Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Samochody elektryczne. Czy naprawdę są ekologiczne?

retrofood 02 Mar 2020 21:00 163320 5623
Texa Poland
  • #3211
    retrofood
    VIP Meritorious for electroda.pl
    vodiczka wrote:
    Ja do 25-26°C nie odczuwam potrzeby włączenia klimy a powyżej nie włączam bo jej nie mam ;)
    Nie opowiadaj. Okien nie otwierasz?
  • Texa Poland
  • #3212
    vodiczka
    Level 43  
    Nie opuszczam szyb bardziej niż o 1 cm co niewiele pomaga.
    Otwarte okno to w moim przypadku 95% pewność zacugowania zwanego inaczej przewianiem. Ból szyi, ucha lub obu naraz.
  • #3213
    sanfran
    Network and Internet specialist
    vodiczka wrote:
    Nie macie dni z temperaturą powyżej +26°C w cieniu

    W zeszłym roku może dwa takie były. Za to w 2018 ponad dwa tygodnie!
  • Texa Poland
  • #3215
    sanfran
    Network and Internet specialist
    Jak się parszywe lato trafi i wiatr wieje ze wschodu (z morza północnego) to dzień i noc jest taka temperatura (koniec czerwca):
    Samochody elektryczne. Czy naprawdę są ekologiczne?

    I wtedy coś takiego, to prawdziwy upał.
    Samochody elektryczne. Czy naprawdę są ekologiczne?

    A wtedy można sobie nawet pozwolić na kąpiel w morzu. Miejscowość Nairn niedaleko Inverness (ujście Loch Ness), bardzo popularne miejsce (zwracam uwagę na tłumy ludzi i wszechobecne parawany).

    Samochody elektryczne. Czy naprawdę są ekologiczne?
  • #3216
    retrofood
    VIP Meritorious for electroda.pl
    sanfran wrote:
    Jak się parszywe lato trafi i wiatr wieje ze wschodu

    W kraju też różnie bywało jak wiało ze wschodu. Chociaż ostatnio jakoś mniej jest to odczuwalne.
  • #3217
    sanfran
    Network and Internet specialist
    Tak, a jak Breżniew umarł to w pogodzie mówili: na wschodzie -1, na zachodzie bez zmian.
  • #3218
    rafbid
    Level 33  
    sanfran wrote:
    Z przyjaciółmi umówiliśmy się na wspólny wyjazd do Chorwacji w dwa auta.
    Musiały by być dwa takie same auta ale z różnym wyposażeniem. Ja mam dwie identyczne Astry z silnikami 1,4 16 V tak samo wyposażone. Jeździłem po tych samych trasach z tym samym stylem jazdy i jedna pali 5,5 litra a druga 6,5 litra. W jednej silnik jest bardziej nowoczesny.
  • #3219
    RomanCitro
    Level 16  
    rafbid wrote:
    sanfran wrote:
    Z przyjaciółmi umówiliśmy się na wspólny wyjazd do Chorwacji w dwa auta.
    Musiały by być dwa takie same auta ale z różnym wyposażeniem. Ja mam dwie identyczne Astry z silnikami 1,4 16 V tak samo wyposażone. Jeździłem po tych samych trasach z tym samym stylem jazdy i jedna pali 5,5 litra a druga 6,5 litra. W jednej silnik jest bardziej nowoczesny.

    a ja mam też dwa "takie same" samochody (silnik i wyposażenie) raczej duże 2,0 diesel . Jeden kombi manual, drugi sedan automat. Pierwszy pali śr. 5,8L/100, drugi 6,9L/100.

    Z tym porównaniem to jest prawda aby porównywać dwa identyczne auta, bo kiedyś wracając z Niemiec 1200km, ja jadąc z silnikiem 1,4 , a drugi Omega 2,0 (oba benzyna). Drugi tankował 3 razy a ja raz częściowo już po naszej stronie.

