Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Przyjęcie pojazdu do naprawy - w praktyce vs klient

ptr92 01 Lis 2017 11:38 7305 282
  • #1 01 Lis 2017 11:38
    ptr92
    Poziom 17  

    Witam,
    nie wiem czy w dobrym miejscu piszę, ale na forum "serwis samochodów" jest sporo osób prowadzących działalność, jeśli moderatorów będzie bardzo razić to w oczy, proszę o wiadomość.

    Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób u Was wygląda przyjmowanie samochodu do naprawy? Czy dajecie klientowi zlecenie naprawy do podpisania, którym zaświadcza, że zapoznał się z regulaminem i cennikiem?
    Czy zamieszczacie w nim kwotę naprawy, na jaką klient wyraża zgodę?

    Przykładowa sytuacja:
    Brak ładowania w samochodzie. W trakcie naprawy klient został poinformowany telefonicznie, że naprawa alternatora z częściami i robocizną wynosi 350zł. Wyraził zgodę na naprawę. Następnie przychodzi po odbiór i mówi, że może zapłacić maks 200zł, bo 350zł to za dużo.
    Co my, jako warsztat możemy z tym zrobić? Wysyłać smsy/maile z informacją o kosztach, żeby mieć potwierdzenie? Smsów wiele osób nie czyta, nie mówiąc już o mailach.
    Nie wydać samochodu? Przyjedzie policja, a my mamy jedynie rozmowę telefoniczną na potwierdzenie naszej wersji.

    Kolejna sytuacja:
    Samochód naprawiony oczekuje na placu 2 tygodnie. Ponaglenia telefoniczne nic nie dają. Po 2 tygodniach, przy odbiorze klient się awanturuje, że ma rozładowany akumulator.
    Jak zabezpieczyć się przed takimi sytuacjami?
    Czy można w swoim wewnętrznym regulaminie zawrzeć pkt o tym, że na odbiór samochodu jest np 48h od zakończenia naprawy, po czym naliczana będzie opłata parkingowa?
    Zagrozić, że przyjedzie lawet i zawiezie samochód na strzeżony, płatny parking?

    0 29
  • #2 01 Lis 2017 11:50
    szymitsu21
    Moderator Samochody

    Z doświadczenia wiem, że chyba nic z tym nie zrobisz...

    To wyjątkowe sytuacje które bez względu na wszystko będą się zdarzać.
    musiał byś się też ubezpieczyć od tego, że robisz hamulce z przodu a klient twierdzi że w warsztacie silnik uległ uszkodzeniu..
    i setki innych sytuacji.

    zlecenie z opisem.problemu, przebiegiem i opisem uszkodzeń zewnętrznych uszkodzeń samochodu to ważna rzecz ale to też czasami nie pomaga...

    czasami lepiej komuś darować te 100zl i niech jedzie do innych robić to samo.

    0
  • #3 01 Lis 2017 11:59
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    ptr92 napisał:
    Co my, jako warsztat możemy z tym zrobić?

    MOżesz mieć pracownika jako świadka rozmowy.
    Ew wyjać alternator/części .

    Wydać samochód klientowi musisz , bo nie możesz zarządzać jego mieniem wbrew jego woli.
    Ale wystawiasz wtedy rachunek na konkretne imię i nazwisko nr pesel i masz potwierdzenie wykonania usługi , doliczasz vat i op parkingową i co tam chcesz jeszcze i masz go w garści.

    Nie możesz wydać samochodu przypadkowej osobie która po niego przychodzi przecież, przecież nie robisz zdjęć mordom ''klientów'' w chwili oddania coby porównać przy wydaniu.
    Zresztą temat rzeka.

    1
  • #4 01 Lis 2017 12:07
    ptr92
    Poziom 17  

    Czytając fora prawnicze wychodzi na to, że w myśl umowy o dzieło:
    Klient przyjeżdża z usterką "samochód nie odpala, rozrusznik kręci". Diagnozujemy mu, że uszkodzony jest np. sterownik silnik, którego koszt będzie wynosił 500zł plus 400zł za diagnoza, robocizna, klonowanie. Klient może powiedzieć, że rezygnuje z umowy zawartej z nami i chce odebrać samochód, w taki stanie jakim go przyprowadził.
    Ale jak klient przy odbiorze usłyszy, że ma do zapłaty np. 200zł za diagnozę usterki (pozycja zawarta w cenniku) może powiedzieć, że on zlecał nam, naprawę samochodu, a nie diagnozę usterki...

