logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Dlaczego tak ciężko produkować urządzenia? Startupy hardware często upadają

gulson 03 Lis 2017 13:13 8325 34
  • Dlaczego tak ciężko produkować urządzenia? Startupy hardware często upadają
    Nowe firmy produkujące własne urządzenia elektroniczne często upadają. Na platformach Kickstarter lub IndieGoGo, gdzie można zebrać środki na nowe pomysły, to najczęściej firmy prezentujące nowe urządzenia nie są w stanie dostarczyć finalnego produktu lub mają ogromne opóźnienia. Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze koszta, nawet jak założysz sobie, że koszt produkcji będzie wynosił do 100zł, to po wykonaniu pierwszej serii okazuje się, że próg opłacalności firmy zacznie się dopiero od 400zł. Drugi problem brak możliwości wykonywania tanich poprawek. W oprogramowaniu komputerowym po prostu zmieniasz program, lub możesz go szybko załatać. W przypadku sprzętu produkt musi być finalny i przetestowany w 100%. Trzeci problem to sprzedaż urządzeń elektronicznych jest sama obwarowana licznymi kosztownymi certyfikatami, a najczęściej produkt nie będzie przeznaczony tylko na rynek Polski. Gdy w urządzeniach odbywa się jakakolwiek transmisja radiowa koszt biurokracji może być ogromny.

    Bardzo dobrze te problemy zostały opisane w tym artykule. Osoba chciała zrobić startup "Cloud your car" czyli, jak podejrzewam, po prostu pomysł opierał się na podłączeniu za pomocą złącza diagnostycznego OBDII samochód do Internetu. Niestety firma upadła.

    Bardzo ciekawie zostało tam opisane podejście producenta mikrokontrolera, który założył sobie czas żywotności 2 lata, a później wydanie kolejnej wersji. Problemy przypieczętowały słaba dokumentacja i błędy znajdujące się w samej architekturze mikrokontrolera, na które nie masz żadnego wpływu. Przykładowo generowanie zakłóceń przez mikrokontroler dla wykonywanej transmisji radiowej. Zmiana mikrokontrolera nie wchodziła w grę ze względu na koszta, a ekranowanie, używanie lepszych modułów GPS czy transmisji danych nie pomagało. Trwało to wiele miesięcy a przez ten czas trzeba było płacić rachunki i opłacać pracowników.

    Rada od tej osoby? Przekazać projektowanie i produkcję elektroniki wyspecjalizowanej firmie. Nie starać się wszystkiego robić samemu. W przypadku startupu sprzętowego naprawdę trzeba dobrze wszystko przemyśleć, zaplanować, zrobić dobry projekt prac, bo tak naprawdę masz jedno uderzenie i nie będzie już czasu ani środków na poprawki. Sprzęt musi być gotowy, działający i przetestowany. Sprzęt, to nie jest samo oprogramowanie, że szybko wgrasz "łatę". Tutaj nie zastąpisz szybko jednego mikrokontrolera drugim. Nie jesteś też dużą korporacją wypuszczającą setki różnych produktów elektronicznych, najczęściej niedopracowanych na początku, tylko po to, aby zdobyć pierwsze opinie i mając swoje środki wypuszczać kolejne, duże lepsze wersje.

    Historia na podstawie smutnego artykułu:
    https://medium.com/engineering-with-a-differe...hardwareowe-nie-dowo%C5%BC%C4%85-a4ad7cac7f3e

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    gulson
    Administrator Systemowy
    Offline 
    Twórca portalu elektroda.pl od roku 1999. Zajmuje się opieką portalu, od czasu do czasu publikując tutaj ciekawostki i felietony. Interesuje się wszystkim, co jest związane z nowymi technologiami. Z wykształcenia technik elektronik, inżynier i magister informatyki po Politechnice Łódzkiej.
    gulson napisał 26234 postów o ocenie 4649, pomógł 123 razy. Mieszka w mieście Kielce. Jest z nami od 2001 roku.
  • #2 16798863
    fotomh-s
    Poziom 24  
    Złote czasy hardware'owego biznesu przeminęły...
    ...Podobnie jak mainframe'y z blinkenlights, programowanie w kodzie maszynowym itp...

    Dzisiaj jak ktoś chce zarobić to robi kolejną wersję Counter Strike'a i tłucze kasę.

    Kiedy ktoś ma łeb do hardware'u, jak ten gościu https://www.youtube.com/watch?v=0jRgpTp8pR8, to nie dość że nikt mu złamanego grosza nie zapłaci i będzie musiał własną kasę wydawać jak w kasynie, to jeszcze wredna jędza mu będzie łeb suszyć że siedzi godzinami nad projektem ;-)

    Dzisiaj żyjemy w czasach software, gdzie nowe hardware'owe projekty mają ciężko. Kiedyś to hardware dyktował to jak się pisało software. Dzisiaj jest dokładnie odwrotnie. Dzisiaj każdy telefon komórkowy musi mieć Androida albo iOSła, a producenci hardware po prostu muszą się do tego dostosować.

