Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
PCBway
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Samochody elektryczne. Czy naprawdę są ekologiczne?

10 Sty 2018 13:41 56424 2175
  • Moderator
    Póki naukowcy nie opracują nowej technologii magazynowania energii, jesteśmy skazani na akumulatory litowo-jonowe. W znacznym stopniu to właśnie one przyczyniają się do utrzymywania wysokiego poziomu emisji dwutlenku węgla i negatywnego wpływu na globalne ocieplenie.

    To skutek technologii ich produkcji oraz utylizacji. Do ich wytworzenia potrzeba kobaltu, litu i niklu. Złoża tych pierwiastków znajdują się w głównej mierze w krajach trzeciego świata – Boliwia, Demokratyczna Republika Konga i Zambia, gdzie europejskie normy wydobycia i troski o środowisko są tematem marginalnym.
    Ogromne zapylenie, toksyczne opary, zatrucie rzek i zanieczyszczenie powietrza dotykają póki co lokalne społeczności, ale po latach problem może przenieść się na resztę globu. Dodatkowy kłopot stanowi nieprzestrzeganie praw człowieka oraz przypadki pracy niewolniczej.

    10 kilogramów kobaltu. Tyle potrzeba do wyprodukowania jednej baterii umieszczanej w samochodzie elektrycznym. To tysiąc razy więcej niż w akumulatorach montowanych w smartfonach. Warto też wspomnieć, że litowo-jonowe magazyny energii już teraz pochłaniają 40 procent światowego wydobycia pierwiastka odkrytego w 1735 roku przez Georga Brandta.
    Jeżeli rządowe plany masowej elektryfikacji floty pojazdów w Europie, Ameryce Północnej, Chinach, Japonii oraz Indiach zostaną zrealizowane, świat stanie przed koniecznością sięgnięcia po zasoby znajdujące się pod dnem morskim.

    Problem zaczynają dostrzegać producenci. W lipcu ubiegłego roku Związek Przemysłu Niemieckiego wydał komunikat przedstawiający katastrofalną dla gospodarki wizję - „bez dostatecznych dostaw grafitu, kobaltu, litu i magnezu, w Niemczech nie będzie przemysłu”.
    Wynika to z globalnego wzrostu zapotrzebowania na te pierwiastki, których występowanie w przyrodzie jest ograniczone. Wyjściem z patowej sytuacji ma być zabezpieczenie długoterminowych kontraktów na dostawy niezbędnych surowców do produkcji samochodów elektrycznych.
    Wzrost podaży samochodów elektrycznych to też problem z utylizacją starych akumulatorów. Według ostrożnych szacunków już za 7 lat świat stanie przed wyzwaniem przetworzenia 11 milionów ton zużytych baterii. Dziś recykling jednego kilograma wyeksploatowanego akumulatora wiąże się z kosztem jednego euro.

    Premier Morawiecki zapowiedział, że w 2025 roku po polskich drogach będzie jeździć milion samochodów elektrycznych. Ma w tym pomóc niedawno przyjęta ustawia dotycząca elektromobilności.
    To ogromne wyzwanie dla krajowej sieci energetycznej, która będzie musiała wytrzymać dodatkowe obciążenie. Hipotetyczny problem dotyczy nie tylko Polski, lecz również pozostałych państw stawiających na ekologiczne pojazdy. Czarne scenariusze pisane przez sceptyków zakładają, że lokalnie będą mogły występować przeciążenia prowadzące do awarii typu „blackout”.

    Całość artykułu: Ciemna strona samochodów elektrycznych. Czy auta, na które stawia nasz rząd, na pewno są ekologiczne?
  • PCBway
  • Poziom 29  
    Z pewnością doprowadzi to do ogromnego wzrostu cen pojazdów elektrycznych przez wysokie ksozty komponentów użytych do produkcji baterii. Zatoczymy koło wracając do poczciwego silnika spalinowego którego napędzić można marnej jakości alkoholem uzyskanym z przedestylowania przydomowego kompostownika na odpady organiczne.
    Ekologia to trwałe i proste rozwiązania - tylko wówczas ma sens.
    Nowoczesna ekologia w postaci świetlówek energooszczędnych jakie były, w postaci EGR`ów, DPF`ów i downsize`ingu jaki obserwowaliśmy jeszcze kilka lat temu doprowadziła do upadku obydwu bo była jednym wielkim oszustwem.
    Prosty trwały silnik zdolny pokonać setki tysięcy kilometrów napędzany czymkolwiek "palnym" co jesteśmy w stanie wytworzyć z tego co wyrzucamy lub jesteśmy w stanie produkować na masową skalę przy minimalnych nakładach. Gaz, alkohol, olej, cokolwiek.
  • Moderator
    Następne wieści.

