Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Kondensator - fizyka działania dielektryka

01 Lut 2018 13:34 1470 21
  • Poziom 16  
    Witam. Zadam może banalne pytanie ale nie rozumiem pewnego zjawiska fizycznego zachodzącego w kondensatorze.
    Jak to sie dzieje że pojemność kondensatora sie zwiększa w zależności od zastosowanego dielektryka?

    Wiem że pojemność sie zwiększa od wielkości okładzin oraz od jak najmniejszej odległosci między nimi. Powiedzmy że mamy dwa identyczne kondensatory pod względem wymiarów różnią sie tylko że maja inny dielektryk. Wtedy jeden ma większa pojemność. Jak to sie fizycznie dzieje? Może tak łopatologicznie, może z jakimś rysunkiem poglądowym.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 16  
    A tak na chłopski rozum bo na Wikipedii to tak naukowo napisane, nie za bardzo to rozumiem. To ze zwiększa pojemnosc to wiem. Ale nie wim jak to sie dzieje.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Moderator Projektowanie
    Z grubsza rzecz biorąc na podobnej zasadzie, jak metalowym nożem da się kroić drewno, ale drewnianym nożem metalu kroić się nie da. I dlaczego to ostatnie zagadnienie Cię nie interesuje - a jest znacznie bliższe nam wszystkim i Tobie również - bo dotyczy życia codziennego, a nie "wymyślnej" fizyki?
  • Poziom 35  
    Jest takie pojęcie jak przenikalność dielektryczna materiałów (konkretnie materiału izolatora, "dielektryka").
    Jest też pojęcie przenikalności magnetycznej materiałów (w tym przypadku z reguły metali, przewodników, "ferromagnetyków").
    Bardziej przystępne pojęciowo jest zwiększenie indukcyjności cewki przez włożenie do jej wnętrza rdzenia np. ze stali (ferromagnetyk).
    Można też jndukcyjność cewki zmniejszyć przez włożenie do środka materiału diamagnetycznego, np pręt z miedzi. Wszystko to w stosunku do powietrza wewnątrz cewki.
    Analogicznie jest i z kondensatorem. Odpowiedni materiał wpływa na zwiększenie lub zmniejszenie przenikalności dielektrycznej pomiędzy okładkami, a więc i pojemności w stosunku do powietrza.
  • Poziom 28  
    Trochę jakbyś miał podnieść dwa identyczne kubły wody (o tej samej masie), na tą samą wysokość, z tym że jeden na Księżycu, a drugi na Ziemi.

    Na Księżycu wykonasz mniejszą pracę (tak jak mniejsza praca potrzebna do naładowania kondensatora bez dielektryka), ale taki kubeł zyska miał mniejszą energię potencjalną, jeśli potem zechcesz ją wykorzystać.

    W obud przypadkach makroskopowo nie widać różnic - ten sam kubeł, to samo wiadro. Ale jest jakieś `niewidzialne pole` (pole grawitacyjne) które sprawia, że jednak na Ksieżycu zachowuje się to inaczej - tak samo jak przenikalność materiału zmienia proces ładowania.
  • Moderator Akustyka
    Ehhh.
    Rozważmy kondensator płaski.
    Pojemność elektryczna to ładunek na okładce przez potencjał. Zatem im ten ładunek będzie wyższy, tym pojemność również.
    Ładunek ten, będzie zależał od polaryzowalności dielektryka, znajdującego się pomiędzy okładkami. Jak znaleźć ten ładunek? Z Prawa Gaussa. Dla próżni wiemy że całka kołowa z natężenia pola elektrycznego po powierzchni jest proporcjonalna do ładunku a współczynnikiem proporcjonalności jest przenikalność dielektryczna próżni.
    po scałkowaniu ładunek jest równy ε0 x E x S gdzie:
    ε0 - przenikalność dielektryczna próżni, E - natężenie pola elektryczne, S - powierzchnia okładki.
    Krótkie wyjaśnienie czym jest przenikalność dielektryczna. Jest to stosunek indukcji pola elektrycznego do wartości natężenia tego pola.
    Co się zatem stanie jak w miejscu próżni pojawi się inny dielektryk?
    Ano w materiale wyindukują się ładunki. Pole już nie będzie swobodnie przechodziło przez próżnię a będzie oddziaływać z materią. Prawo Gaussa musi tu brać poprawkę na to oddziaływanie.
    Zatem jak to zrobić? Całkować nie natężeniu a po indukcji, która jak już mówiłem będzie się równać iloczynowi natężenia pola i przenikalności dielektrycznej ośrodka. Po scałkowaniu otrzymujemy D x S = Q. D natomiast to ε x E. ε środka równy jest przenikalności próżni pomnożonej przez względną przenikalność dielektryczną ośrodka (określa ile razy przenikalność ta jest większa od przenikalności próżni).
    Co w efekcie otrzymujemy?
    Ładunek dla próżni jest równy
    Q=E x S x ε0
    dla materii
    Q=E x S x ε0εr