    Amatorzy elektronicy to ostatni bastion hardware'owców. Chociaż i on już się wali od tego ciągłego ostrzału artyleryjskiego prowadzonego przez Arduino, Raspberry Pi(g) i takie tam...

    Nie mówię że to źle że taki sobie Pi(g) czy Arduino istnieje, tylko po prostu kończy się era gdzie hardware się projektowało samemu. Niedługo będzie 10 lat odkąd jestem na Elektrodzie, i chyba 10 lat od zaprogramowania pierwszego proca. Tak jak było na początku jest do dzisiaj. Do dzisiaj wciskam proce w płytki stykowe i jakoś nie kuszą mnie te wszelkie "bazy hardware'owe". Chciałbym w końcu zbudować komputer na Z80, aby się trochę dawnym hardware pobawić i jak to w pewnej reklamie pewnego napoju (nie powiem jakiego, bo moderator mnie o propagowanie pijaństwa oskarży ;-) ) po prostu poczuć różnicę, mam na myśli różnicę między wszelkimi szeregowymi magistralami używanymi dzisiaj, i oldschool'ową magistralą równoległą która kiedyś królowała.
  • #3 16798916
    And!
    Admin grupy Projektowanie
    Obecnie większość urządzeń opiera swoje działanie o mikrokontrolery, które można wyposażyć w bootloader pozwalający na wymianę firmware a nawet dodanie nowych funkcjonalności. Niestety innego układu ścieżek lub innych wartości elementów nie można już w ten sposób naprawić, pozostaje jedynie pole manewru w zakresie modyfikacji firmware.

    Dobrym rozwiązaniem mogą być krótkie serie wypuszczane poniżej kosztów a nawet za darmo dla społeczności, otrzymujemy w ten sposób darmowe testy. Nie da się w ten sposób zasymulować długoterminowej eksploatacji ale część błędów da się tak usunąć.

    Testy i prototypy to niestety koszty, istnieje też ryzyko skopiowania naszego produktu przez konkurencję która nie poniesie kosztów badań (a być może też kosztów marketingu).

    Jest też inny "model" sprzedaży elektroniki, na portalach aukcyjnych można natrafić na tanie dalekowschodnie moduły i produkty czasami też "zbliżone do oryginalnych" pierwowzorów a czasami są to nowe pomysły. Stosunek cena/jakość jest tutaj zaskakująco korzystny, produkty są tanie, czasami działają, czasami działają nieco słabiej ale chyba dokładnie tego oczekuje kupujący?
    Niskie ryzyko przy zakupie, produkt z czasem ulega udoskonaleniu, ten rynek sam się stabilizuje a przy globalnym zasięgu sprzedawca/producent może uzyskać sensowny obrót.

    Czy w takim modelu zakupiłbym np. sztuczne obciążenie za 5$, które sporadycznie będę używał i które uszkodzi się po 2 latach użytkowania?
    TAK.
    Czy w takim modelu kupię urządzenie (np. zasilacz) który może uszkodzić inne droższe urządzenie lub podpalić warsztat?
    NIE...
  • #4 16798978
    Sam Sung
    Poziom 33  
    Ciekawy artykuł, jednak moim zdaniem niesłusznie idealizujący inżynierię oprogramowania :) Metodyki zwinne nie zastępują mózgu. Zespół "zwinnych", ale zielonych, kiepskich lub idących (np. pod presją) na skróty programistów może przez jakiś czas dowozić nowe funkcje w kolejnych sprintach, ale robiąc syf w kodzie bardzo szybko dojdą do takiego punktu, że bez przeorania 3/4 systemu nie da się już nic zmienić nie psując czegoś innego, albo kosztuje to 20x więcej czasu niż powinno (przy sensownej architekturze systemu i aktualnej dokumentacji) - czyli praca praktycznie stoi mimo, że wszyscy mają ręce pełne roboty, a o osiągnięciu stabilności i niezawodności można zapomnieć. Dziadowskie oprogramowanie wymaga super-sprzętu, więc lawinowo rosną koszty np. usług chmurowych mimo niedużej skali działalności, której zresztą przy takim systemie nie bardzo da się zwiększyć. A usługi te (podobnie jak sprzęt, na którym oprogramowanie ma chodzić), też są rozwijane i utrzymywane przez ludzi, którzy też robią błędy. I też się można wpakować w bagno, jak z tym mikrokontrolerem. I też nie można łatwo przejść na coś innego, jeśli się tego odpowiednio nie przemyślało wcześniej.
    Przy rotacji programistów też każdy nowy na początku stwierdza, że to wszystko trzeba wyrzucić i napisać od nowa.

