Wpadły mi w ręce 2,5 szt. pomp dyfuzyjnych PDO-120. 2,5, ponieważ na zestaw składa się 2 szt. kompletnych pomp, jeden odrzutnik par i zapasowa prowadnica par. Jedna z pomp pochodzi prawdopodobnie z początku lat 70. Płaszcz chłodzący wykonany jest z blachy miedzianej z przetłoczonym spiralnym kanałem. Dno posiada wytoczone żebrowanie. Ogólnie jakość wykonania, jak na PRL zupełnie niezła. Tą pompą nie będę się chwilowo zajmował, posiada ona wartość muzealną
.
Druga z pomp pochodzi prawdopodobnie z końca lat 70. Widać ewidentne oszczędności materiałowe. Płaszcz wykonany jest z cienkiej blachy ze stali węglowej, polutowanej mosiądzem, kierunek przepływu wyznacza spirala z drutu stalowego Φ5mm. Dno płaskie, jedynie z wyfrezowanymi kanałami pomiędzy stopniami. W tej pompie płaszcz był przegnity jak sito. Ta pompa stanowi punkt wyjścia do budowy jej ulepszonej wersji.
Pierwszą czynnością było rozcięcie skorodowanego płaszcza wzdłuż połączeń lutowanych. Nie mam zdjęć z tego etapu, gdyż warunki na warsztacie są mało przyjazne dla aparatu. Następnie odciąłem wzdłuż spawu stopień ejektorowy i zdemontowałem go z korpusu. Korpus został oczyszczony z rdzy i przetoczony do średnicy 99mm. Dolne 30mm korpusu, pełniące funkcję zbiornika oleju o ściance grubości 1mm zostało odcięte od korpusu i dna. Element ten zastąpiłem pierścieniem ze stali austenitycznej 316 o tej samej grubości ścianki. Został on współosiowo zespawany z dnem i korpusem. Stal austenityczna, ze względu na dużo mniejszą przewodność cieplną, zmniejszy straty ciepła i ograniczy parowanie oleju na zewnątrz prowadnicy par.


Dysza ejektorowa została ponownie wspawana w korpus. Oryginalne zakończenie w kształcie fajki zastąpiłem kolanem ze kwasówki 316 wyposażonym w złącze kołnierzowe. Kolejnym dodanym elementem jest pułapka kondensacyjna par/ zbiornik próżni wstępnej również wykonana z 316tki.
Następnym etapem prac będzie przylutowanie mosiądzem wężownicy z rurki miedzianej Φ10mm do korpusu, ejektora i pułapki kondensacyjnej. Odrzutnik par zamierzam wyposażyć w kapilarę i chłodzić za pomocą agregatu sprężarkowego do ok. -15°C. Ciąg dalszy nastąpi.
Druga z pomp pochodzi prawdopodobnie z końca lat 70. Widać ewidentne oszczędności materiałowe. Płaszcz wykonany jest z cienkiej blachy ze stali węglowej, polutowanej mosiądzem, kierunek przepływu wyznacza spirala z drutu stalowego Φ5mm. Dno płaskie, jedynie z wyfrezowanymi kanałami pomiędzy stopniami. W tej pompie płaszcz był przegnity jak sito. Ta pompa stanowi punkt wyjścia do budowy jej ulepszonej wersji.
Pierwszą czynnością było rozcięcie skorodowanego płaszcza wzdłuż połączeń lutowanych. Nie mam zdjęć z tego etapu, gdyż warunki na warsztacie są mało przyjazne dla aparatu. Następnie odciąłem wzdłuż spawu stopień ejektorowy i zdemontowałem go z korpusu. Korpus został oczyszczony z rdzy i przetoczony do średnicy 99mm. Dolne 30mm korpusu, pełniące funkcję zbiornika oleju o ściance grubości 1mm zostało odcięte od korpusu i dna. Element ten zastąpiłem pierścieniem ze stali austenitycznej 316 o tej samej grubości ścianki. Został on współosiowo zespawany z dnem i korpusem. Stal austenityczna, ze względu na dużo mniejszą przewodność cieplną, zmniejszy straty ciepła i ograniczy parowanie oleju na zewnątrz prowadnicy par.
Dysza ejektorowa została ponownie wspawana w korpus. Oryginalne zakończenie w kształcie fajki zastąpiłem kolanem ze kwasówki 316 wyposażonym w złącze kołnierzowe. Kolejnym dodanym elementem jest pułapka kondensacyjna par/ zbiornik próżni wstępnej również wykonana z 316tki.
Następnym etapem prac będzie przylutowanie mosiądzem wężownicy z rurki miedzianej Φ10mm do korpusu, ejektora i pułapki kondensacyjnej. Odrzutnik par zamierzam wyposażyć w kapilarę i chłodzić za pomocą agregatu sprężarkowego do ok. -15°C. Ciąg dalszy nastąpi.
Fajne? Ranking DIY