Witam!
Odgrzewam temat ponieważ problem palenia tranzystorów IGBT jest czasami bardzo trudny. W płycie jak w temacie spaliło tranzystory IXGR40N60C2D1. Rutynowo sprawdziłem wszystkie diody i rezystory od transformatora sterującego do bramek tranzystorów. Były ok. Następnie kondensatory wiszące równolegle na tranzystorach i szeregowe z cewką pola O,68µF. Pojemności były ok. Na przebicia nie miałem jak sprawdzić. Wlutowałem tranzystory oryginalne z demontażu.
Załączyłem pole i po sekundzie tranzystory zostały zniszczone. Następnie wymieniłem kondensatory 0,68µF mikro mimo, że były dobre, ale po prostu miałem je z demontażu. Postanowiłem też, że tranzystory które są izolowane od radiatora dam na cienkich przekładkach silikonowych.
Tym razem pole pracuje ok, ale nie wiem co było przyczyną. Czy kondensatory czy przekładki. Boję się, że z przekładkami będzie za duża rezystancja cieplna na styku z radiatorem i tranzystory się przegrzeją po dłuższej pracy. Co sądzicie o tym? Tak zostawić czy zaryzykować wyjęcie przekładek
Jeszcze jedna sprawa odnośnie tej płyty. Jakieś dwa miesiące temu naprawiałem taką samą i też spaliło tranzystory. Wymieniłem tylko tranzystory i płyta pracuje do dzisiaj. Natomiast chodzi mi o to, że nie zauważyłem w tamtej płycie takiego zjawiska jak w tej. Zjawisko to polega na tym, że jak włączę jakieś pole (nie tylko to co było uszkodzone) np. na poziomie mocy 11 to na początku przez parę sekund pole pracuje głośno i tak jakby przekaźnik włączał je i wyłączał. Później cicho i normalnie.
Jest to podobna praca jak na poziomie mocy np. 2 gdzie ciągle tak pracuje. Wszedłem oscyloskopem na bramkę i okazało się że wtedy jak tak głośno pracuje to dostaje paczki impulsów co jakiś czas czyli sterowanie jest jakby modulowane małą częstotliwością. W przypadku małych poziomów mocy jak 1 czy 2 to jest chyba normalne, ale na poziomie 11 kiedy tylko tak chwilkę pracuje?
Czy ktoś już sie z tym spotkał?
Odgrzewam temat ponieważ problem palenia tranzystorów IGBT jest czasami bardzo trudny. W płycie jak w temacie spaliło tranzystory IXGR40N60C2D1. Rutynowo sprawdziłem wszystkie diody i rezystory od transformatora sterującego do bramek tranzystorów. Były ok. Następnie kondensatory wiszące równolegle na tranzystorach i szeregowe z cewką pola O,68µF. Pojemności były ok. Na przebicia nie miałem jak sprawdzić. Wlutowałem tranzystory oryginalne z demontażu.
Załączyłem pole i po sekundzie tranzystory zostały zniszczone. Następnie wymieniłem kondensatory 0,68µF mikro mimo, że były dobre, ale po prostu miałem je z demontażu. Postanowiłem też, że tranzystory które są izolowane od radiatora dam na cienkich przekładkach silikonowych.
Tym razem pole pracuje ok, ale nie wiem co było przyczyną. Czy kondensatory czy przekładki. Boję się, że z przekładkami będzie za duża rezystancja cieplna na styku z radiatorem i tranzystory się przegrzeją po dłuższej pracy. Co sądzicie o tym? Tak zostawić czy zaryzykować wyjęcie przekładek
Jeszcze jedna sprawa odnośnie tej płyty. Jakieś dwa miesiące temu naprawiałem taką samą i też spaliło tranzystory. Wymieniłem tylko tranzystory i płyta pracuje do dzisiaj. Natomiast chodzi mi o to, że nie zauważyłem w tamtej płycie takiego zjawiska jak w tej. Zjawisko to polega na tym, że jak włączę jakieś pole (nie tylko to co było uszkodzone) np. na poziomie mocy 11 to na początku przez parę sekund pole pracuje głośno i tak jakby przekaźnik włączał je i wyłączał. Później cicho i normalnie.
Jest to podobna praca jak na poziomie mocy np. 2 gdzie ciągle tak pracuje. Wszedłem oscyloskopem na bramkę i okazało się że wtedy jak tak głośno pracuje to dostaje paczki impulsów co jakiś czas czyli sterowanie jest jakby modulowane małą częstotliwością. W przypadku małych poziomów mocy jak 1 czy 2 to jest chyba normalne, ale na poziomie 11 kiedy tylko tak chwilkę pracuje?
Czy ktoś już sie z tym spotkał?