    Z tym "tłuczeniem kasy na kolejnej wersji Counter Strike'a" to bym uważał, bo złote czasy biznesu gamingowego też już raczej minęły. Owszem, dzięki smartfonom i sklepom z aplikacjami otworzyło się ponownie na jakiś czas okno dla indywidualnej twórczości, ale teraz już bez profesjonalnego marketingu bardzo trudno się przebić.
  • #5 16799188
    maxevans
    Poziom 13  
    gulson napisał:
    Osoba chciała zrobić startup "Cloud your car" czyli, jak podejrzewam, po prostu pomysł opierał się na podłączeniu za pomocą złącza diagnostycznego VAG samochód do Internetu.

    Raczej autor miał na myśli złącze OBDII.
  • #6 16799389
    E8600
    Poziom 41  
    Ja widzę trzy powody takiego stanu rzeczy. Jednym jest to, że coraz więcej obostrzeń różnego rodzaju certyfikaty, wymogi bezpieczeństwa, papierki itd. Drugim powodem jest rozwój ułatwień w programowaniu. Kiedyś trzeba było nadrabiać sprzętowo a obecnie robi się to softem.
    Cześć firm ma problem z wejściem na rynek bo ma kiepski soft do tych urządzeń i wcale nie zdaję sobie z tego sprawy. Kolejnym powodem dlaczego nie opłaca się stawiać na hardware jest trudność zabezpieczenia przed skopiowaniem - producenci zdzierają napisy na układach, zalewają żywicą PCB a konkurencja (Chiny) nic z tego sobie nie robi (dziś łatwiej zabezpieczyć soft).

    Ostatnią i najważniejszą sprawą jest marketing i sztuczne kreowanie potrzeb u społeczeństwa. To, że produkt jest dobry/innowacyjny wcale nie znaczy, że znajdzie odbiorców. Odbiorców znajdzie ten produkt, który zostanie lepiej zmanipulowany/wykreowany. Większość społeczeństwa ma ubogą widzę szczególnie z zagadnień technicznych. Przedsiębiorcy/biznesmeni wolą zainwestować w coś co sprzeda się w milionach/miliardach egzemplarzy i pozwoli obniżyć cenę produkcji jednej sztuki do minimum. Ostatnimi czasy było bum na spinery. Zapewne ktoś kupił tanio fabrykę w Chinach łożysk i trzeba było załatwić błyskawiczny zbyt w ogromnych ilościach - pomysł + marketing. Z tym, że ważniejszy jest sam marketing "Reklama dźwignią handlu".
  • #7 16799878
    avatar
    Poziom 36  
    Mój punkt widzenia .:
    Kiepskie produkty które są rozwijane bez badania rynku - czy to faktycznie da się sprzedać.
    Kiepskie produkty - bo projektowane bez osób posiadających wiedzę w temacie jak to się robi w przemyśle.
    Brak woli rozwijania produktu na lata - czas życia dzisiaj to kilka lat ? A jak tak to poco się starać ?
  • #8 16800804
    JacekCz
    Poziom 42  
    Sam Sung napisał:
    Ciekawy artykuł, jednak moim zdaniem niesłusznie idealizujący inżynierię oprogramowania :) Metodyki zwinne nie zastępują mózgu. Zespół "zwinnych", ale zielonych, kiepskich lub idących (np. pod presją) na skróty programistów może przez jakiś czas dowozić nowe funkcje w kolejnych sprintach, ale robiąc syf w kodzie bardzo szybko dojdą do takiego punktu ...


    Podobnie myślę (na ile odczytuję Twoje intencje). Pewne słowa klucze, mające pierwotnie znaczenie techniczne, zostały wciągnięte w marketing i zarządzanie. "Zwinne" jest jednym z takich. Statystyki nie są mi dostępne, ale mam przekonanie bardzo wiele stwierdzeń "w naszym zespole robimy agile" oznacza "nie mamy żadnej metody", a jeszcze bardziej "nie mamy żadnej architektury" / "nie mamy projektanta/projektu".

