Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

LED driver BP1601 - przy sterowaniu PWM nie wyłącza diody

07 Sty 2018 00:59 999 17
  • Poziom 9  
    Witam!

    Zakupiłem w chinach ledy w obudowach MR16 na 12V. Obudowa jest rozbieralna, więc mogę dostosować driver do swoich potrzeb - sterowania PWM.
    Dioda LED jest na napięcie 17V 300mA.
    Driver pracuje na układzie BP1601, który jest przetwornicą step-up oraz źródłem prądowym o prądzie wyjściowym ustalanym jednym rezystorem PDF.
    Układ posiada wejście EN, które można wykorzystać do sterowania PWM.
    Chiński driver ma schemat dokładnie odpowiadający temu z pdf str. 9.
    W opisie wejścia EN jest, że po 3ms stanu niskiego układ wyłącza się. W opisie sterownia PWM na str. 6 jest, że LOW na EN daje zerowy prąd wyjściowy.
    Tak nie jest!!!
    Dlaczego?
    Co chińczycy popsuli?
    Po wywaleniu opornika pomiędzy wejściem EN a plusem zasilania układ delikatnie świeci. Tak delikatnie, że mój miernik pokazuje, że na wejściu FB jest 0V (czyli BP1601 naprawdę jest wyłączony). Wewnętrznie EN jest podciągnięty do masy przez rezystor 300k.
    Tak jakby wewnętrzny klucz wyjściowy był rozwarty i prąd płynie przez cewkę, diodę i LED, a tak chyba nie powinno być.
    Nie mogę wyłączyć światła...

    PS.
    Czy ten driver da się uratować? Czy raczej muszę zrobić swój? (wolałbym nie, bo to 30 driverów...)
  • Poziom 37  
    Witam,
    For323 napisał:
    jakby wewnętrzny klucz wyjściowy był rozwarty

    to nie jest klucz wyjściowy, tylko klucz zwierający "SW" do masy.
    For323 napisał:
    prąd płynie przez cewkę, diodę i LED, a tak chyba nie powinno być

    Tak niestety jest w klasycznej przetwornicy typu boost, w stanie wyłączenia napięcie wyjściowe jest równe napięciu wejściowemu pomniejszonemu o spadek napięcia na dławiku i diodzie, zapewne Twoja dioda LED przy napięciu około 12 V jeszcze się delikatnie świeci. Ten układ jest całkowicie wyłączany przez odcięcie napięcia zasilającego, możesz zastosować do tego celu odpowiednio dobrany klucz odcinający zasilanie.
    Możesz ewentualnie uratować ten driver stosując klucz z tranzystora n-mosfet, który odetnie masę obwodowi wyjściowemu (tę masę po prawej stronie na rysunku na stronie 9).

    Pozdrawiam
  • Poziom 35  
    For323 napisał:
    Tak jakby wewnętrzny klucz wyjściowy był rozwarty i prąd płynie przez cewkę, diodę i LED, a tak chyba nie powinno być.


    Ale tak niestety jest. Jak już tu wyżej kolega zauważył.
    U Ciebie jeśli piszesz o led 17V, to oznacza że niezależnie od konstrukcji (COB czy osobne ledy) jest to 5 diod szeregowo. A przykładowo tu wziąłem kilka białych led mocy i zaczynają wyraźnie świecić (jak na nie się patrzy bezpośrednio) już przy 2,33V. Czyli sam obwód dławika i diody już wystarczy do wyraźnego zaświecenia przy 12V. Oczywiście strumień świetlny jest mały ale widoczny.
    Chińczyk jest całkowicie niewinny.