    Czemu? Bo poza ładunkami, które byłyby w próżni, są też ładunku wyindukowane w dielektryku.
  • Poziom 16  
    Kolego telecaster1951 miało byc prosto wytłumaczone. To jest tłumaczenie na studiach. Czy w technikum tak tłumaczą, raczej nie. Chciałbym tłumaczenie dla technikum.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 34  
    golec2604 napisał:
    Kolego telecaster1951 miało byc prosto wytłumaczone. To jest tłumaczenie na studiach. Czy w technikum tak tłumaczą, raczej nie. Chciałbym tłumaczenie dla technikum.


    To jest tak. Rozpatrz taki przypadki:
    1. Kondensator z dielektrykiem próżniowym (są takie). Czyli okładki z wyprowadzeniami w bańce szklanej z odpompowanym powietrzem). Na googlach sobie zobacz jak wygląda. I teraz w takim układzie między okładzinami kondensatora nie ma nic. Nie ma tam żadnego elementu mogącego gromadzić pole elektryczne. Taki kondensator prawie nie gromadzi pola elektrycznego. Więc po co takie produkują, prawda? "Prawie" robi różnicę - ale to bajka na odrębny temat. Przyjęto, że taki kondensator ma dielektryk ze stałą równą 1 (stała dielektryczna próżni). Brak dipoli elektrycznych, które można by spolaryzować. Dipol to taki element z dwoma biegunami (coś jak magnes) i w zależności od kierunku przyłożonego pola można go obracać.
    2. Kondensator jak wyżej, ale zamiast próżni dielektryk jest np. papier. Czyli materia o większej gęstości niż próżnia - stała dielektryczna około 4. Większa gęstość materii, to w dużym uproszczeniu (ale dla technikum może być) większa możliwość gromadzenia ładunku w polu elektrycznym, bo zawiera w swojej objętości więcej dipoli, które można polaryzować i nadawać im pewną energię polaryzacji czyli koncentrować pole.
    Oczywiście może być inny, nieprzewodzący materiał. Tworzywa sztuczne, mika, ferroelektryki itd. One mają jeszcze większą zdolność koncentracji pola elektrycznego, bo mają więcej tychże dipoli. Te dipole są w normalnym stanie poustawiane chaotycznie w przypadkowych kierunkach. Każdy dipol wymaga do spolaryzowania, czyli ustawienia w polu elektrycznym pewnej energii. Zatem im więcej tych dipoli ustawiasz, tym większą energią zadziałać musisz, tym większy ładunek w kondensatorze z jednostki objętości zgromadzisz, a później możesz oddać (ot spektakularnie jak przy rozładowaniu uprzednio naładowanego kondensatora poprzez zwarcie drutem).
    Wynika to z faktu, że cząsteczki dielektryka umieszczone w polu elektrycznym kondensatora ulegają częściowemu lub całkowitemu uporządkowaniu (tzw. polaryzacji), w skutek czego, wewnątrz kondensatora pojawia się przeciwnie skierowane, dodatkowe pole elektryczne i tym samym zostaje zgromadzona energie tym wyższa im dielektryk ma większą stałą (im lepszy dielektryk mówiąc w uproszczeniu). Spolaryzowana substancja powoduje, że na okładki kondensatora spływa większa ilość ładunków elektrycznych(koncentracja pola elektrycznego) gdyż w tym przypadku pierwotna ilość ładunku jest w części równoważona przez przeciwne ładunki cząsteczek dielektryka, znajdujące się tuż przy okładkach kondensatora. Umieszczenie pomiędzy okładkami kondensatora dielektryka spowoduje, że jego pojemność rośnie ε razy. Przez ε oznaczono względną przenikalnością elektryczną dielektryka czyli inaczej stałą dielektryczną, która ma stałą wartość dla konkretnej materii (oczywiście, zależy od temperatury otoczenia, ciśnienia - w jakimś tam stopniu) i ma wartość większą od 1 opisywaną bezwymiarową.
    Z powyższego wynika, że w próżni (czy powietrzu) prawie nie ma wolnych ładunków elektrycznych, natomiast w innych materiałach istnieją. W takim razie ładunki elektryczne wchodzące w skład każdego ciała są w dielektryku związane ze sobą w tym znaczeniu, że mogą być przesuwane tylko w obrębie dielektryku, więc jeżeli do dielektryka przyłożymy pole elektryczne (poprzez okładki kondensatora) to nastąpi przesunięcie ładunków pod działaniem tego pola.
    No tak to z grubsza działa, mówiąc obrazowo. Całość jest znacznie bardziej skomplikowana, aby to dobrze zrozumieć, trzeba by się zapoznać z budową materii - najogólniej fizyką ciała stałego i cieczy oraz teorią pola. Pójdziesz na studia to się zapoznasz. Do matury pewnie starczą powyższe wywody.:)
    Znajdź sobie jeszcze listę względnej przenikalności elektrycznej różnych materiałów i porównaj jakie to są liczby. Od 1 dla próżni czy powietrza poprzez 100 dla lodu albo 1000 i więcej dla ferroelektryków i innych zaawansowanych technologicznie materiałów. To dość ciekawe zagadnienia.