    0
  • #5 01 Lis 2017 12:12
    szymitsu21
    Moderator Samochody

    ptr92 napisał:
    Czytając fora prawnicze wychodzi na to, że w myśl umowy o dzieło:
    Klient przyjeżdża z usterką "samochód nie odpala, rozrusznik kręci". Diagnozujemy mu, że uszkodzony jest np. sterownik silnik, którego koszt będzie wynosił 500zł plus 400zł za diagnoza, robocizna, klonowanie. Klient może powiedzieć, że rezygnuje z umowy zawartej z nami i chce odebrać samochód, w taki stanie jakim go przyprowadził.
    Ale jak klient przy odbiorze usłyszy, że ma do zapłaty np. 200zł za diagnozę usterki (pozycja zawarta w cenniku) może powiedzieć, że on zlecał nam, naprawę samochodu, a nie diagnozę usterki...



    więc trzeba na zleceniu dodać że naprawa będzie wykonana po wykonanej diagnozie.


    Już trochę w życiu widziałem i odpukać miałem dopiero garstkę takich klientów na których straciłem nie miliony... i co zrobić, jak bym włóczył się po sądach stracił bym 100krotnie więcej ze względu na stracony czas...

    0
  • #6 01 Lis 2017 12:25
    ptr92
    Poziom 17  

    Strumien swiadomosc... napisał:
    Ale wystawiasz wtedy rachunek na konkretne imię i nazwisko nr pesel i masz potwierdzenie wykonania usługi , doliczasz vat i op parkingową i co tam chcesz jeszcze i masz go w garści.

    Nie możesz wydać samochodu przypadkowej osobie która po niego przychodzi przecież, przecież nie robisz zdjęć mordom ''klientów'' w chwili oddania coby porównać przy wydaniu.


    Zmierzasz do tego, że jak ktoś Ci nie chce zapłacić, wydajesz mu samochód, ale bierzesz jego dane osobowe, mówiąc, że w trosce o dbanie o pojazdy pozostawione pod naszą opieką, taka jest procedura wydania samochodu? Wówczas wystawiam fakturę na otrzymane dane z odroczonym terminem płatności?
    Brzmi dobrze, tylko czuję, że awanturujący klient nie da nam swojego dowodu osobistego do wglądu, zasłaniając się tym, że warsztat nie ma takiego prawa. Ale fakt, lepiej brzmi "warsztat nie chciał wydać samochód, bo klient nie chciał podać swoich danych", niż samo "warsztat nie chciał wydać samochodu"

    0
  • #7 01 Lis 2017 12:26
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    ptr92 napisał:
    Klient może powiedzieć, że rezygnuje z umowy zawartej z nami i chce odebrać samochód, w taki stanie jakim go przyprowadził.

    Po pierwsze wycena roboty przed diagnozą to jest MEGA GŁUPOTA, i każdy kto tak działa wcześniej czy później się wyłoży grubo.
    Często koszt naprawy można podać tylko po wykonanej usłudze zwłaszcza jak się nie zna auta.

    A wycenianie jako całości usługi to też głupota tylko RBH i ile wyjdzie tyle się mówi.
    Bo skąd wiesz jak pójdzie naprawa , jasnowidz jesteś czy lubisz ryzyko.

    0
  • #8 01 Lis 2017 12:37
    Aleksander_01
    Poziom 39  

    Klientowi nigdy nie dogodzisz. Ja nic nie wystawiam przy przyjęciu auta do naprawy, tylko mówię "postaw go Pan tu i tu , daj Pan numer tel. i czekaj na mój telefon. Na dziś będzie zrobiony". I tyle w ty temacie. Jak Cię będzie chciał cwaniak naciąć to i tak Cię natnie.
    Najlepszy numer jaki dotąd miałem to kobitka przysłana przez kolegę. Robiłem całkiem młodego fiata jeszcze na niemieckich numerach, egr i jakieś tam bzdety przy silniku. Przychodzi kobita z moim kumplem po odbiór samochodu i pierwsze pytanie po zobaczeniu auta "dlaczego Pan polerował maskę, ona taka ładna nie była". Baby za żadne skarby nie mogłem przekonać że z maską nic nie było robione. Dopiero jak się nieziemsko wkur.iłem i ich obydwoje nieźle opier.oliłem, a temu kumplowi powiedziałem przy niej "ze by mi takiego dziadostwa więcej nie podsyłał", zabrali dupę w troki i poszli.