    By to próbować zwalczyć, sugeruję przyjrzeć się zasilaniu, tzn. z czego zasilasz te lampy. Jeśli to zasilacz modułowy 12V, to sporo z nich posiada potencjometr którym można nieco zregulować napięcie w dół np. na 11V.
    Jeśli nie ma takiej możliwości to od biedy można dodać w zasilaniu 12V, szeregowo (jedną, dwie) diody prostownicze na odpowiedni prąd. Można by też dodać te diody szeregowo z diodami led na wyjściach przetwornicy, to trochę zmniejszy ogólne straty mocy z tym związane.
    A jak nie da rady, bo np. zasilanie "12V" to klasyczny transformator, to chyba tylko te dodatkowe klucze jak sugeruje kolega krzysiek_krm, bo z poziomu tych układów scalonych tego się nie załatwi. Ewentualnie wymiana samych ledów na wersję z więcej niż pięcioma ledami szeregowo.
  • Poziom 9  
    No to chińczyk uratowany ;)
    Całość zasila zasilacz impulsowy o regulowanym (trochę) napięciu, ale do tego dojdzie zasilanie awaryjne gdzie napięcie jest już ustalone.
    Dioda LED użyta to prawdopodobnie ta (tzn. trochę większa rozmiarem 20x20 ale nadal 2b5c).
    Myślałem właśnie czyby szeregowo z LED nie dać opornika dobranego tak, aby przy wyłączeniu układu razem z LED stworzył dzielnik i ją wyłączył. Po włączeniu układ podniesie napięcie na tyle aby nadal płynął prąd 300mA. Na oporze wydzieli się strata mocy, ale czy taka duża to muszę policzyć. Ewentualnie kilka diod prostowniczych w szereg z LED.
    Co do dodatkowego klucza to chyba odpada, bo jak nim sterować? 30 ledów będzie sterowane z dwóch PCA9635 (bo PCA9685 ma za niskie fPWM). To dwie linie procesora, a klucze? Ekstra 30 kabli do diod?
    Chyba że jest tani układ, który krótki impuls PWM (1%) wydłuży do czasu dłuższego niż okres PWM zwierając piny 1 i 5 scalaka.
    Ale wtedy to chyba taniej zrobić jakieś inne drivery?
  • Poziom 35  
    For323 napisał:
    Na oporze wydzieli się strata mocy, ale czy taka duża to muszę policzyć. Ewentualnie kilka diod prostowniczych w szereg z LED.


    Oporniki szeregowe praktycznie odpadają. Ze względu na zwalczanie świecenia przy małych prądach powinny być dużej wartości, za to przy nominalnych warunkach akceptowalne by były jak najniższe wartości oporu. Czyli sprzeczność.

    Diody są sensowne ale przy nich też występuje problem że zaczynają przewodzić (małym prądem) przy niedużym napięciu, tak że może być jeszcze kwestia zastosowania oporników "dociążających".

    For323 napisał:
    Dioda LED użyta to prawdopodobnie ta (tzn. trochę większa rozmiarem 20x20 ale nadal 2b5c).


    Radykalnym ale skutecznym posunięciem było by zastąpienie tych COB wariantem z siedmioma ledami w szereg. Są to COBy najczęściej opisane jako 7W, a napięciowo opisywane np. 20-25V, 21-24V, 24V itp. . BP1601 jest opisany właśnie do takich konfiguracji (7S) maksimum.
    Wtedy ewentualnie można by przeliczyć opornik w obwodzie FB na mniejszy prąd, tak by zachować moc jak tą które masz (ze względu na chłodzenie). I sprawdzić tylko parametry diody w przetwornicy i kondensatora równoległego z ledami czy nadają się na te inne napięcie.

    For323 napisał:
    Chyba że jest tani układ, który krótki impuls PWM (1%) wydłuży do czasu dłuższego niż okres PWM zwierając piny 1 i 5 scalaka.


    Niby to nie problem, bo można by dołożyć klasyczny układ na kostce 555 tzw. wykrywacz impulsów, który sterował by dodatkowym kluczem mosfet P, włączającym układ przetwornicy do +12V. I jeśli PWM było by dokładnie 0% czyli stały LOW, to wyłączał by się mosfet. A każda inna wartość oprócz 100% (co należało by programowo przypilnować) włączała by klucz.

    Można też zrobić też prosty detektor szczytowy na jakiś klasycznych CMOSach, który po prostu będzie wykrywał czy na linii PWM jest HIGH (obojętnie w jakim wypełnieniu) i sterował kluczem.

