Mam chyba problem z ładowaniem w samochodzie Suzuki Grand Vitara.
Sytuacja wygląda tak że ładowanie podczas normalnej jazdy jest ok 14,2-14,4V w zależności od obciążenia.
Sytuacja zmienia sie gdy nagle spadają obroty do jałowych tzn dojazd do skrzyżowania, wrzucenie na luz i wtedy napięcie na akumulatorze spada do ok 12,4 -12,8V w zależności od obciążenia. Dodająć gazu znów mamy napięcie 14,4V a gdy nie dodamy to wystarczy poczekać ok 2-4sekund i wtedy też napięcie wraca do nominalnego.
Mam wpięty woltomierz w gniazdo zapalniczki (to napięcie tak sobie szaleje podczas jazdy) i problem jest od trzech lat a może tak ma to działać ???
Moja żona ma auto od nowości i nie wie czy tak było zawsze, a ja zauważyłem to od 3lat ale myślałem że tak ma być.
Proszę o porady czy coś jest nie tak czy ma to tak działać.
Zauważyłem to dawno ponieważ co dojechaliśmy do skrzyżowania to dmuchawa zwalniała za każdym razem.
Sytuacja wygląda tak że ładowanie podczas normalnej jazdy jest ok 14,2-14,4V w zależności od obciążenia.
Sytuacja zmienia sie gdy nagle spadają obroty do jałowych tzn dojazd do skrzyżowania, wrzucenie na luz i wtedy napięcie na akumulatorze spada do ok 12,4 -12,8V w zależności od obciążenia. Dodająć gazu znów mamy napięcie 14,4V a gdy nie dodamy to wystarczy poczekać ok 2-4sekund i wtedy też napięcie wraca do nominalnego.
Mam wpięty woltomierz w gniazdo zapalniczki (to napięcie tak sobie szaleje podczas jazdy) i problem jest od trzech lat a może tak ma to działać ???
Moja żona ma auto od nowości i nie wie czy tak było zawsze, a ja zauważyłem to od 3lat ale myślałem że tak ma być.
Proszę o porady czy coś jest nie tak czy ma to tak działać.
Zauważyłem to dawno ponieważ co dojechaliśmy do skrzyżowania to dmuchawa zwalniała za każdym razem.