Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
AM TechnologiesAM Technologies
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Samochody elektryczne. Czy naprawdę są ekologiczne?

retrofood 07 Mar 2020 21:18 93843 3309
  • #3241
    kkknc
    Poziom 43  
    E8600 napisał:
    Gdyby producenci zaczęli robić silniki typowe pod gaz a nie jedynie przystosowywali silniki benzynowe to spalanie można by obniżyć. Nie robią tego gdyż wymagało by to użycia dużo droższych materiałów ze względu na wyższą temperaturę spalania.

    Bzdury do kwadratu. Dobrze wyregulowana instalacja LPG podwyższa temperaturę od 50-80°C, a jak dołożysz do tego wariator zapłonu to schodzisz z temperaturą o 30-50°C. Więc materiału te same.
    E8600 napisał:

    . Drugim problemem jest to, że gdyby powstały auta spalające 5 litrów LPG bez szkody dla silnika to paliwo by szybko podrożało (tak samo stało się z "ropą" a dawniej była dużo tańsza od benzyny).


    Problem to nie szkody tylko ekologia. Gdyby nie ona to silnik spalinowy miałyby wyższa sprawność, a tym samym niższe spalanie.
    A do małego silnika hondy powiedzmy GX160 zakładasz gaz i pali go 2 litry. Wsadzasz do samochodu i jedziesz.
  • AM TechnologiesAM Technologies
  • #3242
    E8600
    Poziom 38  
    kkknc napisał:
    Bzdury do kwadratu. Dobrze wyregulowana instalacja LPG podwyższa temperaturę od 50-80°C, a jak dołożysz do tego wariator zapłonu to schodzisz z temperaturą o 30-50°C. Więc materiału te same.

    Mi chodziło o silnik przystosowany do mocno zubożonej mieszanki.
  • #3243
    Macosmail
    Poziom 34  
    Dawno temu miałem w planach zainstalować doświadczalnie LPG do posiadanego jeszcze skutera 4T 125cm^3 (Aprillia chłodzona cieczą silnik Rotax). To byłby mistrz oszczędności.
    Ale nawet wspomniana tutaj Skoda Citigo 1.0 LPG oferuje koszt przejazdu 100km zbliżony do 10zł co z ekonomicznego punktu widzenia stawia sensowność elektryka pod dużym znakiem zapytania.
    A raczej stawiała bo te samochody będą już jedynie w wersji elektrycznej - nowe normy EU wiążą ilość CO2 z masą pojazdu i taki samochodzik, aby je spełnił musiał by spalać średnio 3l/100km. 2 tonowy SUV z silnikiem 4.0 z samym tylko kierowcą spełnia normy, a Citogo 1.0 nie spełnia. Takie to mamy przepisy.
    Nowe normy emisji spalin w Unii Europejskiej powodują, że produkcja małych samochodów kompletnie przestaje się opłacać.
    Od 2021 r. działający w Europie producenci będą musieli zmieścić się w limicie 95 g CO2/km dla oferowanej floty pojazdów. Jeśli to się nie uda, wytwórca za każdą sprzedaną sztukę pojazdu będzie płacił karę. Będzie to 5 euro za pierwszy gram przekroczenia limitu CO2, 15 euro za drugi, 25 euro za trzeci i 95 euro za każdy kolejny.
  • #3244
    kkknc
    Poziom 43  
    E8600 napisał:

    Mi chodziło o silnik przystosowany do mocno zubożonej mieszanki.

    No to bzdury do sześcianu. Mocne zubożenie mieszanki daje spadek mocy i temperatury. I o tym wiedziano od bardzo dawna. Weź podręczniki od samolotów z lat 20 i 30 a zobaczysz wykresy składu mieszanki i temperatury.
    Tu masz nowsze.
    https://images.app.goo.gl/GPm4duTnSVWU26NX6
  • #3245
    retrofood
    Moderator
    Cytat:
    Lubiący kontrowersyjne wypowiedzi Carlos Tavares po raz kolejny zaskoczył dziennikarzy. Zdaniem szefa PSA zwykli użytkownicy nie są zainteresowani samochodami na prąd.
    Portugalczyk jest dyrektorem generalnym koncernu PSA, w którego skład wchodzą marki Citroen, DS, Opel, Peugeot, Vauxhall, a niebawem dołączą do nich również nowe, będące częścią koncernu FCA (Fiat Chrysler Automobiles). Biznesmenowi trudno odmówić racji, ale jednocześnie jego słowa budzą zdziwienie. Koncern PSA jest w trakcie intensywnej transformacji gamy swoich pojazdów i oferuje również auta wyłącznie na prąd.

