Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Technikum elektroniczne (dokładniej rzecz biorąc ZSEL Lublin)

20 Lut 2018 21:13 2505 12
  • Poziom 2  
    Witam. Jestem w trzeciej klasie gimnazjum. Oznacza to niestety, że nadeszła pora na wybór szkoły średniej. Jedną z interesujących możliwości wydaje mi się pójście do Technikum Elektronicznego. Mam to szczęście, że żyje blisko Lublina a w Lublinie znajduje się jedno z najlepszych techników elektronicznych w Polsce. Nie wiem jednak czy nadaje się do tego technikum. Dotąd miałem dość ubogi kontakt z elektroniką .
    Owszem orientuje się w podstawie działania elektroniki ale nigdy nie miałem do czynienia z praktyką (no chyba, że za praktykę można uznać w dwie godziny zajęć składania robotów z klocków lego i ich programowanie). Ogólnie rzecz biorąc mój jedyny kontakt z bardziej technicznymi zajęciami to zajęcia modelarskie na, które chodziłem w podstawówce, pomoc tacie w wymianie gniazdek i programowanie, którego uczę się od kilku miesięcy. Kiedy czytałem o różnego rodzaju kierunkach technicznych to w internecie to napotykałem wielu ludzi mówiących rzeczy typu:
    -Amatorzy. Idą do szkół technicznych mimo, że to ich nie interesuje. Ja kiedy miałem pięć lat składałem moje pierwsze obwody elektroniczne, w wieku siedmiu budowałem proste komputery, kiedy miałem 15 lat znalazłem pracę w NASA a wieku 23 lat zunifikowałem teorie względności i mechanikę kwantową. Jeżeli wy tacy nie jesteście to nawet nie myślcie o zajmowaniu się techniką*.
    Nie zrozumcie mnie źle. Elektronika wygląda mi na papierze na coś ciekawego oraz pokrywającego się z moimi zainteresowaniami. Jeśli zaś chodzi o przedmioty ścisłe to nie martwię się o to czy sobie z nimi poradzę ponieważ dobrze mi idą. Bardziej zastanawia mnie to czy ktoś kto przez całe życie wolał czytać książki niż majsterkować i nie ma prawie żadnej wiedzy związanej z elektroniką jest dobrym kandydatem do nauki jej. Ja wychodzę z założenia, że jeżeli mi się spodoba to może zostanę elektronikiem a jeżeli nie to zdobędę praktyczną umiejętność naprawy sprzętu elektronicznego kiedy się popsuje. Dodatkowo korci mnie fakt, że jedno z lepszych techników w Polsce powinno trzymać wysoki poziom nauczania Fizyki i Matematyki i równocześnie nie wymagać od uczniów nauki takich przedmiotów jak Historia i Wos na wysokim poziomie.
    Mam nadzieję, że ktoś odpowie na dręczące mnie pytania.
    ps. Zapomniałem dodać, że jestem roztrzepany i często zamyślony. Wydaje mi się (nie wiem jak jest w rzeczywistości), że te cechy nie pomagają przy lutowaniu kabli w maszynie posiadającej kilkadziesiąt różnych wejść.



    *Kwestia została nieznacznie przejaskrawiona.
  • Poziom 40  
    Witaj, jestem absolwentem tejże "uczelni" - rocznik 2014. Co do samej szkoły to:
    Gryczany napisał:
    a jeżeli nie to zdobędę praktyczną umiejętność naprawy sprzętu elektronicznego kiedy się popsuje.

