Witam.
Chciałem przedstawić wzmacniacz słuchawkowy mojej produkcji. Sam projekt zrodził się około 10 lat temu, wtedy też nabyłem kit AVT-471, który miał służyć jako podstawowy element wzmacniacza.
Powód budowy był prosty: zawsze chciałem mieć wzmacniacz słuchawkowy, który potrafi w miarę głośno zagrać. Tak się złożyło, że posiadałem również trafo, które wg. mnie nie nadawało się za bardzo do niczego innego oprócz wzmacniacza
słuchawkowego - trafo o napięciu 2 X 18,8V (symetryczne) i prądzie 220mA. Zakupiony kit przeleżał około 10 lat jako częściowo złożony. Niedawno postanowiłem, że go dokończę. Zakupiłem pozostałe elementy (w tym układ 4556, który zgubiłem). Musiałem wykonać zasilacz stabilizowany, gdyż napięcie po odfiltrowaniu przekraczało napięcie maksymalne wszystkich układów zastosowanych we wzmacniaczu tj. +/- 18V. Zasilacz posiada stabilizatory 7815 oraz 7915, daje nam to w rezultacie 30V. Wzmacniacz został odseparowany aluminiową blachą, która jest podłączona do masy i stanowi ekran.
Wzmacniacz nie posiada żadnego przydźwięku, nie ma brumienia, żadnych szumów etc. Jest bardzo czuły - zalecam stosowanie metalowych czinczów i jacków lepszej jakości. Wzmacniacz przystosowany jest do słuchawek wysokoomowych, tzn. przy słuchawkach 16 Ohm, 32 Ohm etc. sprawdza się słabo - wzmocnienie nie jest zbyt wielkie, dźwięk jest zniekształcony przy większej głośności. Posiadam jednak słuchawki o impedancji 70 Ohmów - SONY MDR-XD300 i tu już wzmacniacz potrafi pokazać swoje możliwości. Dźwięk jest czysty praktycznie w całym zakresie. Może dorwę w niedługim czasie jakieś słuchawki o jeszcze wyższej impedancji.
Na układ 4556 przykleiłem mały radiatorek - układ trochę się nagrzewa przy graniu.
Wydajność prądowa trafa 220mA wystarcza bez problemu. Przeliczając moc zasilacza (czysto teoretycznie) 15V * 220mA uzyskujemy trochę ponad 3W. Przy założeniu, że wzmacniacz ma 1W mocy na kanał, mamy ponad trzykrotny nadmiar mocy zasilacza. Po kilku godzinach używania wzmacniacza transformator jest chłodny, praktycznie nie czuć różnicy czy używamy wzmacniacza czy nie. Stabilizatory trzymają solidnie 15V, tak więc zasilacz wystarcza bez problemu. Spadek napięcia na samym trafie jest niezauważalny. Nie mierzyłem poboru prądu przy solidnym graniu.
Ze wzmacniacza jestem zadowolony - nie szumi, nie zniekształca, jest wystarczająco mocny. Komparatory i TL w tym układzie pełnią raczej funkcję bajerów, wzmacniacz działa prawidłowo bez nich. Układ 4556 jest w standardowej aplikacji, reszta to gadżety. Układ JRC4556 produkcji japońskiej jest dedykowanym wzmacniaczem dla słuchawek. Na próbę włożyłem układ GL393 w miejsce 4556 i było dużo dużo gorzej. Naprawdę polecam jako stacjonarny (nie bateryjny) wzmacniacz słuchawkowy. Nie mam porównania, ale podejrzewam, że TDA2822 na pojedynczym zasilaniu gra gorzej.
Wzmacniacz kosztował mnie około 80zł. Sporo drobnicy miałem w domu.
Kit - około 40zł
Obudowa - 20zł
Drobnica, której nie miałem - 20zł
W przyszłości może gdzieś trafię trafo, które będzie miało około 22V, wówczas zasilę wzmacniacz +/-18V. Będzie to max, co można wycisnąć z tego układu.
Podczas przystosowywania obudowy walnąłem jedną gafę. Wywierciłem sobie dziurkę w górnej części zamiast dolnej.
Fajne? Ranking DIY