    Pragmatyczni użytkownicy nie są zainteresowani elektrykami
    Tavares stwierdził, że samochody elektryczne nie cieszą się powszechnym uwielbieniem i są kupowane tylko przez "ekoświrów" (ang. green addicts). Jego zdaniem największe przeszkody w użytkowaniu takich pojazdów to: słabo rozwinięta infrastruktura, niedostateczny zasięg i niestabilne ceny prądu. Ten ostatni zarzut ma związek z podniesieniem cen prądu w szybkich ładowarkach konsorcjum IONITY o 500%. Spółka powołana do życia przez koncerny: BMW, Daimler, Ford, Hyundai/Kia i VW, zdecydowała się na taki ruch 31 stycznia 2020 r.

    Rozwiązaniem są elastycznie zaprojektowane płyty podłogowe

    Szef PSA ponadto dodał, że popyt na samochody elektryczne spada we wszystkich krajach, w których znikają subwencje rządowe. Pomimo to spółka nie zamierza zarzucić rozwijania samochodów elektrycznych. Zamiast tego będzie starać się obniżyć ich ceny, tak aby były dostępne dla przeciętnego użytkownika. Natomiast PSA nie zamierza w najbliższej przyszłości wprowadzać platform przeznaczonych wyłącznie dla "elektryków". Bezpieczniejsze z handlowego punktu widzenia są platformy uniwersalne opracowane z myślą o różnych napędach. Właśnie dlatego zamiast oddzielnego modelu elektrycznego Peugeot próbuje sprzedawać specjalną wersję modelu 208.


    Link
  • #3246
    E8600
    Poziom 38  
    kkknc napisał:
    Mocne zubożenie mieszanki daje spadek mocy i temperatury. I o tym wiedziano od bardzo dawna.

    Czyli projektanci mazdy silnik Skyactiv-X są niedouczeni gdyż zbudowali silnik przystosowany do pracy na zubożonej mieszance i podwyższonym stopniu sprężania (w określonych warunkach) .
    Jakby ktoś zapomniał to dzisiejsza motoryzacja nie walczy o moc ani moment silnika a o spalanie oraz ilość zanieczyszczeń wynikających z tego procesu.

    Dzisiaj się walczy o to aby dalej można było produkować silniki spalinowe spełniające "głupie" normy.
    Macosmail napisał:
    2 tonowy SUV z silnikiem 4.0 z samym tylko kierowcą spełnia normy, a Citogo 1.0 nie spełnia.
  • #3247
    retrofood
    Moderator
    E8600 napisał:

    Dzisiaj się walczy o to aby dalej można było
    Jak ja bym chciał, żeby przestano już walczyć o cokolwiek, a zaczęto o to pracować aby się urzeczywistniło... A tu walczą, walczą i walczą... Wszyscy walczą. Albo "ciężko pracują". Zauważcie, że nikt nie pracuje normalnie. Żadne modelki, aktorzy, ministrowie, dyrektorzy, prezesi, pisarze, influencerki, posłowie... wszyscy pracują wyłącznie "ciężko". No, chyba że "bardzo ciężko".
    Kuwwa, ten świat musi się zawalić.
  • #3248
    kkknc
    Poziom 43  
    E8600 napisał:
    kkknc napisał:
    Mocne zubożenie mieszanki daje spadek mocy i temperatury. I o tym wiedziano od bardzo dawna.

    Czyli projektanci mazdy silnik Skyactiv-X są niedouczeni gdyż zbudowali silnik przystosowany do pracy na zubożonej mieszance i podwyższonym stopniu sprężania (w określonych warunkach) .

    Raczej ty jesteś niedouczony. Bo ci inżynierowie odwalili kawał niesamowitej roboty. Bo ten silnik pracuje z mocno uwarstwionym ładunkiem. Bogato przy świecy ubogo w pozostałej objętości.Przebieg spalania jest zupełnie inny niż w klasycznym silniku. Zapłon następujące przy świecy zapłonowej i od świecy zapłonowej. Zapala się tam silnie wzbogacona mieszanka. Która powoduje sprężenie pozostałej objętości i wzrost temperatury. Co umożliwia zapłon całości jak w silniku wysokoprężnym mimo jej zubożenia.
    A ceną za to jest mocne skomplikowane układu dolotowego i wtryskowego paliwa. Do tego ten część mocy z silnika jest zabierania na napęd kompresora. A osiągi tego silnika jakoś nie powalają. I nikt nie wie jakie będą koszty serwisowania tego silnika. A co do ekologia to emisja CO² tego silnika nie jest mała. I bliżej mu pod tym względem do klasycznej benzyny niż do diesla.
  • #3249
    retrofood
    Moderator
    kkknc napisał:

    Raczej ....


