U mnie z przyjęciem wyższego napięcia przez instalację samochodu nie było problemu, bo to Opel z silnikiem diesla z 1993 roku na pompie mechanicznej, w którym seryjnie najbardziej skomplikowanym układem elektronicznym pył przerywacz kierunkowskazów.
W twoim przypadku jeżeli planujesz instalację Car Audio o napięciu powyżej 15V to powinieneś rozdzielić instalacje, pozostawiając wspólną masę, a robiąc dwa oddzielne plusy. No oczywiście do tego dwa akumulatory (na odpowiednie napięcia), itd. I wtedy seryjny alternator zasilał by wszystko w samochodzie, a dodatkowy tylko i wyłącznie wzmacniacze. Wykonuje się wtedy też przekaźnik do sygnału remote, aby 12V z radia było odseparowane od tych n.p. 16V wzmacniaczy. W takim układzie nie występują jakiekolwiek spadki napięć w instalacji samochodu podczas pracy wzmacniaczy na wysokich mocach, ponieważ są to dwie suwerenne instalacje.
W przypadku pozostania na "seryjnym" napięciu najczęściej buduje się jedną instalację, zasilającą i auto i wzmacniacze. Dokłada się wówczas drugi alternator, wymienia seryjny na mocniejszy lub zakłada dwa lub więcej mocniejszych. W przypadku gdy sygnał do obrotomierza brany jest z alternatora przy wymianie seryjnego alternatora trzeba zwrócić uwagę między innymi na rozmiary kół pasowych, aby jego odczyty nie były przekłamane. Do tego oczywiście odpowiednio grube połączenia i bloki dystrybucji, które spinają całą instalacje w jedność.
Jeżeli chodzi o ceny, to ja poddam swój pomysł, który wyszedł lepiej niż chciałem. Ja u siebie seryjnie miałem jeden alternator 70A, który udało mi się niechcący dość szybko upalić. Naprawa nie była dobrym pomysłem, bo zaraz bym go znowu ubił. I stanąłem właśnie przed problemem braku gotówki, a samochód potrzebny za kilka dni. I tu kolega podsuną mi genialny pomysł. Ze złomowiska (które ma niemal pod balkonem) załatwił mi za 240zł dwa alternatory od (jak dobrze pamiętam) Audi A6 3.0 TDI . Oba identyczne, 210A sztuka. Problem tylko że mają inne mocowania, koła pasowe i przewody przyłączeniowe. Koła pasowe to była groszowa sprawa, z mocowaniem pomógł złom w garażu i spawarka

, a inne przyłączenia to była kwestia popołudnia po szkole. Finalnie czasowo to koniec piątku + sobota i wszystko było już w aucie. Na stelażu trzymającym oba alternatory dodałem jeszcze dodatkową rolkę (z mojego starego rozrządu) która powoduje że pasek obiega oba alternatory co najmniej po połowie obwodu koła pasowego. Nie licząc zabawy z metalem (w czym mam pewną wprawę) to największym problemem okazałe się znalezienie tak długiego paska, aby wystarczył na nowy obieg. Na szczęście (ten sam) kolega, w czasie gdy ja to upychałem wszystko w aucie, znalazł w internecie pasek od innego auta, który pasował by do mojego tworu. Na poniedziałek rano miałem wszystko gotowe, łącznie z własnoręcznie zarobionymi kablami 50mm kw i domowej roboty blokami dystrybucji (kawał miedzi między listkami plexi). W późniejszym terminie wymieniłem jeszcze w nich regulatory na 15V, o czym już wspominałem w wyższym poście. Jeździ to do teraz i jak na razie nie zamierza się psuć. Jedyne nad czym myślę to wykonanie układu, coś na zasadzie amperomierza, na przewodach dodatnich alternatorów aby sygnalizowało mi gdy któryś z alternatorów odmówi posłuszeństwa (n.p. poprzez pad diod lub regulatora).