździć powyżej 100 km/h to zacznij od klasy C. Przy cyklu mieszanym to już bardziej skomplikowane, bo albo przepali w mieście albo przy dużych prędkościach.
    3. W miarę dynamicznie rozpędzić się do docelowej prędkości, potem wyższy bieg i toczyć się z małym obciążeniem silnika.
    4. Jeździć w okolicach 100 km/h - większość aut będzie powyżej tej prędkości zaczynać przepalać. Ale nie, kierowcy muszą napie... o 40 km/h szybciej niż przepisy pozwalają.
    5. Hamować silnikiem w każdym możliwym momencie. Jazda z górki? Zredukuj nieco bieg, oszczędzasz hamulce a silnik odcina paliwo. W mieście hamowanie biegami to już w ogóle fajna sprawa, jak się dobrze człowiek wprawi to kończąc na dwójce ma już tylko delikatnie dohamowanie i zatrzymanie.
    6. Jazda za tirem/autobusem - tu naprawdę idzie sporo ugryźć.
    7. Można ograniczyć używane klimy.
  • #86
    jaszczur1111
    Level 33  
    Quote:
    Mój UAZ ma wszystko wyregulowane jak trzeba a i tak nie zejdzie poniżej 18 na setkę.


    Miałem ARO z silnikiem od merca w dieslu i palił 8-9ltr, więc o czym tu mówić? Po prostu diesel jest oszczędniejszy. Koszty obsługi diesla praktycznie zerowe. Jedynie wymiana oleju 2x częściej niż w benzyniaku. Nowe diesle niestety już nie gwarantują niezawodności.

    Gwałtowne przyśpieszanie też nie jest sposobem na oszczędność.

    Co ja robię by oszczędzać:

    1 Utrzymuję odstęp, dzięki któremu bardzo rzadko dotykam hamulców
    2 Staram się pokonywać zakręty z możliwie max. prędkością. Nie hamuje przed zakrętem, jedynie odpowiednio wcześniej zdejmuję nogę z gazu
    3 Patrzę daleko do przodu starając się przewidzieć sytuację tak by dojechać na zielone i w ogóle gdziekolwiek nie używając hamulców.
    4 Zawsze hamuję poprzez redukcję biegami, przeważnie do trójki i minimalnych obrotów, przy których pompa wtryskowa zaczyna podawać paliwo przy zwolnionym pedale przyśpieszenia.
    5 Przekraczam dopuszczalną prędkość o ile uznam to za bezpieczne, tak by jechać na 5-tym biegu.
    6 Omijam dziury ale raczej rzadko hamuję przed nimi.
    7 Wybieram trasy miej zatłoczone i możliwie bez sygnalizacji świetlnej.
    8 Na autostradzie i innych trasach szybkiego ruchu staram się jechać z ekonomiczną dla auta prędkością tj ok 120-130.
    9 Jeśli trafi się spore auto które jedzie nieco szybciej staram sie trzymać za nim możliwie długo.
    10 W czasie deszczu staram się jechać tym samym torem co auto przede mną. W ten sposób trafiam kołami na częściowo odwodnione podłoże.
    11 Korzystam z klimy oszczędnie, chętnie nią hamuję jeśli jest ciepło a akurat jest wyłączona.
    12 Stosuję opony o możliwie największej średnicy, często większe niż przewiduje fabryka.

    Oczywiście wysokie ciśnienie w kołach, światła dzienne, brak dywaników gumowych, jak najrzadziej tankuję ale zawsze do pełna, bo to strata czasu i dodatkowe hamowania i rozruchy. Co prawda paliwo swoje waży ale czas spędzony na stacjach jest wart więcej. Unikam krótkich i jedno celowych wyjazdów. Układam trasę tak by dopasować się z miejscem i minimalnym ruchem a jednocześnie by sprawy załatwiać po drodze.

    Co do dziennych świateł: w przeciętnym aucie włączenie świateł mijania to minimum 140W. Ta moc nie bierze się znikąd. Miałem kiedyś BIS -a. Włączenie świateł wyraźnie powodowało spadek wolnych obrotów. Włączenie dmuchawy wentylatora chłodnicy było kompensowane minimalnym dodaniem gazu w gaźniku. A to było ok 150W i było odczuwalne podczas jazdy z mocą zbliżoną do max. Używanie świateł mijania w dzień uważam za wykroczenie ponieważ mniej więcej co 20 auto które mijam ma włączone światła drogowe co wyraźnie przeszkadza nawet w słoneczny dzień a kontrolki nie widać.
  • #87
    Strumien swiadomosci swia
    Level 43  
    helmud7543 wrote:
    musi pokazać jak go to spowolniłeś.

