logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Elektromobilność w Polsce.

TechEkspert 30 Gru 2017 14:14 4803 54
REKLAMA
MediaMarkt Black Week
  • Elektromobilność w Polsce.
    Ustawa o elektromobilności ma zapewnić m.in do końca 2020r. zbudowanie 6tyś. punktów ładowania o normalnej mocy i 400 punktów ładowania o dużej mocy, jest to rozwój infrastruktury dla samochodów elektrycznych. Punkty ładowania powstaną w 32 aglomeracjach i na obszarach gęsto zaludnionych. Dla użytkowników samochodów elektrycznych zostaną przygotowane ułatwienia w postaci zniesienia akcyzy na zakup EV, możliwość poruszania się po buspasach, a także darmowe parkingi. Mają powstać całodobowe strefy niskoemisyjne, do której wjazd samochodem spalinowym będzie wiązał się z dzienną opłatą 30zł.

    Czy wsparcie EV pozwoli na rozwój polskiego rynku elektromobilności oraz zrekompensuje dla odbiorcy cenę i ograniczony zasięg, problemy ze zmniejszeniem zasięgu przez klimatyzację (grzanie i chłodzenie) oraz zużywające się akumulatory samochodu elektrycznego? Co robić ze zużytymi akumulatorami oraz czy wymiana akumulatorów w EV będzie opłacalna?

    Rozwój infrastruktury ułatwi ładowanie EV, jednak punkty ładowania dużej mocy wymagają odpowiedniej infrastruktury przesyłowej.
    Być może elektromobilność dobrze sprawdzi się w przypadku transportu publicznego, gdyż autobusy poruszają się w przewidywalnych cyklach.

    Pytanie, czy gniazdko w garażu oraz posiadana taryfa/zamówiona moc pozwoli na doładowanie EV w sensownym czasie?
    Czy w interesie pracodawcy będzie budowa punktów ładowania na firmowym parkingu? A co z osobami parkującymi na parkingu w blokowisku (przedłużacz wyrzucony przez okno to raczej złe rozwiązanie)?

    Warto przyjrzeć się typowym zastanym warunkom, czyli gniazdko 3.5kW. W ciągu godziny możemy pobrać 3.5kWh, co daje np. przez 8h: 28kWh pobranej mocy. Pytanie, na jaki zasięg pozwoli energia zgromadzona w akumulatorze?

    Ciekawy może być też efekt skali na różnych obszarach:
    -jednoczesne ładowanie wielu samochodów w podziemnych garażach (czy instalacja budynku jest na to gotowa);
    -jednoczesne ładowanie wielu samochodów na szybkich i wolnych ładowarkach w mieście (infrastruktura przesyłowa);
    -czy przy dużym zainteresowaniu fabryki są w stanie zapewnić materiały i utrzymać produkcję EV na odpowiednim poziomie.

    Pomoc w nowych rozwiązaniach "eko" typu fotowoltaika, EV może pobudzić rynek; pytanie, jak takie technologie będą sobie radziły na rynku, gdy wsparcie wygaśnie?

    Co myślicie o możliwości rozwoju elektromobilności w Polsce?

    Źródło:
    https://businessinsider.com.pl/technologie/no...elektromobilnosci-przyjeta-przez-rzad/fh77nd9
    https://pixabay.com/pl/%C5%82adunek-elektryczny-znak-drogowy-2301604/

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    TechEkspert
    Redaktor
    Offline 
    W moich materiałach znajdziecie testy i prezentacje sprzętu elektronicznego, modułów, sprzętu pomiarowego, eksperymenty. Interesuje mnie elektronika cyfrowa, cyfrowe przetwarzanie sygnałów, transmisje cyfrowe przewodowe i bezprzewodowe, kryptografia, IT a szczególnie LAN/WAN i systemy przechowywania i przetwarzania danych.
    Specjalizuje się w: mikrokontrolery, rozwiązania it
    TechEkspert napisał 5819 postów o ocenie 4623, pomógł 15 razy. Jest z nami od 2014 roku.
  • REKLAMA
    MediaMarkt Black Week
  • #2 16924682
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #3 16924753
    Martin94
    Poziom 13  
    Samochody elektryczne w swojej idei są bardzo fajne i tu nie ma dyskusji że poprawiły by jakość powierza w dużych aglomeracjach z tym że jak kolega wyżej wspomniał, energię dalej pozyskujemy w większości z węgla ale spaliny z elektrowni są zazwyczaj odsunięte od dużych aglomeracji i są wypuszczane wysoko w atmosferze w porównaniu do wydechu samochodu. Gdyby udało się chociaż 50% energii potrzebnych do ładowania EV w dużych miastach uzyskać z czystych źródeł to jak najbardziej będzie to duża poprawa ekologiczności.

