Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol przekaźniki
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Samochody elektryczne. Czy naprawdę są ekologiczne?

retrofood 17 Lut 2019 21:17 67515 2421
  • #1741
    vodiczka
    Poziom 43  
    Jacenko1981 napisał:
    A straci służba zdrowa infrastruktura i znając życie mon. Podniesie się paliwo
    Możliwe, że to będzie z podwyżki akcyzy na paliwo pod pretekstem promocji ekologicznych pojazdów. Duży tych aut i tak nie kupimy w ciągu 2-3 lat, więc budżet państwa wyda relatywnie niewielkie pieniądze ale naprawdę nóż się w kieszeni otwiera gdy wielu obywateli kupuje auta z drugiej ręki warte poniżej 20 000 zł a rząd chce dołożyć nielicznym znacznie większą kwotę.
    nasu napisał:
    Biednemu zawsze wiart w oczy. Chyba zacznę kraść.
    Mnie korci by zostać EDU (egzekutorem durnych ustaw i ich twórców) :)
  • Relpol przekaźniki
  • #1742
    elezibi
    Poziom 15  
    Ponoć minimum 10% elektryków w instytucjach państwowych i samorządach ?
    Ponoć nie co 10 tylko jak jest 1 to już musi być elektryk?
    Dopłaty do zakupów do autobusów elektrycznych itp...
    I teraz jeszcze to 36tyś. podatki (my) udźwigną to????

    A cena elektryka przy takich działaniach jak ceny przy dotacjach na max do góry??

    Cena spalinowozu to > 1/3(sprzedaż auta) + 2/3 (serwis, części i obsługa)
    Za elektrowóz (nawet jak będzie tańszy, prostszy, mniej awaryjny) pasuje zarobić tyle samo lub więcej!!
    Jak to zrobić??
  • Relpol przekaźniki
  • #1743
    vodiczka
    Poziom 43  
    elezibi napisał:
    Cena spalinowozu to > 1/3(sprzedaż auta) + 2/3 (serwis, części i obsługa)
    jeżeli kupisz mocno przechodzone auto albo nówką jeździsz >10 lat to się zgodzę. W innych przypadkach proporcje rozkładają się inaczej. Pomijam naprawy drobnych stłuczek i większych dzwonów ale tu nie ma znaczenia napęd pojazdu.
  • #1744
    E8600
    Poziom 38  
    nasu napisał:
    Komu tym razem rząd zabierze, bo przecież rząd nie ma swoich pieniędzy.

    Prawdopodobnie biednym gdyż jest ich więcej a żaden biedny nie pomyśli o zakupie auta elektrycznego bo go nie stać.

    vodiczka napisał:
    ale co rozumiesz przez zwrot kosztów jeżeli auto nie jest używane do celów zarobkowych? Używane komercyjnie, zwraca się dwukrotnie szybciej.

    Nie analizowałem tego dokładnie tak pisało w artykule. https://bezprawnik.pl/samochod-elektryczny-koszty/

    vodiczka napisał:
    Skąd takie mniemanie? Popatrz na ceny producentów baterii i weź poprawkę, że producent aut nie kupuje je po cenie detalicznej.

    Osobiście przypuszczam, że producenci aut chcąc trwałych/sprawdzonych ogniw muszą zapłacić znacznie więcej niż te dostępne na rynku detalicznym. Stwierdzam, że są na rynku ogniwa, które bardzo szybko tracą pojemność i takie które trudno zabić. Jeśli dobre ogniwa były by tanie i dobrej jakości to koncerny nie decydowały by się na wykup kopalni litu.

    Krótko jestem na forum ale pojawił się swego czasu temat jak, ktoś chciał cofać przebieg, licznik ładowań oraz zmienić procentowo degradację akumulatora w Tesli model S. Niestety moderacja to usunęła bardzo szybko z wiadomych przyczyn - mimo to chętnie bym poczytał.
  • #1745
    elezibi
    Poziom 15  
    E8600 napisał:
    producenci aut chcąc trwałych/sprawdzonych ogniw muszą zapłacić znacznie więcej niż te dostępne na rynku detalicznym

    Myślisz że chcą ?
    (Chyba tylko ci u których będzie dzierżawa akumulatora.)
    Do elektryków będzie się "zmuszać" to po co trwałe akumulatory jak i tak się sprzeda.
    Na czymś przecież trzeba będzie zarabiać.
  • #1747
    Xantix
    Poziom 40  
    amator2000 napisał:
    Już samo to, że ma znacznie mniej części ruchomych powoduje kilkaset razy większą niezawodność, czyli mniej wydacie na naprawy. A mniej czasu w warsztacie - to więcej czasu na drodze.