    Drugi przypadek, jedziemy razem. Ja teraz swoim w Polsce 600km, 5 osób - śr. wyszło 5,5L diesel . Drugi VW Polo benzyna bez całkowitego wyposażenia w 3 osoby śr. 6,0 + 4 litry oleju silnikowego.
  • #3221
    powgreg
    Level 19  
    sanfran wrote:
    Dopiero codzienna eksploatacja elektrowozu otwiera oczy na tak mało istotne (dla spalinowców) sprawy.


    Paradoksalnie duża sprawność energetyczna elektryka powoduje że jest "czuły" na każdy zwiększony pobór mocy typu większa prędkość ogrzewanie a w spalinowym marnuje się bardzo dużo energii i np. ogrzewanie mamy z ciepła odpadowego a w trasie jadąc szybciej mocniej obciążamy silnik przez co poprawia jego sprawność energetyczną dlatego spalinowe auta palą w trasie mniej a elektryki więcej..
  • #3222
    Maxxc
    Level 15  
    Dzień dobry,

    zgadzam się z przedmówcą.

    Należy pamiętać, że litr benzyny to ponad 8kWh energii.
    Samochód elektryczny zużywa 10÷30kWh energii na 100km. Dlatego też jest zauważalne np. włączenie ogrzewania w samochodzie elektrycznym (zwykle grzałki pobierają od 2kW w górę).
    W takiej sytuacji, poprzez szybciej tracący energię akumulator, zauważyć można wiele większą energooszczędność pojazdów elektrycznych.

    Z poważaniem
    Maxxc
  • #3223
    vodiczka
    Level 43  
    powgreg wrote:
    a w trasie jadąc szybciej mocniej obciążamy silnik przez co poprawia jego sprawność energetyczną dlatego spalinowe auta palą w trasie mniej a elektryki więcej..
    A ja naiwny myślałem, że spalinowe palą mniej bo nie muszą tak często hamować, przyspieszać i stać pod światłami jak w mieście, natomiast elektryki mając odzysk energii w procesie hamowania i jadąc w mieście z mniejszą prędkością, wolniej rozładowują akumulator niż w trasie. ;)
  • #3224
    retrofood
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Quote:
    Unijni urzędnicy prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowych norm emisji dwutlenku węgla i cząstek stałych, a producenci niemal stają na głowie, by je spełnić. Poszerzenie ofert o pojazdy hybrydowe i elektryczne to połowiczny sukces, bowiem każdy pokonany kilometr owocuje emisją pyłów i mikroplastiku z opon. Czym cięższe auto, tym większe zanieczyszczenie, a akumulatory w "elektrykach" mogą podnieść masę auta o ok. 500 kg.

    Według raportu Ochrona Środowiska opracowanego przez GUS w 2018 roku (najnowszy raport dostępny w dniu publikacji artykułu), w 2017 roku pojazdy były odpowiedzialne za emisję 24 tys. ton pyłu, a ta liczba rośnie z każdym rokiem. Za przynajmniej połowę tego wyniku odpowiada hamowanie i ścieranie opon. Jak wskazywał prof. Artur Badyda z Zakładu Informatyki i Badań Jakości Środowiska Politechniki Warszawskiej, są to szacunki obarczone niepewnością. Na tym jednak nie koniec zanieczyszczeń, bo do studzienek trafia też zmywany przez deszcz mikroplastik.

    W każdej oponie stosowany jest kauczuk naturalny oraz syntetyczny. W zależności od mieszanki, w najlepszym wypadku, pozyskiwany z drzew materiał stanowi połowę jej składu. Reszta to sadza i plastik produkowany z oleju. Podczas całego cyklu życia opona może stracić nawet 2 kg ze swojej wagi, które dosłownie zostają na drodze.

    W zależności od badań mikroplastik z opon stanowi od 10 do 28 proc. całego syntetycznego zanieczyszczenia oceanów. Istotniejszy problem stanowią tylko duże przedmioty, jak np. butelki. W samych Stanach Zjednoczonych auta emitują 1,8 mln ton mikroplastiku rocznie.

    Badania WWF wskazują, że statystyczny mieszkaniec Ziemi przyjmuje z jedzeniem 102 tys. kawałków plastiku, które są niemal niewidoczne gołym okiem - mają mniej niż 1 mm średnicy. Rocznie daje to ekwiwalent plastikowej karty płatniczej, którą równie dobrze moglibyśmy… zjeść.