    Szczeblowi managerów na pewno to się podoba, nie trzeba już siedzieć z nudnym analitykiem, zatwierdzać szczegółowej dokumentacji wyprzedzającej wykonanie projektu (a za ten podpis można polec w korporacji), raz w miesiącu odsiedzieć (odstać na stan-upie??? podobno to religijnie ważne???) z mądrą miną przy tablicy. Im większy budżet na zmarnowanie, tym większy poziom managera (jak u radzieckich generałów: tym lepszy, im większe straty)

    Buzzword jest istotą współczesnego IT, jak w odwiecznym IT-dowcipie o seksie nastolatków (przerabianym na inne słówka co kilka lat): każdy o tym mówi, niewielu to robi, każdy myśli, że inni to robią a on nie, myśli że robią lepiej, nikt nie robi dobrze itd... tak długo, jak jest jakiś pieniądz (unia, fundusze wysokiego ryzyka). To się napędzą wykładniczo. Koło mnie właśnie jest realizowana upadłość ogromnego budynku ze szkła i metalu, miał być dla "firm innowacyjnych" - idea wygenerowana przez lokalnych polityków/management za unijne pieniądze.
    Inne słowa to "innowacyjność", "responsywność", "mikroserwisy", UX(User experience), kolorowanki zamiast projektu architektury i logiki.

    Nie jestem (radykalnym) przeciwnikiem "agile" i innych słówek, stwierdzam tylko a) kulawość przy projektach długofalowych b) nadużycia natury propagandowej.
    Im większy "hejt" na "poprzednią generację", tym psychologicznie bardziej podejrzany. Np "mikroserwisowcy" mają wroga w postaci SOA, a tak naprawdę to jest ten sam model (tylko w szczegółach inaczej).
  • #9 16800837
    cefaloid
    Poziom 34  
    gulson napisał:
    Po pierwsze koszta, nawet jak założysz sobie, że koszt produkcji będzie wynosił do 100zł, to po wykonaniu pierwszej serii okazuje się, że próg opłacalności firmy zacznie się dopiero od 400zł.


    Dokładnie tak jest. Jeśli finalna cena produktu będzie niższa niż czterokrotniść kosztu produkcji to nie ma sensu z taką produkcją startować. Inaczej nie wyrobimy na koszty poboczne jak certyfikaty, koszt serwisu, koszt projektowania itd.

    Dodano po 9 [minuty]:

    JacekCz napisał:
    Koło mnie właśnie jest realizowana upadłość ogromnego budynku ze szkła i metalu, miał być dla "firm innowacyjnych" - idea wygenerowana przez lokalnych polityków/management za unijne pieniądze.



    Ten budynek to jest akurat przykład jak można z sukcesem wydoić unię. Wiadomo było że to upadnie ale zarobiły firmy budowlane, różnej maści 'menagierzy' itd. Ich celem było przejedzenie funduszy a nie centrum innowacji. I to w zasadie się udało. Kto ze zdrowym rozsądkiem budowałby takie centrum w Sączu zamiast w Krakowie który wysysa ze Sącza wszystkich tych kreatywnych którzy mogą się wynieść?
  • #10 16800876
    JacekCz
    Poziom 42  
    cefaloid napisał:


    JacekCz napisał:
    Koło mnie właśnie jest realizowana upadłość ogromnego budynku ze szkła i metalu, miał być dla "firm innowacyjnych" - idea wygenerowana przez lokalnych polityków/management za unijne pieniądze.



    Ten budynek to jest akurat przykład jak można z sukcesem wydoić unię. Wiadomo było że to upadnie ale zarobiły firmy budowlane, różnej maści 'menagierzy' itd. Ich celem było przejedzenie funduszy a nie centrum innowacji. I to w zasadie się udało. Kto ze zdrowym rozsądkiem budowałby takie centrum w Sączu zamiast w Krakowie który wysysa ze Sącza wszystkich tych kreatywnych którzy mogą się wynieść?


    Zgadzam się, plajta była oczywista od wielu lat dla wszystkich.
    Drenażowi mózgów (jakby były ku temu motywacje), dało by się przeciwstawić / zrównoważyć, ale przy zachowaniach z głową. Tzw "prowincja" ma duże zalety dla biznesu (w szerokim sensie) "internetowego", ale tego się nie zaczyna od okien 5m wysokości.