    Problem z ładowaniem też jest dość istotny ale da się go zrekompensować "zasięgiem" pojazdu. Jeżeli taki pojazd będzie mieć minimum 100 km zasięgu i naładuje się od 0 do 100% w ciągu nocy to jest to już fajna sprawa. EV ładujemy nocą gdzie prąd jest tańszy, a po naładowaniu możemy dojechać do pracy i/lub na zakupy nie ładując pojazdu w dzień czyli nie obciążając dodatkowo sieci.

    Co do ustawy to trochę za szybko chcemy wejść w strefę EV. Według mnie to próba ominięcia etapu gdzie przysłowiowy kowalski będzie mógł po 2/3 latach kupić mały nowy samochód miejski z silnikiem benzynowym który jest "czystszy" od starego diesla. Budowa stacji ładowania jak najbardziej ale razem z tym powinna być dostosowywana sieć przesyłowa by za kilka czy kilkanaście lat dała radę bezpiecznie dostarczać prąd dla elektryków.
  • REKLAMA
    MediaMarkt Black Week
  • #4 16924843
    TechEkspert
    Redaktor
    Dla mnie samochód elektryczny to komfort jazdy i niezawodny silnik. Nawet zwykła automatyczna skrzynia biegów w samochodzie spalinowym już znacząco zwiększa komfort jazdy np. w miejskich korkach. Natomiast super dynamiczny silnik BLDC to musi być skok jakościowy w porównaniu z silnikiem benzynowym i machaniem dźwignią zmiany biegów.
  • #5 16924878
    Marek_Ertew
    Poziom 16  
    Samochód elektryczny nie ma silnika spalinowego, sprzęgła, czasem również skrzyni biegów. To przekłada się na łatwiejszą obsługę, niższy koszt i (przynajmniej obecnie) wyższą trwałość. Oczywiście jeśli w rozważaniach pominiemy koszt i trwałość akumulatorów, które obecnie są głównym elementem eksploatacyjnym i piętą achillesową samochodów elektrycznych.

    Jeśli obecne trendy się utrzymają, a producenci zaszczycą nas długą dostępnością części zamiennych, to samochody elektryczne mogą być świetną alternatywą w miastach i terenach podmiejskich. Przy obecnym postępie w badaniach nad akumulatorami, wymiana co 3-4 lata powinna być coraz tańsza przy jednoczesnym zwiększeniu zasięgu, a samochód może służyć przez kilkanaście lat.

    Co z długimi trasami? Proponuję hybrydy: samochód akumulatorowy z ogniwem paliwowym. Szybkie tankowanie na specjalnych stacjach zapewni odpowiedni zasięg, a akumulatory mogą gromadzić nadwyżki energii oraz zapewniać energię podczas ruszania.
    Co z utylizacją akumulatorów? Zużyte można przerobić w banki energii, współpracujące z odnawialnymi źródłami energii.


    Prawdziwym problemem jest natomiast ekonomia, wyznaczająca obecny kierunek rozwoju w wielu dziedzinach, również w motoryzacji. Wystarczy że podzespoły elektroniczne np. kontroler ładowania, klimatyzacji czy centralny zamek będą się psuły po nieautoryzowanej wymianie akumulatorów lub co 3 lata ze względu na wady konstrukcyjne, a producent nie zapewni elementów serwisowych lub zechce je sprzedawać po wysokich cenach, a większość aut stanie się nieopłacalna. Wyobraźmy sobie że nowe auta = drogie utrzymanie elektroniki. Stare = drogie opłaty "ekologiczne", a zabytki = wysokie spalanie. Zostaje jeszcze wprowadzić podatek od używania roweru i mamy świat gdzie miasta opanowały autobusy a pomiędzy miastami jeżdżą głównie ciężarówki :cry: Wszystkie przepisy da się przeforsować, kwestia tak je wprowadzić by ludzie tego nie zauważyli.