    Cytat:
    W 2025 roku ma po Polsce jeździć ponad milion osobowych samochodów elektrycznych. Tak chce rząd Mateusza Morawieckiego. Co prawda oszacował on wpływ tego pomysłu na budżet, ale niektóre kwestie pominął, a wielu nie doszacował. Negatywne konsekwencje dla państwowej kasy mogą być większe niż zakłada rząd, a na całym przedsięwzięciu najwięcej zarobimy nie my, a zagranica.
    Gdy przyjrzeć się oficjalnej ocenie skutków przyjętej przez rząd ustawy o elektromobilności, to aż dziw, że przedtem nikt nie wpadł na taki pomysł. Zgodnie z oceną Ministerstwa Energii na projekcie skorzystają małe firmy, duże firmy i gospodarstwa domowe. Właściwie to wszyscy na tym mają skorzystać! No może poza budżetem państwa i samorządów, które poniosą kilka miliardów kosztów, ale co to znaczy dla przyszłości narodu?

    Polskie drogi przemierza dziś około 22 mln aut osobowych i 114 tys. autobusów. Jeśli spełniłyby się zamierzenia premiera Morawieckiego przedstawione w projekcie ustawy o elektromobilności, to do 2025 roku jeździłoby po nich 1,1 mln samochodów wyłącznie na prąd. Ustawa nakłada też na samorządy obowiązek wymiany taboru 20 proc. autobusów na "elektryki" do 2025 r., a w administracji centralnej 50 proc. pojazdów ma jeździć na prąd. Takie auta będą mogły za darmo parkować w centrach miast i jeździć po buspasach.
    Rząd zamierza też wspierać kupno aut elektrycznych ulgami w podatku akcyzowym, a to oznacza mniejsze wpływy do budżetu. Władza liczy się też ze stratami w podatku akcyzowym od zwykłych paliw. Tyle tylko, że szacunki kosztów budżetowych są - jak sprawdziliśmy - nieco zbyt ostrożne.

    Pierwsza sprawa to spadek dochodów budżetu z akcyzy, VAT i podatku paliwowego. Rząd oszacował, że w 2025 roku ten milion samochodów elektrycznych odbierze państwu łącznie zaledwie 2,6 mld zł dochodów. Dla porównania - to niecały jeden procent dochodów budżetowych zaplanowanych na ubiegły rok. Czyli właściwie niewiele. Jednak według naszych wyliczeń dochody do budżetu skurczą się nie o 2,6 mld zł, a o 3,7 mld zł.
    Co pominęło ministerstwo? Nie ma w szacunkach informacji o zmniejszonym wpływie z VAT przy mniejszej wartości sprzedaży prądu niż paliw.

    Policzmy to. Sprzedaż detaliczna paliw w 2016 r. wyniosła 90 mld zł, a w 2017 roku GUS podawał, że do listopada wzrosła o 13 proc., czyli do około 102 mld zł w całym 2017 r. VAT od tej kwoty to 23 mld zł.
    Jeśli chodzi o akcyzę od paliw silnikowych i podatek drogowy, to w 2016 r. Skarb Państwa miał 30 mld dochodu z tego tytułu. Przy 13-procentowym wzroście sprzedaży paliw w 2017 r. ta liczba powinna wzrosnąć do 34 mld zł.
    Łącznie można oszacować, że wpływy podatkowe państwa z paliw to 57 mld zł rocznie (30 mld zł akcyza i 21 mld zł VAT). Suma przekraczająca koszty programu 500+ na dwa lata.