    Dodaję książkę w tym temacie, jest to szeroko omówione przystępnym w miarę językiem, gdybyś chciał się coś więcej dowiedzieć. Książka powszechnie dostępna w bibliotece cyfrowej.
  • Moderator Akustyka
    ^ToM^ napisał:
    która ma stałą wartość dla konkretnej materii (oczywiście, zależy od temperatury otoczenia, ciśnienia - w jakimś tam stopniu)
    Sprostuję. Stałą dla konkretnej temperatury, ciśnienia i częstotliwości sygnału. Stała dielektryczna nie jest stała. Dlatego już nie stosuje się tej nazwy. Jest ona już nieakceptowalna w wielu czasopismach naukowych. W języku angielskim została zastąpiona przez "relative permittivity", zaś w języku polskim przez względną przenikalność dielektryczną. Często nazywaną po prostu epsilon r, lub epsilon prim (w spektroskopii), często również K, lub kappa. W ujęciu polowym częściej epsilon, w ujęciu pojemności częściej kappa.
    ^ToM^ napisał:
    Całość jest znacznie bardziej skomplikowana, aby to dobrze zrozumieć, trzeba by się zapoznać z budową materii - najogólniej fizyką ciała stałego i cieczy oraz teorią pola.
    To można powiedzieć jest taki wstęp wstępu do wstępu FCSu. ;)
  • Poziom 16  
    Dzięki ^ToM^ . Dało sie łatwo bez wywodów naukowych wyjaśnić, dało. Sam proces działania jak człowiek zrozumie wtedy można sie zagłębiać w szczegóły i analizować, przeliczać wg wzorów itd.
    Nie rozumiem po jaka cholerę tłumacza na początku w szkole językiem matematycznym. Gdyby wytłumaczyli opisowo tak jak kolega ^ToM^ każdy by zrozumiał, poczuł temat. Wtedy dopiero wzory analizy pozostałe właściwości poszczególnych materiałów. Nawet dziecku w przedszkolu jak go sie uczy dodawania to sama nauka prostego równania 2+2=4 może sprawiać trudności i trzeba zrobić odniesienie do rzeczywistości. Wytłumaczyć że dwa jabłka dodać dwa jabłka po podliczeniu daje cztery jabłka. Matematyka to skrótowy język przedstawiania danego zjawiska i aby go używać trzeba najpierw poczuć dane zjawisko a później go obliczać ze wzoru. Najpierw tekst pisany/opisowy zjawiska potem zapis skrótowy/matematyczny zapis za pomocą wzorów.
    Dodam że znalazłem i skorzystałem również z tego opisu https://www.if.pw.edu.pl/~anadam/WykLadyFO/FoWWW_33.html
    może komuś sie przyda. Fajnie wytłumaczone, słownie a potem na wzorach.