    For323 napisał:
    Ale wtedy to chyba taniej zrobić jakieś inne drivery?


    Z tym jest problem, bo tu problem wynika z ogólnej koncepcji takiej przetwornicy step-up, tj. tego dławika i diody i faktu że konfiguracje pięcioledowe niestety już przewodzą (świecą) poniżej 12V. Trzeba by przejść na inną konfigurację, np. SEPIC albo z prostownikiem synchronicznym itp. .
  • Poziom 9  
    Czyli żaden pomysł nie jest dobry...
    A co uważacie o sytuacji aby ściemnienie zrealizować nie przez wejście EN, tylko przez kluczowanie mosfetem zasilania tego drivera. Regulacja wtedy działa, led się ładnie ściemnia i rozjaśnia. Czy to dobry pomysł? Jakie są przeciwwskazania takiego sterowania?
    Przeciwwskazanie nr 1: brzęczy...

    PS.
    A gdyby tak klucz dać w szereg z diodą LED?
    Wtedy trzeba zaprojektować sterowanie tego klucza wykorzystując fakt, że przy wyłączeniu na wyjściu jest "tylko" 12.0V a podczas pracy więcej (min.12.5V). Ogólnie napięcie na wyjściu przetwornicy jest niższe niż na wejściu o spadek na cewce i diodzie przy wyłączeniu, a wyższe niż na wejściu przy włączeniu przetwornicy.
    Albo na pinie FB podczas pracy 200mV, przy wyłączeniu 0V.
    Jak takie coś zaprojektować?

    PS2.
    N-mosfet od strony minusa LED sterowany z procesora przez TC4426 działa zgodnie z oczekiwaniem, włącza LED przy PWM>0 i wyłącza przy PWM=0.
    Jeśli nikt nie pomoże z układem automatyki włączania klucza, to najwyżej połączę klucze w grupy i będę sterował bezpośrednio z procesora (przez TC4426). Do moich potrzeb te 30 diod pójdzie w 6 grup (6 pomieszczeń).
  • Pomocny post
    Poziom 35  
    For323 napisał:
    Wtedy trzeba zaprojektować sterowanie tego klucza wykorzystując fakt, że przy wyłączeniu na wyjściu jest "tylko" 12.0V a podczas pracy więcej (min.12.5V). Ogólnie napięcie na wyjściu przetwornicy jest niższe niż na wejściu o spadek na cewce i diodzie przy wyłączeniu, a wyższe niż na wejściu przy włączeniu przetwornicy.
    Albo na pinie FB podczas pracy 200mV, przy wyłączeniu 0V.
    Jak takie coś zaprojektować?


    Detekcja według tych kryteriów ma sens i na upartego może coś by się wymyśliło. Ale może jednak prostsze moim zdaniem, wydaje się jednak skorzystanie tylko z PWM skoro i tak idzie do drivera. A układ kluczujący może być całkiem niezależny od przetwornicy. Też w sensie umiejscowienia go w instalacji.
    Na przykład coś takiego:
    LED driver BP1601 - przy sterowaniu PWM nie wyłącza diody


    wtedy dowolne wypełnienie PWM różne od 0% załączy zasilanie przetwornicy.
  • Poziom 9  
    Dzięki za pomoc.
    Spróbuję wykonać taki układ tylko muszę się do sklepu udać więc to chwilę potrwa.
    Co prawda nie do końca rozumiem zasady działania tego układu - ale to nic nie szkodzi ;)
    Domyślam się że opóźnienie większe niż okres PWM to czas ładowania C1 przez R1.
    Koszt takiego układu niewielki i można lutować na pająka, więc jeśli zadziała ta będzie super.

    Pozdrawiam
  • Poziom 35  
    For323 napisał:
    Co prawda nie do końca rozumiem zasady działania tego układu - ale to nic nie szkodzi ;)
    Domyślam się że opóźnienie większe niż okres PWM to czas ładowania C1 przez R1.