    Teraz przyjrzyjmy się drugiej stronie, czyli potencjalnym dochodom państwa z ładowania pojazdów elektrycznych. Rząd wyliczył, że koszty użytkowania autobusu elektrycznego (ładowanie prądu i inne) są o 30 proc. niższe niż w przypadku autobusu spalinowego.
    Przyjmijmy, że o tyle samo spadną koszty użytkowania osobówek. Czyli do budżetu wpłynie o 30 proc. podatku VAT od "tankowania" samochodów mniej. Jeśli wszyscy przeszliby na elektryki, tracilibyśmy 10 mld zł rocznie. Ale przejść na prąd ma milion kierowców, czyli co dwudziesty. Będzie to więc 0,5 mld zł dla budżetu mniej.
    Do tego strata na akcyzie i podatku drogowym. W paliwach płynnych te podatki stanowią średnio łącznie około 34 proc. ceny, a w cenie prądu akcyza to zaledwie około 6,5 proc. Jeśli cały rynek samochodowy przejdzie na prąd, to szacunkowo z akcyzy wpłynie około 6 mld zł zamiast 34 mld zł, które wpływają obecnie. Razem dałoby to 28 mld zł na minusie dla budżetu. Ale ponieważ w 2025 roku będzie zaledwie 5 proc. samochodów na prąd - takie jest założenie w ustawie o elektromobilnosci - to ubytek w budżecie powinien więc wynieść około 1,4 mld zł.
    Razem z VAT będzie to w sumie 1,9 mld zł rocznie mniej dochodów podatkowych. Ministerstwo Energii oszacowało, że ubytek będzie o miliard niższy.

    Ale i to nie wszystko. Do tego dochodzi bowiem ulga w akcyzie na auta elektryczne - ministerstwo policzyło, że będzie zmniejszy to dochody budżetowe o kolejne 0,5 mld zł.
    Dla firm będzie jeszcze inna stawka amortyzacyjna od aut elektrycznych - resort szacuje, że da ona o 1,1 mld zł mniej w budżecie.
    Podsumowując: mamy 0,5 mld zł mniej na VAT, 1,4 mld zł mniej na akcyzie i podatku drogowym, 0,5 mld zł mniej na akcyzie od samochodów i 1,1 mld zł mniej na amortyzacji - razem 3,5 mld zł mniej rocznie. Czyli o miliard złotych większy ubytek niż szacował rząd. Jeśli procent "elektryków" będzie większy, to koszt proporcjonalnie wzrośnie.


    Dalsza część tutaj
  • PCBway
  • Poziom 3  
    Ja też wciąż sie nad tym zastanawiam czy te obecne samochody są ekologiczne, natomiast wydaje mi się, że dobrze, że idzie to w tym kierunku, bo jest szansa, że kolejne generacje będą udoskonalone i coraz bardziej eko.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Specjalista - Instalacje Elektryczne
    WojcikW napisał:
    Cała krytyka opiera się na wyliczaniu strat skarbu państwa.
    ...
    Tylko o zyskach dla użytkownika i środowiska ani słowa.
    Daleko nie trzeba szukać żeby widzieć różnicę.
    W firmie jeździłem przez 2 lata NiSSAN QASHQAI I z 2007r 1,5DCI 105km - średnie spalanie wg. komputera w mieście nie przekroczyło mi 6,1l (5,8-6,0l) - zrobiłem tym 150 000km.
    Przez tydzień miałem NiSSAN QASHQAI II z 2017r 1,2 benzyna 115km - średnie spalanie wg. komputera w mieście nie raz przekroczyło mi 10l - zrobiłem tym ok 2000km.

    Kalkulacja prosta.

    P.S. Dużo lepiej jeździło mi się NiSSAN QASHQAI I :D :D :D


    Na wyspach ostatnimi czasy bardzo popularne stały się samochody z napędem elektrycznym. Ostatnio miałem biznes u znajomego co sprowadza busy z UK i robi przekładkę - powiedział że chciał wejść w temat elektryków ale na dzień dzisiejszy temat jest nieopłacalny - za dużo skarb państwa sobie śpiewa.
  • Moderator
    WojcikW napisał:

    Tylko o zyskach dla użytkownika i środowiska ani słowa.

    A pierwszy post czytałeś?
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 35  
    Kolego WojcikW, są różne metody pozyskiwania surowców wtórnych. Masz przykłady miejsc gdzie szczęściarze zamiast żebrać, godnie pracują bez umów śmieciowych.

    Link
  • Użytkownik usunął konto  
  • Użytkownik usunął konto  
  • Użytkownik usunął konto  
  • Moderator
    kpp_jacek napisał:
    czy ktoś ich zawartość faktycznie odbiera i przetwarza z należną troską o środowisko?