    Dodano po 20 [minuty]:

    ===================================================================================================

    Znalazłem na elektrodzie stary temat https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic2956129.html

    tam użytkownik pyta o kabel i zjawisko występujące w nim.
    Tam wytłumaczyli mu że kabel zachowuje sie jak kondensator. Ok zgadzam sie z tym. Weźmy taka sytuację że mamy kabel dwużyłowy z jednej strony podpinamy do niego faze i neutralny a z drugiej strony ten kabel nie jest podłaczony. (Pokazane na rysunku)
    Kondensator - fizyka działania dielektryka

    Widać że kabel jest takim kondensatorem.
    Zobaczcie na to o co pyta użytkownik bombaatomowa2 w ostatnim pytaniu.
    Kondensator - fizyka działania dielektryka
    Czy może w takim przypadku jak rysunek wyżej wystąpić napięcie U2 skoro tylko jeden przewód jest podpięty do kondensatora?
  • Poziom 34  
    golec2604 napisał:

    Nie rozumiem po jaka cholerę tłumacza na początku w szkole językiem matematycznym.
    ...........
    Matematyka to skrótowy język przedstawiania danego zjawiska i aby go używać trzeba najpierw poczuć dane zjawisko a później go obliczać ze wzoru. Najpierw tekst pisany/opisowy zjawiska potem zapis skrótowy/matematyczny zapis za pomocą wzorów.