    Znacznie mniej? Chłopie "elektryk" różni się od zwykłego auta tylko rodzajem jednostki napędowej. Chyba, że twoim zdaniem, elektryk nie posiada układu przeniesienia napędu, układu hamulcowego (oprócz hamowania elektrodynamicznego hamulce cierne muszą być i tak), układu zawieszenia, układu kierowniczego, osprzętu elektrycznego, systemów bezpieczeństwa typu ESP czy ASR, modułu komortu, ogumienia pneumatycznego itd? Przecież w samochodzie nie tylko silnik się psuje - znacznie częściej psuje się zawieszenie, zważywszy na niesamowitą jakość polskich dróg. Elektryk może i będzie posiadał niezawodny silnik, ale wszystko pozostałe ma wspólne ze zwykłym autem, więc pozostałem układy będą się psuły statystycznie równie często co w zwykłym aucie. A że inne elementy auta psują się podobnie czesto co silnik to nie wiem jakim cudem auto elektryczne ma być kilkaset razy bardziej niezawodne? Takie twierdzenie to zwykłe łgarstwo. Elektryk może być nieco mniej awaryjny od spalinowca, ale drastycznie większej różnicy to tam raczej nie bedzie.
  • #1748
    sanfran
    Poziom 38  
    Xantix napisał:
    Znacznie mniej? Chłopie "elektryk" różni się od zwykłego auta tylko rodzajem jednostki napędowej. Chyba, że twoim zdaniem, elektryk nie posiada układu przeniesienia napędu, układu hamulcowego (oprócz hamowania elektrodynamicznego hamulce cierne muszą być i tak), układu zawieszenia, układu kierowniczego, osprzętu elektrycznego, systemów bezpieczeństwa typu ESP czy ASR, modułu komortu, ogumienia pneumatycznego itd? Przecież w samochodzie nie tylko silnik się psuje - znacznie częściej psuje się zawieszenie, zważywszy na niesamowitą jakość polskich dróg. Elektryk może i będzie posiadał niezawodny silnik, ale wszystko pozostałe ma wspólne ze zwykłym autem, więc pozostałem układy będą się psuły statystycznie równie często co w zwykłym aucie. A że inne elementy auta psują się podobnie czesto co silnik to nie wiem jakim cudem auto elektryczne ma być kilkaset razy bardziej niezawodne? Takie twierdzenie to zwykłe łgarstwo. Elektryk może być nieco mniej awaryjny od spalinowca, ale drastycznie większej różnicy to tam raczej nie bedzie.


    Kolego Xantix. Tylko i aż jednostką napędową. Silnik elektryczny posiada dwa łozyska i żadnych innych dotykających się części. Komutatorów brak. Układ przeniesienia napędu to dwa stale zazębione koła i dyfer. Brak rdzewiejącego układu wydechowego.
    Polecam wejść na pierwsze z brzegu forum poświęcone jakiemukolwiek pojazdowi i 50-75% liczby tematów dotyczy elementów, których w elektryku nie ma. Nikt nie ma problemu z wymianą drążków kierowniczych, łożysk kół, elementów ciernych w hamulcach (w elektryku z resztą bardzo mało używanych).
    Dla równowagi należy dodać, że w starszych samochodach będzie dużo pytań o układ klimatyzacji, który w elektrykach jest rozbudowany o funkcję grzania, zasilacz, układ inwerterow, chłodzenie elektryki.
    Silnik spalinowy, ze swoją niesamowita ilością ruchomych, współpracujących części, wzbogaconych o spora dawkę ekologii, dwumasowe sprzęgła i coraz popularniejsze skrzynie automatyczne tworzy wymarzone środowisko do sprawiania problemów. A elektronika samochodowa jest raczej w miarę niezawodna.