    Obecne technikum elektroniczne ci tego na pewno nie umożliwi. ;)

    Gryczany napisał:
    Dodatkowo korci mnie fakt, że jedno z lepszych techników w Polsce

    Nie patrz na te rankingi szkół, bo one są tak wiarygodne, jak tytuły w tabloidzie. :(

    Gryczany napisał:
    powinno trzymać wysoki poziom nauczania Fizyki i Matematyki

    Hmm... Nikt ci do głowy tego nie wtłoczy jak sam nie będziesz chciał się nauczyć. Co do poziomu nauczania np. fizyki to jeśli trafisz na panią "profesor" L.Z. (jeśli nadal uczy) będziesz miał całkiem niezła powtórkę gimnazjum. Nic więcej.
    Gryczany napisał:
    równocześnie nie wymagać od uczniów nauki takich przedmiotów jak Historia i Wos na wysokim poziomie

    Żebyś się nie zdziwił. W II klasie musieliśmy wiedzieć więcej o budowie pantofelka i ameby niż o budowie wzmacniaczy akustycznych m. cz.

    Gryczany napisał:
    że te cechy nie pomagają przy lutowaniu kabli w maszynie posiadającej kilkadziesiąt różnych wejść.

    Jak profesor T.Z. nie przemyci na zajęciach praktycznych lutownicy to przez 4 lata możesz jej na oczy nie zobaczyć. ;)

    Gryczany napisał:
    Zapomniałem dodać, że jestem roztrzepany i często zamyślony.

    To musisz uważnie pilnować przepisów BHP... ;)

    NIe przejmuj się, jeśli nie masz praktyki. Ja idąc tam także jej nie miałem, a mój związek z elektroniką był niewielki. Jednak systematycznie starałem się rozwinąć swoje zdolności manualne i choć nadal nie jestem takim wytrawnym macherem jak jeden z moich kolegów z klasy "z kraju octu i musztardy" (jeśli to czyta, to go pozdrawiam :) ), ale przewody zlutować, końcówki zarobić i inne drobne rzeczy zrobić potrafię. Więc ty także dasz sobie radę. Jedynie musisz postawić na intensywne kształcenie we własnym zakresie - bez tego IMHO niewiele zdziałasz.
    Pozdrawiam.
  • Poziom 2  
    To czego właściwie uczą w Technikum Elektronicznym? Czy uczą w szkole praktyki czy dają samą teorie a praktyką trzeba zająć się samemu w domu (co szczerze mówiąc szczególnie by mi nie przeszkadzało).
    Skoro chodziłeś do ZSEL to ma jeszcze parę pytań. O której godzinie kończą się lekcje? Z moich obserwacji wynika, że w części szkół lekcje zaczynają się o 10 i kończą o 18. I w, której klasie są egzaminy zawodowe? Na te dwa pytania nie mogłem znaleźć odpowiedzi.
    Co do nauczycieli nauk ścisłych to ważniejsze niż to by dobrze uczyli jest dla mnie to by byli wymagający. Ze zmuszeniem się do nauki tego co mnie interesuje nie mam akurat większych problemów (co innego, tym czego nie lubię się uczyć. Tu pojawiają się problemy.)
  • Poziom 33  
    Gryczany napisał:
    To czego właściwie uczą w Technikum Elektronicznym?

    Podstawy programowej.
    Są nauczyciele, którzy chcą przekazać wiedzę, ale to odbywa się na kółkach zainteresowań.
  • Poziom 40  
    Gryczany napisał:
    To czego właściwie uczą w Technikum Elektronicznym?

    Jak kolega wyżej napisał - uczą tego co jest w podstawie.

    Gryczany napisał:
    Czy uczą w szkole praktyki czy dają samą teorie

    Praktyki masz tyle co kot napłakał - 4 godziny tygodniowo w II klasie - to są zajęcia praktyczne na cały twój okres edukacji w tej szkole. Biologi, historii i wosu będziesz miał więcej godzin przez całą szkołę. :( Do tego dochodzi jakieś 3 tygodnie praktyk zewnętrznych u jakiegoś pracodawcy. I to wszystko. On ładują w głowy głównie teorie - jak rozmawiałem z jednym z nauczycieli, powiedział wprost, że oni nas uczą bezpośrednio "pod studia" - czyli chcą naładować do głów jak najwięcej zagadnień teoretycznych, żeby uczniowie byli w stanie dobrze sobie poradzić przez pierwsze II lata na Politechnice. Nikt nie wychodzi z założenia, że część osób nie planuje kariery magistra inżyniera tylko chce pracować zawodowo juz po technikum - dlatego przygotowanie praktyczne olewają, zrucając ciężar nauki praktycznej na ciebie oraz na uczelnie (zakłądają z automatu, że tam pójdziesz, bo to im "staty" w rankingach podbija ;) ).
    Gryczany napisał:
    a praktyką trzeba zająć się samemu w domu (co szczerze mówiąc szczególnie by mi nie przeszkadzało).