    Inny przypadek - gość zostawił do naprawy lampy diodowe od BMW, po stwierdzeniu że tego nie da się naprawić (chińszczyzna zalana twardym klejem), zadzwoniłem i powiedziałem żeby je zabrał. Minął rok, albo i więcej, w tym czasie robiłem porządek w warsztacie, wiadomo wszystkie badziewie na złom. Po roku przyjeżdża klient po lampy, ja uczciwie mówię że je już dawno wyje.ałem na śmietnik ponieważ się nie zgłaszał po nie. I co. Klient zadzwonił po policję, jednak miał coś na sumieniu ponieważ nim policja dojechała to się zmył.

    Jakiś samochód do roboty (marki nie pamiętam), po zdiagnozowaniu dzwonię do klienta co robimy ponieważ koszt naprawy wynosi tyle i tyle. Odpowiedź klienta "Panie a gdzie ja oddałem samochód , do szewca".
    I przeciwny przypadek- seicento przegrzewa się, walnięty wentylator na chłodnicy. Wiadomo wymiana, sprawdzenie, wszystko OK. Telefon do klienta że samochód jest do odebrania, uszkodzone było to i tamto, cena taka to a taka. Zaznaczam że cena była wyjątkowo niska ponieważ w hurtowni mieli same silniczki. Odpowiedź klienta - dlaczego Pan do mnie nie zadzwonił, ja taki wentylator mam w piwnicy. W efekcie tę naprawę zrobiłem po kosztach.

    I mógłbym tak opisywać jeszcze długo, samo życie. :D :D :D


    Strumień świadomości - bardzo dobry post, już mnie wkur.iają takie telefony i gadki "a ile nto będzie kosztować", mówię że nie wiem dopiero okaże się po robocie, a klient na to "to ja się dodzwoniłem do fachowca ?. Teraz to i ja się trochę wyszkoliłem i mówię "proszę mi powiedzieć co dokładnie się uszkodziło a ja Panu powiem ile to będzie kosztować", ale podejrzewam że i tak w jego mniemaniu pozostaję marnym naprawiaczem. Fachowiec to jest taki gość który przez telefon na pytanie "Panie nie mam ładowania ile to będzie kosztowało" od razu odpowiada "400 zł" a nawet nie wie o jaki samochód idzie, no ale to jest właśnie fachowiec, i ludziom taka postawa bardzo odpowiada (łatwo porównać cenę usługi u innych takich "fachofcóf")

    5
  • #9 01 Lis 2017 12:41
    mario 77
    Poziom 22  

    To są właśnie uroki prowadzenia tej działalności. Jeśli chodzi o pierwszą sytuację to kilka razy miałem takich klientów z którymi była uzgodniona (po ciężkich negocjacjach) cena za naprawę a przy odbiorze jeszcze się targowali. Odpuściłem jednemu ale jak przyjechał jeszcze kilka razy z innym problemem to grzecznie mówiłem: nie w tym tygodniu ani w następnym... i mam spokój. Jest wiele przypadków że ustalenie ceny przy przyjmowaniu auta do naprawy nie jest możliwe i każdy normalny człowiek to zrozumie. Niestety nie brakuje kombinatorów i naciągaczy. Wydaje mi się że w swoim wewnętrznym regulaminie możesz sobie zaznaczyć cokolwiek sobie zechcesz i jeśli ktoś to podpisuje to wyraża zgodę.

    0
  • #10 01 Lis 2017 12:57
    ptr92
    Poziom 17  

    Strumien swiadomosc... napisał:
    Po pierwsze wycena roboty przed diagnozą to jest MEGA GŁUPOTA

    "A ile to będzie kosztować? a jak to sterownik to ile to będzie? a jak polutowanie kabelka to ile? " Ja ich trochę rozumiem, boją się, że w ostatecznym rozrachunku kwota wyjdzie wysoka.
    Ciężko klientowi wytłumaczyć, że jeśli ktoś bez zobaczenia samochodu, mówi, że naprawa braku mocy będzie kosztować 1000zł, to albo bardzo dużo zarobi, jeśli to np uszkodzone podciśnienie sterujące, albo zadzwoni, że będzie jednak drożej.

