Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Ford Fiesta 1,3 Duratec 8V - Zbyt mała wydajność układu katalicznego

Andrzej L. 05 Mar 2018 12:49 747 14
  • #1 05 Mar 2018 12:49
    Andrzej L.
    Poziom 27  

    Ford Fiesta 1,3 Duratec 8V benzyna, rok 2002.
    Czy jest jakaś literatura gdzie można odkryć szczegóły jak te wszelakie komputery sterujące pracą silnika przechowują swoje ustawienia? Bo póki co to jest to taka czarna skrzynka, wejścia wyjścia ale co w środku się dzieje i jak to się dzieje tajne przez poufne dla zwykłych śmiertelników.
    W instrukcji obsługi wskazanego Forda (nie jak niektóre inne marki, gdzie jest dobitne ostrzeżenie o nie odłączaniu akumulatora) jest tylko mowa, że jak odepniemy akumulator - czyli pozbawimy komputer (sterownik silnika) zasilania, to auto po ponownym podłączeniu zasilania będzie się przez pierwsze 8km jazdy uczyło na nowo zarządzania silnikiem i że wtedy praca silnika może nie być normalna. Nie ma tam mowy, że to spowoduje jakieś nieobliczalne niedomagania.
    Swego czasu rozsypał się oryginalny katalizator (od niedogrzanych krótkich cykli miejskich), obecnie jest wstawiony zamiennik (ze względu na cenę oryginału 2,5k zł, zamiennik 1,2k zł) i widzę, że komputer ze swoimi ustawieniami nie bardzo się lubi się z zamiennikiem (nie można wykluczyć, że na serwisie przy okazji coś sami jeszcze skopali, albo czegoś nie dopatrzyli i tak to trwa latami). Od kilku lat wożę się z problemem błędu (od serwisu do serwisu, co kolejny to lepszy...) zbyt małej wydajności układu katalicznego, kodu błędu nie pamiętam, bo to przy przeglądach okresowych go wiecznie kasują i w sumie po skasowaniu auto potem jeszcze bardziej głupieje niż gdy jeździ się z tym błędem - czyli świecącym CHECK, bo jak mi mówią silnik wtedy pracuje w trybie awaryjnym i trochę inne parametry mu komputer ponoć zadaje, które do pracy z tym defektem okazują się jakby "zbawienne" (ten sam błąd wystąpi jak jeździmy z pustym katalizatorem - jak się wysypała jego zawartość, przez kilka miesięcy tak było jeżdżone do czasu wstawienia zamiennika, bo na przeglądach był problem z normami spalin). Błąd zaczął się w dniu jak się rozsypał katalizator i zatkał wydech. Wcześniej silnik chodził jak złoto, żadnych niedomagań w całym zakresie temperatur, pogody, pór roku, obrotów, cykli miejskich, pozamiejskich, zero zastrzeżeń.
    Z autem już byłem u kilku "speców" łącznie z autoryzowanym serwisem, ale bardzo czarują, kasę czeszą za nietrafne diagnozy, pół auta chcą wymienić i trzeba worek pieniędzy na takie zgadywanie bez efektów, a za nietrafione wymiany nikt nie chce zwracać i demontować swoich wymienionych elementów z nietrafionych diagnoz.
    Do obecnie wstawionego katalizatora coś tam zmieniali w programie sterującym, ale to są zmiany typu "zaleczenie" a nie ustawienie tak aby całość zarządzania pracą silnika przebiegała prawidłowo (czyli tak jak dawniej sprzed usterki) i co jakiś czas nie wskakiwała kontrolka błędu silnika CHECK ENGINE. Wraz z wstawieniem katalizatora i tłumika (bo rozsypany wsad katalizatora zatkał tą zawartością tłumik i też go musieli zmienić) wymieniono też pierwszą sondę przed katalizatorem.
    Ale to i tak nic nie dawało, bo błąd cyklicznie powracał.