    Coś w tym rodzaju. Aby przekroczyć próg napięciowy zadziałania inwertera Schmitta na nóżce 1 (ok 7V) kondensator ładując się przez R1 potrzebuje czasu gdzieś pojedynczych milisekund (czyli u Ciebie praktycznie ta sytuacja wystąpi tylko jeśli wypełnienie PWM bedzie dokładnie 0%).
    Ale jeśli na PWM pojawią się jakiekolwiek impulsy lub stały stan HIGH to kondensator będzie szybko rozładowywany przez oporność włączonego Q2, która jest znacznie mniejsza niż R1 (rzędu pojedynczych omów) i napięcie na wejściu inwertera będzie niskie. Tym samym pozostałe inwertery dadzą prawie 0V na bramkę, załączając mosfet P.
    Tu wartości elementów R1 i C1 nie są jakieś krytyczne bo jest trochę luzu. U Ciebie okres PWM będzie dużo krótszy niż milisekunda (z uwagi na wymóg BP1601).
    Te równoległe pięć inwerterów na sterowaniu mosfetem nie jest jakieś super konieczne (po prostu jest ich tyle w kostce), z tym że jak ich jest więcej to zwiększają tylko szybkość przełączania mosfeta (co jest korzystne). Gdybyś robił np. płytkę na dwa kanały to mógłbyś użyć jednego 40106 i te 6 inwerterów rozdzielić inaczej (np. jeden z RC, plus dwa równolegle na mosfet) itp. .
  • Poziom 9  
    Dziękuję za schemat - układ będzie działał. Jest tylko problem z tym BSS138 - już dwa dostały przebicie bramka-źródło.
    Jeśli napięcie na drenie rośnie do 7V (max. 12V) to po otwarciu tranzystora popłynie przez niego prąd zwarcia (bardzo krótki) ograniczony przez opór kanału.
    Wg datasheet przy napięciu GS równym 4,5V (a u mnie będzie ok. 5V) oporność = 6om.
    Z prawa ohma I=7/6 = 1,1A (12/6 = 2A). Max. prąd udarowy DS to 0,88A - może dlatego to przebicie???
    Jak na drenie dam opornik 10om to chyba będzie dobrze?
    7/16 = 0,43A (12/16 = 0,75A)

    PS.
    Dla bezpieczeństwa dałem 330om (taki miałem w domu).
    Nadal coś źle robię...
    W momencie przylutowania tego opornika do punktu połączenia rezystora, kondensatora i scalaka ze schematu następuje przebicie dren-źródło.
    Co robię źle?
  • Pomocny post
    Poziom 35  
    For323 napisał:
    Z prawa ohma I=7/6 = 1,1A (12/6 = 2A). Max. prąd udarowy DS to 0,88A - może dlatego to przebicie???


    Wyliczenia w zasadzie są poprawne.
    Ale zauważ że tu w układzie przy kondensatorze 3,3nF i oporności rozładowania 6Ω stała czasowa to ledwie 20ns. Czyli teoretycznie (zakładając nieskończenie mały czas włączenia klucza) prąd osiągnie 2A i po 14ns spadnie do 1A.
    Ale nawet sam BSS138 tego nie potrafi (tzn. momentalnie się załączyć), bo ma gdzieś typowo 9ns czas narastania sygnału na wyjściu. A i to pod warunkiem że bramka będzie sterowana z generatora o super stromych zboczach o niskiej impedancji (6Ω) wyjściowej. A tu w układzie nie ma możliwości uzyskania tych wymogów.
    Tak że już czysto praktycznie nie widzę możliwości by w tym układzie jakim byłby ten kondensator 3,3nF i BSS138, można by uzyskać teoretyczną krzywą rozładowania układu RC i tym samym uzyskać maksymalną wartość prądu (liczonego z napięcia i statycznej wartości oporu kanału). Rzeczywista krzywa prądu będzie bardziej płaska.