    Badania nad zagadnieniem finansuje również Tire Industry Project, organizacja zrzeszająca producentów opon. Zarówno w przypadku wpływu pyłów zawieszonych na zdrowie człowieka, jak i cząstek z opon na życie wodne, nie znaleziono podstaw, by uznać je za wyjątkowo groźne dla zdrowia.

    Nie oznacza to, że pod względem ekologicznym stoimy w miejscu. Producenci pracują nad nowymi, naturalnymi materiałami do użycia w produkcji opon. Continental ma pomysł na lateks pozyskiwany z mniszka lekarskiego, Michelin chce drukować "gumy" z papieru i puszek. Taka opona ma być całkowicie biodegradowalna. I choć zapowiedziano, że trafi ona do produkcji, dokładnej daty nie podano.


    Link
  • #3225
    Maxxc
    Level 15  
    Dzień dobry,

    Ech, ciekawe, kiedy regulacje ekologiczne dopadną cyklistów. :)
    W rowerach też się ścierają opony i klocki hamulcowe, w dodatku jadąc szybko na rowerze emitujemy dużo CO2. Kiedyś widziałem wyliczenie, udowadniające że jazda rowerem jest mniej ekologiczna niż samochodem - ze względu na emisję CO2. Teraz, jak na złość, nie mogę tego odnaleźć.

    Z poważaniem
    Maxxc
  • #3226
    retrofood
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Maxxc wrote:

    W rowerach też się ścierają opony i klocki hamulcowe, w dodatku jadąc szybko na rowerze emitujemy dużo CO2.

    Zmieńcie sposób myślenia, bo nigdy się z tego nie wygrzebiemy. Bo cóż takiego do ekologii ma szybsze emitowanie CO2? Przecież jeśli emitowane jest to, co zostało przed chwilą zabrane, to bilans wychodzi na zero! Spalanie drewna nikomu i niczemu nie szkodzi pod warunkiem, że nie przeszkadzamy rosnąć takiej samej ilości nowych drzew. Bo one wchłoną to co powstało w procesie spalania poprzedników. Bilans zakłócają tylko te składniki, które są wydobywane, bo natura dawno je usunęła z bilansu. Ten węgiel sprzed setek milionów lat, tę ropę i gaz, ten metan pod dnem oceanów, te surowce wszelkich rodzajów schowane przed wiekami i "wykreślone z rejestru".
    Więc nie martwmy się, że milionowe stada antylop wydalają CO2 na równinach Serengeti, bo wydalają tak od milionów lat i nic się nie zmienia, to jest obieg zamknięty, trawa i ziemia wchłonie ich wydzieliny. Nasze szybsze oddechy też się zmieszczą w tym bilansie.

    Problemem jest jednak to i tylko to, że my ten bilans naruszamy.
  • #3227
    Maxxc
    Level 15  
    Dzień dobry,

    Moja wypowiedź o cyklistach (specjalnie tak napisałem, jako skojarzenie z pewnym hasłem z dwudziestolecia międzywojennego) była ironizująco/sarkastyczna.
    Patrząc na produkowane setki ustaw/regulacji, budzi się we mnie głęboka zaduma, dokąd to wszystko doprowadzi. Tacy drobni urzędnicy, chcący się wykazać, tworzą miliony stron papierów, często absurdalnych, ale mających ogromny wpływ na ogół.

    Kol. Retrofood - bardzo dobre, trafne podsumowanie. Tylko problemem jest, aby ludzie to zrozumieli. Potrzeba edukacji w tym kierunku - takiej żmudnej "pracy u podstaw". I nie popadajmy też w skrajności, bo to zniechęci do jakichkolwiek zmian. Nie nakazywać życia "zero waste", ale spróbować funkcjonować "less waste". Tylko metoda małych kroków (ewolucyjna) według mnie może przynieść jakikolwiek efekt.