    Raz po dwóch tygodniach, innym razem po 2 miesiącach, nieraz wskoczył na prostym odcinku poza miastem w czasie spokojnej jazdy, a nie w momencie największego katowania w cyklu miejskim.
    A potem zaczynają się cyrki typu ciągnie samoczynnie obroty po dojechaniu do skrzyżowania do 3000 i powolutku schodzą, następnego dnia zaczyna go dusić i gaśnie bez przegazowywania lub odwrotnie w zależności od dnia i klimatu, w inny dzień na dojeździe do skrzyżowania zaczynał gasnąć już na gorącym silniku, a następnego dnia już ciągnął w górę do 3000 korygując czkawki dnia poprzedniego - czyli pewnie sam sobie coś zmienił w parametrach programu widząc, że się dusi. A w innym czasie jeździ 3 miesiące bez większych problemów i cudowania z wielkimi obrotami czy gaśnięciem - pewnie zależne w jaką pogodę się jeździ.
    Oczywiście samo wskoczenie błędu (jeżeli go wcześniej ktoś tam kasował w serwisie) nie jest od razu równoważne, że wtedy zaczną się problemy, bo może sobie wskoczyć i nic nadzwyczajnego się nie będzie dziać tygodniami mimo, że CHECK się świeci. Zdarzały się dni że ten CHECK dostawał cudownego samo skasowania - ale to tylko sporadyczne przypadki. W większości przypadków jak już wskoczył CHECK to trwał do czasu aż go diagnosta ręcznie wykasował. A tu nagle silnik potraktujemy cięższym cyklem w mieście i mamy po tym często cyrk, który potem się zaleczy po kilku dniach jeżdżenia-uczenia się (lub po wyjechaniu na daleką trasę pozamiejską), bo komputer sobie sam znowu jakieś korygujące dane wprowadzi na tą okoliczność i się uspokoi od tych wariactw obrotowych.
    Najczęściej zaczyna świrować jak są wilgotne dni z opadami i miejski cykl czerwonych, zakorkowanych skrzyżowań ruszaj-hamuj-ruszaj-hamuj. Pewnie wilgotność powietrza zasysanego ma tu wpływ na wyjściowy skład spalin i sondy inaczej reagują.
    Ostatnio po odłączeniu akumulatora (wielkie mrozy były a stał z tydzień więc nie ma skąd energii) widzę, że te ich ustawienia jakie tam gdzieś w pamięci programu dokonywali wyfrunęły i silnik zimny z nocy po rozruchu gaśnie, bo jak widać prawdopodobnie wrócił do ustawień "fabrycznych" a te nie lubią się z autem po tych serwisach niby "naprawczych".
    Czyli psu na budę te takie niby programowania, bo wszystko wnioskuję wylatuje jak zgubi zasilanie.
    Na oryginalnym katalizatorze można było odłączyć sobie zimą przy wielkich mrozach akumulator celem podładowania go na spokojnie w domu (jak się jeździ krótkimi cyklami miejskimi to nie ma czym ładować akumulatora, zresztą zimny aku poniżej 0stopni niespecjalnie się ładuje ;) i zimą lubi mu czasem brakować tej energii na rozruchy stąd doładowanie poza pojazdem), a po podłączeniu akumulatora nic nadzwyczajnego się nie działo, bo te fabryczne ustawienia były tymi prawidłowymi dla istniejącego oryginalnego wydechu z jego sondami i katalizatorem, silnik nawet nie wykazywał pracą, że czegoś się tam niby od nowa uczy.