    Ale z drugiej strony, obecność dwóch nieboszczyków już trudno zbagatelizować i coś trzeba zrobić, choćby tylko objawowo. Faktycznie, nie zaszkodzi dać te oporniki 10Ω na dren. Nie wiem jakie masz minimalne wypełnienie PWM, ale tak szacunkowo wyliczyłem że przy sumarycznej oporności klucza plus opornik 15Ω, dolną granicą przy której układ "wyczuje" PWM będzie gdzieś około 0,0025%. Jeśli Ci to nie pasuje, możesz zwiększyć (np. 2, 3 razy) wartość R1. Wpłynie to tylko na wydłużenie czasu od wyłączenia PWM do odłączenia zasilania przetwornicy ale i tak to czasy rzędu dziesiątek milisekund (i jest jeszcze kondensator wejściowy na przetwornicy dający swoje opóźnienie).
    Warto może też dodać szeregowe oporniki w bramkach BSS138 (jakieś kilkaset omów), bo u Ciebie będą do nich szły długie kable, to mogą być kwestie jakiś przepięć itp. .



    Co do tematu "udrutowienia" BSS138, to osobiście stosuję takie szybkie i zadowalające rozwiązanie jak potrzebuję je wpiąć np. do stykówki:

    LED driver BP1601 - przy sterowaniu PWM nie wyłącza diody

    Czyli kawałek płytki uniwersalnej i trochę drutu (srebrzanki). Są nawet w sprzedaży tanie płytki na laminacie 0,8mm, to łatwo je pociąć zwykłymi nożyczkami.
    Tu akurat BSS jest "przekręcony" bo to pod pinologię BS170 i podobnych, ale jeśli nie ma to znaczenia może być trochę ładniej.
  • Poziom 9  
    Kupiłem już te tanie płytki SOT23 na DIN, także ten problem już za mną.
    Specjalnie sprawdzałem co krok czy tranzystor żyje i:
    Przylutowanie tranzystora do adaptera - żyje, przylutowanie kabli do adaptera (do źródła i bramki) - żyje, opornik 330om do drenu - żyje.
    Przylutowanie źródła do wcześniej polutowanego scalaka z opornikiem R1 i kondensatorem - żyje. Przylutowanie opornika 330om od drenu do R1 i kondensatora - trup. Dren-źródło przebicie.
    W sumie z 20 kupionych kondensatorów uwaliłem już 7 :( - jeden padł podczas lutowania. Nie mam jeszcze ani jednego działającego układu... ;)
    Ale wyczytałem teraz, że mosfety są podatne na ładunki elektrostatyczne, więc może to je zabija? Nie mam odpowiedniego sprzętu to odprowadzania ładunków (opaski i takie tam...), więc jutro podczas montażu owinę wszystko folią aluminiową i odwinę po skończeniu lutowania.
    Tyle dobrze, że te tranzystory tanie były...
    Co do oporników w bramkach to bardzo dobry pomysł. Sterowanie będzie z PCA9635 (97kHz) o max. długości 7 metrów. Opornik 330om chyba będzie dobry?
  • Poziom 35  
    For323 napisał:
    Przylutowanie opornika 330om od drenu do R1 i kondensatora - trup.


    Nie wiem czy do końca dobrze zrozumiałem, ale jeśli masz w drenie 330Ω to już nawet teoretycznie nie ma możliwości przekroczenia ani prądu ani mocy BSS138 w urządzeniu 12V.

    Bardziej wygląda mi to na przebicie jakimś napięciem na grocie lutownicy. Tym bardziej że jak tu patrzę to najpierw lutujesz sam tranzystor, adapter, opornik 330Ω luzem "w powietrzu". Potem lutujesz to do masy układu 12V (ale tranzystor nie jest połączony z żadnym innym punktem układu) i jest ok.
    Ale w chwili jak dotykasz lutownicą drenu to wtedy masz zamknięty obwód lutownica-zasilanie 12V a w tym obwodzie ten nieszczęsny BSS.

    Nie mam pojęcia jakiej lutownicy używasz, ale większość grzałkowych ma część z grotem połączoną do styku zerującego we wtyczce sieciowej. Może gdzieś nie masz ciągłości zerowania, albo zerowanie grota jest ok ale jest coś nie tak z masą zasilania 12V.
    Ale nie będę zgadywać bo zupełnie nie wiem jak to u Ciebie wygląda. Ale sugerował bym sprawdzić, np. zmierzyć napięcie AC między grotem włączonej lutownicy a masą układu itd. .

