Witam mam problem ze skodą felicją 2001 r jestem pierwszym właścicielem . mianowicie problem zaczą się od pracy silnika jak by w pół - niskie obroty, słabo świecące światła , świecąca się dioda aku lecz objawy te zanikały po pewnym czasie dluższm lub krótszym nie wiem od czego to zależało. Problem zaczą się pewnego poranka co mroz pożadny przyszedł i skoda nie odpaliła, wrocilem z pracy naładowalem akumulator i na drugi dzień dojechałem do pracy podczas dojazdu nie występowały żadne komplikacje ale w drodze powrotnej jadąc na 4/5 zaczą szarpać , spadały obroty aż w końcu zgasł na środku przejazdu, zepchnąłem go za przejazd i zadzwoniłem do znajomego odczekałem jakieś 20 min i samochod normalnie odpalił ujechałem nim jakies 3-4 km i znów stało się to samo ogólnie były 2 proby ale dopiero udało się odpalić po odczekaniu 20-30 min gdy wróciłem za 1-2h aby sholować samochód ten odpalił co umozliwilo mi wyjazd z czyjegoś podjazdu (nie przeszkadzał) ale droga powrotna to był istny koszmar po ujechaniu 2-3 km awarjne juz nie mrygały (słabo świeciły) i coś jęczało u pasażera pod nogami podejrzewam jakąś kostke w bezpiecznikach. Prosze o jakąkolwiek pomoc. informacje o napięciach z miernika podam po naładowaniu akumulatora ale licze że można wskazać sprawce po wstępnym opisie tych ekscesów podejrzewam że to wina alternatora ale pewien nie jestem, za wszelką pomoc ogromne dzięki
pozdrawiam 