    A nie dałoby się bez epitetów?
  • AM TechnologiesAM Technologies
  • #3251
    retrofood
    Moderator
    kkknc napisał:
    Oczywiście.

    To znaczenie jest do gimnazjum. Ale inne też są. :D

    Cytat:
    Co to znaczy epitet?

    W znaczeniu ogólnym to po prostu określenie, a ściślej wyraz, który określa rzeczownik. Potocznie epitet jest synonimem wyzwiska, słowa, którego celem jest obraza kogoś.


    https://www.ortograf.pl/watpliwosci-jezykowe/co-to-znaczy-epitet
  • #3253
    gaz4
    Poziom 32  
    Koronawirus właśnie wygrał z ropą:

    https://www.bankier.pl/wiadomosc/Kurs-ropy-gw...-Arabia-Saudyjska-uderza-w-Rosje-7834658.html

    W skrócie: Rosja chcąc dowalić amerykańskim łupkom nie zgodziła się na cięcia zaproponowane przez OPEC+. Wkurzyło to Saudów którzy postanowili dać im nauczkę maksymalnie zbijając cenę ropy. Na razie spadła do 34$ ale wcześniej uzgodnione cięcia obowiązują do końca marca. Dopiero od kwietnia Arabowie zaczną pompować ile się da i wtedy może być jeszcze ciekawiej. Zwłaszcza przy już widocznym osłabieniu globalnego wzrostu, np. Niemcy znowu mają znaleźć się pod kreską. Przy malejącym popycie szykuje się gigantyczna nadwyżka ropy. Podobnie jak w 2009r jednym z najlepszych biznesów może być zakup załadowanego tankowca i czekanie na podwyżki :) Trudno powiedzieć ile czasu potrwa obecna promocja bo przy 30$ za baryłkę Rosja bankrutuje z wielkim hukiem, a wtedy załamią się dostawy z tego kierunku. Od dwu tygodni rubel nie był zbyt mocny ale dzisiaj dosłownie "szuka dna". W Rosji jest odwrotnie niż u nas czyli im droższa ropa tym tańsza benzyna. Niedawno ON w Kaliningradzie przekroczył 50 rubli co kilka dni temu oznaczało 3 zł/l. Ale po przeliczeniu w/g dzisiejszego kursu mamy już 2.5 zł/l - chyba przemytnicy wyciągną ze złomu stare ople i merole, znowu zacznie się opłacać tankowanie ruskiego paliwa :)

    Wracajac do tematu - pytanie jak mocny długoterminowy wpływ na gospodarkę będzie miał wirus? Jeżeli dojdzie do prawdziwego wieloletniego załamania samochody elektryczne nigdy nie wyjdą ze swojej niszy. Nawet postęp technologiczny połaczony w wyraźnym spadkiem cen nie wygra z ekonomią. Przy 30$ za baryłkę paliwo może spaść poniżej 4 zł/l (większość ceny robi akcyza i inne podatki). Przy takim poziomie nawet brak rur wydechowych nic nie będzie znaczył, nie da się wypromować elektryka. @retrofood niedawno cytował badania nt. emisji z samochodów. Rzeczywiście zdarte opony i asfalt stanowią gros pyłów produkowanych przez transport więc pod tym względem nie ma znaczenia czy użytkuje się "brudnego" diesla Euro 5 czy "czystego" elektryka, pył będzie (niemal) identyczny. Jedynie latem da się odczuć różnicę bo elektryki nie emitują NOx. Ale antysmogowa histeria do tego stopnia wypromowała "czysty" gaz ziemny, że to też traci na znaczeniu. 4-ro osobowa rodzina używajaca gaz do CWU rocznie wyemituje tyle tlenków azotu co samochód Euro 6 po przejechaniu 15 tys km. Jest to średni dystans w Polsce, w dużej mierze robiony na długich trasach wiec NOx i tworzony na jego bazie O3 będą mocno rozrzedzone. Gaz ziemny jest użytkowany tam gdzie mieszkamy, więc problem smogu w miastach pozostanie bez względu na to czy będziemy mieli auta euro 3 czy 6 oraz bez wzgledu na ilość elektryków na ulicach. Inaczej mówiac: wiele się musi zmienić aby wszystko zostało po staremu :(
  • #3254
    vodiczka
    Poziom 43  
    gaz4 napisał:
    W skrócie: Rosja chcąc dowalić amerykańskim łupkom nie zgodziła się na cięcia zaproponowane przez OPEC+. Wkurzyło to Saudów którzy postanowili dać im nauczkę maksymalnie zbijając cenę ropy.
    Teza równie prawdopodobna jak ta, że USA chcąc dowalić Rosji zezwoliła na eksport amerykańskiej ropy i namówiła Saudów to zwiększenia wydobycia.
  • #3255
    retrofood
    Moderator
    vodiczka napisał:
    gaz4 napisał:
    W skrócie: Rosja chcąc dowalić amerykańskim łupkom nie zgodziła się na cięcia zaproponowane przez OPEC+. Wkurzyło to Saudów którzy postanowili dać im nauczkę maksymalnie zbijając cenę ropy.
    Teza równie prawdopodobna jak ta, że USA chcąc dowalić Rosji zezwoliła na eksport amerykańskiej ropy i namówiła Saudów to zwiększenia wydobycia.

