Witam, mam mały problem z Meganką 1.9dti 98rok.
Rozrusznik nie chce kręcić, ale jak już kręci to odpala "na rys". Problem pojawił się przy niższych temperaturach i wygląda to tak:
-przekręcam stacyjkę, czekam aż nagrzeją się świece(świece w miarę nowe-roczne, coś tam grzeje bo napięcie na aku lekko spada(aku nówka 1 miesiąc))
-przekręcam dalej aby zakręcić i zima. zima kompletna, wiadomo wszystko przy przekręceniu na tablicy na czas rozruchu gaśnie
-kiedy trzymam kluczyk w seriach po 10-30 sekund nic się kompletnie nie dzieje(jest mały pobór bo spadek napięcia do 11,7V jakoś, czyli zwarcia to tam raczej nie ma)
- i tak sobie trzymam ten kluczyk takimi seriami, i rozrusznik nagle ni z gruchy ni z pietruchy zakręci, i silnik do strzału zapala.
co jest znamienne:
-im niższa temperatura tym dłużej trzeba trzymać kluczyk(więcej prób)(przy -12*C ze 3-5min zabawy, przy -2 to kilka razy i pali)
-pstrykanie raz za razem nie pomaga
-jak już odpali to później nie ma żadnego problemu z ponownym rozruchem
-problem pojawia się po przestygnięciu
wydaje mi się że rozrusznik nie jest problemem, bo albo by w ogóle nie kręcił albo zacinał się na szczotkach i pobierał prąd co byłoby widoczne po spadku napięcia, a jak już kręci to silnik nawet przy -15* raz "kaszlnie" i pali jak ta lala. Nie bardzo jestem w stanie się dostać do niego bo jest w okrutnym miejscu.
pytania:
-czy ktos spotkał się z takim problemem ?
-gdzie jest przewód masowy(minusowy od silnika/rozrusznika)?
-do rozrusznika idzie jeden cieńszy kabel sygnałowy, czy on uruchamia jakiś przekaźnik który zasila rozrusznik ? jeśli tak to gdzie on jest(ten przekaźnik) ?
podejrzewam że to problem braku masy, lub "przekaźnik" zaszedł jakimś brudem.
jakieś sugestie diagnostyczne?
Rozrusznik nie chce kręcić, ale jak już kręci to odpala "na rys". Problem pojawił się przy niższych temperaturach i wygląda to tak:
-przekręcam stacyjkę, czekam aż nagrzeją się świece(świece w miarę nowe-roczne, coś tam grzeje bo napięcie na aku lekko spada(aku nówka 1 miesiąc))
-przekręcam dalej aby zakręcić i zima. zima kompletna, wiadomo wszystko przy przekręceniu na tablicy na czas rozruchu gaśnie
-kiedy trzymam kluczyk w seriach po 10-30 sekund nic się kompletnie nie dzieje(jest mały pobór bo spadek napięcia do 11,7V jakoś, czyli zwarcia to tam raczej nie ma)
- i tak sobie trzymam ten kluczyk takimi seriami, i rozrusznik nagle ni z gruchy ni z pietruchy zakręci, i silnik do strzału zapala.
co jest znamienne:
-im niższa temperatura tym dłużej trzeba trzymać kluczyk(więcej prób)(przy -12*C ze 3-5min zabawy, przy -2 to kilka razy i pali)
-pstrykanie raz za razem nie pomaga
-jak już odpali to później nie ma żadnego problemu z ponownym rozruchem
-problem pojawia się po przestygnięciu
wydaje mi się że rozrusznik nie jest problemem, bo albo by w ogóle nie kręcił albo zacinał się na szczotkach i pobierał prąd co byłoby widoczne po spadku napięcia, a jak już kręci to silnik nawet przy -15* raz "kaszlnie" i pali jak ta lala. Nie bardzo jestem w stanie się dostać do niego bo jest w okrutnym miejscu.
pytania:
-czy ktos spotkał się z takim problemem ?
-gdzie jest przewód masowy(minusowy od silnika/rozrusznika)?
-do rozrusznika idzie jeden cieńszy kabel sygnałowy, czy on uruchamia jakiś przekaźnik który zasila rozrusznik ? jeśli tak to gdzie on jest(ten przekaźnik) ?
podejrzewam że to problem braku masy, lub "przekaźnik" zaszedł jakimś brudem.
jakieś sugestie diagnostyczne?