    A wracając do tematu pojazdów elektrycznych. Może akurat nie samochodów, ale temat warty przypomnienia:
    Może ktoś pamięta kursujące na Pomorzu/Warmii do lat 70. na drugorzędnych liniach kolejowych - poruszające się bardzo cicho - dwuwagonowe zespoły trakcyjne z długimi "nosami", w których ukryte było źródło energii - akumulatory kwasowe?
    Były to tzw. "Wittfeldy", nazwane tak od nazwiska twórcy - inżyniera Gustava Wittfelda. Opracowane zostały w Prusach na początku XX wieku. Po modernizacjach - już w latach 30. XX wieku miały zasięg do 300km.
    I dlaczego w tamtych czasach "opłacało się" to, a teraz, mimo wiele doskonalszych ogniw nie spotyka się takich pojazdów?
    Koleje niemieckie (DB) do lat 90. eksploatowały na liniach podmiejskich niewielkie wagony akumulatorowe (ETA150 - seria 515) - opracowane w latach 50. . Nadal pracujące na ogniwach kwasowych.

    Kiedyś (będzie już zapewne 10 lat) przeliczyłem EN57 (dla laików - takie długie coś, kiedyś zwykle żółto-niebieskie, najczęściej spotykane na liniach podmiejskich) na akumulatory, w kilku wersjach (bez zmian obwodu głównego - z zachowaniem rozruchu oporowego, z rozruchem impulsowym przy zachowaniu silników DC, z falownikami i silnikami AC).
    Kosztem zmniejszenia pojemności takiego zespołu o 1/3 (w członie silnikowym tylko miejsce na bagaże, rowery, itp. :) ) można było uzyskać zasięg do 400km (stosując ogniwa zasadowe), bez utraty zdolności pracy pod siecią trakcyjną. Czyli zespół trakcyjny sieciowo-akumulatorowy. Próbowałem tematem zainteresować osoby decyzyjne - kompletny brak zainteresowania.
    Teraz, jakby przeliczyć to na LiFePo4, to parametry można otrzymać jeszcze lepsze.

    Z poważaniem
    Maxxc
  • #3228
    vodiczka
    Level 43  
    retrofood wrote:
    Nasze szybsze oddechy też się zmieszczą w tym bilansie.
    Śmiem polemizować. Szybsze oddechy przodków biegających podczas polowania za jeleniem czy uganiających się za kobietami, bilansowały się od wieków ale już pojawienie się rowerów, hulajnóg i ryksz naruszyło ten bilans. Raz w procesie ich produkcji, powtórnie w czasie użytkowania - poprzez większą ilość szybkich oddechów ;)
    Dodatkowo (a może głównie) ludzi i zwierząt hodowlanych przybywa a drzew ubywa.
    HIV i koronawirus to tylko ostrzeżenie matki natury przed tym co nas spotka gdy jeszcze bardziej zaludnimy planetę, tworząc duże skupiska ludzi w postaci miast z liczbą mieszkańców przekraczających 10 mln osób w każdym.
  • #3229
    Maxxc
    Level 15  
    Dzień dobry,

    Nie mogę się do końca z tym zgodzić. Patrząc w ten sposób to zaraz udowodnimy, że problem z zaburzeniem bilansu CO2 powstał w czasach rzymskich, gdzie w kuźniach produkowano broń i pancerze dla żołnierzy Cezara. :)

    Edit: Ze zdaniem dotyczącym ilości ludzi, zwierząt hodowlanych i drzew - zgadzam się w pełni.

    Prawdą jest, że zaburzenie bilansu może powstać w procesie produkcji, ale według mnie wyłącznie z powodu ogromnej nadpodaży towaru. Znane są zdjęcia z praktycznie milionami porzuconych rowerów w Chinach - bo nie opłaca się naprawiać... Zatem przytoczę hasło "napraw - nie wyrzucaj". Każdy z nas trochę ma w tym kierunku inklinacje - przecież to forum powstało m.in. po to, aby pomóc osobom, które chcą tak postępować. Staramy się naprawiać sprzęt elektroniczny - zamiast wyrzucić i kupić nowy.