    Tak, chociaż nie wiem kto i jak. Wiem tylko, że po wioskach jeżdżą zbieracze złomu którzy namolnie oferują chłopom uprzątnięcie kłopotliwego (ciężkiego) złomu w postaci starego akumulatora. To się im musi opłacać, gratis tego nie robią.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 15  
    Usłyszałem czy też przeczytałem gdzieś w internecie, że przy produkcji jednej baterii do samochodu elektrycznego generowana jest taka ilość dwutlenku węgla, którą przeciętny diesel emituje przez około 8 lat eksploatacji. Biorąc pod uwagę żywotność ogniw oraz kolejne (wyziewy) generowane podczas recyklingu, zastanawiam się jaki to ma sens globalnie dla środowiska?. Jedyne co mi przychodzi do głowy to rzadszy smog w centrach miast, jak elektryki wyprą z nich spalinówki. Mogę się mylić ale według mnie, jeżeli chodzi o atmosferę globalnie to może tu różnicy nie być. A koszty "nowych" technologi kosmiczne. Jak zwykle chodzi o pieniądze. Póki nie będzie jakiegoś opłacalnego przełomu, to mamy walkę z wiatrakami.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 15  
    Ja też mam nadzieję, że taki "giga-kondensator" powstanie. A pozyskiwać energię będziemy mogli z wyładowań atmosferycznych. Ponoć jednym "piorunem" można by zasilać miasto Nowy Jork dobre kilka lat. :-)
  • Użytkownik usunął konto  
  • Moderator
    JayRo napisał:
    Ja też mam nadzieję, że taki "giga-kondensator" powstanie. A pozyskiwać energię będziemy mogli z wyładowań atmosferycznych. Ponoć jednym "piorunem" można by zasilać miasto Nowy Jork dobre kilka lat. :-)

    Bzdura. Do weryfikacji tej tezy wystarcza matematyka na poziomie poniżej gimnazjalnego. Wyładowania mają potężną moc, ale ich czas jest króciuteńki. Przecież praca W = P * t. Natomiast P = U * I . Teraz wystarczy podstawić ogólnie znane dane liczbowe. Konkretne dane znajdziesz w necie.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Specjalista elektryk
    Setki ton benzyny, oleju napędowego i LPG są codziennie transportowane od producentów do stacji paliw i finalnie lane do baków.
    Transport tych paliw to cysterny i rurociągi.

    Czy ktoś policzył ile kWh energii na dobę/miesiąc/rok zużywają samochody osobowe (pomijając dostawczaki, ciężarówki i maszyny budowlane) spalające paliwa ciekłe i gazowe?

    Zamieńmy to energię elektryczną, którą trzeba wytworzyć i przesłać istniejącą infrastrukturą energetyczną.

    Czy ktoś (w domyśle Premier Morawiecki i jego doradcy) policzył o ile trzeba zwiększyć przekroje linii WN i NN (zdolności przesyłowe), i ile turbozespołów dobudować w istniejących elektrowniach?

    Niech Pan Mateusz, zanim zacznie roztaczać swoje przepiękne wizje, najpierw zapozna się czym dysponuje...
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 15  
    WojcikW napisał:
    Spaliny z diesla są trujące i rakotwórcze pomimo katalizatora. Nie bez przyczyny jest zakaz wjazdu pojazdów z silnikami diesla do dużych miast w Niemczech i podobne zakazy w innych krajach.


    Niewątpliwie tak jest! Natomiast podczas produkcji oraz recyklingu baterii, niemal na pewno powstają też inne związki. Jednak narzucająca się różnica jest taka ,że fabryki oraz punkty recyklingu raczej omijają centra miast. :-)
  • Użytkownik usunął konto  
  • Użytkownik usunął konto  
  • Specjalista elektryk
    kpp_jacek napisał:
    Na początek, samochody będzie można "elektrotankować" tylko od 22:00 do 06:00. ;-).
    Albo ogłosimy pamiętny 20 STOPIEŃ ZASILANIA. :-)

    A co będzie gdy Wisła wyschnie albo zamarznie? ;)
  • Użytkownik usunął konto  
  • Użytkownik usunął konto  
  • Moderator
    Art.B napisał:
    A spożywanie znacznych ilości piwa stanie się obywatelską powinnością każdego, komu nie jest obojętna gospodarka energetyczna kraju :D .

    Tym bardziej, że w winie jest mądrość, w piwie siła, a w wodzie... bakterie.