    A wracając do ekonomii producentów, proponuję rozszerzyć zakres obowiązkowej gwarancji z 2 lat do minimum 5 lat dla sprzętów wysoko toksycznych (rtęciowki, lodówki, elektronika) i minimum 3 lat dla elementów mechanicznych, oczywiście na przestrzeni lat. Może nie jest jeszcze za późno na ochronę rynku i środowiska przed nieuczciwymi praktykami większości producentów.
  • #6 16924980
    Martin94
    Poziom 13  
    Jak dojdziemy do etapu, że większą część społeczeństwa będzie stać co 3 lata wymienić samochód na nowy to nawet postarzanie produktu da się przeżyć. :)
  • #7 16925234
    gulson
    Administrator Systemowy
    Ma to jakiś sens pod warunkiem, że będziemy posiadali drugi samochód spalinowy do pokonywania tras między miastami (ewentualnie będziemy mogli taki spalinowy samochód łatwo, szybko, niedrogo wypożyczyć). Nie wyobrażam sobie podróży elektrykiem z gór świętokrzyskich nad morze.

    Na krótkie odcinki do 100km mają jakiś sens i wcale nie trzeba na siłę zwiększać tego dystansu. Więcej po prostu ludzie nie pokonują w normalnych przypadkach. Nie musi to być samochód duży ani ciężki.
    Kolejna sprawa to infrastruktura, jakoś sobie nie wyobrażam ciągnięcia z wieżowca z 10 pięta przedłużacza na parking osiedlowy (domek lub parking podziemny z gniazdkiem to nadal luksus). A tak to może na początku wyglądać, nie będzie jak ich doładować, stację będą zajęte lub za bardzo oddalone. To musi być coś takiego, że parkujemy na danym miejscu, przykładamy kartę dotykową i podłączamy samochód do prądu po czym się oddalamy i niczym się nie martwimy.

    Raczej szybko nie dojdziemy do tego etapu. Gdyby elektryki były naprawdę tanie poniżej 30 tys złotych to rynek sam by się napędził i firmy chętnie bym stawiały infrastrukturę tak szybko, jak powstają myjnie ;) Jednak, aby cena spadła poniżej 30 tys za nowego elektryka, to musiałoby państwo dokładać więcej niż połowę. To znowu subsydiowanie pewnej technologii, a to trochę niesprawiedliwe wobec podatnika.
  • #8 16925394
    ale__adrian
    Poziom 11  
    Na obecnym etapie rozwoju tej technologi ( zasięg, czas ładowania, cena samochodu) to bardzo zależy od sposobu użytkowania auta.
    W przypadku gdy mieszkam w dużym mieście i 80% przejazdów to do 20 km dziennie, często w korku, auto elektryczne naprawdę mogłoby się sprawdzić ( zakładając łatwo dostępną infrastrukturę).
    Przejechanie 500 km elektrycznym będzie kosztowało ok 70 zł gdzie za benzynę zapłacimy 220 zł. Czyli przesiadka na elektryk to oszczędność 3 000 zł na każde 10 000 km. (60 tyś zł na 200 tyś km)
    Poza tym wizja że wszystkie samochody w mieście nie kopcą i nie hałasują jest bardzo ciekawa.
  • #9 16925462
    Zbigniew 400
    Poziom 38  
    Tylko musimy kupìć trochę wiaderek do noszenia prądu.
    Jeźeli chcemy ładować koło bloku to
    Blok 3 klatki x 10 mieszkań.
    Przydział mocy 150kW i prośba o zwiększenie mocy zostaje najczęściej odrzucona / kuchnia indukcyjna/.
    Skąd pobrać moc z istniejącej sieci a doprowadzenie nowej nie jest proste.
    Wszystko na zasadzie jakoś to będzie.
    A stacja ładowania daleko od mieszkania to poraźka.
    No i wszyscy chcą ładować w nocy.
    Więc tylko wiadereczka.
  • #10 16925499
    Pelos
    Poziom 12  
    Obawiam się, ze opcja gdy wszyscy przerzucą się na elektryki - infrastruktura energetyczna długo jeszcze nie będzie gotowa na takie obciążenie.

    Druga sprawa, która mnie zastanawia - dlaczego problemu smogu nie ma wiosna, latem, wczesna jesienią ? Czyżby jak jest cieplej to wtedy dużo mniej ludzi przestaje jeździć samochodami ?

    LPG 9 (spalanie na 100km) * 2.10 * 5 = ~95zl
    (wiec koszty tego elektryka tak znowu d...y nie urywaja :)
  • #11 16925539
    Xantix
    Poziom 41  
    Pelos napisał:
    dlaczego problemu smogu nie ma wiosna, latem, wczesna jesienią ?