    Czy jest jakaś procedura "uczenia" na sucho, bez złącz diagnostycznych zewnętrznych programów, aby sterownik się nauczył jak ma wyjść z tej zapaści dołka, gdzie na zimnym silniku na początku nie podtrzymuje obrotów. Czytałem na forum forda taką procedurę ale do innego modelu, że m.in. w początkowych punktach uczenia najpierw odpalamy i trzymamy kilka minut na jałowych obrotach - jak mam trzymać skoro bez przegazowywania do 1300 gaśnie i procedura na nic, bo zakłócamy ją tym zewnętrznym gazowaniem. Wcześniej przy poprzednich serwisowaniach-zgadywaniach tego problemu, grzebiący podciągnęli obroty na starcie (bo to gaśnięcie pojawiło się dziwnie po którymś serwisie i kolejny serwis je niby niwelował), ale to powoduje też, że nawet latem przy upałach widać, że obroty na starcie są zawyżone na "zimnym" - potrafią mieć i 1300 i nie spadają tak szybko jak na fabrycznych ustawieniach i komponentach, nie potrzebnie trzyma je tak długo na podwyższonych obrotach (trzeba przejechać kilkaset metrów aby zaczęły spadać, a w oryginalne latem spadało już samoczynnie po nawet 10sekundach od rozruchu do praktycznie jałowych 800, bo program widział, że ciepło i nie ma potrzeby trzymać tak wysoko).
    Przez te lata serwisy kolejne sprawdzały silnik krokowy, przepustnicę (przynajmniej tak potem raportują), jeździli w celach testowych przez 1 dzień na zapiętym rejestratorze w autoryzowanym serwisie, żeby mieć pełen obraz pracy silnika od zimnego do pełnego nagrzania.
    Coś tam modyfikują, ale silnik już nigdy od czasu wymiany katalizatora nie ma takiej kultury pracy jak na fabrycznym.
    Na zimnym silniku jak się puści szybko gaz na dojeździe do skrzyżowania to lubi go szarpnąć - efekt jakby hamowania - zbyt gwałtownie schodzą obroty.
    Sprzed usterki katalizatora zawsze obroty łagodnie schodziły na zimnym, a nie jak kamień w wodę, aby zatrzymać się dopiero na punkcie obrotów jałowych - a czasami na jeszcze niedogrzanym silniku spaść poniżej 800 aby szybko być z automatu podciągnięte, wcześniej takich jaj nigdy nie było - czyli widać wtedy taki dołek na obortomierzu i wyjście z niego w górę - skorygowanie za niskich obrotów.
    Potrzeba więc rzeczywistego fachowca bardziej z naciskiem na znajomość oprogramowania niż mechanika, aby komputer nauczył pracy z obecnie wsadzonym katalizatorem.
    Gdybam, że by tu była potrzebna kompleksowa korekta parametru w całej rozciągłości temperatur od zimnego do gorącego, a nie że coś tam wycinkowo skorygowali i ten skorygowany odcinek niespecjalnie zazębia się z dalszą częścią obszaru pracy silnika.
    Czyli pewnie trzeba by było skalibrować cały ciąg danych, bo może z sond lambda schodzą trochę inne sygnały i komputer je źle interpretuje (i trzeba go nauczyć współgrać z nowymi sygnałami, innymi od fabrycznych, jakie obecnie dostaje do przetworzenia) na ustawieniach które ma obecnie zadane i wystawia niewłaściwe sygnały wyjściowe w odpowiedzi na takie a nie inne parametry wejściowe z czujników czyli sond.
    I teraz powstaje pytanie czy te ustawienia korygujące "cząstkowe" które wprowadzają "spece" na serwisach są przechowywane gdzieś w innej pamięci, w innym jej obszarze (jakieś rozróżnienie na ulotny/nieulotny) i że komputer ma cały czas swój jakby nienaruszalny rdzeń, do którego wraca po braku zasilania (oczywiście błędów nie kasuje), mimo że ktoś dokonał drobnych modyfikacji w danych programu?
    Czyli że te modyfikacje są jakby takie powierzchowne, ala jakiś ulotny statyczny RAM, a rdzeń programu siedzi w jakimś flash-u do którego serwis nie ma dostępu czy jak? Czyli nie modyfikują rdzenia, z którego potem by zawsze po braku zasilania były ładowane te nowe "dziewicze inaczej" ustawienia?
    Coś ala podwójny bios na płycie głównej PC gdzie jak wywali się roboczy bios to odtwarza go automatycznie z zapasowej kostki pamięci bez względu na to co było wpisane, zgubione w obszarze pierwszej kości pamięci.