    Obecnie jest pęd do zakupu coraz to nowszych, "lepszych" sprzętów - czy to RTV, czy AGD, czy też komputerów. Przy czym często nie jest to spowodowane koniecznością, czy opłacalnością ekonomiczną, lecz tym, że:
    "Janusz, byłam u Karyny - i somsiad kupił nowy telewizor! Grażyna, nie może być, nie płacz, kupimy większy. I zdejmij firany - niech widzą co mamy w pokoju! Cały dzień niech będzie włączony, niech zazdroszczą".

    Sam np. naprawiam posiadany prawie 40-letni (bardzo mało ekologiczny zresztą :P ) samochód, zamiast złomować i kupić nowy. A jak odgórnie nakażą złomowanie ze względu na nie spełnianie norm, to dokonam konwersji na elektryczny - bo mechanicznie jest bez zarzutu. I tak powinno to działać.

    Oczywiście - nie można narzucać, żeby każdy jeździł Syrenką, Maluchem czy Żukiem i niczym lepszym. :)

    Ale wszelkie działania powinno się podejmować "z głową", z myślą o przyszłości. Niestety, większość poddaje się narzuconemu konsumpcjonizmowi i go wspiera - choćby biernie.

    Z poważaniem
    Maxxc
  • #3230
    anaba255
    Level 26  
    Maxxc wrote:
    Obecnie jest pęd do zakupu coraz to nowszych, "lepszych" sprzętów - czy to RTV, czy AGD, czy też komputerów. Przy czym często nie jest to spowodowane koniecznością, czy opłacalnością ekonomiczną, lecz tym, że:
    "Janusz, byłam u Karyny - i somsiad kupił nowy telewizor! Grażyna, nie może być, nie płacz, kupimy większy. I zdejmij firany - niech widzą co mamy w pokoju! Cały dzień niech będzie włączony, niech zazdroszczą".

    Czasami odwiedzam pewien autozłom, w poszukiwaniu "souvenirów" ze starszych aut. Stoi tam pełno samochodów z lat '90, nie pognite, nie powypadkowe, często z dobrym wyposażeniem i powymienianymi nowymi częściami. Ludzie oddają i kupują nowsze, bo lepsze, bo taka moda, bo coś.
    Maxxc wrote:
    Oczywiście - nie można narzucać, żeby każdy jeździł Syrenką, Maluchem czy Żukiem i niczym lepszym.

    W pełni się z tym zgadzam, lecz mam wrażenie, że jakby w Polsce był taki "dobrobyt" jak na zachodzie, to ludzie zmienialiby samochody częściej niż smartfony. A może tylko z wygody.
  • #3231
    retrofood
    VIP Meritorious for electroda.pl
    vodiczka wrote:
    retrofood wrote:
    Nasze szybsze oddechy też się zmieszczą w tym bilansie.
    Śmiem polemizować.
    Wolno Ci.
    vodiczka wrote:

    Dodatkowo (a może głównie) ludzi i zwierząt hodowlanych przybywa a drzew ubywa.
    I co z tego, że ludzi i zwierząt przybywa? Ludzie i zwierzęta jedzą to, co i tak jest na powierzchni, czyli jest ujęte w bilansie. A drzew było w Polsce 25% (odsetek powierzchni zalesionej) na początku lat 70-tych, a teraz jest ok. 33%. To przybywa czy ubywa? Ludzi też nawet w Chinach jakoś nie przybywa. Poza tym takie spadki i wzrosty przez 20 - 50 lat to dla ekosystemu jedynie drgnienie. Bez znaczenia dla całościowego bilansu. Spójrzcie, z jakim opóźnieniem natura reaguje na rewolucję przemysłową i jej następstwa. Możliwości adaptacyjne są duże, problem jednak w tym, że już je przekroczyliśmy. Zbyt dużo czynników wyjętych z bilansu przed milionami lat wprowadziliśmy na powierzchnie i ponownie do bilansu. Stąd też skutki.
  • #3232
    vodiczka
    Level 43  
    retrofood wrote:
    A drzew było w Polsce 25% (odsetek powierzchni zalesionej) na początku lat 70-tych, a teraz jest ok. 33%... Ludzi też nawet w Chinach jakoś nie przybywa.
    Dwieście lat temu, zalesienie terenów obecnej Polski przekraczało 40% ale nawet gdy będziemy dążyć do odtworzenia tamtego stanu zalesienia to nie przebijemy kolegi Krzysztofa Kamieńskiego. :D Zalesienie Surinamu przekracza 90%.
    Weź też pod uwagę że ok. 1800 r ludność Europy liczyła ok. 200 mln dusz a obecnie przekroczyła 700 mln.
    Liczba ludności w Chinach podwoiła się w ciągu ostatnich 60 lat.
  • #3233
    retrofood
    VIP Meritorious for electroda.pl
    vodiczka wrote:
    retrofood wrote:
    A drzew było w Polsce 25% (odsetek powierzchni zalesionej) na początku lat 70-tych, a teraz jest ok. 33%... Ludzi też nawet w Chinach jakoś nie przybywa.
    Dwieście lat temu, zalesienie terenów obecnej Polski przekraczało 40% ale nawet gdy będziemy dążyć do odtworzenia tamtego stanu zalesienia to nie przebijemy kolegi Krzysztofa Kamieńskiego. :D Zalesienie Surinamu przekracza 90%.
    Weź też pod uwagę że ok. 1800 r ludność Europy liczyła ok. 200 mln dusz a obecnie przekroczyła 700 mln.
    Liczba ludności w Chinach podwoiła się w ciągu ostatnich 60 lat.

    W porządku, ale ci wszyscy ludzie jedzą tylko to co na ziemi jest i będzie jutro. To co urośnie. A urośnie pobierając zasoby powierzchniowe, które i tak są uwzględnione w bilansie ziemskim. Najwyżej szybciej krążą, ale ani ich nie przybywa, ani nie ubywa. Bilans jest więc zerowy, niezależnie od tego z której strony się patrzy. Oczywiście bilans globalny, a nie w skali jakiegoś powiatu. Dlatego to wszystko nie ma znaczenia, o ile nie wpływa na wydobycie lub też wydobywanie się czegoś spod powierzchni. Bo to co jest głęboko pod ziemią lub wodą, zostało zdjęte z bilansu przed milionami lat. I natura już tego nie uwzględnia w swoich reakcjach.
    Ale jeśli wprowadzimy to coś do bilansu, to może być krucho. Z nami przede wszystkim.
  • #3235
    Macosmail
    Level 34  
    vodiczka wrote:

    Weź też pod uwagę że ok. 1800 r ludność Europy liczyła ok. 200 mln dusz a obecnie przekroczyła 700 mln.
    Liczba ludności w Chinach podwoiła się w ciągu ostatnich 60 lat.

    Tak, ale trzeba wziąć pod uwagę, że tutaj też działa pewien mechanizm stabilizujący. Społeczeństwa dobrobytu przestają się rozmnażać. Raczej grozi nam zapaść demograficzna i zajęcie tego miejsca przez innych niż przeludnienie.
  • #3236
    vodiczka
    Level 43  
    Macosmail wrote:
    Społeczeństwa dobrobytu przestają się rozmnażać.
    Śmiała teza. Ujemny przyrost naturalny, nawet w dłuższym okresie czasu nie jest tożsamy z trwałym zaprzestaniem rozmnażania.
  • #3237
    Macosmail
    Level 34  
    Wygodne życie, robienie kariery (głównie dotyczy kobiet), względy kulturowe i ideologiczne. Do tego polityka opiekuńcza Państwa traktująca ludzi, jak dorosłe dzieci.
    Największy przyrost naturalny jest w biednych krajach rozwijających się, a najmniejszy w bogatych zachodnich( z małymi wyjątkami).
    Myślę, że eksperyment Calhouna po części tłumaczy te prawidłowość.
  • #3238
    powgreg
    Level 19  
    vodiczka wrote:
    powgreg wrote:
    a w trasie jadąc szybciej mocniej obciążamy silnik przez co poprawia jego sprawność energetyczną dlatego spalinowe auta palą w trasie mniej a elektryki więcej..
    A ja naiwny myślałem, że spalinowe palą mniej bo nie muszą tak często hamować, przyspieszać i stać pod światłami jak w mieście, natomiast elektryki mając odzysk energii w procesie hamowania i jadąc w mieście z mniejszą prędkością, wolniej rozładowują akumulator niż w trasie. ;)