    For323 napisał:
    Ale wyczytałem teraz, że mosfety są podatne na ładunki elektrostatyczne, więc może to je zabija? Nie mam odpowiedniego sprzętu to odprowadzania ładunków (opaski i takie tam...), więc jutro podczas montażu owinę wszystko folią aluminiową i odwinę po skończeniu lutowania.


    Nie jest to pomijalny problem.
    W pewnych szczególnych warunkach (suche powietrze, elektryzująca wykładzina itp.) to może mieć znaczenie. Tranzystory BSS138 nie mają jakiś szczególnych ostrzeżeń w dokumentacji ale problem istnieje, tym bardziej że niektóre firmy produkują BSS138 z dodanymi diodami zenera w bramce i reklamują je jako ESD Protected.
    Przykładowo ta firma:

    http://akizukidenshi.com/download/BSS138.pdf

    Niestety trudno je odróżnić przy kupnie od tych bez zabezpieczenia bo jest to samo oznaczenie typu.
    Ale sama podatność występuje od strony bramki a Ty piszesz że po manipulacji przy drenie padają. Po za tym strasznie dużo ich pada u Ciebie. Ja już sporo BSS138 użyłem i nie miałem żadnego zgonu (a nie podejmuję szczególnych działań anty ESD). Dlatego bardziej wydaje mi się prawdopodobne coś właśnie z lutownicą.
  • Poziom 9  
    rb401 napisał:
    Nie wiem czy do końca dobrze zrozumiałem, ale jeśli masz w drenie 330Ω to już nawet teoretycznie nie ma możliwości przekroczenia ani prądu ani mocy BSS138 w urządzeniu 12V.


    No właśnie też tego nie rozumiem, zrobiłem już wiele układów (chociaż nigdy z tak małym tranzystorem) i nigdy nie miałem takich problemów.

    rb401 napisał:
    Nie mam pojęcia jakiej lutownicy używasz, ale większość grzałkowych ma część z grotem połączoną do styku zerującego we wtyczce sieciowej.


    Stacja lutownicza REPRO 937D (jest na niej napisane ESD SAFE). Uziemienia w mieszkaniu brak.

    rb401 napisał:
    Ale sugerował bym sprawdzić, np. zmierzyć napięcie AC między grotem włączonej lutownicy a masą układu itd. .


    Zmierzyłem: 31V!!! Tylko, że scalak+r1+C też był w powietrzu, nie w układzie, ale faktycznie gdzie był w tym czasie kabelek od masy to nie wiem - może i wpięty w stykówkę. Stykówka zasilana z jakiegoś zasilacza impulsowego na 12V z płaską wtyczką bez uziemienia (w suficie jest porządny zasilacz)
    Upalę jeszcze kilka to może się dowiem co się dzieje :) a nic mnie tak nie męczy jak taka niewiedza.

    Po zabezpieczeniu przed lutowaniem folią aluminiową, przylutowaniu w czasie gdy tranzystor i scalak nie były nigdzie podłączone (wisiały w powietrzu) i mam następny przebity tranzystor...

    PS.
    A co jeśli zamiast BSS138 dam zwykły BC108 z oporem na bazie? Na stykówce niby działa.
  • Poziom 35  
    For323 napisał:
    Uziemienia w mieszkaniu brak.

    (...)

    Zmierzyłem: 31V!!!


    Czyli uziemienie grotu idzie donikąd a ESD Safe nie ma jak działać.
    Jeśli nie masz bolców w gniazdkach, to możesz zrobić sobie na czas lutowania połączenie wyrównawcze, czyli połączyć masę układu w którym lutujesz (oczywiście na czas lutowania wyłączonego z zasilania) i tą metalową wtyczkę którą kolba włączona jest do stacji (powinna być połączona z grotem, można to jeszcze sprawdzić omomierzem).
    Albo polutować wszystko z pustą przejściówką SOT23 na DIP, a na koniec wlutować na płytkę samego BSS rozgrzaną ale na czas lutowania tego tranzystora wyłączoną z gniazdka lutownicą, "z rozpędu".