    Nie znam wieku kolegi, ale ja pamiętam samochody z przed okresu elektroniki. Ciagle się psuły, ciagle je trzeba było regulować. Zwykle zastąpienie w moim klasyku (UAZ469b) przerywaczowego aparatu zapłonowego bezstykowym oraz zastosowanie wysokoprądowe cewki zapłonowej zwiększyło niesamowicie jego niezawodność. Pali kiedy trzeba, nie boi się wjazdów w wysoka wodę i to tylko jedno zwykle usprawnienie.
  • #1749
    amator2000
    Poziom 21  
    Xantix napisał:
    Elektryk może i będzie posiadał niezawodny silnik, ale wszystko pozostałe ma wspólne ze zwykłym autem, więc pozostałem układy będą się psuły statystycznie równie często co w zwykłym aucie.


    Elektryk nie ma rozrusznika, alternatora, oraz chłodnicy i płynu chłodzącego, termostatu, pompy cieczy, nie ma sprzęgła, dwumasowych kół zamachowych, wtrysków, turbosprężarek, układów wydechowych ani zasysających, filtrów DPF i katalizatorów, sond lambda, pomp paliwa, i dziesiątek innych rozwiązań znanych w silnikach tłokowych. Teza, że elektryk różni się tylko silnikiem to jakiś kolejny, miejski mit, rozpowszechniany przez konserwatywnych fanów tradycyjnych klekotów.
    :D
    Gdyby nie cena - i np. elektryk kosztowa tyle samo co spalinowóz tej samej klasy - to tradycyjne klekoty odeszłyby do lamusa techniki, jak odeszły dyliżanse, bryczki i furmanki. I rozpaczaliby po nich jedynie właściciele i pracownicy tradycyjnych warsztatów, gdzie reanimuje się tłokowe strucle.
    :D
  • #1750
    vodiczka
    Poziom 43  
    amator2000 napisał:
    Gdyby nie cena - i np. elektryk kosztowa tyle samo co spalinowóz tej samej klasy
    Gdyby babcia miała wygląd i zdrowie dwudziestolatki to byłaby atrakcyjną dziewczyną do wzięcia :)
    Nie wymagam by elektryk kosztował "tyle samo". Abym uznał elektryczny samochód za konkurencyjny, wystarczy by był droższy od analogicznego spalinowozu nie więcej niż o 15%, miał zasięg minimum 250 km a nowy akumulator do niego nie kosztował więcej niż trzy średnie pensje netto.
  • #1751
    amator2000
    Poziom 21  
    vodiczka napisał:
    Nie wymagam by elektryk kosztował "tyle samo" ...


    Cena to tylko kwestia skali produkcji i tym samym sprzedaży.
    25 lat temu prosty komputer PC klasy 486 kosztował dużo, a z kolorowym monitorem niemal majątek, na kartę muzyczną było stać nielicznych. Z autami elektrycznymi będzie dokładnie tak samo.
    Choć, jeśli ktoś jest sentymentalnie przywiązany do Skody Fabii, to przesiadka do S-klasse może skutkować dużym stresem ...
    :D
  • #1752
    vodiczka
    Poziom 43  
    amator2000 napisał:
    Choć, jeśli ktoś jest sentymentalnie przywiązany do Skody Fabii, to przesiadka do S-klasse może skutkować dużym stresem
    Na h... mi S-klasse?
    h... pisze się przez "ch....". [retrofood]
    Wystarczy e-fabia spełniająca moje wymagania :)
    amator2000 napisał:
    25 lat temu prosty komputer PC klasy 486 kosztował dużo, a z kolorowym monitorem niemal majątek, na kartę muzyczną było stać nielicznych. Z autami elektrycznymi będzie dokładnie tak samo.
    otóz nie będzie bo o ile komputer czy późniejszy telefon komórkowy to prawie czysta elektronika to elektroniki w e-samochodzie nie jest tak dużo (w proporcji do masy urządzenia)
    amator2000 napisał:
    Cena to tylko kwestia skali produkcji i tym samym sprzedaży.
    Nie tylko. Powiększenie produkcji obniży cenę ale zauważ, że w miarę nowoczesne e-auta są w sprzedaży od ponad 10 lat a producenci mają problem z powiększeniem produkcji. Producenci akumulatorów również. Nie ma odważnych by powiększyć produkcję np. dziesięciokrotnie i w ten sposób zbić cenę.
  • #1753
    amator2000
    Poziom 21  
    vodiczka napisał:
    otóz nie będzie bo o ile komputer czy późniejszy telefon komórkowy to prawie czysta elektronika to elektroniki w e-samochodzie nie jest tak dużo (w proporcji do masy urządzenia)