    Jest tylko mniejszy i mniej eksponowany - bo emisja z samochodów jest dla ludzi bardziej drażliwa niż z pieców na węgiel.

    Pelos napisał:
    LPG 9 (spalanie na 100km) * 2.10 * 5 = ~95zl
    (wiec koszty tego elektryka tak znowu d...y nie urywaja :)

    Cóż, elektryki są jak najbardziej opłacalne już dziś, ale... w transporcie publicznym. Tak, autobusy elektryki mogą być dobrą alternatywą. Autobusy miejskie jeżdżą bardzo dużo, dzienne przebiegi są wysokie, w wielu miastach linie mają odpowiednią infrastrukturę (elektryfikacja). Dzięki temu elektryk szybko by się spłacił, bo pracowałby dużo a dynamika, brak hałasu i niskie koszty eksploatacyjne w połączeniu z wysokim stopniem wykorzystania pojazdu stwarzają świetne warunki dla pojazdów elektrycznych. Zwłaszcza, że gdyby dało się sprzęgnąć autobusy elektryczne z OZE, bądź np. z kogeneracją lokalną można by mocno ograniczyć zużycie paliw kopalnych, oraz zwiększyć elastyczność sieci energetycznych.
  • #12 16925632
    k124l
    Poziom 20  
    Każdy tak chwali samochody elektryczne ale nikt nie pomyśli o tym co zrobić z zużytymi akumulatorami i że do ich produkcji też potrzeba sporo energii i surowców , tak że ja na razie dziękuje za elektryka wolę dalej ujeżdżać jak że wielce trujące 1.9 tdi , ale przynajmniej tankowanie zajmuje kilka minut i na jednym tankowaniu zasięg ok 800 km :wink:
  • #13 16925823
    Zbigniew 400
    Poziom 38  
    Kto posiada dane do obliczenia opłacalności w transporcie publicznym ?
    Czy jest opłacalny bez dotacji ?
    Wątpię.
    No i porównanie z CNG.
  • #14 16926078
    AbRe
    Poziom 11  
    Już sam fakt, że państwo musi się zabierać za tę "elektromobilność" daje pewność, że jest to ekonomicznie całkowicie nieopłacalne. No ale robią to bo "swoi ludzie" ładne pieniążki przytulą, oczywiście z naszych kieszeni i w tak zwanym majestacie prawa (najfajniejsza forma złodziejstwa). I żadne usprawiedliwienia tego procederu ze strony państwa mnie nie przekonają bo państwa już nie takie rzeczy usprawiedliwiały.
  • #15 16926118
    sanfran
    Specjalista Sieci, Internet
    Kilka uwag użytkownika takiego pojazdu:
    - auto elektryczne nie ma skrzyni biegów. Silnik elektryczny jest wystarczająco elaastyczny. Skrzynie biegów mają jedynie samoróbki.
    - nie licz na ładowanie pojazdu „na mieście”. Licz jedynie na ładowanie pod domem. Nikt ci nie gwarantuje, że punkt będzie wolny.
    - jeśli lądowanie pod domem to jedynie na własnej posesji. UK funduje domowe punkty ładowania, ale pod kilkoma warunkami. Jednym z nich jest to, żeby kabel do auta nie przechodził przez publiczną przestrzeń (chodnik). Na razie nie ma opcji dla użytkowników takich samochodów mieszkających w blokach. Tacy mogą korzystać z punktów publicznych pod warunkiem, że jest wolny (patrz punkt wyżej).
    - Nie opodal mnie jedna z dużych, znanych firm Oil&Gas ma przy dużym biurowcu na 700 pracowników całe 4 (słownie: cztery) punkty ładowania. Jednak aby skorzystać z wtyczki trzeba się przyłączyć do programu, zamówić kartę dostępową. Ja się przyłączyłem do programu o wdzięcznym skrócie CYC (charge your car) i kartą tą uruchomiłem dostęp do ładowania auta na wyżej wymienionym parkingu gdzie pracowałem kilka dni jako konsultant.
    - jeśli autko pobiera 16A z sieci energetycznej to 4-5 godzin ładowania zaspokoi typowe dzienne potrzeby komunikacyjne (50-60 km).
    - nie wyobrażam sobie życia bez zapasowego samochodu benzynowego. Dalsze trasy - tylko benzynowy. Generalnie elektryk jedynie się nadaje do gospodarstwa domowego jako jeden z dwóch samochodów.
  • #16 16926299
    szwagros
    Poziom 33  
    Niestety w Polsce nawet z autobusami wychodzi tak jak zwykle:
    http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/news...ego-autobusu-poznalismy-przyczyny,nId,2483426
    Cytat:
    W toku rozpoczętej od przełomu 2015 r. i 2016 r. eksploatacji ujawniło się wiele innych problemów, przede wszystkim konstrukcyjnych. W ub. roku borykający się z problemami finansowymi i technicznymi producent zaprzestał obsługi i udoskonalania częstochowskich wozów.
  • #17 16926479
    pmu
    Poziom 10  
    TechEkspert napisał:
    Elektromobilność w Polsce.
    Ustawa o elektromobilności ma zapewnić
    (...)
    Co myślicie o możliwości rozwoju elektromobilności w Polsce?
    (...)