    Tak czy siak musisz się uczyć się praktyki na własną rękę, bo szkoła nawet żeby i chciała nie zapewni ci wystarczająco dużo czasu. Np. Lutowanie to niemal sztuka. Żeby się nauczyć robić to na perfekt trzeba kilka miesięcy intensywnego lutowania różnych rzeczy, różnymi technikami - kilkadziesiąt godzin w szkole nie nauczy cię robienia sprawnie pewnych lutów. Tak więc bez nauki tego w domu nie da się ogarnąć praktyki opierając się tylko na zajęciach w szkole. Zwłaszcza, że teraz na "Zetpetach" zamiast lutowania mają naukę jak antenę satelitarną ustawić... :(
    Gryczany napisał:
    O której godzinie kończą się lekcje? Z moich obserwacji wynika, że w części szkół lekcje zaczynają się o 10 i kończą o 18.

    Za moich czasów gros zajęć zaczynało się o 8-9 rano i trwało 7-8 godzin lekcyjnych. Teraz jest pewnie podobnie. Jedynie zajęcia z podziałem na grupy (np pracownie bądź praktyki na warsztacie) rządzą się trochę innymi prawami.

    Gryczany napisał:
    której klasie są egzaminy zawodowe?

    Ja zdawałem egzaminy zawodowe na starej podstawie (czyli jeden egzamin na koniec ostatniej klasy) , teraz jest inaczej. Od 2015 formuła jest już nieco inna - z tego co wiem zdaje się dwa egzaminy w III i w IV klasie, ale są one na różnych poziomach i dają inne kwalifikacje w zawodzie. Ale więcej informacji to trzeba szukać na stronie CKE.

    Gryczany napisał:
    Co do nauczycieli nauk ścisłych to ważniejsze niż to by dobrze uczyli jest dla mnie to by byli wymagający.

    Wymagający nauczyciel, który nie umie przekazać wiedzy to zawsze problem - nawet jeśli będziesz się uczył skutecznie na własną rękę. Wiem to z własnego doświadczenia. A jeśli chodzi o wymagania. Tak - nauczyciele przemiotów ścisłych są baaaardzo wymagający co część mojego rocznika mocno odczuła na swojej skórze. :(
  • Poziom 2  
    Akurat to, że musiałbym iść na studia nie jest dla mnie zbyt dużym problemem. Na tą chwilę planuję w przyszłości studiować. Nie wiem jednak czy będzie to elektronika. Jednym z powodów dla, których zastanawiam się nad pójściem do technikum elektronicznego jest sprawdzenie czy by mnie to zainteresowało. 1 dodatkowy rok szkoły średniej wydaje mi się mniejszą stratą niż pójście na studia, które mnie nie interesują ponieważ na papierze wyglądają ciekawie.

    Mam jeszcze pytanie dotyczące kół dodatkowych. Na stronie ZSEL przeczytałem, że są tam zajęcia dodatkowe z elektroniki. Jeśli na nie chodziłeś bądź znasz kogoś kto na nie chodził to czy możesz odpowiedzieć czy uczono tam nowych rzeczy nienależących do podstawy programowej czy powtarzano materiał z lekcji zawodowych?


