Witam Was czytelnicy.
Tym razem zrecenzuję (albo raczej odwiodę was od wyrzucenia kilku złotych w błoto) chińską ładowarkę do ogniw 1,2V Ni-MH, zasilaną z portu USB.
Nabyłem ją, ponieważ, z uwagi na moje zainteresowania, czasem mam potrzebę podładowania w terenie akumulatorków 1,2V. Na przykład do zasilania krótkofalówek lub GPS.
Oczywiście zawsze mam przy sobie zapas akumulatorków, ale jak wszyscy ich użytkownicy, wiemy, że one są złośliwe i lubią płatać figle. Dlatego wolę mieć możliwość doładowania takowych w warunkach polowych. Biorąc pod uwagę popularność PowerBanków, a także fakt, że i tak noszę w plecaku kilkadziesiąt tysięcy miliamperogodzin, uznałem, że ładowarka na USB, będzie dobrym wyjściem.
Pomyślałem sobie, że "po co mi jakaś wypasiona, mam już dwie naprawdę dobre (co prawda stacjonarne), kupmy coś taniego i prostego".
No i kupiłem dokładnie to, co napisałem w poprzednim zdaniu.
"Ładowarka" prezentuje się tak:
Mimo teoretycznie dwóch osobnych kanałów ładowania. Ten patencik, nie pozwana na włożenie dwóch różnych ogniw, w sensie AA i AAA.
A teraz zajrzyjmy do wnętrza...
Biorąc pod uwagę ceny chińskich komponentów, to byłem mocno zdruzgotany tym, co zobaczyłem wewnątrz. Liczyłem chociaż na jakiś scalak "noname" lub zeszlifowany.
Nie mam zamiaru zostawiać tego ustrojstwa w namiocie w upalny dzień/noc. A już na pewno nie z chińskim PowerBankiem z "prawdziwymi" ogniwami o dużej wydajności prądowej.
Podsumowując - jeśli ktoś z was szuka taniej ładowarki ogniw Mi-MH, to niech lepiej szuka innej niż ta.
Tym razem zrecenzuję (albo raczej odwiodę was od wyrzucenia kilku złotych w błoto) chińską ładowarkę do ogniw 1,2V Ni-MH, zasilaną z portu USB.
Nabyłem ją, ponieważ, z uwagi na moje zainteresowania, czasem mam potrzebę podładowania w terenie akumulatorków 1,2V. Na przykład do zasilania krótkofalówek lub GPS.
Oczywiście zawsze mam przy sobie zapas akumulatorków, ale jak wszyscy ich użytkownicy, wiemy, że one są złośliwe i lubią płatać figle. Dlatego wolę mieć możliwość doładowania takowych w warunkach polowych. Biorąc pod uwagę popularność PowerBanków, a także fakt, że i tak noszę w plecaku kilkadziesiąt tysięcy miliamperogodzin, uznałem, że ładowarka na USB, będzie dobrym wyjściem.
Pomyślałem sobie, że "po co mi jakaś wypasiona, mam już dwie naprawdę dobre (co prawda stacjonarne), kupmy coś taniego i prostego".
No i kupiłem dokładnie to, co napisałem w poprzednim zdaniu.
"Ładowarka" prezentuje się tak:
Mimo teoretycznie dwóch osobnych kanałów ładowania. Ten patencik, nie pozwana na włożenie dwóch różnych ogniw, w sensie AA i AAA.
A teraz zajrzyjmy do wnętrza...
Biorąc pod uwagę ceny chińskich komponentów, to byłem mocno zdruzgotany tym, co zobaczyłem wewnątrz. Liczyłem chociaż na jakiś scalak "noname" lub zeszlifowany.
Nie mam zamiaru zostawiać tego ustrojstwa w namiocie w upalny dzień/noc. A już na pewno nie z chińskim PowerBankiem z "prawdziwymi" ogniwami o dużej wydajności prądowej.
Podsumowując - jeśli ktoś z was szuka taniej ładowarki ogniw Mi-MH, to niech lepiej szuka innej niż ta.
Fajne? Ranking DIY