    Dorzucę swoje 0.05PLN do zagadnienia. Proszę konkluzje traktować jako intuicję inżyniera niż fakty.
    Od dawna, od czasu gdy kończyłem studia (maszyny el. na PW), wydawało mi się że silniki napędzane rosnącymi cenami ropy i akcyzą będą prędko zastępowane maszynami elektrycznymi. Wtedy mi się wydawało, ze dwuklatkowe, trójfazowe przy każdym kole i odpowiednie sterowanie wałem sztywnym, zamiast mechanizmu różnicowego, oraz odzyskiwanie energii kinetycznej falownikami, pojawią się lata chwila. W końcu dorosłem i kupiłem Skodę z silnikiem AGN 1800ccm, który ma ponad 130KM choć ssie wolno.
    Po 19 latach przyszło kupić żonie małe autko miejskie. Kupiłem marokańskie z silnikiem 90 TCe. Nowe turboprzeładowane 90KM, choć starannie dotarte, zużywa po mieście więcej paliwa od starego, choć dobrze utrzymanego VAGa 130+KM. Na trasie zresztą też, ale dużo więcej - nawet porównując spalanie 90 TCE 120- km/h do AGN 140+ km/h.
    Same nasuwają się pytania/konkluzje:
    a. Gdzie się podziało 19 lat rozwoju ekologicznych technologii spalinowych?
    b. Czy urządzenie mechaniczne dwa razy mniejsze (900ccm vs 1800ccm), w którym wydziela się więcej energii ze spalenia (około 7.8l) benzyny na każde 100km trzeba wyrzucić na (eko) śmietnik zaraz po zakończeniu gwarancji, czy rok później?
    ... no i ostatnie choć nie mniej ważne.
    c. Od kiedy będzie można te turboprzeładowane wynalazki zastępować prawdziwie ekologicznym i ekonomicznym napędem elektrycznym?
    To ostatnie pytanie zasadniczo jest nadzieją, ze powstanie rynek elektro-modernizacji aut spalinowych na ekonomiczne. Od miejskich autek poczynając.

    Odpowiadając krótko na pytanie 'Co myślicie o możliwości rozwoju elektromobilności w Polsce?' powiem: Czekam jak kania dżdżu.

    Pozdrawiam, życząc bardzo dobrego 2018.
  • #18 16926616
    k124l
    Poziom 20  
    Jeszcze mnie ciekawi jak działa ogrzewanie w aucie elektrycznym , czy jest zainstalowane zwykłe webasto zasilanie zwykłym paliwem czy jakaś elektryczna nagrzewnica ?
  • #20 16926673
    Joker.
    Poziom 31  
    Inny sposób ładowania to ogniwa foto na dachu:
    https://www.google.pl/search?q=bus+solar&source=lnms&tbm=isch
    Alternatywa dla akumulatorów to superkondensatory, tu obliczenia
    http://infoair.pl/upload_module//F_pozostałe_...ndensatory%20-%20przykłady%20obliczeniowe.pdf

    Do samochodów spalinowych dobry byłby taki napęd elektryczny wspomagający napęd spalinowy. Podobnie jak napędy elektryczne do rowerów.
  • #21 16926703
    Tommy82
    Poziom 41  
    Należy sobie powiedzieć jasno że cześć tej całej ekologi to są działania typu false flag (i to w zasadzie te nie będące ekoterroryzmem).
    Nie chodzi o ekologie tylko o to żeby część ludzi za pomocą ekologi przekonać do pewnych działań tak by uznali je za dobre dla siebie.
    Problem jest prosty Europa ma problemy z nośnikami energii a USA nie ma dla tego USA ma ekologie gdzieś. Europa potrzebuje paliw płynnych, potrzebuje gazu. Część znaczną tych paliw importuje transferując poza swoje granice PKB. To że Rosja zarabia na paliwach kopalnych nie polega na tym że Rosja coś wykopuje i ma tylko na tym że ktoś np w Polsce zarobił jakieś pieniądze a one płyną teraz do Rosji jako opłata za gaz.