    Wynika to z tego, że tylko wywód matematyczny jest ścisły i dokładnie opisuje zjawiska jakie znamy. Opisywanie tego samego słowami jest rozwlekłe i ma charaktery subiektywny, jakoś opisu zależy od opisującego. Przy wywodzie matematycznym jakość opisu nie zależy od opisującego i każdy, kto rozumie dane zagadnienie i ma odpowiedni potencjał matematyczny zrobi to identycznie. Bo jak wiemy, dane zadanie można rozwiązać różnymi sposobami, ale wynik (wzór końcowy) jest taki sam.
    Myślę, że jest pewną ułomnością naszego systemu edukacyjnego, że naukę matematyki, czy fizyki zaczyna się na tzw. konkretach (czyli tych jabłkach co pisałeś) zamiast od razu na bezwymiarowych zmiennych (x,y,z, itd) - z obawy, że dziecko nie zrozumie. To błąd! To powoduje popadanie młodzieży w zły nawyk, że trzeba myśleć konkretami i powoduje trudności w późniejszej nauce i trudnym w wykorzenieniu myśleniu na konkretach.
    Moja rada: jednak staraj się nauczyć wzoru, przy czym nie sztucznie, ale zrozumieć jakie istnieją w nim zależności, co jest mianowniku, a co w liczniku, co daje jakiś współczynnik czy stała. To CI znacznie pomoże w przyszłości i opis słowny w ogóle nie będzie Cię interesował, albo sam sobie go napiszesz.
    Podam Ci jeszcze ciekawostkę. Pewnych zależności w np. mechanice kwantowej, w elektrodynamice nie da się opowiedzieć za pomocą słów. Tam są elementy opisu świata, które da się objąć tylko matematycznie. Każdy inny sposób prowadzi do zafałszowania rzeczywistości, która w tych zagadnieniach jest b. subtelna. Z takiego opisu nic w ogóle nie wynika, albo wynikają głupoty i sprzeczności.
    Pozdrawiam!
  • Poziom 16  
    Kolego ^ToM^ sam napisałeś dobry opis, chodzi o samo wyjaśnienie danego zjawiska, żeby go poczuć. Wiadomo matematyka opisuje skrótowo na wzorach ale za to dokładnie. Naukowcy i doktorki wszelakiego rodzaju moga sie matematycznie porozumiewać zwłaszcza w takich zagadnieniach jak fizyka/mechanika kwantowa. Czy zwykły człowiek sie tym interesuje raczej nie, ale już kondensatorem to sie interesuje wiele osób. Ogladałeś kiedys Discovery lub inny program dokumentalny?? Jakby tam podawali rózne zjawiska z poziomu matematyki, nikt by tego nie ogladał. Tam panuje zasada ma być prosto i ciekawie przedstawione jakies zagadnienie aby "ciemny" lud zrozumiał o co chodzi. Tak samo tutaj przy kondenstorze, normalny człowiek zrozumiał jak działa i teraz jak bedzie mu to potrzebne to sobie dokładnie obliczy. Nie zgadzam sie z tobą wogóle na temat żeby tylko czystej matematyki uczyć. Bo matematyka opisuje skrótowo rzeczywiste zjawiska przyrodnicze. Wiec musi być odniesienie rzeczywistosci do matematyki, bo cieciaki musza wiedzieć co obliczają, bo inaczej nie beda wiedzieć co obliczyli i beda mówić po co mam sie uczyć matematyki jak nie będą jej umieli wykorzystać w rzeczywistości.
    A spotkałem sie już z takimi wypowiedziami.

    ===============================
    Poproszę o wyjasnienie mojej drugiej częsci posta #13.
  • Moderator Akustyka
    golec2604 napisał:
    Wiadomo matematyka opisuje skrótowo na wzorach ale za to dokładnie.
    W żadnym wypadku. Nie skrótowo. Fizyka używa języka matematycznego do opisu swoich praw i opis słowny jest tylko opisem wzoru.
    golec2604 napisał:
    normalny człowiek zrozumiał jak działa i teraz jak bedzie mu to potrzebne to sobie dokładnie obliczy.
    Tu nie ma co liczyć. W prawie Gaussa wystepuje indukcja pola elektrycznego, która jest zależna od ośrodka. W próżni nic się nie indukuje, w materii jak najbardziej. Co tu liczyć i co rozumieć?
    golec2604 napisał:
    Bo matematyka opisuje skrótowo rzeczywiste zjawiska przyrodnicze.
    ?!
    golec2604 napisał:
    bo cieciaki musza wiedzieć co obliczają, bo inaczej nie beda wiedzieć co obliczyli i beda mówić po co mam sie uczyć matematyki jak nie będą jej umieli wykorzystać w rzeczywistości.
    Ja, tak jak ^ToM^, uważam że liczenie na jabłkach powoduje więcej szkody. Jak chcesz zatem wprowadzić pojęcie silni? Pochodnej? Przecież to czysty aparat matematyczny.
  • Poziom 34  
    golec2604 napisał:
    Kolego ^ToM^ sam napisałeś dobry opis, chodzi o samo wyjaśnienie danego zjawiska, żeby go poczuć.
    ......
    Bo matematyka opisuje skrótowo rzeczywiste zjawiska przyrodnicze. Wiec musi być odniesienie rzeczywistosci do matematyki, bo cieciaki musza wiedzieć co obliczają, bo inaczej nie beda wiedzieć co obliczyli i beda mówić po co mam sie uczyć matematyki jak nie będą jej umieli wykorzystać w rzeczywistości.
    A spotkałem sie już z takimi wypowiedziami.