    Aleksander_01 napisał:
    "Panie a gdzie ja oddałem samochód , do szewca".

    haha, identyczny przypadek miałem z tym, że samochód 15letni a naprawa miała wyjść ok 1500zł za to, że zgaśnie kontrolka silnika. Pani mnie opieprzyła: "przecież przyjechałam, żeby Pan mi naprawił samochód, a nie wydzwaniał do mnie" <3

    0
  • #11 01 Lis 2017 13:36
    witek271
    Poziom 20  

    Fajne historie ciekawe czy macie takich klientów jak ja a jest ich dużo z takim tekstem

    "Panie a ja czytałem na forum że to ma być to i to i zrobione tak i tak"

    Gdyby nie to że człowiek chce pracować i zarabiać to za każdym razem by było

    "Idź Pan niech Panu forum naprawi"

    2
  • #12 01 Lis 2017 14:29
    szymitsu21
    Moderator Samochody

    Panowie, ogólnie temat rzeka i chcąc nie chcąc każdy się wszystkiego nauczy po jakimś okresie..

    Ja osobiście nigdy nie podaje przyblizonycj kosztów tj. "wie Pan co max 150zl"
    no chyba że chodzi o coś absurdalnie prostego. Ale jak każdy doświadczony wiem, że te najprostsze rzeczy czasami stają się nocnym koszmarem :D

    Mówię że diagnoza to koszty rzędu np 100-600 zł np przy braku mocy i albo się klient zgadza albo nie.
    Ewentualnie jak koszt ma być większy to telefon.
    "diagnoza na chwilę obecną 300zl ale naprawa to już kosztu rzędu 1500zl, jaka decyzja ?

    z reguły wychodzi Max 200/300zl łącznie z eliminacja usterki i klient się cieszy że nie jest jak zwykle ta najwyższa granica bo z reguły tak jest w innych warsztatach.

    A jak Bedzie miał ochotę i tak zrobi awanturę etc... :D

    Z klientem trzeba umieć gadać, i mieć zasady. Nawet jak klient prosi " Panie, ale to raczej 100 czy 1500?"
    odpowiedź brzmi "przekonamy się po wstępnej diagnozie..."

    0
  • #13 01 Lis 2017 14:55
    adamkowalski431
    Poziom 15  

    Wiecie że to samo życie, najlepiej brać auta które już były próbowane już tzn 1 lub 2 lub trzech walczyło i wtedy klient płacze i płaci. Wtedy renoma rośnie. A wiele razy każdy wierzy w monitor, aa jak nie pokazuje usterki to olaboga. Miałem taki przypadek że gość za element za 20 groszy zapłacił 1200 zł ale auto miało wymieniane 2 razy skrzynie automat u kogoś i kogoś. No i co wtedy się robi. Kłamie się łga że zawory na płycie wymieniane, pokazuje mu się stare jakieś.Bo co mówić że ku..wa siedziałem 2 dni i 20 groszy poszło na części. Samo życie

    0
  • #14 01 Lis 2017 14:59
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    ptr92 napisał:
    że awanturujący klient nie da nam swojego dowodu osobistego do wglądu, zasłaniając się tym, że warsztat nie ma takiego prawa


    A skąd, równo dobrze mógłby złodziej podejść i odebrać samochód płacąc za naprawę.
    Po drugie masz na papierze komu wydajesz auto.

    Nawet dowód rejestracyjny nie jest wyznacznikiem. Bo nie wiesz czy gość z DR jest tym co przyszedł.
    Nadejdzie taki czas panowie że złodzieje podchwyca ten sposób, banalnie prosty.
    Na Wnusia auta podje.....wać z warsztatów.

    1
  • #15 01 Lis 2017 15:20
    vodiczka
    Poziom 43  

    Odwrotna sytuacja - od strony klienta.
    Wymiana tłumika w autoryzowanym serwisie. wiadomo, że drożej niż gdzie indziej ale "od ręki" czyli na drugi dzień a gdzie indziej minimum tydzień czekania.
    Pojechałem, zrobili, wystawiają fakturę - jest na wyższą kwotę niż uzgodniona przez telefon.
    Słowo przeciwko słowu.
    Ponieważ to wyżej było raptem ok. 40 zł powiedziałem, że zapłacę im przelewem albo dopłacę następnego dnia a oni że nie ma takiej możliwości. Podumali, dopisali jakiś upust na części i faktura była zgodna z tym co uzgodniliśmy. :)

    Dodano po 6 [minuty]:

    adamkowalski431 napisał:
    Bo co mówić że ku..wa siedziałem 2 dni i 20 groszy poszło na części
    Chwalisz się swoim oszustwem? Jeżeli siedziałeś nad tym 2 dni to marny z ciebie diagnosta i mechanik.
    Nigdy nie pojadę przez Łuków aby przypadkiem nie trafić do twojego warsztatu :)

    0
  • #16 01 Lis 2017 15:36
    adamkowalski431
    Poziom 15  

    Czy wszyscy tak prawde mowia. Mam gdzies kto o tym mysli. Wiem swoje a gosc co przywiozl na lawecie. Auto cieszyl sie jak dziecko ze wreszcie bedzie mogl puscic auto do sprzedazy.Jak zadzwonilem do firmy ktora handluje czesciami do automatow na cala europe to powiedzieli ze jeszcze nigdy tej czesci nie sprzedali. U nich kosztowalo 60 euro a go...no warte 20 gr.