    0 14
  • #2 05 Mar 2018 13:56
    szymitsu21
    Moderator Samochody

    Dużo czytania. Ale przestałem jak zobaczyłem że założyłaś zamiennik. Jeszcze mi się nie zdarzyło żeby zamiennik nie generował błędu o sprawności.

    Druga sprawa jaki problem po prostu zobaczyć co się dzieje za katalizatorem ?


    I te zabawy w korektę zawartości sterownika silnika to jakiś żart chyba.. Jak już to DTC OFF i po problemie.

    0
  • #3 05 Mar 2018 22:29
    migmig85
    Poziom 23  

    Dokładnie jak kolega wyżej napisał LAMBDA OFF z ECU lub jeszcze możesz spróbować wkręcić sondę w redukcję (zwaną też emulatorem sondy ) wtedy też ją trochę oszukasz i powinno pomóc ;)

    0
  • #4 06 Mar 2018 10:44
    Andrzej L.
    Poziom 27  

    Nie chodzi mi o oszukiwanie ECU tylko ustawienie tego tak aby zaczęło działać jak fabryczne. Tak samo jak kilku magików w serwisach stwierdziło, że bez katalizatora też można jeździć, to są tego typu naprawy, a potem przychodzi dzień, temperatura, wilgotność gdzie to "oszukiwanie" bokiem wychodzi i silnik łapie głupawkę. Wszystko wyłączmy i najlepiej na wóz drabiniasty się przesiądźmy. A tak swoją drogą jaki skutek uboczny daje wyłączenie sygnałów z sond? Większe spalanie, przekroczone normy na wydechu? Może ktoś wskaże kogoś kompetentnego w Krakowie kto czuje naprawdę ten temat i zrobi to raz a porządnie (aby za tydzień znów nie wracać, bo dalej to samo i płać dalej - czyli typowy scenariusz przerabiany od kilku lat, a każdy mówi, że naprawione...), i nie na zasadzie wyłączania, oszukiwania sond tylko skalibrowania tego tak jak należy i zapomnieć na lata o zjawisku, żeby znowu silnik zaczął pracować jak to ustaliła fabryka zgrywając go z jego jednostką sterującą. Coś na zasadzie stabilizacji obrotów silników elektrycznych, wartość zadana na obroty X, wartość odczytana z czujnika obrotów za niska, następuje autokorekta zasilania, bo silnik za wolno się kręci - czyli typowa pętla sprzężenia zwrotnego, która w spalinowym tutaj przypadku chyba nie występuje, błędnie działa?
    Co do żartów - po prostu pytam, bo nie jestem z tych co się na wszystkim znają i pytam o wszelkie naprawiające defekt możliwości, po prostu gdybam. Jak kiedyś za 100 lat zostanę samochodowym majstrem to przestanę gdybać a starać się diagnozować trafnie :) A opis długi, by nie było niedomówień, że nie opisał problemu, a oczekuje diagnozy.
    Czyli nie ma możliwości, aby ECU samo sobie skorygowało, nauczyło się np po nastu odpaleniach silnika, który na obecnych ustawieniach ma problem z podtrzymaniem obrotów przez pierwsze 2 minuty? Skoro gaśnie to czy ECU nie jest w stanie delikatnie zmienić sobie parametr odpowiedzialny za obroty, ssanie - bo to ponoć takie inteligentne urządzonko... W końcu jest wspomniane coś o uczeniu się jednostki sterującej.
    Co rozumiesz pod pojęciem sprawdzić co się dzieje z katalizatorem?
    Jeżeli chodzi o mechaniczną stronę (że cały, że się nie sypie) z nim wszystko dobrze, bardziej obstawiam tutaj, że być może zamiennik ma trochę inny skład chemiczny swojego wsadu (przyoszczędzili np. na złocie) i skład spalin nie jest taki sam jak po przejściu przez oryginał - mimo, że normy spełnia na badaniu technicznym. Wnioskuję to po tym, że gdy pierwsza "naprawa" po usterce polegała praktycznie na wysypaniu z całego toru wydechu za katalizatorem ( i skasowaniu błędu) tego co się z niego wysypało do tłumika i go zatkało, to od tego momentu już silnik przestał dobrze gadać (a przecież można jeździć bez katalizatora jak stwierdzili w serwisie... no to pojeździłem i wysiadłem), a jeżdżąc obecnie z katalizatorem zamiennikiem jest tylko ciut lepiej niż jeżdżąc z "pustym" blokiem katalizatora. O tym, że zamiennik generuje błędy to też wiem, ale dopiero po fakcie (wcześniej nikt o tym nie uprzedzał), w jednym serwisie to usłyszałem. Ale czym to jest spowodowane to póki co nie usłyszałem jeszcze diagnozy co konkretnie wpływa na ten błąd - czyli jeden po drugim powtarza ten fakt, ale do dziś się nikt nad tym nie pochylił aby określić dobitnie przyczynę tego stano i co konkretnie w zamienniku odbiega od oryginału. Co do tulejki przedłużające odsuwającej sondę od toru wydechu też był temat przerabiany - ale to przecież praktycznie to samo co skorygować kilka zmiennych w programie aby inaczej interpretowały sygnały otrzymywane z sondy, ale żeby dokonać sensownej korekty to trzeba mieć znajomość programu sterującego komórka po komórce i co gdzie w nim konkretnie się znajduje, co podlega korekcie - a to jak widzę raczej wiedza tajemna, której nawet autoryzowaniu okoliczni nie poznali. Ktoś kto rzeczywiście czuje temat, by to umiał wyprowadzić na prostą, a dziś ci "czujący" to: umiem podłączyć się do złącza diagnostycznego odczytać błędy, skasować więc czuję temat... Stwierdzam z przykrością, że czarodziejów i wujków dobra rada pełno, ale pasjonatów, którzy na sterowaniu silnika przez ECU zjedli zęby to niestety w okolicy nie spotkałem.
    Więc póki co po kątem diagnostyki i leczenia okoliczne serwisy poległy.
    A silnik nie pracuje jak pracował kiedyś i póki co dla "majstrów" szczycących się specjalizacją w marce Ford temat jest trudny jak lot załogowy na Marsa i co kolejny serwis to o nowych "ciekawostkach" się dowiaduje co to jeszcze nawaliło.