    Przypomnij sobie, ile w latach 70. kosztował kolorowy telewizor na kineskopie, jakie miał parametry, i ile obecnie kosztuje nowoczesny LCD o przekątnej 2x większej.
    Jak ci nie pasuje przykład TV, to weź za przykład W-123 albo innego flagowca z okresu początku jego produkcji ...
    :D
    Postęp technologiczny jest niebłagany, częścią tego postępu jest upraszczanie technologii, co skutkuje masową produkcją i spadkiem cen, co jeszcze bardziej nakręca popyt. Auta elektryczne będą szybciej tanieć niż spalinowe klekoty - bo są ZNACZNIE mniej skomplikowane w produkcji.
    Nastaje era jednorazowych aut elektrycznych, i nikt z producentów nie będzie komplikował sobie życia wymiennymi akumulatorami. Tym bardziej, że aku jest integralną częścią płyty podłogowej. Te co zamontuje starczą na 300 tys. km przebiegu a potem całe auto na szrot. Przykrą konsekwencją będą masowe samobójstwa pracowników i właścicieli warsztatów.
    Cóż - dorożkarze i kowale też wymarli ...
    :D
  • #1754
    Macosmail
    Poziom 33  
    Kolega wyraźnie jest zachłyśnięty nową technologią i traktuje samochód elektryczny jak fajny gadget :)

    Jeżeli silniki spalinowe są takie zawodne to dlaczego nie widzi się aby stały masowo na światłach awaryjnych. Znakomita większość przejeżdża 300 tyś. km i 15 lat bez większych usterek. Na portalach aukcyjnych zalega mnóstwo podzespołów w cenie złomu. Nikt tego nie potrzebuje:
    Samochody elektryczne. Czy naprawdę są ekologiczne?
    Zdarzają się typowe awarie, ale one wynikają zwykle z błędów konstrukcyjnych, a na te podatne są tak samo i elektryki. Mają zdecydowanie więcej elektroniki w tym falownik, który jest prawdopodobnie najdroższym elementem zaraz po baterii, a przed silnikiem. A to głównie elektronika zawodzi. Od zwykłych przewodów i złącz przez czujniki, a na różnych elementach wykonawczych i modułach kończąc.
    Płynu chłodzącego, pompy cieczy? To czym bateria i silnik są chłodzone (a w zimę ogrzewane(!))? ;-) Z płynów nie mają tylko oleju w silniku (bo w przekładni już mają). Mają za to jedną część z zasady "eksploatacyjną" jaką jest bateria. Za równowartość której można sobie kupić samochód w salonie. Zasoby ropy są ograniczone, ale zasoby surowców z których produkuje się baterie także. Tutaj im większy popyt tym większa cena. Duże koncerny motoryzacyjne wydają dziesiątki mld, aby zabezpieczyć sobie odstęp do surowców.
    A co do ekologi:

    Link

    Elektryczny Jaguar i-Pace zasilany polską energią emituje więcej CO2 niż BMW x5 3.0 Diesel.
    Z innych ciekawostek po jednym okrążeniu na torze moc silnika jest ograniczana do połowy z uwagi na temperaturę baterii.
    I na takiego Jaguara i inne Tesle do lansowania mają składać się właściciele znacznie bardziej ekologicznej np. Toyoty Aygo 1.0 LPG.
    I takie rozwiązanie proponuje zamiast zachwycać się wysokim momentem obrotowym elektryka.
  • #1755
    amator2000
    Poziom 21  
    Macosmail napisał:
    Jeżeli silniki spalinowe są takie zawodne to dlaczego nie widzi się aby stały masowo na światłach awaryjnych. Znakomita większość przejeżdża 300 tyś. km i 15 lat bez większych usterek.