    * Gdybym był mało ambitny to poszedłbym do zawodówki, która pozwala na zarobienie największej ilości pieniędzy po najmniejszej linii oporu.
    **Mówię to jako osoba, która chodzi do szkoły w, której tylko trzech nauczycieli mogę nazwać dobrymi***. Przystosowałem się do złych warunków.
    ***Na szczególną uwagę zasługuje pani od fizyki, która nie posiada żadnego wykształcenia związanego z fizyką oraz na lekcjach pomaga sobie podręcznikiem. Ale to odbiega od tego tematu.
  • Poziom 1  
    Jeśli chodzi o wojciechowską, to wymienię tutaj moje pewne doświadczenia:
    - Musisz trochę liznąć tej elektroniki przed rozpoczęciem tam nauki, bo nauka tam odbywa się "we własnym zakresie", niby coś tłumaczą ale żeby całą naukę oprzeć tylko o same lekcje, to z góry szykuj się na poprawki... (W szczególności jest tam pewien nauczyciel jednego z najważniejszych przedmiotów, płci żeńskiej, niskiego wzrostu, cierpiący na wieczną nerwicę. Teraz chyba uczy klasy pierwsze więc odsiewa już od pierwszych klas, kiedyś od drugich, jeśli trafisz na nią, to musisz się pilnować)
    - Punkty, w teorii to brzmi świetnie, ale jak już się z tym dokładniej zapoznasz, to zrozumiesz że ten system jest znacznie bardziej nieprzyjazny dla ucznia niż klasyczny system ocen cząstkowych. (Choćby biorąc pod uwagę fakt, że dolna granica zdania przedmiotu wynosi 35 pkt czyli inaczej 35% na ocenę dopuszczającą, gdzie w normalnej szkole za 30% masz już dopuszczający) Ponadto nie myśl, że zdobędziesz na samym początku te 35 punktów na przedmiotach i już zdasz, ooo nie! Punkty są specjalnie przez nauczycieli rozłożone na całym semestrze, więc nie ma mowy o szybkim zdobyciu punktów (z resztą, i tak zdobyte na pojedynczym sprawdzianie punkty potrafią być przeliczane na inne, te "właściwe" punkty, więc naprawdę nie ma lekko).
    - Poziom nauczania i nauczyciele. W szkole można spotkać ekstra nauczycieli (tutaj pozdrowienia dla pana T.Z. A.S oraz K.P - główna ekipa warsztatów ;) ), owszem, ale też można spotkać i nauczycieli którzy nie przejmą się tym czy przejdziesz dalej czy Cię odsieją, niektórzy nauczyciele tam już w ogóle powinni przejść na emeryturę, bo ich potencjał nauczania się dawno wypalił i nie potrafią tłumaczyć (najzabawniejszy jest fakt że najczęściej to nauczyciele od najważniejszych przedmiotów...)
    -Godziny lekcji. Czas lekcji tak jak dla normalnych liceów/ techników.
    Ogólnie rzecz biorąc, to nie polecam ZSEL choć byłem ich uczniem przez pewien czas i potrafię dostrzec jej pozytywne strony, jest to naprawdę ciężka szkoła, będzie Cię kosztować masę wyrzeczeń, nerwów i masę pracy, z mojej strony poleciłbym Ci ZSEN (jeśli interesuje Cię informatyka lub elektronika) na długiej, gdzie ostatecznie wybrałem się po przygodach w ZSEL. ZSEN prowadzi masę przydatnych programów, takich jak praktyki zagraniczne, gdzie zdobywasz europassa, możesz zrobić sobie ważne informatyczne certyfikaty, uprawnienia sepowskie, miałbyś w tej szkole więcej luzu względem wojciechowskiej choć też trzeba mimo wszystko się pouczyć czasami, a program jest identyczny jak ten na wojciechowskiej więc różnic nie ma, zdaje się te same egzaminy.
    Właśnie 27 kwietnia ukończyłem tę szkołę, wcześniej zdając egzaminy i zdobywając tytuł technika elektronika i jestem mega zadowolony, już po samej przesiadce z wojciechowskiej odczułem ogromną ulgę według mnie jest to szkoła znacznie lepsza, jedynym jej minusem może być jej tylko lokalizacja, ale wojciechowska też nie jest w ścisłym centrum miasta. ;)
    P.S.
    Jeśli stanie się tak, że będzie Ci źle szło (jak już wybierzesz wojciechowską) to nie zrażaj się bezpośrednio do zawodu jaki wybrałeś, tylko do sposobu jak tego zawodu będą Cię uczyli, bo jak przekonałem się na własnej skórze, to nie zawód był dla mnie ciężki tylko sama szkoła, więc ewentualnie miałbyś się gdzie ewakuować przy okazji unikając liceów dla dorosłych (wierz mi, wiem co mówię).
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 24  
    Jak na każdej uczelni lub innej szkoły, masz zapał będziesz zadowolony :)
    Dużo ludzi z Politechniki Lubelskiej pracuje na Wojciechowskiej.
  • Poziom 3  
    Witam, orientuje się ktoś ile orientacyjnie punktów należy posiadać chcąc dostać się do zsel ?
  • Poziom 3  
    bodzio507 napisał:
    W tym roku ze względu na podwójny rocznik żadne dane z poprzednich lat nie są miarodajne.
    Lepiej ucz się do egzaminu gimnazjalnego. Im więcej punktów tym lepiej.