    0
  • #17 01 Lis 2017 15:45
    ptr92
    Poziom 17  

    Strumien swiadomosc... napisał:
    A skąd, równo dobrze mógłby złodziej podejść i odebrać samochód płacąc za naprawę.

    Jak kto inny przyjmował, a kto inny wydaje samochód, to wymagamy od klienta, aby podał cenę, jaką dostał w smsie/telefonie z informacją o naprawiony samochodzie. Czasami ludzie oszukują, zaniżają cenę, ale poprawiają się od razu, jak słyszą, że hasło jest nieprawidłowe;)

    vodiczka napisał:
    Chwalisz się swoim oszustwem?

    Akurat adamkowalski431 w tym przypadku oszukuje. Ale są czasami usterki, gdzie wiele osób walczyło przed nami, a okazuje się, że winowajcą był np. luźny pin. Zgodzicie się, że wtedy trzeba naprawę "zapakować" w ładniejsze słowa, np. naprawa ciągłości obwodu elektrycznego. Ciężko wytłumaczyć klientowi, że wymieniłeś pin i chcesz za to 300zł.
    Kiedyś miałem auto, które nierówno pracowało. Okazało się, że były zamienione złącza do sond. Klient spodziewał się, że naprawa będzie za darmo, bo przecież tylko przepieliśmy kostki, więc się nie narobiliśmy, a ja chcę 250zł. Najprawdopodobniej straciłem klienta, bo powiedziałem prawdę. Jakbym powiedział "naprawa instalacji elektrycznej do sondy" to pewnie byłby zadowolony.

    0
  • #18 01 Lis 2017 16:11
    adamkowalski431
    Poziom 15  

    No chyba bedzie najwiecej swietych wsrod mechanikow wedlug co niektorych bo mysla ze zawsze uczciwosc poplaca ha ha

    Dodano po 4 [minuty]:

    Ford escort byl ktory stal u mechanika miesiac w niemczech bo nie palil. Tu w polsce drugi miesiac i dalej kicha. Wystarczylo rozebrac wszystkie wtyki przy pompie ina silniku. Wymyc. Isolem spryskac. I cud jak w kanie galilejskiej. 350 za trzy godziny . Mozna? Mozna. A facet az podkakiwal z radosci bo klient juz czekal ns kupno auta. Bez slow wyjal kase inawet nie pytal za co.

    Dodano po 51 [sekundy]:

    Mozna mnozyc przypadki.

    Dodano po 2 [minuty]:

    Ludzie placza i placa. Klna ze drogo a itak wracaja haha

    0
  • #19 01 Lis 2017 16:12
    ptr92
    Poziom 17  

    adamkowalski431 napisał:
    No chyba bedzie najwiecej swietych wsrod mechanikow wedlug co niektorych bo mysla ze zawsze uczciwosc poplaca ha ha

    i właśnie przez takie ironizowanie "zawsze uczciwosc poplaca ha ha" klienci nie ufają warsztatom i chcą znać cenę przed naprawą.

    adamkowalski431 napisał:
    Ford escort

    :D

    0
  • #20 01 Lis 2017 16:16
    adamkowalski431
    Poziom 15  

    A jak ma byc fort eskord?😜

    0
  • #21 01 Lis 2017 16:21
    szymitsu21
    Moderator Samochody

    Ja uważam, że nawet za wymianę pinu we wtyczce można wziąć (nie wziąść) 300zl i nie trzeba kłamać.

    Panowie klient musi wiedzieć, że nie płaci za robotę a DIAGNOSTYKĘ.
    Za pomiary, które mamy czym zrobić, za to że umiemy je interpretować i tak dalej.
    Często robocizny tj. wymiana pinu to tylko efekt diagnostyki, wręcz można by rzec, że tą wymianę pinu robisz gratis.