    Jest coś takiego, jak rankingi niezawodności (TUV, ADAC, itp.) wg marek, modeli i roczników - lektura jest pasjonująca ...
    :D


    Macosmail napisał:
    Elektryczny Jaguar i-Pace zasilany polską energią emituje więcej CO2 niż BMW x5 3.0 Diesel.

    Niech sobie emitują nawet 2x więcej - jak ci się posypie coś w x5 3.0 diesel BiTurbo i będziesz po gwarancji - to popłaczesz się w warsztacie na widok cennika, i to pod warunkiem że ci nie załatwią auta na amen ...
    :D
  • #1756
    Macosmail
    Poziom 33  
    amator2000 napisał:

    Niech sobie emitują nawet 2x więcej - jak ci się posypie coś w x5 3.0 diesel i będziesz po gwarancji - to popłaczesz się w warsztacie na widok cennika, i to pod warunkiem że ci nie załatwią auta na amen ...
    :D

    Kolega wyżej zachwalał jednorazowe samochody, które po 300 tyś. km będą utylizowane (niezła ekologia) i należy się wtedy udać do salonu po nowy za cenę mieszkania, a przejmuje się usterką w x5 która statystycznie wystąpi przy takim przebiegu, gdzie elektryk już będzie wymagał wymiany baterii.
    Nie mówmy o pojedynczych przypadkach, a statystykach.
    Równie dobrze może przytrafić się stłuczka, jak poważna awaria zaraz po gwarancji.
  • #1757
    amator2000
    Poziom 21  
    Macosmail napisał:
    Kolega wyżej zachwalał jednorazowe samochody, które po 300 tyś. km będą utylizowane (niezła ekologia) i należy się wtedy udać do salonu po nowy za cenę mieszkania,


    Kolega niezbyt dokładnie czyta posty, które raczy komentować, a na dodatek chyba nie wie, że automatyczna skrzynia biegów w X5 nawet tych 300 tys. nie wytrzymuje ...
    :D
    No chyba, ze jest fanem machania ręczną - na szczęście w elektrykach nie ma ręcznej, nawet na życzenie klienta.
    :D
  • #1758
    vodiczka
    Poziom 43  
    amator2000 napisał:
    Przypomnij sobie, ile w latach 70. kosztował kolorowy telewizor na kineskopie, jakie miał parametry, i ile obecnie kosztuje nowoczesny LCD o przekątnej 2x większej.
    Telewizor LCD to też prawie sama elektronika, podobnie jak laptop czy telefon komórkowy :)
    Zamiast bezkrytycznie zachwycać się jaki będzie e-samochód przyszłości, spróbuj odpowiedzieć na pytanie za ile lat zbliży się cenowo do swojego spalinowego odpowiednika.

    Wracając do postu #1750.
    Już dziś mógłbym zaakceptować Nissana Leaf gdyby jego akumulator był objęty 12 letnią gwarancją i 160 000 km przebiegu (obecnie gwarantuje 8 lat lub 160 000km) ale nadal jest droższy od swojego spalinowego odpowiednika dużo więcej niż o 15%.
  • #1759
    E8600
    Poziom 38  
    amator2000 napisał:
    Przykrą konsekwencją będą masowe samobójstwa pracowników i właścicieli warsztatów.

    Kolego o to się nie martw bo wszyscy musieli by przesiąść się na rowery.
    Zmiana pojazdów na elektryki co najwyżej ułatwi życie mechanikom zamiast grzebać auto kilka dni umazany w smary podejdzie do klienta w białej koszuli z laptopem skasuje błąd wymieni moduł a klient zapłaci za to jak za zboże. Oprogramowanie diagnostyczne tanie nie jest a sporo firm idzie w kierunku licencje abonamentowej.
    Należy pamiętać, że elektronika w aucie nie ma tak dogodnych warunków jak ta w naszym mieszkaniu - cyna bezołowiowa zrobi swoje. :)

    W przyszłości na wymianę żarówki będziesz zmuszony pojechać do mechanika aby zaakceptował wymianę w sterowniku pojazdu inaczej nie będzie świecić. Takie możliwości daje właśnie elektronika i producenci aut dobrze o tym wiedzą.
  • #1760
    amator2000
    Poziom 21  
    E8600 napisał:
    W przyszłości na wymianę żarówki będziesz zmuszony pojechać do mechanika aby zaakceptował wymianę w sterowniku pojazdu inaczej nie będzie świecić. Takie możliwości daje właśnie elektronika i producenci aut dobrze o tym wiedzą.