    0
  • #5 06 Mar 2018 10:51
    robokop
    Moderator Samochody

    Oczytaj sobie zawartość pamięci flash sterownika silnika i kombinuj. Są różnego rodzaju darmowe, czy nie darmowe "pomoce naukowe", służące modyfikowaniu wsadów. Może metoda prób i błędów odnajdziesz właściwą sekcję pamięci odpowiedzialną za to.
    Samochód po to ma dwie sondy, żeby spełniał obecne wymagania odnośnie składu spalin - czyli jeździł ze sprawnym układem katalizatora. Bronisz się przed kupnem oryginalnego - więc przyzwyczaj się do świecącej lampki. Jest jeszcze jedna metoda - znalezienie starszej wersji sterownika, z jedną sondą przeznaczonego do auta starszego, bądź na inny rynek i adaptacja w pojeździe.

    0
  • #6 06 Mar 2018 11:09
    Andrzej L.
    Poziom 27  

    Nie bronię się, zamiennik wynikał z ceny, wszystko zgodnie z wytycznymi "fachowców" miało być bez różnicy czy oryginał czy zamiennik - więc skoro to samo to po co przepłacać? Jak będę prezesem banku to auto wywalę na śmietnik i kupię sobie nowe...
    Nie mam gdzie kombinować, bo pod chmurą, pod blokiem to pokombinujesz po pieronie. Zresztą żeby rzeczywiście kombinować to trzeba by było wcześniej zaopatrzyć się w zabawki i oprogramowanie diagnostyczne, bazę wsadów, po to by potem to rzucić w kąt i wyjdzie drożej niż rzeczywistemu fachowcowi za to zapłacić, a nie gdybać miesiącami. Dlatego szukam kogoś kto nie zasadzie kombinowania zgra ten zły zamiennik z ECU, ale zgra to bo ma wiedzę. Dla mnie niewiele się to różni od wszelakich czujników czy to tlenków węgla, czy z dziedzin optycznych IR, UV, gdzie każdy po wymianie wymaga nowej kalibracji (w wyniku rozrzutu parametrów w procesie produkcji), aby się jednostka sterująca z nimi prawidłowo dogadywała i prawidłowo interpretowała ich sygnały.
    A tu jak widać nikt tego nie czyni i pracuje to potem wszystko na słowo honoru. Nie dziwi nic, że z zamiennikiem sobie nie radzi, skoro nie dokonał korekt w programie, który na fabrycznych ustawieniach średnio rozumie zamiennik. Dziwnym trafem inne marki jeżdżą na zamiennikach, tylko ten "zły" ford nie dogada się z zamiennikiem.