    1
  • #22 01 Lis 2017 16:23
    adamkowalski431
    Poziom 15  

    I dobrze. Powinni wiedziec ile zaplaca. Ale jak sie dlubie dla handlarzy oni maja w dup..e i tak koncowy klient bedzie obciazony. Auto przyjezdza podlacza sie sprzet. Diagnoza i mowa koncowa. Jak sie nie godzi to niech spada i tyle. A ogolnie macie wszyscy racje bo racja jest jak d..pa kazdy ma swoja haha

    Dodano po 1 [minuty]:

    Szymitsu klient ma gdzies czy ty wyskoczyles 15 k pln na sprzet czy 280 zl.Jemu ma auto chodzic.

    0
  • #23 01 Lis 2017 16:23
    ptr92
    Poziom 17  

    adamkowalski431 napisał:
    A jak ma byc fort eskord?😜

    nie, po prostu żeby coś naprawić, trzeba wiedzieć czego brakuje i czego szukać. Zwłaszcza przy takich samochodach jak Ford Escort. Odpięcie wszystkich kostek i ich oczyszczenie, to liczenie na:
    adamkowalski431 napisał:
    cud jak w kanie galilejskiej.

    0
  • #24 01 Lis 2017 16:26
    adamkowalski431
    Poziom 15  

    Ptr. Jak sprzet nie wrzuca zadnych bledow to wtedy mowisz ze nie masz czasu pewnie klientowi?

    0
  • #25 01 Lis 2017 16:27
    szymitsu21
    Moderator Samochody

    Cytat:
    Szymitsu klient ma gdzies czy ty wyskoczyles 15 k pln na sprzet czy 280 zl.Jemu ma auto chodzic.


    No wydaje mi się, że nie do końca. Ale każdy ma swoje spostrzeżenia i kilku letnie doświadczenia.



    Cytat:
    adamkowalski431"]Ptr. Jak sprzet nie wrzuca zadnych bledow to wtedy mowisz ze nie masz czasu pewnie klientowi?



    wtedy wyjmujesz inny sprzęt i mówisz że diagnoza nie będzie kosztować tyle co " test komputerowy."

    0
  • #26 01 Lis 2017 16:28
    mario 77
    Poziom 22  

    ptr92 napisał:
    Zgodzicie się, że wtedy trzeba naprawę "zapakować" w ładniejsze słowa, np. naprawa ciągłości obwodu elektrycznego. Ciężko wytłumaczyć klientowi, że wymieniłeś pin i chcesz za to 300zł.

    To prawda ale cena wymienionej części nie może mieć żadnego wpływu na cenę usługi. Przykładowo wymieniony konektor jest wart 20gr ale jeśli spędziłeś 5 godzin żeby zlokalizować że to właśnie on był przyczyną to musi to odpowiednio kosztować.

    1
  • #27 01 Lis 2017 16:30
    ptr92
    Poziom 17  

    adamkowalski431 napisał:
    Ptr. Jak sprzet nie wrzuca zadnych bledow to wtedy mowisz ze nie masz czasu pewnie klientowi?

    ja nie, ale wiem kto tak robi:
    adamkowalski431 napisał:
    Auto przyjezdza podlacza sie sprzet. Diagnoza i mowa koncowa. Jak sie nie godzi to niech spada i tyle.


    w escorcie podłączyłeś komputer i nic nie wyszło? :(

    0
  • #28 01 Lis 2017 16:30
    jenusz11
    Poziom 20  

    najlepsi klient to taki który objeżdził wszystkie zakłady i na wszystkich narzeka lepiej od razu zbyć że za 2 tyg wolne terminy bo i tak będzie coś nie tak , nie wiem jak by się człowiek starał . A co robicie jak klient przyjedzie i chce kase bo mu coś robiliście i np. zepsuła się montowana część ale nie z winy montaż ?

    0
  • #29 01 Lis 2017 16:32
    adamkowalski431
    Poziom 15  

    Mario i tu muszę ci przyznać rację , ale w tamtym przypadku to nie był konektor i nie powiem co bo trochę mnie to czasu kosztowało żeby to zlokalizować .

    0
  • #30 01 Lis 2017 16:33
    szymitsu21
    Moderator Samochody

    jenusz11 napisał:
    najlepsi klient to taki który objeżdził wszystkie zakłady i na wszystkich narzeka lepiej od razu zbyć że za 2 tyg wolne terminy bo i tak będzie coś nie tak , nie wiem jak by się człowiek starał . A co robicie jak klient przyjedzie i chce kase bo mu coś robiliście i np. zepsuła się montowana część ale nie z winy montaż ?



    mówisz i nowej czy używanej?

    0