    Podobnie jak producenci smartfonów, tabletów, firma Google, Microsoft, NSA, itp. którzy mogą cię bez zbędnych ceregieli podglądać, podsłuchiwać i inwigilować, a nawet zdalnie wyłączyć obwody w samochodzie (TESLA)
    :D
    Takie czasy, co robić ...
    :D

    Ale jaki to ma związek z ekologicznością samochodów napędzanych elektrycznie, które są kilkaset razy mniej awaryjne od swoich spalinowych odpowiedników, tańsze w produkcji i serwisie, znacznie przyjemniejsze w używaniu, wygodniejsze, a w sprincie spod świateł bezkonkurencyjne. Tak jak świat motoryzacyjny odszedł od produkcji silników V-12, i powoli odchodzi od V-8, tak też odejdzie od produkcji jakichkolwiek silników spalinowych w autach osobowych dla mas.
    :D
  • #1761
    vodiczka
    Poziom 43  
    E8600 napisał:
    Takie możliwości daje właśnie elektronika i producenci aut dobrze o tym wiedzą.
    Co prawda to prawda. Już teraz w niektórych spalinowozach nie wymienimy akumulatora bez akceptacji :)
    Posty kolegi amator 2000 świadczą, że to faktycznie jest totalny amator ekscytujący się "niebiańską wizją" wciskaną klientom.

    Kilka zdań ze strony Nissana: "Każdy nowy Nissan LEAF posiada podstawową ograniczoną gwarancję nowego samochodu na 36 miesięcy / 100 000 km (w zależności od tego, co nastąpi wcześniej); na 60 miesięcy / 100 000 km na układ napędowy i system elektryczny, oraz na 96 miesięcy / 160 000 km na akumulator litowo-jonowy."
    Skoro samochód elektryczny jest kilkakrotnie mniej awaryjny niż spalinowy to dlaczego Nissan nie daje na napęd i system elektryczny takiej samej gwarancji jak na akumulator?
    Dlaczego daje długą gwarancję na akumulator, wiadomo. Przy trzyletniej gwarancji na akumulator, niewiele osób by się skusiło na ten pojazd.
  • #1762
    E8600
    Poziom 38  
    amator2000 napisał:
    a w sprincie spod świateł bezkonkurencyjne.

    To akurat po części może być wadą gdyż wysoki moment obrotowy oraz wąski profil samej opony (niskie opory toczenia = ekologia) sprawi, że opony starczą na mniej kilometrów.
    Tutaj więcej jak ta "rewolucja" może realnie przebiegać a raczej kosztować.
    https://www.spidersweb.pl/2017/10/samochody-elektryczne-sa-jak-piramida-finansowa.html

    vodiczka napisał:
    Skoro samochód elektryczny jest kilkakrotnie mniej awaryjny niż spalinowy to dlaczego Nissan nie daje na napęd i system elektryczny takiej samej gwarancji jak na akumulator?

    Zapewne wynika to z "odchudzenia" samochodu. Przykładowo w niektórych autach systemy przeniesienia napędu wytrzymują podwojenie/potrojenie mocy natomiast w elektryku pewnie wszystko jest na styk bo liczy się masa.
  • #1763
    stomat
    Specjalista elektryk
    amator2000 napisał:
    samochodów napędzanych elektrycznie, które są ... tańsze w produkcji i serwisie,

    Tu już się kolega zagalopował, skoro są TAŃSZE w produkcji to dlaczego są ZNACZNIE DROŻSZE w sprzedaży?
  • #1764
    Macosmail
    Poziom 33  
    amator2000 napisał:
    Przykrą konsekwencją będą masowe samobójstwa pracowników i właścicieli warsztatów.
    :D