    Możecie się śmiać albo nie wierzyć, jednak zagrywki na poziomie obrażonego przedszkolaka często są standardem w relacjach między państwami. A zabranie na chwilę łopatki w piaskownicy skutkuje czasami niepowetowanymi stratami.
    Nie wiem kto z was pamięta jakiś incydent z Rosjanami na Dworcu Wschodnim w Warszawie pod koniec lat 90-tych. Nie znam go dokładnie bo mnie wtedy w kraju nie było, ale w Rosji zrobiono z tego taki szum, że parę kontraktów które miałem już w zasadzie dogadane, poszło się je..ć tylko z tego powodu. Rosyjskie firmy wypięły się na mnie wyłącznie dlatego, że byłem Polakiem. A wcześniej z prezesami nawet w bani bywaliśmy razem i wódkę też piliśmy. Nikogo też nie mieli na dworcu z rodziny, nic z tych rzeczy. Ot, solidarność narodowa. Jakiś policjant kogoś spałował, a ja dostałem po doopie.
  • #3257
    vodiczka
    Poziom 43  
    retrofood napisał:
    Ot, solidarność narodowa
    Raczej strach przed posądzeniem o brak solidarności. Jeżeli władza napuszcza na Polaków a oni podpisaliby z tobą kontrakt to mogliby mieć... Może nic by nie mieli ale wyobraźnia działała.
  • #3258
    gaz4
    Poziom 32  
    vodiczka napisał:
    gaz4 napisał:
    W skrócie: Rosja chcąc dowalić amerykańskim łupkom nie zgodziła się na cięcia zaproponowane przez OPEC+. Wkurzyło to Saudów którzy postanowili dać im nauczkę maksymalnie zbijając cenę ropy.
    Teza równie prawdopodobna jak ta, że USA chcąc dowalić Rosji zezwoliła na eksport amerykańskiej ropy i namówiła Saudów to zwiększenia wydobycia.


    Tak się składa, że czasami czytam tamtejsze portale oraz komentarze. I jest tak jak wyżej napisał @retrofood, w Rosji panuje bardzo specyficzny "efekt stadny". Jak zajmowano Krym 90% komentarzy popierało działania Putina. Jak z tego powodu rubel zaczął się mocno osłabiać i spadł z ok. 10 gr (lepiej pamietam w przeliczeniu na naszą walutę bo kurs widzę w pobliskich kantorach) do ok. 6 gr większosć komentarzy przeciw aneksji. Czasami wystarczy coś co wygląda jak kaczka dziennikarska. Chyba 3 lata temu w Gdańsku wybito szybę w rosyjskim samochodzie. Sprawa opisana w idiotyczny sposób bo rzekomo duże kamienie zrzucano z balkonu (z tego miejsca idealnie widać czy stojący wypasiony merol jest na ruskich czy niemieckich blachach ;)) ale niemal wszyscy komentujący już słali na nas tanki. IMHO mógł dostać kamieniem spod kół gdzieś w trasie lecz kierowcą była kaliningradzka działaczka "Jednej Rosji" więc wywąchała doskonałą okazję dowalenia Polsce. Tak wygląda wschód ze swoim specyficznym pojęciem prawdy, faktów oraz podejścia do biznesu. Pamiętacie olbrzymiego psa którego Putin wypuścił na Merkel? Jak trafi się okazja to zawsze z niej skorzysta, ten typ tak ma.