    Czy auta elektryczne mają sens w ogóle tak mają, w pewnym ograniczonym zakresie.
    Czy mają sens u nas, nie bardzo raczej hyrydy.
    Podstawowym problemem jest to że rozwój pojazdów elektrycznych powinien iść wraz z rozwojem odnawianych źródeł energii. Nie ma sensu ładować auta prądem z elektrowni węglowej.
    To tylko schowanie rury wydechowej za górkę i jako takie nie ma nic wspólnego z ekologią to właśnie wspomniana fałszywa flaga. Niestety jak już transport uzależni się od prądu z cenami prądu będzie to co z cenami benzyny. Infrastruktura energetyczna juz wymaga inwestycji i to pilnych stąd wzrost cen energii. Środki zabezpieczone w firmach energetycznych na inwestycje z nowej perspektywy dotacji UE zostały całkiem niedawno przehuśtane.

    Najlepszym rozwiązaniem dla Polski była by na chwile obecna produkcja paliw płynnych z węgla.

    Niestety okaże się ze to co zaoszczędzimy na ropie naftowej zapłacimy w cenie akumulatorów których cena może się zmieniać. Nie bez znaczenia będzie też polityka Chin w zakresie metali ziem rzadkich..

    Gdzie sie podziało 19 lat rozwoju motoryzacji?
    Poszło w gwizdek bo eko-oszołomy (w imię czystego powietrza) i ci spod szyldu fałszywej eko flagi (w imię przesrania życia spalinowcom, tak by upieprzyć ten rynek wymuszając przejście na elektryki) zamiast dać inżynierom rozwijać produkt narzucali kolejne z palca wyssane i nieosiągalne normy emisji i tak inżynierowie zamiast robić to co powinni kombinowali jak tu zrobić niewykonalne i wyczarować zgodność z debilnymi normami czasem "troszkę" oszukując.
  • #22 16926758
    sanfran
    Specjalista Sieci, Internet
    k124l napisał:
    Jeszcze mnie ciekawi jak działa ogrzewanie w aucie elektrycznym , czy jest zainstalowane zwykłe webasto zasilanie zwykłym paliwem czy jakaś elektryczna nagrzewnica ?


    Pompa cieplna. Działa albo jako klima albo jako ogrzewanie w zależności od potrzeb. Gdy jest temperatura ujemna to „climate control” potrafi pobrać sporo ponad 3kW. Moje auto ma zaimplementowaną funkcję nagrzewania samochodu na żądanie gdy jest podłączone do prądu. W praktyce wyglada to tak: jest aplikacja na telefon NISSAN EV gdzie można zlecić włączanie ogrzewania np na 10-15 min przed planowym wyjściem z domu. Wsiada się do nagrzanego auta i nie trzeba skrobać szyb. Ponieważ jak wspomniałem takie ogrzewanie (zwłaszcza przy niskiej temperaturze na zewnątrz potrafi pobrać więcej niż auto jest w stanie pociągnąć z sieci (moje auto do 16A) to bateria już jest ciut rozładowana.

    Elektromobilność w Polsce.

    Tommy82 napisał:
    Niestety okaże się ze to co zaoszczędzimy na ropie naftowej zapłacimy w cenie akumulatorów których cena może się zmieniać. Nie bez znaczenia będzie też polityka Chin w zakresie metali ziem rzadkich..


    Podobnie myślę. W/g moich obliczeń jazda spalinowcem na paliwie NIEOPODATKOWANYM jest tańsza od jazdy elektrykiem.
    Następnie - produkcja CO2. 15 letnia Micra 1.0 produkowała ok 140g/km, GrandScenic 2.0 z automatem to ok 200. Nowoczesnych aut nie biorę pod uwagę, bo badanie nie odzwierciedla realnej jazdy (afera VW, stosowanie innych opon itd). Ale możemy przyjąć że jest to ok 130-170 w realnej jeździe.
    Przeciętne zużycie energii elektryka to ok 6-7 km na jedną kilowatogodzinę.
    Bierzącą ilość wytworzonego CO2 na jedna kilowatogodzinę można zobaczyć tutaj: https://www.electricitymap.org/?lang=en&wind=false&solar=false&page=map

