lukagrom napisał: Pytanie jak w temacie. Przeglądam kilka książek poświęconym tematyce programowania w C w Linuxie, gdzie omawiane są zagadnienia związane z pisaniem aplikacji w C obejmujących przykłady oscylujące wokół wykorzystywania kompilacji, bibliotek, procesów, wątków, sygnałów, urządzeń, wywołań systemowych, systemu plików, wykorzystanie w kodzie asemblera, bezpieczeństwa i różnych funkcji wewnętrznych unixowych. Na chwilę obecną ta wiedza jest już "archaiczna" i znajduje jedyne uzasadnienie w pasji poznawczej, czy też dzięki znajomości tych technik i umiejętności, można coś zawojować? (rynek pracy, zlecenia , podstawa do wyjścia w jakieś nowe obszary, etc.)
Pracując poza kernelem Linuxa chyba dwa razy w życiu musiałem przeczytać kod C z głęboko unixowym/posixowym API (w celu spatchowania czy obejścia). MIlion lat temu nawet spatchowałem sobie jakiś sterownik (w wersji alfa siedział manualny błąd, akurat sam siebie podał na tacy). Warto wiedzieć "o co kaman" na poziomie czytania kodu.
Podobnie jak zwichnięcie nauki C na mikroprocesorach, na głębokim API uniksowym tez źle się uczyć samego języka.
Dodano po 3 [minuty]:
Pong.Chu napisał: Elektroda to słabe miejsce na takie pytania nie znajdziesz tutaj ludzi mogących dać Ci odpowiedź...
ale za to w makrach do offisa rozwijanych metodyką Copiegoi & Pasta, oraz budowaniu prowizorek ... eldorado
Dodano po 2 [minuty]:
lukagrom napisał: Chyba więc "Język ANSI C" z 1978r Ritchiego i Kernighana niekoniecznie oddawać na makulature.
a z lat 80tych może być?
Nie był jeszcze wtedy ANSI.
Język poszedł do przodu, sens jest ten sam.
Chyba najdalsze od współczesności jest ówczesne definiowanie funkcji z typami argumentów w body (nawet nie pamiętam dokładnie jak to się pisało)
Zdecydowanie ten obszar warto pochwalić, nauka samego języka. Tam chyba tylko wzmianka jest na temat ioctl() , żeby wiedzieć, że gdzieś dzwonią.