problem: zużyte i baaaaardzo stare baterie NiCd radiotelefonie ICOM postanowiłem wymienić na NiMH. Oryginalna oznaczona 12v 600mAh, 10 ogniw.
Wstawiłem NiMh SC 1,5Ah 1,2V x10 i okazało się że radio jest w stanie pracować najwyżej godzinę, a pakiet daje 6.5 V maksymalnie. Po dokładnych oględzinach zobaczyłem że w baterii jest kawałek elektroniki, który wygląda na spalony. Elektronika pozwalała na ładowanie baterii z zasilacza z wtyczką, zasilacza stacjonarnego lub z radia podłączonego do zasilacza. Być może jeszcze jakąś inną funkcję. Postanowiłem wywalić tą elektronikę i podłączyć nowy pakiet bez niej. Okazało się, że jest co prawda 12V ale radio na tym pakiecie pracuje ok 10 minut w stanie czuwania, wydaje komunikat battery low i umiera. Po czym pakiet pokazuje 8-9V. Po kilkunastu minutach pakiet (bez ładowania) pokazuje ponownie 12V, radio ożywa znów na 10 minut. Mierzyłem pobór i wychodzi że jest brane 0,05A.
Pakiet ładowałem 12V 0.5A przez 3 godziny.
Czy to coś z pakietem czy raczej elektronika którą "obeszłem" pełni jakąś magiczną funkcję?
Wstawiłem NiMh SC 1,5Ah 1,2V x10 i okazało się że radio jest w stanie pracować najwyżej godzinę, a pakiet daje 6.5 V maksymalnie. Po dokładnych oględzinach zobaczyłem że w baterii jest kawałek elektroniki, który wygląda na spalony. Elektronika pozwalała na ładowanie baterii z zasilacza z wtyczką, zasilacza stacjonarnego lub z radia podłączonego do zasilacza. Być może jeszcze jakąś inną funkcję. Postanowiłem wywalić tą elektronikę i podłączyć nowy pakiet bez niej. Okazało się, że jest co prawda 12V ale radio na tym pakiecie pracuje ok 10 minut w stanie czuwania, wydaje komunikat battery low i umiera. Po czym pakiet pokazuje 8-9V. Po kilkunastu minutach pakiet (bez ładowania) pokazuje ponownie 12V, radio ożywa znów na 10 minut. Mierzyłem pobór i wychodzi że jest brane 0,05A.
Pakiet ładowałem 12V 0.5A przez 3 godziny.
Czy to coś z pakietem czy raczej elektronika którą "obeszłem" pełni jakąś magiczną funkcję?