    Z jednej strony mentalność, a z drugiej czysta ekonomia. IEA szacuje, że z powodu koronawirusa średnioroczny popyt na ropę spadnie o 0.5 mln baryłek dziennie. Taka nadwyżka zawsze "rozejdzie się po kościach" czyli uzupełni magazyny itp ale i tak ma wpływ na cenę. Prawdopodobnie latami utrzymywałaby się w okolicy 50$ co źle wpływa na budżety większosci eksporterów ropy. Na marcowym posiedzieniu OPEC uzgodniono utrzymanie cięć na poziomie 1.5 mln lecz Rosja nie dołączyła do tego planu. Od kwietnia chcieli wrócić do pełnego wydobycia co cały cieżar pilnowania cen zrzuca na Arabów. Mało tego, przy stałej 0.5-1 mln nadwyżce i gospodarce nadwyrężonej koronawirusem pułap 50$ byłby trudny do utrzymania. To rozwścieczyło Arabię Saudyjską gdzie z powodu powolnego wyczerpywania złóż rosną koszty - muszą instalować coraz więcej pomp bo ze starych odwiertów ropa sama już nie wypływa. Kilka lat z ceną <60$ jest równoznaczne z biedą, a nie są do tego przyzwyczajeni. Dlatego zagrali bardzo ostro i chcą doprowadzić do conajmniej 2 mln nadyżki podaży nad popytem. Aby fizycznie wyeliminować z rynku rosyjską ropę zaproponowali dodatkowy ponad 10$ rabat co de facto ustawia ich ceny na poziomie 25$! Polska ze swoim naftoportem już może sprowadzać tę wyjątkowo tanią ropę. Rosyjski "manewr podatkowy" wkurzył Łukaszenkę bo coraz mniej zyskuje na przerobie ich ropy i właśnie zaczyna sprowadzać surowiec z alternatywnych kierunków. Nawet rabaty jakich udzielił mu Putin nie wystarczają aby rosyjska ropa była konkurencyjna wobec arabskiej. To prawdziwa wojna handlowa u podstaw której leży działanie a'la pies napuszczony na kanclerz Niemiec. Putin był przygotowany na 50$ przez kilk lat lecz dla Arabów lepszym rozwiazaniem jest nawet 25$ przez rok i powrót do >60$...

    Pytanie jak długo tę grę nerwów wytrzyma Rosja? Bez jej udziału jakiekolwiek manipulowanie podażą nie ma sensu więc albo zgodzą sie na ciecia i ropa szybko wróci do 50-60$ albo pójdą w zaparte (na to stawiam) i kilkanaście miesięcy będzie po 30$. W tej chwili chwalą się ponad 100 mld specjalnego funduszu jaki ma im starczyć na min. 6 lat bardzo niskich cen. Ale rzeczywistoć jest inna niż rubryki w excelu, część opisałem wyżej. Arabowie zagrali niezwykle ostro i po ich wyjątkowo tanią ropę może sięgnąć Polska (ok. 700 tys baryłek dziennie, jest infrastruktura i wszystkie rafinerie są gotowe do przerobu) czy Białoruś (ok. 200 tys, na razie nie ma technicznych możliwości, na razie). Tylko te dwa państwa dają niemal milion niesprzedanych baryłek x 30$ x 365 dni = 10 mld $ utraty rocznych wpływów jakich arkusz kalkulacyjny nie pokazał. Bo nadwyżki na poziomie 2 mln baryłek dziennie nie da się upchać gdzieś po magazynach więc będzie bardzo, bardzo mocno wpływała na tych co nie zejdą z ceny. A Rosja tego nie zrobi, np. w tej chwili ich gaz z kontraktów długoterminowych jest niemal 2x droższy niż na rynku spot. Nawet państwa WNP płacą za niego więcej niż na "wolnym rynku", dopiero kilka kwartałów taniej ropy może to zmienić.
  • #3259
    anaba255
    Poziom 23  
    kkknc napisał:
    Problem to nie szkody tylko ekologia. Gdyby nie ona to silnik spalinowy miałyby wyższa sprawność, a tym samym niższe spalanie.
    A do małego silnika hondy powiedzmy GX160 zakładasz gaz i pali go 2 litry. Wsadzasz do samochodu i jedziesz.

    Są silniki benzynowe, które palą mniej, dzięki nim, hybrydy Toyoty są takie ekologiczne. Pracują w obiegu Atkinsona, a to tylko zmiany czasu pracy zaworów. Tak samo zwiększenie skoku tłoka względem jego średnicy, np. silniki wodzikowe, choć to inna bajka. Kiedyś mieliśmy ciągnik sam z silnikiem S18, skrzynia od Stara, w transporcie palił tyle, co skuter, to dopiero ekologia. Andoria nadal produkuje te silniki i mają na nie zbyt, na stronie jest informacja o pracach nad przystosowaniem ich do zasilania na gaz
    https://andoria.pl/silniki/
    Przepraszam za OT :wink:
  • #3260
    kkknc
    Poziom 43  
    To podaj jednostkowe zużycie paliwa, tego silnika. Nie będzie wbrew pozorom mało. A jeszcze lepiej całą mapę BSFC.
  • #3262
    kkknc
    Poziom 43  
  • #3263
    anaba255
    Poziom 23  
    kkknc napisał:
    Więc wcale mnie mało, liderzy spalali w okolicy 220g/kWh. A teraz podaj tej Toyoty.

