Niestety panowie, nie macie racji, taka klauzula ma takie samo znaczenie jak kolor tuszu długopisu którym podpisujemy umowę..Serio!
Jak zacznie ubywać płynu chłodniczego, olej po 2 tyg zniknie bo ktoś akurat sobie zafundował trasę ostrą albo np. wysiądzie audio, to nie ma opcji żeby to udowodnić że u nas nic się nie działo.
A taka umowa nie znaczy nic.
W sądzie i tak przy dobrym rzeczoznawcy można sprawę wygrać.
Ba! handlarze to nawet wprowadzają zapis o gwarancji która jest fikcją, bo nigdy i tak jej nie ma.
Poczytajcie w necie sprawy sądowe gdzie ktoś kupił auto i się okazało że jest bite, albo że silnik do remontu po 2 tyg i co z tego że jest taki zapis?
To są pewnego rodzaju wady ukryte, nawet jeśli sprzedający o nich nie wiedział to rzeczoznawca zawsze może stwierdzić że po 2 godzinach takie coś się nie zrobi tylko po pół roku np.
Niestety taki zapis umowy to nie jest wydanie na siebie wyroku i często można dochodzić swego, bo znamy stan tylko taki jak jest w tym momencie a wycieki można umyć, olej dolać czy płyn, jakiś wyświetlacz np jak się rozgrzeje to świeci jak jest zimny to nie działa itd..
Albo jak silnik zimny to telepie.
Też kiedyś tak myślałem że taki zapis i już można spać spokojnie, niestety nie. Ponoć handlarze mają jakieś opcje na to, ale nikt nie chce ujawnić co oni takiego dodają do umowy, że wyjeżdża się za bramę i tyle, "bramę zamykamy i się nie znamy"
Natomiast co do autora, sprawa dziwna, za taką sumę ktoś dziwi się bo lekko coś tam niedomaga
To nie BMW za 200 tys, wg mnie chory człowiek.
Jak chce niech odda sprawę do sądu i tyle. Bo co tu dużo robić?
Albo odebrać auto i tyle. Kasy bym nie oddawał.
Oczywiście trzeba sprawdzić to o czym mówi, bo może sobie buja itd.