Witam.
Zastanawiam się nad zmianą ogrzewania. Do ogrzania 2 pomieszczenia mieszkalne. Jedno ok 21m2 drugie 8m2. Na tą chwilę mam podwieszone pod parapetem płaskie grzejniki konwektorowe (jakiś stary typ, zamontowany dawno temu firmy Nobo electro), 2000W i 1250W. Podłączone są do instalacji sterowanej elektronicznie w zależności dnia tygodnia, godziny i żądanej temperatury. Nie jestem jakimś ciepłolubem, poziom akceptowalny temperatury dziennej to 20 stopni. Wiadomo, że tego typu grzejniki w miarę szybko ogrzewają pokój, jednak równie szybko stygną i muszą znowu się załączać.
I tu moje pytanie, czy inwestycja w grzejniki olejowe (takie płaskie, także do zawieszenia pod parapetem) ma sens? Fakt, że minie więcej czasu zanim nagrzeje pokój, ale po wyłączeniu dłużej będzie trzymał ciepło. Jak to obliczyć, może macie jakieś doświadczenia w tej materii.
Dodatkowo mieszkanie jest dosyć wilgotne, a czytałem gdzieś, że grzejnik konwektorowy dodatkowo wysusza powietrze (prawda czy nie?). Choć pilnuję codziennego porządnego wietrzenia pomieszczeń to i tak okna są zapłakane (mieszkam blisko jeziora).
Grzejniki o których myślę to: (wszystkie posiadają termostat elektroniczny)
1. Pomieszczenie 8m2
MOC: 1000 Watt
SZEROKOŚĆ: 770mm
WYSOKOŚĆ: 660mm
GRUBOŚĆ: 25mm
Cena: 295 zł
2. Pomieszczenie 21m2
MOC: 1500 Watt
SZEROKOŚĆ: 770mm
WYSOKOŚĆ: 660mm
GRUBOŚĆ: 25mm/50mm (z tyłu dodatkowy jakiś radiator)
Cena: 315 zł
+
MOC: 1000 Watt
SZEROKOŚĆ: 770mm
WYSOKOŚĆ: 660mm
GRUBOŚĆ: 25mm
Cena: 295 zł
Czy inwestycja na poziomie ok 1000zł obniży koszty energii i podwyższy komfort odczuwania ciepła, czy jednak nic się nie zmieni i rachunek w okresie zimowym grudzień-styczeń ok. 700 zł to norma?(wszystkie urządzenia w domu są na prąd, jedynie ogrzewanie wody jest gazowe).
Dodam, że mam zwykłą taryfę prądową i nie chcę w tej kwestii nic zmieniać by zastanawiać się czy mogę już włączyć pralkę, suszarkę czy zmywarką bo teraz jest drogo. Tak więc piece akumulacyjne nie wchodzą w grę.
Bardzo proszę o poradę, czy zmieniać grzejniki czy nie.
Pozdrawiam
Zastanawiam się nad zmianą ogrzewania. Do ogrzania 2 pomieszczenia mieszkalne. Jedno ok 21m2 drugie 8m2. Na tą chwilę mam podwieszone pod parapetem płaskie grzejniki konwektorowe (jakiś stary typ, zamontowany dawno temu firmy Nobo electro), 2000W i 1250W. Podłączone są do instalacji sterowanej elektronicznie w zależności dnia tygodnia, godziny i żądanej temperatury. Nie jestem jakimś ciepłolubem, poziom akceptowalny temperatury dziennej to 20 stopni. Wiadomo, że tego typu grzejniki w miarę szybko ogrzewają pokój, jednak równie szybko stygną i muszą znowu się załączać.
I tu moje pytanie, czy inwestycja w grzejniki olejowe (takie płaskie, także do zawieszenia pod parapetem) ma sens? Fakt, że minie więcej czasu zanim nagrzeje pokój, ale po wyłączeniu dłużej będzie trzymał ciepło. Jak to obliczyć, może macie jakieś doświadczenia w tej materii.
Dodatkowo mieszkanie jest dosyć wilgotne, a czytałem gdzieś, że grzejnik konwektorowy dodatkowo wysusza powietrze (prawda czy nie?). Choć pilnuję codziennego porządnego wietrzenia pomieszczeń to i tak okna są zapłakane (mieszkam blisko jeziora).
Grzejniki o których myślę to: (wszystkie posiadają termostat elektroniczny)
1. Pomieszczenie 8m2
MOC: 1000 Watt
SZEROKOŚĆ: 770mm
WYSOKOŚĆ: 660mm
GRUBOŚĆ: 25mm
Cena: 295 zł
2. Pomieszczenie 21m2
MOC: 1500 Watt
SZEROKOŚĆ: 770mm
WYSOKOŚĆ: 660mm
GRUBOŚĆ: 25mm/50mm (z tyłu dodatkowy jakiś radiator)
Cena: 315 zł
+
MOC: 1000 Watt
SZEROKOŚĆ: 770mm
WYSOKOŚĆ: 660mm
GRUBOŚĆ: 25mm
Cena: 295 zł
Czy inwestycja na poziomie ok 1000zł obniży koszty energii i podwyższy komfort odczuwania ciepła, czy jednak nic się nie zmieni i rachunek w okresie zimowym grudzień-styczeń ok. 700 zł to norma?(wszystkie urządzenia w domu są na prąd, jedynie ogrzewanie wody jest gazowe).
Dodam, że mam zwykłą taryfę prądową i nie chcę w tej kwestii nic zmieniać by zastanawiać się czy mogę już włączyć pralkę, suszarkę czy zmywarką bo teraz jest drogo. Tak więc piece akumulacyjne nie wchodzą w grę.
Bardzo proszę o poradę, czy zmieniać grzejniki czy nie.
Pozdrawiam