    0
  • #7 06 Mar 2018 12:16
    robokop
    Moderator Samochody

    Andrzej L. napisał:
    Dziwnym trafem inne marki jeżdżą na zamiennikach, tylko ten "zły" ford nie dogada się z zamiennikiem.
    Tak to jest , jak człowiek nasłucha się głupot i w nie uwierzy. Skoro zamiennik katalizatora miałby być tym samym co oryginał, to skąd kilkukrotna przebitka w cenie?

    0
  • #8 07 Mar 2018 13:35
    Andrzej L.
    Poziom 27  

    Często w oryginale płacisz za nadrukowaną markę - logo (oczywiście nie zawsze, zdaję sobie sprawę, że jest cała masa zamienników, które są lipne). Przykładowo akumulator motorcrafta 2x wyższa cena, wsadziłem "zły" tańszy zamiennik centry i nie widzę aby jakoś gorzej się sprawował, tak samo pali (jak oryginał w tym samym okresie czasu) więc po co przepłacać?
    A potem niejeden produkt tłucze jeden i ten sam producent jako usługę dla forda i jedne z logiem forda są droższe, a te bez nabitego logo tańsze mimo, że wykonanie to samo, komponenty te same.
    Tylko biorąc pod uwagę, że zamiennik katalizatora miałby być kompletnie beznadziejny to by mi zaraz na badaniu technicznym krzyk podnieśli, że spaliny w ogóle norm nie trzymają, a wszystko jest jak w najlepszym porządku co do składu związków chemicznych na wylocie, diagności nie mają żadnych uwag.
    Tylko jak widać prawdopodobnie ECU się z tym mizernie dogaduje, a nie trafiłem na fachowca, który to będzie umiał zgrać ze sobą.
    Z innych dziedzin nawet taka kość typu ICL7129 w multimetrze wymienisz i mimo, że to oryginał to i tak wymaga kalibracji, bo wskazania się trochę różnią względem poprzedniego egzemplarza. A tu na wydechu myślisz, że wszystko będzie identyczne do tego co miało miejsce przed wymianą?
    Wszystko przez to, że większość ECU to skrzyneczki tajne przez poufne i więcej w tym własnych ustawień osób, które praktykują latami dłubiąc przy nich, własne rozwiązania wypracowały metodą prób i błędów. Ale jednak na tych rzeczywistych praktyków ciężko trafić. Mechaników jest pełno, ale jak zaczepiamy już o tematy oprogramowania to już tak to kolorowo nie wygląda, zaczyna się zgadywanie. A szukaj zwykły człowieku jakiegoś ogólnodostępnego opracowania danej ECU na kilkadziesiąt stron, aby każdy zainteresowany mógł się wgłębić w temat - marzenie ściętej głowy. Tak jak w otwartych projektach elektronicznych rozpiska całego programu i każdy zainteresowany może się w to zagłębić.
    Skoro nie udostępniają to chociaż niech potrafią to ustawiać.
    Nawet jak widać autoryzowani mają problem napisać do centrali, aby z centrali z działu konstrukcyjnego dostać jakieś wytyczne do zgrania tego całego zestawu, bo wszystko na kasę i czas przeliczone i pełna improwizacja przy niby naprawach. A że takich niby napraw pełno to wystarczy poczytać ten dział, jak widać dotyczą podobne bolączki wszelakich marek i jak widać nie ma mocnych na te niedomagania.

    0
  • #9 07 Mar 2018 13:38
    andrzej20001
    Poziom 43  

    Tak tylko w kacie masz wsad z metali szlachetnych :) Dziadowanie na takie części nie popłaca , lepiej już od razu zemulować 2 sondę i spokój. No i zaworki przereguluj.

