Witajcie
Zgromadziłem trzy transformatory toroidalne 12v do zasilania halogenów (2 szt 250 VA/21A i 300VA/25A).Chciałbym zrobić z nich prostownik wspomagający rozruch. Dodatkowo przyda mi się jako zasilacz do zasilania/ testowania różnych urządzeń (po dołożeniu kondensatorów i możliwości złączenia dwóch trafo w szereg).
Wymyśliłem sobie, aby zamiast "pilota" na kablu zbudować układ włączający wspomaganie automatycznie.
Mam kilka wątpliwości co do samej koncepcji i rozwiązań niektórych zagadnień.
Przedstawiam moje wstępne założenia i zapraszam do dyskusji.
Każdy z transformatorów można włączyć ręcznie lub przez układ kontrolujący napięcie . Po podłączeniu do samochodu włączam ręcznie jeden z transformatorów aby wstępnie podładować akumulator (tak, wiem że za duży prąd. Ale i tak lepsze to niż rozruch kablami i strzał 14,5 v z alternatora). Pozostałe trafo zostaną włączone przez układ elektroniczny, który wykryje spadek napięcia podczas rozruchu. Po uruchomieniu silnika napięcie na aku wzrasta i zasilanie transformatorów zostaje odcięte.
Pozostaje pierwszy trafo włączony ręcznie. Aby nie komplikować jeszcze bardziej mógłby zostać włączony te kilka sekund po rozruchu, skompensuje to regulator napięcia w alternatorze. Ma ktoś lepszy pomysł?
Druga kwestia to sam układ włączający zasilanie po wykryciu spadku napięcia do 11-12v, a wyłączający przy np.13v. Czy sprawdzi się tutaj komparator lm393? Wpadł mi w oko schemat kitu AVT990 (automatyczny włącznik świateł mijania), wydaje mi się że po kilku modyfikacjach zadziała.
Trzeci problem to prąd rozruchowy transformatorów, zwłaszcza że będą startować z pełnym obciążeniem. Zastosowanie przekaźników po stronie 12v dla każdego trafo z osobna raczej nie będzie dobrą alternatywą. Czy rozruch przez rezystor (jaki?) zwierany przez przekaźnik po osiągnięciu (jakiegoś) napięcia na wtórnym będzie miał rację bytu? Przekaźnik oczywiście zasilany z osobnego mostka prostowniczego.
Czwarta niewiadoma: Czy kwadratowe mostki prostownicze rzekomo 50A (oczywiście dla każdego trafo osobny) poradzą sobie?
Z góry dziękuję za odpowiedzi i zapraszam do dyskusji. Będe również wdzięczny za uwagi dotyczące innych problemów które mogę napotkać.
Zgromadziłem trzy transformatory toroidalne 12v do zasilania halogenów (2 szt 250 VA/21A i 300VA/25A).Chciałbym zrobić z nich prostownik wspomagający rozruch. Dodatkowo przyda mi się jako zasilacz do zasilania/ testowania różnych urządzeń (po dołożeniu kondensatorów i możliwości złączenia dwóch trafo w szereg).
Wymyśliłem sobie, aby zamiast "pilota" na kablu zbudować układ włączający wspomaganie automatycznie.
Mam kilka wątpliwości co do samej koncepcji i rozwiązań niektórych zagadnień.
Przedstawiam moje wstępne założenia i zapraszam do dyskusji.
Każdy z transformatorów można włączyć ręcznie lub przez układ kontrolujący napięcie . Po podłączeniu do samochodu włączam ręcznie jeden z transformatorów aby wstępnie podładować akumulator (tak, wiem że za duży prąd. Ale i tak lepsze to niż rozruch kablami i strzał 14,5 v z alternatora). Pozostałe trafo zostaną włączone przez układ elektroniczny, który wykryje spadek napięcia podczas rozruchu. Po uruchomieniu silnika napięcie na aku wzrasta i zasilanie transformatorów zostaje odcięte.
Pozostaje pierwszy trafo włączony ręcznie. Aby nie komplikować jeszcze bardziej mógłby zostać włączony te kilka sekund po rozruchu, skompensuje to regulator napięcia w alternatorze. Ma ktoś lepszy pomysł?
Druga kwestia to sam układ włączający zasilanie po wykryciu spadku napięcia do 11-12v, a wyłączający przy np.13v. Czy sprawdzi się tutaj komparator lm393? Wpadł mi w oko schemat kitu AVT990 (automatyczny włącznik świateł mijania), wydaje mi się że po kilku modyfikacjach zadziała.
Trzeci problem to prąd rozruchowy transformatorów, zwłaszcza że będą startować z pełnym obciążeniem. Zastosowanie przekaźników po stronie 12v dla każdego trafo z osobna raczej nie będzie dobrą alternatywą. Czy rozruch przez rezystor (jaki?) zwierany przez przekaźnik po osiągnięciu (jakiegoś) napięcia na wtórnym będzie miał rację bytu? Przekaźnik oczywiście zasilany z osobnego mostka prostowniczego.
Czwarta niewiadoma: Czy kwadratowe mostki prostownicze rzekomo 50A (oczywiście dla każdego trafo osobny) poradzą sobie?
Z góry dziękuję za odpowiedzi i zapraszam do dyskusji. Będe również wdzięczny za uwagi dotyczące innych problemów które mogę napotkać.