    W sensie tego wątku chciałem powiedzieć, że nie da się na szczeblu rządowym "zadekretować innowacyjności". Każda złotówka / EUR z budżetu ma dokładnie odwrotne motywacje: powtarzaj co już jest, nie wychylaj się, wspieraj średniaków a nie indywidualności, zatwierdzaj dupochronami. Już lepiej się wujaszkowi Stalinowi udało zbudować przemysł ciężki (jak czas pokazał: drogi i niskiej jakości), to jest bardziej "powielarne".
  • #11 16801788
    Cersunited
    Poziom 16  
    Artykuł fajny jednak troche oparty na kiepskim przykładzie. Nie ma co ukrywać, że "hardware" nie jest dla "miękkich" :) Głupotą jest gadanie że wystarczy kolejny CS aby zbić kokosy:) Tak naprawde w Internecie jest już wszystko, albo płatne albo darmowe. I tu też tak kolorowo nie jest jak każy myśli. Jeżeli mamy od wyboru do koloru to nasz"MVP" - pół produkt, nie zassa nawet pies z kulawą nogą, nie mówiąc już o płaceniu za niego. Totalnie głupie myślenie ludzi którzy otwierają jakieś internetowe startupy, nierozwiązujące żadnych problemów i dziwią się że inwestorzy nie walą drzwiami i oknami gdy mają 100 darmowych pobrań:)
    Co do Cloud yur car - pomysł głupi w samej idei i wprowadzony na rynek(2014) w dobie zalewy trackerów GPS od wybory do koloru. Dodatkowo, głownymi odbiorcami są właściciele flot a "ofiarami" tych urządzeń kierowcy. Brak słów jak glupim pomsyłem jest umieszczenie trackera w zapalniczce. Takie systemy mają szereg zabezpieczeń(większość nawet nie ma pojęcia jak rozbudowanych) przed próba ingerencji w działanie lokalizatora. A tu mamy w zapalniczce i dziwota że nikt tego nie chciał.... :)
    Najśmieszniejszy jest argument o "niesprawnym procesorze" chwię po tym jak piszą że nie mogli znaleźć elektronika/programisty :) Głowę dam sobie uciąć że ten procesor znanej firmy był sprawny tylko programiści i elektronicy do du.. :) Ktoś co zawodowo zajmuje się elektroniką i Embedded wie że 99% problemów to jego soft lub projekt HW a nie błąd w krzemie. Szczególnie że tu mówimy jeszcze o GSM.

    Co do kosztów, też gruba przesada. Jak ktoś zajmuje się tym zawodowo wie ile kosztuje certyfikacja badania EMC, sprawdzenie zgodności CE itp. Nie są to tak kosmiczne koszty, porównywalne z małym składem średnio opłacanych programistów Java.
  • #12 16801818
    Konto nie istnieje
    Konto nie istnieje  
  • #13 16801985
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  
    POwiem tak że goście weszli na głęboką wodę a wybrali proca który siał nieziemsko.

    No nie wiem pewno zastosowali jakiegoś naprawdę dziwnego skoro nikt na nim nie robił bo by tez innym firmom siało .
  • #14 16802052
    And!
    Admin grupy Projektowanie
    Dla mnie pewnym uwiarygodnieniem projektu na Kikstarterze i innych platformach jest pokazanie historii prototypów,
    często pokazane są 4-5 różne wersje które rozwijały się przez 2lata od wersji w obudowie z pudełka po butach do prawie finalnego produktu.
    Uwiarygodnieniem są także poprzednio zrealizowane projekty a także realność proponowanego produktu.

    Zagrożeniem są wskazywane rozszerzone cele gdy kampania osiągnie określony poziom finansowania....
    Najczęściej to nie było testowane (bo gdyby było to od razu weszło by do produktu) i jest to myślenie na zasadzie "damy radę"...
  • #15 16802484
    piotreken
    Poziom 10  
    gulson napisał:
    Rada od tej osoby? Przekazać projektowanie i produkcję elektroniki wyspecjalizowanej firmie. Nie starać się wszystkiego robić samemu.


    Z jednej strony jest to dobre rozwiązanie, a z drugiej może stać się pułapką. Przykład z mojego doświadczenia, firma zamówiła do branży kolejowej sterownik do jednego podzespołów. Problem jedynie tkwił w podpisanej umowie. Firma która tworzyła sterownik miała prawa do produkowania tego sterownika jak i też nie udostępniła części kodu( częściowo rozumiem, że może być gdzieś indziej używany). Za każdą zmianę w urządzeniu trzeba słono płacić i czekać. Sterownik też powiedzmy jest daleko od idealności i wypełniał tylko część specyfikacji zawartej w umowie. Oddając projektowanie urządzenia innej firmie traci się elastyczność zmian.
  • #16 16802664
    mongoł2000
    Poziom 18  
    Poruszam się w środowisku Startupowym, parkach technologicznych, inwestorów. Ciekawe, że urzędnicy mają zupełnie inne zdania w kluczowych dla rozwijania biznesu kwestiach, np:
    - praktyk twierdzi, że dotacje psują innowacyjność, a firmy zaczynaja myśleć wyłacznie o pozyskiwaniu dotacji, a nie na produkcie i kliencie; urzędnik twierdzi ze dotacje to zbawienie boskie i bez tego firmy nie otworzysz bo jesteś za głupi :)
    - praktyk twierdzi, że regulacji jest zbyt dużo i utrudniają życie ; urzędnik odwrotnie