    For323 napisał:
    Po zabezpieczeniu przed lutowaniem folią aluminiową, przylutowaniu w czasie gdy tranzystor i scalak nie były nigdzie podłączone (wisiały w powietrzu) i mam następny przebity tranzystor...


    Zaintrygowały mnie te Twoje problemy i zrobiłem parę doświadczeń. Złożyłem układ tzn. ten RC i tranzystor i puszczałem różne PWM na bramkę. Włożyłem nawet 10nF i nic, działa dobrze w różnych warunkach. Próbowałem dwóch BSS różnych producentów.

    Ale później uparłem się by spróbować ubić tego BSS. I było trudno ale się w końcu udało. Po prostu trzymałem w ręce niepodłączoną bramkę tranzystora w zasilanym układzie a drugą ręką dotykałem różnych rzeczy wokół i po któreś tam próbie, rzeczywiście poległ (tak jak opisywałeś, zwarcie bramka i źródło, dren też). Ale tylko jednego producenta, drugi był nie do ruszenia.

    Tak na marginesie. Jeśli prognozujesz uśmiercić (w imię nauki) jeszcze sporo tych BSS, to zwróć uwagę na aukcję 6926608403 z tanią przesyłką. Sporo taniej niż Ty płaciłeś.


    For323 napisał:
    PS.
    A co jeśli zamiast BSS138 dam zwykły BC108 z oporem na bazie? Na stykówce niby działa.


    Od biedy by można, ale trzeba uwzględnić obciążenie układu PWM wnoszone przez prąd bazy (opornik) i trzeba by praktycznie sprawdzić działanie (trudno mi to wyliczyć) tego układu dla minimalnego wypełnienia jakiego Ty używasz i tranzystorów jakie chcesz dać.
    Czyli podłączyć miernik do kondensatora i zobaczyć do jakiego napięcia siada na nim napięcie jeśli pojawia się PWM>0%.
    Musi być to napięcie poniżej dolnego progu przełączania inwertera Schmitta 40106 a to będzie może gdzieś koło 4-5V (dokładna wartość zależy od egzemplarza i producenta). i jeszcze jakiś zapas na różne czynniki. Tyle że z tym pomiarem jest pewien problem, bo po podłączeniu miernika w to miejsce, oporność multimetru (np 10MΩ) przy górnym oporniku 1MΩ powoduje że ten pomiar jest zaniżony (gdzieś powiedzmy 10%). Tak że przy takim sprawdzeniu, kryterium sprawnego działania (z marginesem) to będzie może gdzieś nie więcej niż pomierzone 2V (przy minimalnym wypełnieniu PWM).
    Akurat z BSS mam to pomierzone i praktycznie mi wychodzi prawie 0V dla wypełnienia 0,1%.
  • Poziom 9  
    rb401 napisał:
    Albo polutować wszystko z pustą przejściówką SOT23 na DIP, a na koniec wlutować na płytkę samego BSS rozgrzaną ale na czas lutowania tego tranzystora wyłączoną z gniazdka lutownicą, "z rozpędu".


    Hmm. Polutowałem całość łącznie z przejściówką i położyłem na niej BSS. Układ działał pomimo wielokrotnego rozłączania BSS z adapterem. Nagrzałem lutownice, wyłączyłem i przylutowałem BSS. :( nie działa... Czyli, że to moment lutowania niszczy BSS. Ale z drugiej strony BSS przylutowany do adaptera (bez układu) również działa. Przestaje dopiero po przylutowaniu adaptera do układu. (i w sensie układu mam na myśli tylko Twój układ: scalak, rezystor, kondensator i to nigdzie niepodłączony wiszący w powietrzu).

    rb401 napisał:
    Ale później uparłem się by spróbować ubić tego BSS. I było trudno ale się w końcu udało. Po prostu trzymałem w ręce niepodłączoną bramkę tranzystora w zasilanym układzie a drugą ręką dotykałem różnych rzeczy wokół i po któreś tam próbie, rzeczywiście poległ (tak jak opisywałeś, zwarcie bramka i źródło, dren też). Ale tylko jednego producenta, drugi był nie do ruszenia.