    Zdaje sobię z tego sprawe, jednak zastanawiałem się czy 140 punktów ( bo zakładam że tyle uzyskam ) wystarczy mi do tej szkoły 😏
  • Poziom 40  
    Sebastian1482 napisał:
    Witam, orientuje się ktoś ile orientacyjnie punktów należy posiadać chcąc dostać się do zsel ?

    Dużo. ;) Naprawdę, ostatnimi laty ZSEL po paru latach dobrej passy i czołowych lokatach w rankingach krajowych szkół średnich drastycznie podnieśli progi punktowe wymagane do przyjęcia do tej szkoły. Innymi słowy trochę im sodówka do głowy uderzyła. ;) I poważnie wyrażenie "drastyczne podniesienie" jest zupełnie na miejscu, bo progi w ciągu paru lat wzrosły niemalże 3-krotnie - jako absolwent tejże szkoły mam dość dobre rozeznanie w sytuacji i wiem co mówię.

    Sebastian1482 napisał:
    Zdaje sobię z tego sprawe, jednak zastanawiałem się czy 140 punktów ( bo zakładam że tyle uzyskam ) wystarczy mi do tej szkoły 😏

    Nie wiem jak działa obecny system rekrutacyjny, ale za moich czasów w rekrutacji była pula 200 pkt do zdobycia - na wynik ten składała się punktacja z egzaminu gimnazjalnego, wyniki ze świadectwa szkolnego, bonusy olimpiady i inne konkursy oraz za szczególne osiągnięcia np. działalność na rzecz szkoły itp. I tak przypadku rocznika '94 do klasy elektronicznej przyjmowali gości z wynikiem ogólnym 50 punktów co w praktyce oznaczało ledwie trójkowych uczniów. Natomiast już cztery lata później próg poszybował w górę na jakieś 140-150 punktów co było górną granicą możliwą do uzyskania bez posiadania szczególnych osiągnięć bądź świetnych wyników w jakimś konkursie czy olimpiadzie - innymi słowy musiałeś mieć "piątkowe" świadectwo i egzamin gimnazjalny zdany na poziomie "maturalnej" mocnej czwórki, żeby myśleć o przyjęciu do tej szkoły.
    Teraz pewnie progi zbytnio nie odbiegają od tych co były jeszcze 2-3 lata temu i choć te wszystkie egzaminy po gimnazjum/podstawówce są teraz na innych zasadach to raczej musisz się nastawić, że musisz mieć jakieś 80% z egzaminu końcowego po szkole żeby myśleć o dostaniu się do ZSEL-a.