    Wiele osób, aby osiągnąc sukces wyjeżdża do innego kraju i tam mu wychodzi. Ważne jest otoczenie - gospodarcze i naukowe. Jadąc np. do doliny krzemowej, mamy jedno i drugie - ogromne know-how, inżynierów na światowym poziomie (u nas wbrew jakiejś dziwnej opinii, inżynierowie są raczej średni), specjalistów od wprowadzania produktu na rynek (u nas 0), do tego wolnorynkową gospodarkę (u nas innowację typu UBER się blokuje, a USA to nie do pomyślenia - więc strach tu cokolwiek robić).
    U nas wiele nowych konstrukcji budowanych jest bez technologów i zamiast użyć jednej najbardziej odpowiedniej technologii, to komplikuje się konstrukcję i zwiększa niepotrzebnie koszty.
    Podsumowując, w mojej opinii możemy jedynie przy urnach głosować nie na obietnice socjalne, a na rozwiązania wolnorynkowe , a do tego musimy zadbać w własny rozwój w różnych technologiach (elektronik musi znać zarówno technikę analogową jak i cyfrową) aby być na czasie. Ja w ciągu 3 lat nauczyłem się więcej niż przez 5 lat studiów, poznając kilka technologii informatyczno-elektronicznych na czasie. Da się, tylko trzeba chcieć i zrezygnować z komforty 8h pracy dziennie.
  • #17 16802957
    cefaloid
    Poziom 34  
    mongoł2000 napisał:
    Ciekawe, że urzędnicy mają zupełnie inne zdania w kluczowych dla rozwijania biznesu kwestiach, np:
    - praktyk twierdzi, że dotacje psują innowacyjność, a firmy zaczynaja myśleć wyłacznie o pozyskiwaniu dotacji, a nie na produkcie i kliencie;


    Ba, cwany startup może omamić nawet prywatnych sponsorów.

    Arrinera Hussarya to świetny przykład. Ile to już sponsorów wtopiło kasę w auto które nigdy nie powstanie? Czasami biznes to nie zrobić produkt tylko go robić i robić.... a sponsor płaci omamiony że to już tuż tuż. I tak to startup ma na pensje... od lat.
  • #18 16803210
    fotomh-s
    Poziom 24  
    Cersunited napisał:
    Głupotą jest gadanie że wystarczy kolejny CS aby zbić kokosy:)

    To była pewna przenośnia, której chyba nikt nie zrozumiał.

    Chodzi o to że żyjemy w czasach różnych serii, franczyz itp. Zamiast robić coś nowego ludzie wolą odgrzać kotleta bo takie projekty wiążą się z mniejszym ryzykiem, chociażby związanym z marketingiem, jak się ma znany tytuł to zawsze jest duże ułatwienie dla marketingu takiego produktu bo nie startujesz od zera.

    Kolejną rzeczą jest to że zwykło się porzucać dawne zabugowane wersje bez rozwiązywania nawet prostych lub wręcz idiotycznych bugów. Zamiast się męczyć z robieniem porządku wydaje się kolejną wersję pozostawiając tą starą sam na sam z "pluskwami", tutaj przykładem jest BF3 i BF4. Chcesz się pozbyć starych pluskiew to kupujesz nową wersję, a w niej...
    ...Nowe robale :-P
  • #19 16803987
    E8600
    Poziom 41  
    Hehe 2 gry, które wyszły tylko z poprawioną grafiką (reszta bez zmian) Metro i Bulletstorm. Z programowaniem jest tak, że można napisać jakąś prostą aplikację na androida i w krótkim czasie stać się milionerem dodatkowym plusem jest to, że programy/środowiska programistyczne są darmowe wiec nie potrzebujemy kapitału ani nic fizycznie wytwarzać aby zarobić (jeśli robimy to sami).
    W dobie mikrokontrolerów ten sam sprzęt/hardwer może nam służyć za tysiąc urządzeń np. ATMEGA 328 w Arduino. Kiedyś trzeba było znać się na elektronice dziś widać po tematach na elektrodzie ludzie wykorzystują atmegę tam gdzie wystarczyły by 2 tranzystory lub jakiś timer. Obecnie jest dużo łatwiej nauczyć się samemu programowania niż elektroniki.
  • #20 16804072
    fotomh-s
    Poziom 24  
    To prawda. Mi programowanie przyszło łatwo, pierwsze programy w Bascomie i VB.net to była pierwsza klasa gimnazjum.
    Nadal jednak nie jestem dobry w elektronice analogowej. Po prostu mikrokontrolerów używam do wszystkiego co robię, i nie czuję potrzeby kombinowania z elektroniką analogową.
  • #21 16804326
    cefaloid
    Poziom 34  
    E8600 napisał:
    że można napisać jakąś prostą aplikację na androida i w krótkim czasie stać się milionerem


    Tylko o ile w odpowiednim czase sprzedasz to większej firmie. W przeciwnym wypadku ten większy zauważy Twój sukces i jeśli nie kupi Twojej, to zrobi swoją aplikację. Jego fundusze na reklamę są takie że szybko przejną Twoich klientów i zostaniesz z niczym.