    Może mam jakąś dziwną partię? Kupowałem w TME.

    rb401 napisał:
    Tak na marginesie. Jeśli prognozujesz uśmiercić (w imię nauki) jeszcze sporo tych BSS, to zwróć uwagę na aukcję 6926608403 z tanią przesyłką. Sporo taniej niż Ty płaciłeś.


    Dzięki! Kupione. Może będą lepsze.

    rb401 napisał:
    For323 napisał:
    PS.
    A co jeśli zamiast BSS138 dam zwykły BC108 z oporem na bazie? Na stykówce niby działa.


    Od biedy by można, ale trzeba uwzględnić obciążenie układu PWM wnoszone przez prąd bazy (opornik) i trzeba by praktycznie sprawdzić działanie (trudno mi to wyliczyć) tego układu dla minimalnego wypełnienia jakiego Ty używasz i tranzystorów jakie chcesz dać.
    Czyli podłączyć miernik do kondensatora i zobaczyć do jakiego napięcia siada na nim napięcie jeśli pojawia się PWM>0%.
    Musi być to napięcie poniżej dolnego progu przełączania inwertera Schmitta 40106 a to będzie może gdzieś koło 4-5V (dokładna wartość zależy od egzemplarza i producenta). i jeszcze jakiś zapas na różne czynniki. Tyle że z tym pomiarem jest pewien problem, bo po podłączeniu miernika w to miejsce, oporność multimetru (np 10MΩ) przy górnym oporniku 1MΩ powoduje że ten pomiar jest zaniżony (gdzieś powiedzmy 10%). Tak że przy takim sprawdzeniu, kryterium sprawnego działania (z marginesem) to będzie może gdzieś nie więcej niż pomierzone 2V (przy minimalnym wypełnieniu PWM).


    Sterowanie idzie z PCA9635 na zasilaniu 5V. Wyjścia więc mają mniej niż 5V. Przy tym napięciu obciążalność wyjścia PWM to maksymalnie 25mA. Na bazie dałem opornik 10k, więc dodatkowo obciążyłem 5/10k=0,5mA.
    Na stykówce działa, układ przełącza zgodnie z oczekiwaniami.

    PS.
    Jednak miałeś 100% racji!
    Zamiast wyłączyć lutownice z kontaktu wyłączyłem ją włącznikiem - czyli nie przerwałem obwodu uziemienia.
    Przylutowałem BSS zwykłą lutownicą transformatorową (z płaską wtyczką bez uziemienia) układ działa - pierwszy działający układ.
    Podłączyłem moją stację lutowniczą przez przedłużacz BEZ bolca co przerwało obwód uziemienia - drugi działający układ.
    Teraz czekam na tranzystory bo mi brakło...
  • Pomocny post
    Poziom 35  
    For323 napisał:
    Podłączyłem moją stację lutowniczą przez przedłużacz BEZ bolca co przerwało obwód uziemienia - drugi działający układ.


    No i tutaj już chyba wszystko jasne.
    Podejrzewam że normalnie masz tą stację połączoną do przedłużacza z bolcami a w tym przedłużaczu jest równocześnie podłączony na przykład komputer "blaszak" czy coś podobnego co ma w zasilaczu kondensatory przeciwzakłóceniowe połączone pomiędzy "bolcem" a obydwoma przewodami sieciowymi. Albo sam przedłużacz jeśli jest "przeciwzakłóceniowy", ma takie kondensatory.
    Czyli te BSSy miały w pełni rację że padały.
    Ale fajnie że się wyjaśniło.
  • Poziom 9  
    Już kilka układów działa w miejscu docelowym.

    Jedna uwaga gdyby ktoś miał ten sam problem i chciał skorzystać z rozwiązania:
    Klucz Q1 musi byś podłączony na wyjściu drivera, nie na wejściu bo inaczej jest rozbłysk przy starcie.

    Jeszcze raz dzięki za pomoc.