    Na dzisiaj Polska emituje ponad 600g na 1 kWh. Wychodzi 100g na każdy kilometr za auto elektryczne. Czy jest się o co bić przy obecnej emisji? Ma to sens we Francji, gdzie emisja jest 35g na 1 kWh.
  • #23 16926875
    zdzicho44
    Poziom 22  
    Wielki program ,zwiastujący jeszcze większe kłopoty.Dopóki nie jest masowy nie nastręczy wielu problemów.Gdy stanie się masowy,zwiastuje ogromne problemy z zasilaniem.Obecne rachunki ekonomiczne też się zmienią i,,prund" zostanie dociążony stosownymi podatkami.Wzrośnie również jego cena ze względu na zwiększony popyt(reguły rynkowe).W końcu prąd nie bierze się z gniazdka,więc trzeba znależć źródło energii(węgiel ,gaz,ropa,atom,może w przyszłości synteza jądrowa)
  • #24 16927193
    Joker.
    Poziom 31  
    zdzicho44 napisał:
    i,,prund" zostanie dociążony stosownymi podatkami.Wzrośnie również jego cena ze względu na zwiększony popyt

    Wobec tego ruszą inwestycje w OZE
  • #25 16927246
    Tommy82
    Poziom 41  
    @Joker.
    Tez opodatkują albo zakażą. Z oze będzie jak z bimbrem. Nie możesz pic nie dzieląc się z państwem.
  • #26 16927401
    Macosmail
    Poziom 35  
    Na razie zachęcają tanią i ekologiczną jazdą, ale jak samochody elektryczne staną się normą to tanio nie będzie. Ładować będzie można tylko ze specjalnego przyłącza, gdzie energia będzie odpowiednio obłożona różnymi daninami. Ładowanie z PV bez specjalnego licznika będzie tak samo legalne jak obecnie jazda na opalowym, albo wyprodukowanym samodzielnie. Poza tym po 10 latach pakiet baterii będzie nadawał się już do wymiany, a jego koszt będzie 5x wyższy niż wartość samochodu. Podobnie jak z tuszami do drukarek.
    Np. w Tesli S pakiet 85kWh składa się z 7104 ogniw 18650 LiNiCoAlO2 Panasonic. Na znanym portalu aukcyjnym takie jedno nowe oryginalne ogniwo to koszt 30 - 50zł. Przyjmijmy, że cena hurtowa to będzie 20zł. Co daje koszt 142 tyś. zł za same ogniwa.
  • #28 16927734
    KrisNext
    Poziom 12  
    Moim zdaniem na problem trzeba spojrzeć szeroko. Napęd elektryczny jest technicznie lepszy i bardziej niezawodny. Mało tego jest dość dobrze przetestowany i zbadany. Jego niezawodność też jest bardzo duża. Oczywiście jeśli ktoś nie "zaprogramuje" by było inaczej. Samochód elektryczny to mniej części mechanicznych a to oznacza mniejszy koszt produkcji (to że obecnie elektryki są droższe to jedynie marketing) Jeśli chodzi o akumulatory to rewolucja jest tuż tuż choćby akumulatory z elektrolitem w postaci gazowej o których niedawno czytałem. Biorąc pod uwagę nakłady na badania zmiana nadejdzie szybko i będzie bardzo znacząca. Warto wspomnieć że w Wielkiej Brytanii zaraz po tym jak podjęto decyzje o wycofaniu ze sprzedaży samochodów spalinowych do 2025 powołano instytut którego celem jest opracowanie nowych ogniw i na dzień dobry dofinansowany kwotą 70M funtów. a w najbliższych latach ta kwota ma być powiększona o kolejne 200M funtów.
    I tu dochodzimy do sedna. W Polsce fajnie brzmi "program elektromobilności" tylko nic za tym nie idzie. Nie ma dotacji do pojazdów elektrycznych, nie ma badań, nie ma rozbudowy źródeł odnawialnych ani sieci przesyłowych, Wiatraki zostały utrącone jedną ustawą. Fotovoltaka też nie należy do opłacalnych. Bo nasza energetyka musi bazować na węglu... Może zróbmy POLSKĄ hybrydę silnik elektryczny zasilany z prądnicy napędzanej przez silnik parowy opalany węglem. I jak ktoś wspomniał wyżej jak pojazdów elektrycznych będzie odpowiednio dużo to się odpowiednio je opodatkuje. Będzie tak jak olejem do diesla którego cena była połowę mniejsza od benzyny bo łatwiej go wyprodukować. Technologia produkcji oleju nie zmieniła się ale cena niemal zrównała z ceną benzyny. Tak samo będzie z prądem inna taryfa będzie dla pojazdów inna dla pralek.
  • #29 16927800
    MarekS6
    Poziom 16  
    Może troszkę odbiegnę od tematu, ale o tym też tu już kilka osób wspominało więc:

    akurat z tym brakiem skrzyni biegów w elektrykach, nie byłbym taki pewien czy to dobry pomysł. Prawdą jest, że mniejsze prawdopodobieństwo awarii bo mniej elementów mechanicznych, ale czy aby nie jest to powód małych zasięgów takich samochodów? Moim zdaniem, marka taka jak Tesla, która stopniowo zwiększa pojemność akumulatorów a tym samym zasięg samochodów, mogłaby go jednym ruchem zwiększyć z wielkim skokiem do przodu dokładając skrzynię biegów. Wystarczyłaby nawet jakaś dwubiegowa automatyczna. Na co dzień samochód jeździłby na "jedynce". Dwójka byłaby niejako biegiem autostradowym, który pojazd wrzucałby automatycznie np po przekroczeniu prędkości 120km/h i zrzucał z powrotem dopiero po zejściu poniżej np 100km/h. Bez jakiejś histerezy faktycznie mogłoby się okazać że wskutek ciągłego przerzucania skrzynia byłaby awaryjna, aczkolwiek teraz też jakoś to działa i nie słyszałem by cały świat się żalił, że skrzynie biegów non stop padają. Z taką skrzynią, jazda po autostradach z silnikiem na niskich obrotach z całą pewnością wydłużyłaby zasięg samochodu. Nie wiem jak to ma miejsce w przypadku silników trójfazowych (bo takowe zdaje się są używane w samochodach elektrycznych), ale domyślam się, że tak samo jak w silnikach jednofazowych sterowanych PWM, gdy obroty spadają, zużycie energii maleje przy zachowaniu momentu obrotowego, stąd moje przemyślenia.

    Do tych bardziej obeznanych, którzy napiszą, że Tesla ma w przypadku napędu 4x4 osobne silniki na tył i przód, dodatkowo w tych najmocniejszych są to nawet 3 silniki (dwa z tyłu) i napiszą,: "co wtedy ze skrzyniami biegów" napiszę, że jaki problem by skrzynia była tylko w jednym z napędów (przód lub tył) i w przypadku przerzucania na bieg autostradowy, samochód informowałby kierowcę ,że od tego momentu jedzie tylko z napędem na jedną oś?

    Nie zdziwię się, jeśli jedna z innych marek samochodowych, która "jeszcze" jest niejako w cieniu, wprowadzi tego typu rozwiązanie i jednym szybkim ruchem przebije wszelkie osiągi Tesli w kwestii zasięgu.

    Myślę, że to temat rzeka, ale z przyjemnością wysłucham zdań innych osób.
  • #30 16927852
    Longin_S
    Poziom 14  
    W polskich warunkach samochody elektryczne będą napędzane węglem, a spaliny z rury wydechowej zostaną przeniesione do kominów elektrowni.
    Moim zdaniem sama idea jak najbardziej słuszna bo zastępujemy importowany surowiec (ropa) krajowym węglem. Zysk jest zarówno ekonomiczny jak i społeczny - nie trzeba będzie zamykać kolejnych kopalni i finansować długotrwałych programów przekwalifikowania całych regionów Polski z branży górniczej na jakąś inną, a nie jest to proces ani łatwy, ani krótki.
    Co do źródeł odnawialnych to w Polsce nie mamy warunków, gwarantujących stabilną ciągłość dostaw energii (na wymagana skalę) zarówno z wiatru jak i ze słońca, o zasobach z elektrowni wodnych też możemy zapomnieć.
    W tej sytuacji pozostaje węgiel albo inwestycja w atom, ale tu wracamy do problemów społecznych paru milionów rodaków pracujących w górnictwie, energetyce węglowej i na rzecz obu tych gałęzi przemysłu.
    Póki co będziemy jeździć samochodami na węgiel (nasuwa się porównanie do czasów rewolucji przemysłowej i napędu parowego).
REKLAMA