    Jeśli startup ma robić coś więcej jak produkt niszowy to trzeba go umieć w odpowiednim momencie sprzedać. Lub trzeba znaleźć ogromnego sponsora (co zwykle oznacza że trzeba mu te udziały sprzedać).
  • #22 16804526
    Pokrentz
    Poziom 22  
    fotomh-s napisał:
    Cersunited napisał:
    Głupotą jest gadanie że wystarczy kolejny CS aby zbić kokosy:)

    Chodzi o to że żyjemy w czasach różnych serii, franczyz itp. Zamiast robić coś nowego ludzie wolą odgrzać kotleta bo takie projekty wiążą się z mniejszym ryzykiem, chociażby związanym z marketingiem, jak się ma znany tytuł to zawsze jest duże ułatwienie dla marketingu takiego produktu bo nie startujesz od zera.
    ...Nowe robale :-P


    Tak jak lepiej mieć 0.1% akcji firmy przynoszącej miliardy niż 100% bankruta, tak lepiej zjeść odgrzewany kotlet niz marzyć o świeżym.
  • #23 16804589
    Konto nie istnieje
    Konto nie istnieje  
  • #24 16806640
    Tomq
    Poziom 38  
    fotomh-s napisał:
    Amatorzy elektronicy to ostatni bastion hardware'owców. Chociaż i on już się wali od tego ciągłego ostrzału artyleryjskiego prowadzonego przez Arduino, Raspberry Pi(g) i takie tam...

    Samo życie też powoduje, że zmieniamy podejście - z biegiem lat przybywa obowiązków i człowiek zaczyna rozglądać się za rozwiązaniami pozwalającymi na szybkie prototypowanie zamiast samemu coś zlutować.
  • #25 16811167
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #26 16815318
    parafka
    Poziom 20  
    E8600 napisał:
    Ja widzę trzy powody takiego stanu rzeczy. Jednym jest to, że coraz więcej obostrzeń różnego rodzaju certyfikaty, wymogi bezpieczeństwa, papierki itd. ...


    Święte słowa.
    O ile sensu badań można się doszukać to cena ich wykonania jest nie do przeskoczenia dla Kowalskiego, który coś swojego wymyślił i chce sprzedać.
    Już nawet nie poruszam ochrony patentowej bo tam ceny są już kosmiczne.
    Wsparcie Unijne jest tylko iluzoryczne bo pozwala coś tworzyć, budować
    na podstawie myśli technicznej, urządzeń, podzespołów wyprodukowanych przez UE, ale tą UE zachodnią -niestety.
    Pozostało jedynie budowanie dróg i kopanie kartofli przy pomocy kupionego sprzętu od sąsiedniego kraju.
    Dlaczego Rząd Polski ten czy tamten nie wprowadzi ulgi np. przy badaniach do CE,
    czy nie pokryje kosztu badania patentowego?
  • #27 16815329
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  
    A ja się zastanawiam po co w ogóle robić jakieś certyfikaty CE czy kompatybilności, jak klient zechce kupić to kupi .
  • #28 16815353
    Konto nie istnieje
    Konto nie istnieje  
  • #29 16815736
    krisRaba
    Poziom 31  
    Cóż, korzystamy ze wspólnego dobra jak sieć zasilająca, "eter" ;-) itp., więc z jednej strony ilość wymogów irytuje, a z drugiej strony nie wyobrażam sobie "wolnej amerykanki" w tych kwestiach... Stąd badanie, czy urządzenie nie generuje zbyt dużych zakłóceń do sieci, nie resetuje się przy byle zaburzeniu, nie zakłóca fal radiowych, nie generuje nadmiernego hałasu itd itp jest jak najbardziej zasadne. Czasem zdarzy się uciążliwy sąsiad z najtańszym chińskim urządzeniem bez żadnych atestów, czy tani oświetlacz LED zagłuszający radio w jakimś promieniu i jest larmo. A teraz wyobraźcie sobie, że każdy lub co drugi sprzęt taki jest... Nie da się funkcjonować. Ciekawi mnie ile urządzeń byłoby faktycznie badanych, gdyby nie było to wymagane i uregulowane prawnie ;-)
    Natomiast czy koszty badań są adekwatne? Ciężko stwierdzić. Precyzyjna aparatura kosztuje... W sumie każdy mógłby założyć laboratorium i badać za pół ceny, jeśli to aż taki rozrzut między kosztami wyposażenia a badaniami ;-) Jednostkowo na pewno taniej zrobić badania na zewnątrz niż stawiać lab ;-) Jeśli ktoś ma duży "przerób", co zwykle wiąże się z większym dochodem, to z kolei ma coraz więcej sprzętu do badań przedcertyfikacyjnych, by jak najwięcej zrobić u siebie, a w zewnętrznym laboratorium tylko to co musi.
  • #30 16835024
    Freddie Chopin
    Specjalista - Mikrokontrolery
    Artykuł z historią Cloud Your Car może i ciekawy, ale... No bo zawsze jest jakieś "ale".