    Możesz podać przykłady dieslowskich silników stacjonarnych, 10-20 kW, o tak niskim zużyciu.
    Sam silnik to nie wszystko, ważna jest skrzynia biegów. Pewnie gdyby Toyota włożyła do Priusa zamiast benzynowca, diesla palił by mniej.
  • #3264
    kkknc
    Poziom 43  
    Deutz 912/913 właśnie tyle spala.
    Następcy tych silników już troskę więcej, niedużo, ale jednak.
  • #3266
    gaz4
    Poziom 32  
    https://www.energetyka24.com/wiadomosci/arabi...opie-trzy-razy-wiecej-ropy-w-cenie-25-dolarow

    Na razie ropa tanieje więc gdyby Saudowie utrzymali 10$ rabat to w tej chwili kosztowałaby ok. 23$, a nie 25$. Jak za darmo! Coraz wyraźniej dążą do fizycznej eliminacji rosyjskiej ropy. Zobaczymy co się z tego wykluje ale elektryki najbliższe lata będą miały pod górkę. Poza niską ceną ropy na ich niekorzyść przemawiają coraz wyraźniejsze symptomy recesji. Od dawno było wiadomo, że rynki finansowe muszą sie załamać lecz brakowało impulsu do wyprzedaży. W takich warunkach nie kupuje się drogich samochodów. Raczej makaron i konserwy co w niektórych marketach podobno jest widoczne ;)
  • #3267
    vodiczka
    Poziom 43  
    gaz4 napisał:
    W takich warunkach nie kupuje się drogich samochodów. Raczej makaron i konserwy co w niektórych marketach podobno jest widoczne
    Potwierdzam. Nie widziałem dziś w Tesco gorączki zakupów z powodu pojawienia się koronawirusa w Łodzi ale półki z kaszami i makaronami były opróżnione w 90%.
  • #3268
    retrofood
    Moderator
    Cytat:
    Przez lata Europa była ostoją małych i lekkich aut miejskich. Podczas gdy kierowcy z wielu innych stron świata chętniej sięgali po wielkie pickupy czy solidne wozy terenowe, kolejne kraje Starego Kontynentu motoryzowały takie maleństwa jak Fiat 500, Renault 4, Mini, czy też Fiat 126p. Z dzisiejszej perspektywy powiedzielibyśmy, że Europa wybrała drogę ekologiczną – małe i lekkie samochody emitują w końcu mniej dwutlenku węgla i szkodliwych substancji niż te większe i cięższe.

    Najnowsze przepisy Unii Europejskiej dążą jednak w praktyce do tego, by zniweczyć ten dorobek i zmusić producentów do wycofania najmniejszych i najprostszych samochodów z oferty, co zresztą już się dzieje. Opel ze swojej gamy skreślił najmniejsze modele Karl i Adam, koncern PSA zaniechał dalszego rozwoju swoich małych C1 i 108. Jeszcze niedawno popularna Skoda Citigo teraz dostępna jest wyłącznie w wersji elektrycznej. Przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce nie da się już jej zamówić ze względu na ograniczenia w produkcji. Z Europy wycofuje się także marka Smart – dwie dekady temu podręcznikowy przykład europejskiego auta do miasta – która ma odnaleźć się na nowo w Chinach dzięki tamtejszemu inwestorowi.
    Na tym rynek nie poprzestanie. Obecnie wprowadzana strategia radykalnego obniżania emisji CO2 nowych samochodów może sprawić, że zagrożony będzie nawet los aut wielkości Skody Fabii. A przynajmniej ich spalinowych wersji.

    Jak ominąć system
    Trudny czas nachodzi także dla Suzuki. Jimny — charakterna terenówka, która spotkała się z rewelacyjnym przyjęciem także na polskim rynku — powinien być postrzegany jako ekologiczny samochód. Ma prostą, solidną konstrukcję, dzięki której ma duże szanse, by długo i bezproblemowo służyć swoim właścicielom bez konieczności wymiany podzespołów czy złomowania całego auta. Niska waga, która wynosi niewiele ponad tonę, nie stanowi też szczególnego obciążenia dla niewielkiego silnika benzynowego. Dzięki temu, według raportu użytkowników portalu autocentrum.pl, model ten zużywa w realnym świecie średnio 7,3 l/100 km. To tylko o pół litra gorszy wynik od tego deklarowanego przez producenta.