    Przejdą (oczywiście tak nie będzie - pracy nie zabraknie) do podziemia i będą działać w nielegalnym, ale bardzo lukratywnym biznesie "regeneracji" pakietów baterii. Już sobie wyobrażam przypadki pożarów w podziemnych parkingach, o których będzie głośno w mediach ;-)

    E8600 napisał:

    To akurat po części może być wadą gdyż wysoki moment obrotowy oraz wąski profil samej opony (niskie opory toczenia = ekologia) sprawi, że opony starczą na mniej kilometrów.
    finansowa.html

    No dokładnie. Znam to z własnego doświadczenia. Po zmianie samochodu z wolnossącej benzyny ok. 100Nm na Diesla 320Nm w kompaktowej budzie byłem zaskoczony jak szybko znikały nowe markowe opony na przedniej osi.
    Dodam jeszcze, że te opony muszą dźwigać dodatkową masę baterii. Do wysokiego momentu obrotowego kierowca szybko się przyzwyczaja i z niego korzysta.
    A wg. pewnego opracowania tylko 7% smogu zawdzięczamy motoryzacji, a w tej części tylko kolejne 7% to to co wydobyło się z tłumika. Opony mają tutaj znaczący udział.
  • #1765
    amator2000
    Poziom 21  
    vodiczka napisał:
    Post kolegi amator 2000 świadczą, że to faktycznie jest totalny amator ekscytujący się "niebiańską wizją" wciskaną klientom.

    Pomijam milczeniem, bo - jeśli mnie pamięć nie myli - to kolega Vodiczka porusza się jakaś zagazowaną Skodą, i jak wszyscy Skodziarze, będzie trwał przy swoim modelu, póki ów model nie zemrze naturalną śmiercią techniczną ...
    :D

    vodiczka napisał:
    Skoro samochód elektryczny jest o rząd wielkości mniej awaryjny niż spalinowy to dlaczego nie daje na napęd i system elektryczny takiej samej gwarancji jak na akumulator?

    Dają dłuższą gwarancję na akumulator, żeby uspokoić tych, co ulegają hiobowym opiniom nt. żywotności trakcyjnych aku. Czy jakikolwiek producent tradycyjnych spaliniaków daje choćby te 160 tys. gwarancji na jakikolwiek podzespół :?:

    Dodano po 15 [minuty]:

    E8600 napisał:
    Zapewne wynika to z "odchudzenia" samochodu. Przykładowo w niektórych autach systemy przeniesienia napędu wytrzymują podwojenie/potrojenie mocy natomiast w elektryku pewnie wszystko jest na styk bo liczy się masa.


    E8600 napisał:
    To akurat po części może być wadą gdyż wysoki moment obrotowy oraz wąski profil samej opony (niskie opory toczenia = ekologia) sprawi, że opony starczą na mniej kilometrów.


    Nie ma to jak historyjki, zasłyszane u cioci na imieninach ...
    :D

    Myślisz, że Tesla w wersji 2x250 KW (4x4) jest liczona " na styk", bo konstruktorzy bali się o nadmierną masę :?:
    :D
    Wiesz w ogóle, na ile starczają NOWE opony w Lambo, Ferrari, BMW albo Mercu na torze, kiedy doładowana V-8 osiąga swoje maksymalne wartości :?:
    :D
  • #1766
    vodiczka
    Poziom 43  
    amator2000 napisał:
    Dają dłuższą gwarancję na akumulator, żeby uspokoić tych, co ulegają hiobowym opiniom
    Nie żeby uspokoić ale by w ogóle sprzedawać :) Wiele osób kupi akumulator za 300-400 zł z 2-3 letnią gwarancją ale nie zaryzykuje zakupu akumulatora droższego stukrotnie, bez znacznego wydłużenia gwarancji a sporadyczne doniesienia o zapłonie akumulatorów litowych bynajmniej ich nie uspokajają.
    amator2000 napisał:
    to kolega Vodiczka porusza się jakaś zagazowaną Skodą, i jak wszyscy Skodziarze, będzie trwał przy swoim modelu, póki ów model nie zemrze naturalną śmiercią techniczną ...
    Potwierdzasz, żeś amator (tym razem amator obserwator lub jak wolisz amator detektyw) zwykła benzyna nie zagazowana. Skodę kupiłem bo mi odpowiadał stosunek jej możliwosci do ceny i przy moim sposobie eksploatacji nie zawiodłem się na tym wyborze. W dodatku lubię dowcipy o Skodziarzach, zazwyczaj opowiadają je właściciele BMW kupionego za 30% wartości nowej Skody.
  • #1767
    MAŁSZYK
    Poziom 17  
    W zależności od przeznaczenia kryteriów wyboru czy samochód ma na siebie zarabiać czy służyć jako lans w niedzielę do kościoła jako zwykły dupowóz.
  • #1768
    vodiczka
    Poziom 43  
    Powtarzam moją propozycję złożoną koledze amator 2000
    vodiczka napisał:
    Zamiast bezkrytycznie zachwycać się jaki będzie e-samochód przyszłości, spróbuj odpowiedzieć na pytanie za ile lat zbliży się cenowo do swojego spalinowego odpowiednika.