    Firma ta - a w zasadzie nawet autor tego artykułu (właściciel firmy) bezpośrednio - skontaktowała się ze mną w 2013 roku z ofertą pracy jako hardware engineer (do współpracy finalnie nie doszło). Po tym gdy w drugiej wiadomości dali info, że w projekcie jest STM32F1 i GPS, spytałem czy nie natknęli się na problemy z zakłócaniem GPSa przez ten mikrokontroler, bo aktualnie na elektrodzie był temat o dokładnie takim zachowaniu, w którym autor tematu w końcu doszedł do tego co jest problemem ( https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1541960.html ). W tej samej wiadomości zaproponowałem zmianę z STM32F1 na cokolwiek innego, w czym ten problem nie występuje. Dostałem odpowiedź, że (cytuję) "Nie słyszeliśmy o nich :)" (emotikon jest częścią cytatu). Z artykułu można wywnioskować, że problem z tymi zakłóceniami był dla firmy totalnym zaskoczeniem, tymczasem informację o tym że taki problem występuje dostali ode mnie w połowie roku 2013 (w kolejnym mailu wysłałem im link do tematu). W tej samej wiadomości napisałem też, że przy projektowaniu elektroniki najwięcej problemów jest z EMC i badaniami, na co dostałem odpowiedź, że o to się w ogóle nie martwią bo układ jest super zaprojektowany.

    Dodatkowo - jest rok 2013. Seria STM32F4 jest na rynku już ponad rok (jak nie dwa lata, swoje STM32F4DISCOVERY kupiłem na początku roku 2012 jak nie wcześniej). Inne serie STM32 - takie jak F2 czy F3 - pewnie podobnie. Tak więc firma już na starcie wybrała przestarzały układ. Układ który stosowali można bezproblemowo kupić i dziś, w roku 2017, więc to nie jest tak, że "producent zakłada że układ jest na dwa lata" - firma ST z tego co wiem gwarantuje produkcję przez minimum 10 lat. A że nie wypuszczą nowej i poprawionej wersji, to wiadomo od dawna, bo teraz już nikt tego nie robi...

    Jeśli natknęli się na problemy związane z mikrokontrolerem, a rozwiązać by je można było zmieniając mikrokontroler na inny (całkiem podobny, ale bez tego problemu), to sorry - należało właśnie tak zrobić. Wywalić stary, przerobić płytkę i już. Firma wybrała opcję "idziemy w zaparte" i finalnie wyszło jak w dowcipie o tym, że NASA wydało miliard dolarów aby opracować długopis który działa w każdej pozycji i bez grawitacji, a Rosjanie po prostu dali swoim astronautom ołówek... Dodatkowo z tego co wiem seria STM32F3 jest dosyć mocno kompatybilna pinowo z niektórymi STM32F1, więc mogło być tak, że taka przeróbka byłaby wręcz kosmetyczna.

    Wiadomo że przeprojektowanie elektroniki nie jest tak proste jak poprawka w sofcie (choć też zależy jaka poprawka), niemniej jednak to też nie jest tak, że jak wybrali kiedyś to nieszczęsne STM32F1 to już nie można tego zmienić do końca świata, bo po zmianie na - przykładowo - STM32F4 by trzeba projektować nowe PCB przez 47 miesięcy w stuosobowym zespole i wydać na to trylion dolarów.

    Tak tylko chciałem rzucić nieco światła na tą całą historię, choć wydaje mi się że przytoczone przeze mnie informacje całkowicie zmieniają wymowę tego artykułu. Jeśli autor artykułu czyta tego posta, to chciałem tylko dodać, że nie piszę tego złośliwie, ale po prostu bądźmy szczerzy i podawajmy wszystkie istotne informacje. Przez selektywne przemilczenie pewnych szczegółów można znacząco zmienić postrzeganie praktycznie każdej historii.

    Tak BTW to cały czas nie wiem o co chodzi z tymi "startupami" - czym taka firma różni się od "normalnej", że teraz koniecznie każdy chce być "startupowcem"? Patrząc na większość historii takich firm (finalnie fiasko i zmarnowana kasa) podejrzewam, że termin "startup" powinien już u większości osób (potencjalnych pracowników, potencjalnych klientów i potencjalnych inwestorów) powodować zapalenie się wielkiej czerwonej lampki, ale jednak wciąż określenie to jest używane jako "buzzword" który rzekomo otwiera wszystkie drzwi.
REKLAMA