    ===============================
    Poproszę o wyjasnienie mojej drugiej częsci posta #13.



    Odnośnie pierwszej części:
    Matematyka opisuje ściśle zjawiska fizyczne. Na tyle ściśle na ile sama nauka pozwala. Mój opis jest tylko pewnym, prostym modelem, znacznym uproszczeniem zjawisk zachodzących w kondensatorze. Nie opisuje ściśle zjawiska. Ja opisałem tylko jakościowo przez co nie widać co i w jakim stopniu wpływa na samo zjawisko.Aby zjawisko zostało opisane ściśle (czyli dawało pełny obraz rzeczywistości) musi zostać opisane jakościowo oraz ilościowo. Przy czym oba te opisy muszą występować łącznie. Taki opis nazywamy nauką. Zatem np. wbrew powszechnemu przekonaniu medycyna nie jest nauką w sensie ścisłym, bowiem nie opisuje swoich zjawisk w sposób jakościowy i ilościowy. Aby mogła zostać uznana za naukę ścisłą to musiała by zajść taka sytuacja, że idziesz do lekarza z np. infekcją gardła a on ustala wpierw, co dokładnie spowodowało infekcję, ustala zakres i jej rozległość i przepisuje jeden skuteczny lek w ściśle określonej dawce, który w 100% wyeliminuje problem, idziesz do drugiego lekarza, on daje dokładnie tę samą diagnozę, te same leki i w tej samej ilości, idziesz do kolejnego, ale w USA i on robi to samo! Niestety w medycyna w większości opiera się na opisie jakościowym a brak opisu ilościowego powoduje, że idąc z daną infekcją do jednego lekarza dostaniesz diagnozę i leki na zapalenie krtani, pójdziesz do innego lekarza, dwie ulice dalej i dostaniesz na leki na zapalenie oskrzeli a trzeci stwierdzi jeszcze co innego i da inne leki w bliżej nieokreślonej dawce. To powoduje, że ludzie czasami biorą leki wzajemnie się wykluczające. No, takie działanie nie ma żadnego związku z nauką. Medycyna wydaje się nauką, bo próbuje korzystać z naukowych metod do swoich poczynań. Zatem brak opisu ilościowego różni naukę od rzemiosła. W nauce wszystko musi wychodzić zawsze tak samo, niezależnie od opisującego, o ile opierają się na danym, znanym już i opisanym zjawisku. Idąc dalej, dlatego matematyka rozwiązuje rzeczywistość we wszystkich zastosowaniach, więc z pewnością warto przysiąść i się jej uczyć możliwie pilnie. Wiem o czym piszę, bo sam mam pewne braki i też wszystkiego nie wiem co chciałbym wiedzieć.

    Odnośnie #13

    Pytasz, czy na podłączonym do sieci ~ 230 V kondensatorze poprzez jedną okładkę na drugiej wystąpi napięcie U2?
    Oczywiście że wystąpi. Nie wiem jaką będzie miało wartość, ale na 100 % wystąpi.
    Szczerze mówiąc, nie robiłem chyba takiej próby, ale jak wrócę do domu, a jesteś zainteresowany to zrobię, żeby podłączyć kondensator jedną nogą do fazy w gnieździe sieciowym a drugą "wiszącą" w powietrzu dotknąć próbówką i zobaczyć czy neonówka się zaświeci. Wg. mnie powinna się zapalić.
    Jeżeli tak się stanie, to pewnie zapytasz jak to możliwe, przecież okładki są rozdzielone izolatorem! Prawda?
    No prawda są, ale teraz Cię zaskoczę pewnie jak Ci powiem, że przez izolator może płynąć prąd. Jest tylko jeden warunek. Musi to być prąd przemienny. To filar całej radiotechniki!
    Kondensator jest przewodnikiem dla prądu przemiennego jak opornik dla stałego. Oczywiście opornik jest tak dobry, że przewodzi także prąd przemienny. Jednak kondensator tylko prąd przemienny przepuszcza i to w ilości proporcjonalnej do jego pojemności. Im większa pojemność, tym większy prąd da się przepuścić.
    Zatem wracając do rysunku. Na rysunku, górna okładka jest podłączona do sieci a dolna nie. Z punktu widzenia matematycznego (można to wyliczyć dość łatwo) kondensator jest wpięty dwoma okładkami do sieci! Jedna okładka galwanicznie drutem, a druga pojemnościowo, gdzie dielektrykiem jest powietrze. Oczywiście prąd płynący przez taki obwód jest znikomo mały, ale jest!
    A skoro płynie prąd, to w miejscu o które pytasz wystąpi też spadek napięcia U2.