    Trzeba rozróżnić czynniki istotne od tych mniej istotnych i tak:.
    -hamowanie występuje w obu autach a odzysk przy hamowaniu ma małe znaczenie energetyczne bo jego sprawność energetyczna jest niewielka, wielokrotne przetwarzanie energii ale oczywiście jest +5 do 20%.
    - przyśpieszanie elektryk cały czas daje napęd z dużą sprawnością a spalinowy w sposób przerywany zmiana biegów oraz cały czas "jeździ" po krzywej sprawności raz lepiej raz gorzej dopasowany w zależności od obrotów obciążenia itp
    - stanie pod światłami elektryk zasila tylko pokładowe urządzenia a spalinowy pali 0,5 do 1l paliwa i też zasila urządzenia pokładowe.

    Główna przyczyna małej efektywności spalinowego silnika w samochodzie jest jego małe średnie obciążenie, nowoczesny diesel ma niby 40% sprawności ale całościowo jako auto w mieście ma średnio np od 4-10% sprawności a benzyna jeszcze mniej.
    Właśnie hybrydy opierają się na wyeliminowaniu części nieefektywnej pracy silnika spalinowego przez jego dociążenie oraz wyłączanie kiedy nie jest potrzebny np stanie w korku czy jazda z małymi prędkościami.

    Jest gdzieś w necie przykład ładowania tesli z agregatu dieslowskiego i tę samą ilość wlali do passata tdi a tesla zrobiła 50km więcej.
  • #3239
    E8600
    Level 40  
    kkknc wrote:
    https://wrc.net.pl/mz-niemcy-wracaja-do-spraw...li-ze-auta-elektryczne-przyniosly-same-straty.
    Obszerny artykuł jak to kasę utopił też jest dostępny.

    LPG/CNG jest nadal jedynym słusznym kierunkiem dla aut osobowych czy się to komuś podoba czy nie. Gdyby producenci zaczęli robić silniki typowe pod gaz a nie jedynie przystosowywali silniki benzynowe to spalanie można by obniżyć. Nie robią tego gdyż wymagało by to użycia dużo droższych materiałów ze względu na wyższą temperaturę spalania. Drugim problemem jest to, że gdyby powstały auta spalające 5 litrów LPG bez szkody dla silnika to paliwo by szybko podrożało (tak samo stało się z "ropą" a dawniej była dużo tańsza od benzyny).

    Macosmail wrote:
    Społeczeństwa dobrobytu przestają się rozmnażać.

    Z większości wypadków jest to fakt ale wiem, że część może to odbierać jak zarzut.

    Przypominam po raz kolejny, ekologia nie ma na celu ochrony środowiska naturalnego a jedynie względy ekonomiczne i napędzanie gospodarki wybranych państw. Mechanizm ma dobrze wyćwiczone techniki manipulacji społeczeństwem.
  • #3240
    retrofood
    VIP Meritorious for electroda.pl
    E8600 wrote:
    (tak samo stało się z "ropą" a dawniej była dużo tańsza od benzyny).

    No nie, nie całkiem tak. Ropa była znacznie tańsza dlatego, że kraking nie był tak zaawansowany i rozpowszechniony. Z surowej ropy, benzyn uzyskiwano znacznie mniej niż obecnie i paliwa do diesli było po prostu w nadmiarze, więc nie było obkładane taką akcyzą jak obecnie. Zresztą, chyba wtedy wcale nie było akcyzy w paliwach. To wynalazek współczesnych czasów. Czyli benzyna była sporo droższa, gdyż było jej mniej na rynku.
    To z tych powodów Rosjanie kompletnie nie dbali o wielkość spalania i ich różne ZiŁ-y o ładowności 4 tony spalały 40 litrów ropy na 100 km. Normalka.
    (Taki "Goździk" - transporter opancerzony - spalał 100 litrów na 100 km. Wiem, bo byłem technologiem na produkcji).