    Problem w tym, że Komisja Europejska inaczej rozumie ekologiczność samochodu. Długowieczna, lekka konstrukcja z prostym silnikiem to zdecydowanie za mało, by spełnić dzisiejsze standardy. Niezbędne są wyrafinowane rozwiązania technologiczne, na czele z elektryfikacją napędu. A to dla samochodów, które były postrzegane jako ekologiczne do tej pory, bardzo zła wiadomość.

    W myśl obowiązujących od tego roku przepisów, średni wynik emisji CO2 wszystkich sprzedawanych w Europie nowych samochodów wynosi dla producentów przeciętnie 95 g CO2/km. Każdy gram w każdym ze sprzedanych aut będzie okupiony karą w wysokości 95 euro. W przypadku niektórych producentów może oznaczać to koszty idące w miliony euro.
    Nie można się więc dziwić, że producenci coraz mniej chętnie pozwalają klientom kupować małe samochody. Tak jest też w przypadku Jimny, którego nowe sztuki póki co nie trafiają do Polski. Według obecnego sposobu pomiaru emisji spalin, japońska terenówka jest wyjątkowo nieekologiczna. Dane techniczne mówią, że emituje aż 178 g CO2/km. To więcej niż dużo większa Skoda Kodiaq i tylko o 100 g mniej od tego, co wydaje z siebie dwa i pół razy cięższy, stojący obok G350d.

    Suzuki nie planuje wprowadzenia do Jimny'ego nowego silnika. I słusznie, bo ten bardzo dobrze sprawdza się w tej wyspecjalizowanej roli, jaką ma niewielki pojazd terenowy. Producent musiał znaleźć więc inny sposób, by utrzymać zaprezentowany ledwo kilka miesięcy temu model w ofercie. Powróci on do Europy na jesieni już z homologacją auta użytkowego, która pozwoli mu się zmieścić w innej kategorii limitów o trochę wyższym pułapie.

    Jakim cudem więc w sprzedaży pozostaje bez żadnych komplikacji Mercedes Klasy G, także z niezwykle paliwożerną jednostką benzynową AMG o mocy 585 KM, która emituje 342 g CO2/km? Składa się na to parę przyczyn, które najprościej można podsumować słowami: duzi mogą więcej.

    Po pierwsze, w samochodach z cennikiem rozpoczynającym się na poziomie pół miliona złotych producenci mogą pozwolić sobie na znacznie bardziej wyrafinowane rozwiązania technologiczne. Pośrednio przyczyniają się one do ograniczania emisji spalin w rzeczywistych warunkach, ale przede wszystkim do zbijania wyniku do pożądanego poziomu w unijnych testach homologacyjnych. Wszystkie silniki z gamy Klasy G wyposażone są w system start/stop, bardzo skomplikowane systemy doładowania i wtrysku oraz drogocenne materiały, które ograniczają wewnętrzne tarcie.

    Na takie rozwiązania silnik Jimny już nie może sobie pozwolić, ponieważ znacznie wpłynęłoby to na cenę modelu. Unijni komisarze od producentów oczekują elektryfikacji napędów, ale ta znacznie podnosi ceny aut. Jak wynika z analizy firmy Sanford Bernstein, dołożenie osprzętu miękkiej hybrydy podnosi cenę modelu o około 3–5 tys. zł, pełnej hybrydy – około 10 tys. zł, a napędu typu plug-in – ponad 20 tys. zł. O ile w przypadku dużych i drogich samochodów taka różnica może być nawet niezauważalna, w przypadku miejskich aut może stanowić prawie połowę ich wartości.

    W przypadku mniejszych modeli instalacja drugiego silnika i przepastnego akumulatora nie pozostaje także bez wpływu na pojemność kabiny i bagażnika. Praktyka pokazuje, że napędy plug-in najlepiej są adaptowane przez SUV-y średniej i dużej wielkości.

    W praktyce okazuje się więc, że starania Unii Europejskiej przyczynią się do popularyzacji większych aut i konsekwentnej eliminacji aut miejskich. Nowe regulacje przyznają to prawie całkiem wprost. Przywoływany limit 95 g CO2/km to tylko średnia dla wszystkich marek obecnych na rynku, ale w rzeczywistości każda z nich, a nawet każdy model jest traktowany indywidualnie. Limit miał być ustalany stałym przelicznikiem zależnie od wymiarów zewnętrznych auta, ale ostatecznie stanęło na tym, że jest on zależny od wagi. W dużym uproszczeniu można przyjąć, że każde dodatkowe 100 kg auta pozwala mu emitować bez konsekwencji dodatkowe 3,33 g CO2/km.

