Witam wszystkich.
Zacznę po kolei. Zaczęło się od odgrzebania starego silnika, który stał w kącie w warsztacie dobre parę lat. Ojciec widząc go, powiedział mi tyle, że pochodzi on z motopompy i był już na nowo przezwajany i ma 5.5 kw. Chcąc go wykorzystać, zrobiłem pilarkę tarczową czyli prościej krajzegę tak to inni wymawiają. Wszystko szło sprawnie, do momentu podłączenia silnika. Elektrykiem nie jestem, więc poprosiłem ojca o pomoc. Trochę więcej miał do czynienia z wyższym napięciem, więc podłączył to i jakoś działa... Według niego jest ok... Lecz na moje ucho coś jest za spokojnie. Silnik miał gołe przewody, dokładnie 6... 3 po lewej i 3 po prawej. Przewody z lewej, podłączone do lewej na płytce losowo, przewody z prawej losowo do prawej ( tak bynajmniej zaobserwowałem jak podłączał ojciec). Z jednej strony jest mostek na 3 przewodach na płytce, a pozostałe 3 przewody są po drugiej stronie przykręcone razem z tymi wychodzącymi do włącznika. Płytkę kupiłem na śrub"ki" 5 na 6 przewodów... Chyba nie za delikatna.
Masa, bodajże żółtozielony przewód powędrował na obudowę. I Pytanie pierwsze... Czy podłączenie przewodów poprzez mostkowanie 3 w rzędzie styków jest dla tego silnika odpowiednie. Tabliczkę znamionową umieszczam w zdjęciu. Jeśli można, proszę o rozszyfrowanie poszczególnych cyfr z tabliczki, aby wiedzieć na przyszłość.
Kolejne pytanie, czy jest w praktyce możliwe, aby silnik o obrotach (tak się domyślam według tabliczki) 1440obr/min pracował wolniej, niż wymagane? Czyżby podłączenie złe jakoś wpływało na obroty? Prąd rozruchowy jakiś?
Włącznik jest dwu pozycyjny, czyli 0-1. Podłączanie do włącznika raczej nie odbywało się idealnie wedle znaków na włączniku (w,v i jeszcze coś podobnego), lecz podłączał ojciec, więc byłem wierny jego wiedzy, choć było widać zmieszanie w ruchach.
Silnik w rzeczy samej pracuje, nie ma przebicia na obudowie, nic nie pieści ani nie zgrzyta... pracuje zdumiewająco cicho, aż za cicho. Koło pasowe na wałek do tarczy dałem większe, w celu zejściu z obrotów do ok. 960 tak jak wyliczałem. Tarcza 500. Nie za wolne obroty, jak na taką tarczę?
A i odnośnie instalacji w garażu. Mam tutaj zwykłe 230 i 380 napięcie... A na silniku na tabliczce widnieje 380/660. O co biega?
Proszę was o poradę, jeśli za dużo zasypałem was treścią mojego postu... przepraszam. Chciałem jak najtrafniej określić mój problem, aby nie trzeba było marnować czasu na niepotrzebne precyzowanie.

Zacznę po kolei. Zaczęło się od odgrzebania starego silnika, który stał w kącie w warsztacie dobre parę lat. Ojciec widząc go, powiedział mi tyle, że pochodzi on z motopompy i był już na nowo przezwajany i ma 5.5 kw. Chcąc go wykorzystać, zrobiłem pilarkę tarczową czyli prościej krajzegę tak to inni wymawiają. Wszystko szło sprawnie, do momentu podłączenia silnika. Elektrykiem nie jestem, więc poprosiłem ojca o pomoc. Trochę więcej miał do czynienia z wyższym napięciem, więc podłączył to i jakoś działa... Według niego jest ok... Lecz na moje ucho coś jest za spokojnie. Silnik miał gołe przewody, dokładnie 6... 3 po lewej i 3 po prawej. Przewody z lewej, podłączone do lewej na płytce losowo, przewody z prawej losowo do prawej ( tak bynajmniej zaobserwowałem jak podłączał ojciec). Z jednej strony jest mostek na 3 przewodach na płytce, a pozostałe 3 przewody są po drugiej stronie przykręcone razem z tymi wychodzącymi do włącznika. Płytkę kupiłem na śrub"ki" 5 na 6 przewodów... Chyba nie za delikatna.
Masa, bodajże żółtozielony przewód powędrował na obudowę. I Pytanie pierwsze... Czy podłączenie przewodów poprzez mostkowanie 3 w rzędzie styków jest dla tego silnika odpowiednie. Tabliczkę znamionową umieszczam w zdjęciu. Jeśli można, proszę o rozszyfrowanie poszczególnych cyfr z tabliczki, aby wiedzieć na przyszłość.
Kolejne pytanie, czy jest w praktyce możliwe, aby silnik o obrotach (tak się domyślam według tabliczki) 1440obr/min pracował wolniej, niż wymagane? Czyżby podłączenie złe jakoś wpływało na obroty? Prąd rozruchowy jakiś?
Włącznik jest dwu pozycyjny, czyli 0-1. Podłączanie do włącznika raczej nie odbywało się idealnie wedle znaków na włączniku (w,v i jeszcze coś podobnego), lecz podłączał ojciec, więc byłem wierny jego wiedzy, choć było widać zmieszanie w ruchach.
Silnik w rzeczy samej pracuje, nie ma przebicia na obudowie, nic nie pieści ani nie zgrzyta... pracuje zdumiewająco cicho, aż za cicho. Koło pasowe na wałek do tarczy dałem większe, w celu zejściu z obrotów do ok. 960 tak jak wyliczałem. Tarcza 500. Nie za wolne obroty, jak na taką tarczę?
A i odnośnie instalacji w garażu. Mam tutaj zwykłe 230 i 380 napięcie... A na silniku na tabliczce widnieje 380/660. O co biega?
Proszę was o poradę, jeśli za dużo zasypałem was treścią mojego postu... przepraszam. Chciałem jak najtrafniej określić mój problem, aby nie trzeba było marnować czasu na niepotrzebne precyzowanie.