Tydzień temu nagle auto po przekręceniu stacyjki zamarło, kontrolki przygasają przy przekręceniu kluczy ale cisza ani drgnie. Postanowiłem wbić na czarty bieg i popchać, eureka po przekręceniu rozrusznik ożył. Rano jak wsiadam do auta to zapala bez najmniejszych problemów, przejadę 2 lub 3 kilometry do pracy lub na odwrót gaszę go i po ponownej próbie odpalenia cisza. Dziś właśnie zamarł u musiałem go odpalić na pych bo już przestał reagować na chwilowe popchanie go na biegu. Po tej operacji znów gaszę przekręcam i pali. Sprawdziłem w skrzynce bezpieczników kable od stacyjki i prąd za każdym razem się pojawia jak ją przekręcę. Czy to rozrusznik padł czy coś innego, w tym aucie chyba nie ma sterowania z przekaźnika na rozrusznik. Drugie pytanie czy przy wymianie rozrusznika trzeba demontować kolektor ssący czy też nie bo dostęp jest kiepski 2.0 136 koni silnik? Bez wyjęcia rozrusznika nie mogę nawet sprawdzić czy kable z tyłu od niego stykają bo wyczytałem że może to być właśnie tego wina