    To o tyle zaskakujące, że ustawodawcom powinno zależeć na dążeniu do ograniczania masy aut na drogach. Można jednak podejrzewać, że to uwydatniłoby podstawową wadę plug-inów i aut elektrycznych, jaką jest właśnie duży ciężar ich akumulatorów.

    Ostatecznie przepisy te dotkliwie skrzywdziły marki specjalizujące się w małych i rzeczywiście oszczędnych autach, pokroju Fiata. Już w tym roku musi się on zmieścić we właściwie niemożliwym do osiągnięcia limicie na poziomie 87 g CO2/km. Na drugim końcu spektrum stoi… Mercedes, którego Unia potraktowała najłagodniej. Cel dla całego koncernu Daimlera na ten rok wynosi 101 g CO2/km. Pozostając przy naszej parze Jimny i Klasy G pokazuje to, że ważący blisko 2,4 tony Mercedes może emitować o 43 g CO2/km więcej. Czyli wprowadzone limity są dla niego blisko o połowę lżejsze.

    Jedna fikcja zastąpiona przez drugą
    Przejście z normy pomiaru zużycia paliwa i emisji spalin NEDC na WLTP miało przybliżyć warunki odwzorowywane w laboratoriach do tych, z którymi spotykamy się w prawdziwym świecie. Praktyka już teraz pokazuje jednak, że jedna fikcja została zastąpiona przez drugą.

    Tą nową fikcją jest ofensywna hybryd plug-in. Napęd tego typu stanowi teraz jedyną — poza napędem czysto elektrycznym — drogę do spełnienia norm, ale samochody takie wypełniają założenia Unii tylko na papierze. Jak wykazały moje testy oraz doświadczenia klientów z całej Europy, dla zachowania pełnej efektywności swoich aut właściciele muszą pamiętać o częstym ładowaniu elektrycznej części napędu.

    Według danych Volvo w Polsce kierowcy plug-inów przejeżdżają na energii elektrycznej około 35 proc. dziennego dystansu. Potem niestety pozostaje im duży samochód z ciężkim akumulatorem, ciągnięty wyłącznie przez niewielki, wysilony silnik benzynowy. Jak wynika z moich pomiarów, w takich warunkach hybrydowy XC60 T8 Polestar Engineered, który wedle norm WLTP ma emitować cudownie małe 53 g CO2/km i zużywać zaledwie 2,3 l/100 km, w rzeczywistości przekracza te wyniki o prawie pięć razy. I staje się mniej ekologiczny od Jimny.

    Nie powinien więc dziwić fakt, że choć w dokumentach legislatorów wszystko się zgadza i postęp w motoryzacji na tym polu widać gołym okiem, wiele badań z ostatnich miesięcy pokazuje, że w rzeczywistości emisja CO2 na europejskich drogach… tylko rośnie. Winić za to można właśnie rosnącą popularność coraz większych i cięższych aut.

    Póki co nic nie wskazuje na to, by trend ten w najbliższych latach miał się zmieniać, ponieważ obecna strategia jest już rozpisana do kolejnej dekady. Niezależnie od tego, jak karkołomne limity będą narzucane na producentów samochodów, rzeczywistości się w ten sposób nie oszuka. A jakości powietrza nie poprawi.


    Link
  • #3269
    Macosmail
    Poziom 34  
    A mnie zastanawia, jak spełnia normy taka Łada Niva. Właściciel twierdzi, że prosty silnik bez nawet EGR spełnia Euro-6 w aktualnym modelu.
    Akurat mam styczność z takim samochodem z roku 2007r. I tam jest zwykły silnik pokroju Fiata 125 z dodanym prostym wtryskiem MPI Bosch i jedną sondą lambda. W roku 2020 widzę, że silnik wygląda bardzo podobnie. A co do reszty samochodu to w 2007r. nie ma ani jednej poduszki powietrznej, pirotechnicznych napinaczy, brak ABS, ESP. Szyba czołowa stoi prawie pionowo, deska rozdzielcza od grodzi odsunięta jest tylko na jakieś 15 cm. O jakichś tam strefach zgniotu nie ma mowy. Podobno bardzo dobrze sprzedaje się na zachodzie Europy. Wersja, z którą miałem do czynienia miała opisy w języku niemieckim.

    Link
  • #3270
    retrofood
    Moderator
    Macosmail napisał:
    Podobno bardzo dobrze sprzedaje się na zachodzie Europy.

    A czemu ma się nie sprzedawać? To coś podobne jak z żarówkami tradycyjnymi. Produkować w Unii nie wolno, ale przywieźć z Ukrainy... kto zabroni?