Po trzech dniach uzytkowania postanowiłem sprawdzić możliwości wzmacniacza MF-2S Alpharda. Skończyło sie to niestety okrutnym smrodem w samochodzie . Nabyłem go na giełdzie i nie miałem żadnych kwitów. Po rozkręceniu obudowy okazało się , że tranzystor sterujący przetwornicą IRFIZ 44N wyleciał w kosmos. Zjarał się na zwarcie razem z sąsiednim. Dowiedziałem się od serwisanta Alpharda, że mają masę zwrotów ostatniej seri tego modelu. W związku z tym wymieniłem oba IRFIZ44N (31A) na IRFZ44N (49A) (bez literki "I") za 3,5 zł. oraz scalak sterujący TL494 za 1,5zł. Teraz to działa ale boję się go podkręcić mocniej i nie rozumiem dlaczego nie wywaliło bezpiecznika (20A). Piszę ku przestrodze wszystkim potencjalnym nabywcom tego wzmaka co by się nie zdziwili. Chociaż muszę przyznać, że daje nieźle czadu...
Dodano po 15 [minuty]:
... Co więcej, poszedł taki prąd, że ścieżki dochodzące do tych tranzystorów o szerokości ok 0.5cm rozerwało na strzępy, a bezpiecznik jest jak nowy. Sądziłem, że w dzisiejszych czasach nie możliwe jest zjaranie wzmaka przez odkręcenie gałki "volume" ale okazało się, że jest inaczej - gratulacje dla ALPHARDA... Nowy głośnik LW800 też jest do wymiany bo trzeszczy jakby mu się cewka oderwała od membrany. Może komuś przytrafiło się coś podobnego ???
Dodano po 15 [minuty]:
... Co więcej, poszedł taki prąd, że ścieżki dochodzące do tych tranzystorów o szerokości ok 0.5cm rozerwało na strzępy, a bezpiecznik jest jak nowy. Sądziłem, że w dzisiejszych czasach nie możliwe jest zjaranie wzmaka przez odkręcenie gałki "volume" ale okazało się, że jest inaczej - gratulacje dla ALPHARDA... Nowy głośnik LW800 też jest do wymiany bo trzeszczy jakby mu się cewka oderwała od membrany. Może komuś przytrafiło się coś podobnego ???
