Witam,
nie wiem czy w dobrym miejscu piszę, ale na forum "serwis samochodów" jest sporo osób prowadzących działalność, jeśli moderatorów będzie bardzo razić to w oczy, proszę o wiadomość.
Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób u Was wygląda przyjmowanie samochodu do naprawy? Czy dajecie klientowi zlecenie naprawy do podpisania, którym zaświadcza, że zapoznał się z regulaminem i cennikiem?
Czy zamieszczacie w nim kwotę naprawy, na jaką klient wyraża zgodę?
Przykładowa sytuacja:
Brak ładowania w samochodzie. W trakcie naprawy klient został poinformowany telefonicznie, że naprawa alternatora z częściami i robocizną wynosi 350zł. Wyraził zgodę na naprawę. Następnie przychodzi po odbiór i mówi, że może zapłacić maks 200zł, bo 350zł to za dużo.
Co my, jako warsztat możemy z tym zrobić? Wysyłać smsy/maile z informacją o kosztach, żeby mieć potwierdzenie? Smsów wiele osób nie czyta, nie mówiąc już o mailach.
Nie wydać samochodu? Przyjedzie policja, a my mamy jedynie rozmowę telefoniczną na potwierdzenie naszej wersji.
Kolejna sytuacja:
Samochód naprawiony oczekuje na placu 2 tygodnie. Ponaglenia telefoniczne nic nie dają. Po 2 tygodniach, przy odbiorze klient się awanturuje, że ma rozładowany akumulator.
Jak zabezpieczyć się przed takimi sytuacjami?
Czy można w swoim wewnętrznym regulaminie zawrzeć pkt o tym, że na odbiór samochodu jest np 48h od zakończenia naprawy, po czym naliczana będzie opłata parkingowa?
Zagrozić, że przyjedzie lawet i zawiezie samochód na strzeżony, płatny parking?
nie wiem czy w dobrym miejscu piszę, ale na forum "serwis samochodów" jest sporo osób prowadzących działalność, jeśli moderatorów będzie bardzo razić to w oczy, proszę o wiadomość.
Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób u Was wygląda przyjmowanie samochodu do naprawy? Czy dajecie klientowi zlecenie naprawy do podpisania, którym zaświadcza, że zapoznał się z regulaminem i cennikiem?
Czy zamieszczacie w nim kwotę naprawy, na jaką klient wyraża zgodę?
Przykładowa sytuacja:
Brak ładowania w samochodzie. W trakcie naprawy klient został poinformowany telefonicznie, że naprawa alternatora z częściami i robocizną wynosi 350zł. Wyraził zgodę na naprawę. Następnie przychodzi po odbiór i mówi, że może zapłacić maks 200zł, bo 350zł to za dużo.
Co my, jako warsztat możemy z tym zrobić? Wysyłać smsy/maile z informacją o kosztach, żeby mieć potwierdzenie? Smsów wiele osób nie czyta, nie mówiąc już o mailach.
Nie wydać samochodu? Przyjedzie policja, a my mamy jedynie rozmowę telefoniczną na potwierdzenie naszej wersji.
Kolejna sytuacja:
Samochód naprawiony oczekuje na placu 2 tygodnie. Ponaglenia telefoniczne nic nie dają. Po 2 tygodniach, przy odbiorze klient się awanturuje, że ma rozładowany akumulator.
Jak zabezpieczyć się przed takimi sytuacjami?
Czy można w swoim wewnętrznym regulaminie zawrzeć pkt o tym, że na odbiór samochodu jest np 48h od zakończenia naprawy, po czym naliczana będzie opłata parkingowa?
Zagrozić, że przyjedzie lawet i zawiezie samochód na strzeżony, płatny parking?