    Pozdrawiam!
  • Poziom 16  
    ^ToM^ napisał:



    Pytasz, czy na podłączonym do sieci ~ 230 V kondensatorze poprzez jedną okładkę na drugiej wystąpi napięcie U2?
    Oczywiście że wystąpi. Nie wiem jaką będzie miało wartość, ale na 100 % wystąpi.
    Szczerze mówiąc, nie robiłem chyba takiej próby, ale jak wrócę do domu, a jesteś zainteresowany to zrobię, żeby podłączyć kondensator jedną nogą do fazy w gnieździe sieciowym a drugą "wiszącą" w powietrzu dotknąć próbówką i zobaczyć czy neonówka się zaświeci. Wg. mnie powinna się zapalić.
    Jeżeli tak się stanie, to pewnie zapytasz jak to możliwe, przecież okładki są rozdzielone izolatorem!

    Jestem zainteresowany. Czekam juz ponad miesiąc :) Bardziej mnie interesuje napiecie jakie tam wystąpi.
  • Moderator Projektowanie
    golec2604 napisał:
    Bardziej mnie interesuje napiecie jakie tam wystąpi.

    Oczywiście, że wystąpi. Kondensator (a raczej jego reaktancja pojemnościowa X=1/2ΠfC - zależna od pojemności i częstotliwości) utworzy wraz z rezystancją wejściową R woltomierza dzielnik napięcia.
    To napięcie możesz sobie łatwo wyliczyć korzystając z praw Kirchhoffa i Ohm'a (znając R woltomierza), możesz je zmierzyć i porównać wyniki, możesz eksperymentować zmieniając pojemność kondensatora.
    Więcej samodzielności - myśl i eksperymentuj, ale zachowaj ostrożność bo takie zabawy mogą być niebezpieczne, kondensator musi być przeznaczony do pracy w sieci 230VAC.
  • Poziom 16  
    Kondensator - fizyka działania dielektryka
    Interesuje mnie wartość napiecia U2. Czy napiecie U2 bedzie równe U1(230V) czy jest zależne od pojemnosci kondensatora?
  • Poziom 28  
    W idealnym wypadku (rozwarty obwód, brak innych pojemości pasożytnicznych) będzie ono miało wartość skuteczną równą napięciu zasilania, niezależnie od wartości kondensatora.

    Przy próbie zamknięcia obwodu (rezystancją woltomierza, palcem, neonówką czy czymkolwiek innym), pojawi się dzielnik, który zmniejszy napięcie i ustali prąd przepływający przez ten kondensator (wtedy pojemność kondensatora ma już znaczenie) - zależnie od niej, może kopnąć lub nie.
  • Moderator Projektowanie
    trymer01 napisał:
    Kondensator (a raczej jego reaktancja pojemnościowa X=1/2ΠfC - zależna od pojemności i częstotliwości) utworzy wraz z rezystancją wejściową R woltomierza dzielnik napięcia.... możesz eksperymentować zmieniając pojemność kondensatora.

    golec2604 napisał:
    Czy napiecie U2 bedzie równe U1(230V) czy jest zależne od pojemnosci kondensatora?

    Czy zawsze po odpowiedzi musisz powtórzyć pytanie?
    Nie czytasz?, nie rozumiesz?
    Wystarczy.