    0
  • #10 07 Mar 2018 13:55
    Andrzej L.
    Poziom 27  

    Przecież od składu wsadu katalizatora będzie zależeć skład wylotowych spalin. Chrzczony skład = spaliny nie spełniają norm.
    Jeżeli by był ten skład przesadnie oszczędny na tych najdroższych pierwiastkach, to by był problem, że spaliny normy nie spełniają - o czym już pisałem. Więc trochę kiepski argument. To powszechnie panująca śpiewka, nie działa bo dałeś zamiennik. Niejedno urządzenie elektroniczne wyśmienicie będzie pracować z zamiennikami komponentami jeżeli wstawiający je umie potem w całości ustawić (zmienić wartości w razie potrzeby kilku współpracujących elementów), skalibrować. A skoro nie umie to pozostaje tylko wstawić oryginał i nic nie ruszać, bo i tak nie wie co trzeba ruszyć i potem leci śpiewka, że tylko oryginał (w rozważaniu pomijam beznadziejnej jakości zamienniki). Potem czytając kilka innych samochodowych forum, ludzi którzy piszą tam sensownie od lat (przez co nie wyglądają na naganiaczy i niejeden ich wiedzę potwierdzał po zastosowaniu ich zaleceń), a nie że przyleciał jednorazowo by zrobić reklamę, okazuje że w mechanicznych komponentach niejeden zamiennik niczym trwałością, jakością wykonania nie różnił się od oryginału, a w niektórych przypadkach okazywał się nawet trwalszy, bo np. dana marka w ostatnich 10 latach siadła na laurach i komponenty, które wsadzali do aut obecnie są już niższej jakości.
    Przykład miałem na fordowskim oryginalnym amortyzatorze. Na zmiennikach (celowałem w kompromis jakość/cena więc mierzyłem w te nieco 60% ceny oryginału) jakie wstawiłem przejeździłem już więcej niż na oryginale, który wylał po 5 latach od nowości. Badania techniczne co do jakości amortyzacji zamienników bez zastrzeżeń po tych kilku latach od wymiany i jeżdżenia polskimi dziurawymi drogami. Więc nie można przyklejać do wszystkiego etykietki, zamiennik = śmietnik.

    0
  • #11 07 Mar 2018 14:12
    andrzej20001
    Poziom 43  

    No to kalibruj, napisz jak efekty........

    0
  • #12 07 Mar 2018 20:45
    robokop
    Moderator Samochody

    Echhh. Diagnostę interesuje skład spalin na rozgrzanym silniku i przy obrotach biegu jałowego. Taką nieznaczną ilość spalin, zamienny katalizator z mniejszym i gorszym wsadem reaktora jest w stanie przerobić. Natomiast dla normalnej eksploatacji i częstego podlewania większą ilością paliwa wzbogaconej mieszanki np. przy przyspieszaniu, czy zwiększonym obciążeniu zwyczajnie sobie nie poradzi.

    0
  • #13 07 Mar 2018 21:02
    szymitsu21
    Moderator Samochody

    Cytat:
    . Więc nie można przyklejać do wszystkiego etykietki, zamiennik = śmietnik


    Muszę wtrącić, bo już zaczyna się robić śmiesznie :)

    Nikt nie mówi o wszystkich zamiennikach, ale załóż zamiennik sondy szerokopasmowej albo przepływke Magneti marelli.

    No albo zamiennik katalizatora do forda :D

    0
  • #14 07 Mar 2018 21:43
    robokop
    Moderator Samochody

    szymitsu21 napisał:
    zamiennik sondy szerokopasmowej
    Co do tego, to jeszcze zależy co przez ten zamiennik rozumieć - uniwersalną, czy odpowiednik innego, uznanego producenta. Co do przepływomierzy MM to trudno się nie zgodzić - nie działają od razu, po wyjęciu z pudełka....

    0
  • #15 07 Mar 2018 21:45
    szymitsu21
    Moderator Samochody

    robokop napisał:
    szymitsu21 napisał:
    zamiennik sondy szerokopasmowej
    Co do tego, to jeszcze zależy co przez ten zamiennik rozumieć - uniwersalną, czy odpowiednik innego, uznanego producenta. Co do przepływomierzy MM to trudno się nie zgodzić - nie działają od razu, po wyjęciu z pudełka....



    A co by nie było jak nie założę Boscha Siemensa czy pierburga to były jakieś jaja... Z resztą sam wiesz ;)

    0