    MAŁSZYK napisał:
    W zależności od przeznaczenia kryteriów wyboru czy samochód ma na siebie zarabiać czy służyć jako lans w niedzielę do kościoła jako zwykły dupowóz.
    Jeżeli kogoś nie stać by zarobić na samochód to samochód musi zarobić na siebie i na niego :)
    Moja uwaga nie dotyczy właścicieli "tirów i dostawczaków"
  • #1769
    Slak68
    Poziom 20  
    @All
    Jak na razie kilkanaście razy więcej wydaje się na B&R silników diesla niż elektryków.
    To raz.
    Nikt poważny z kapitałem nie wchodzi w EV. No chyba, że zwietrzy dotacje i granty. Biznes ma mieć z tego zysk i zwrot włożonego kapitału. Z samego EV i OZE go nie ma.
    To dwa.
    Czy my nie dostrzegamy tak oczywistych przemian, jakie właśnie zachodzą w samochodach?
    W mediach może zachodzą, a w rzeczywistości jest po staremu.
    Nowa technologia musi mieć istotne przewagi nad poprzednią. Musi, aby w ogóle była brana na poważnie.
    Szum medialny to nie wszystko- nadal dominującym zasilaniem jest ropa i modlimy się, żeby nie wracać do węgla, a tu chcą wracać do elektryczności :).
    To trzy.
    Z EV już są pierwsze kłopoty - wyeksploatowane baterie, to wcale nie jest takie proste, żeby z nich cokolwiek odzyskiwać w racjonalny kosztowo sposób.
    To cztery.
    Słyszę ostatnio, że cały transport publiczny będzie oparty na elektrykach - pod rozwagę polecam -> TRAMWAJE i TROLEJBUSY już były. Czemu nie są brane pod uwagę? Kto musi zarobić?
    To pięć.
    Po rachunku za prąd widzę że nie jest to odpad i nie jest za darmo. Jeśli nie zbudujemy gigantycznej liczby elektrowni jądrowych to następnym eko pojazdem będzie koń. A na razie jeździmy na ropie.
    To sześć.
  • #1770
    Macosmail
    Poziom 33  
    vodiczka napisał:

    Moja uwaga nie dotyczy właścicieli "tirów i dostawczaków"

    A np. dojazdy do pracy? Ja codziennie pokonuje 25 km w jedną stronę. Teoretycznie do tego nadałby się samochód elektryczny, gdyby nie to, że ekonomicznie jest to nieopłacalne (3x droższy od najtańszej wersji spalinowej).
    Znacznie bardziej opłacalna jest np. Toyota Aygo 1.0 LPG lub VW UP! czy Skoda Citigo. Bardzo ekologiczne, bezawaryjne i ekonomiczne. A, że małe? Wolę chyba takie wyrzeczenia niż to, że samochód dłużej się ładuje niż jedzie.
    Ostatnio oglądałem test e-UP! i zasięg z deklarowanych 160 km przy temperaturze +10°C na zewnątrz skurczył się do 90-100 km. Co w moim przypadku oznaczałoby codzienne ładowanie.
    Aby podobnie nie było z żywotnością baterii.