    A ja za to lubię jeździć przepisowo zwłaszcza nie wpuszczać gnoi jak wyprzedzają na podwójnej ciągłej i nie przekraczać ograniczeń prędkości.
    Jest takie jedno miejsce słusznie oznaczone 30km/h a jak patrzę to średnia prędkość to ponad 100km/h.
  • #88
    jaszczur1111
    Level 33  
    Quote:
    est takie jedno miejsce słusznie oznaczone 30km/h a jak patrzę to średnia prędkość to ponad 100km/h


    I pewnie rzadko dochodzi do wypadków. Widocznie jednak ta 30 nie jest słuszna.
  • #89
    wnoto
    Level 34  
    A korzystacie z aplikacji na smartfona aby wyszukać stacje benzynowe z tańszym paliwem ? Paliwodroid, Fuelio itp ?
  • #90
    helmud7543
    Level 43  
    Ja też nie wszystko stosuję, przyznaję, często korzystam z klimy (osuszone powietrze jest przyjemniejsze) choć np: dzisiaj wieczorem jak wracałem to się oziębiło i nie było czuć większej różnicy. A to jest ok 1 l/100 km straty. Za to bardzo lubię uczepić się jakiegoś tira i za nim "wlec". I hamować biegami. Można zwolnić na biegach i wysprzęglić niemal przed samym czerwonym. Jak ktoś ma wskaźnik spalania to ładnie widać jak można utrzymać 0.

    Co do ekonomicznej prędkości, przynajmniej u siebie, w obydwu autach nie zauważyłem żeby nie dało się jej dostosować. Jeśli wierzyć wskaźnikowi spalania to od 3 biegu można uzyskać niskie spalanie, jak prędkość nieco za mała to po równym z jedną prędkością jadę na wyższym biegu, jak zaczyna się wzniesienie albo trzeba przyspieszyć to redukuję na chwilę. Przypuszczam, ze dla większości to zadziała. Pamiętam, ze podobnie reagowały dwa auta z automatem - Micra i SuperB. Ale w tym Nissanie to nie znalazłem opcji do redukcji biegu z górki, z kolei w Skodzie można było zmieniać dodatkowo manetkami przy kierownicy. W przypadku Toyoty łatwiej o przepał na trasie - jakieś 80 - 90 km/h to jest maks, potem spalanie zaczyna wzrastać. W przypadku BMW z kolei odwrotnie - na trasie można sobie pozwolić na nieco więcej, natomiast w mieście łatwo o przepał. Nie miałem okazji kierować klasą C ze wskaźnikiem spalania, więc nie wiem na ile mają kompromis miasto/trasa.

    jaszczur1111 wrote:
    Quote:
    est takie jedno miejsce słusznie oznaczone 30km/h a jak patrzę to średnia prędkość to ponad 100km/h


    I pewnie rzadko dochodzi do wypadków. Widocznie jednak ta 30 nie jest słuszna.

    Z oznaczeniami faktycznie różnie bywa ale z prędkością nie ma żartów. Dzisiaj miałem trochę jazdy po Łódzkim, a po ostatnich wichurach to było sporo miejsc z głębokimi kałużami. I wyprzedzali mnie jeden po drugim. Tymczasem parę razy wjechałem w kałużę, której nie szło zauważyć. Jakbym jechał szybciej nie wiem czy by mnie nie zniosło. I pamiętam, że nie raz w zimie czy po takich ulewach to przynajmniej jednego wyprzedzającego spotykałem jak leżał w rowie albo wydachował. Rekord z poprzedniego tygodnia - warunki naprawdę takie sobie, trasa z Łodzi do Przeworska przez Kielce - 7 wypadków po drodze, w tym jeden dosyć poważny (tir w rowie i 3 skasowane osobówki) a wyprzedzali jakby się wściekli.
    A prędkości to się nie boi chyba tylko ten, co nigdy nie był w poślizgu i myśli że w poślizg nie wpadnie. Mnie już z 5 razy uratowała stosunkowo mała prędkość - gołoledź, zakręt i dużo nie trzeba, auto idzie jak chce i gdzie chce, niekoniecznie przodem do kierunku jazdy - szczególnie BWM. Także są miejsca gdzie można sobie pojechać te 140 ale jak jest 30 jadę 30 lub niewiele ponadto, jest deszcz lub lód i czuję że zaczyna gubić przyczepność - zwalniam. I żadnego wypadku na koncie, a z tych poślizgów żaden nie zakończył się poza asfaltem.