Witam Forumowiczów!
Forum elektrody śledzę od dłuższego czasu, zaczynając od problemów z magnetofonem szpulowym, kończąc na moim "wymagającym" aucie
Do tej pory unikałem opisywania problemu bo wcześniej czy później znajdowałem rozwiązania i nie było potrzebne drążenie tego samego tematu po raz kolejny... ale tym razem internet milczy, a ja już mam dość i nie wiem gdzie więcej szukać.
Do rzeczy
Posiadam Lagunę II przed liftem. Jest to benzyniak z silnikiem 2.0 16v z LPG.
Problem rozpoczął się w sobotę. na trasie samochód zaczął dziwnie się zachowywać. wskaźniki prędkościomierza zaczęły same nieregularnie i nienaturalnie skakać, w tym samym czasie pokazała się dioda od poduszki, abs i coś jeszcze. Przełącznik lpg wydał ostatnie tchnienie w postaci podwójnego sygnału dźwiękowego, a radio się zawiesiło. Po zatrzymaniu się na poboczu czuć i słychać było nieregularną, falującą pracę silnika. Nie wiedząc co się dzieje wyłączyłem zapłon i chciałem odpalić samochód raz jeszcze ale nic. Sprawdziłem bezpieczniki i odłączyłem akumlator ale również nic. Przypomniałem sobie o ostatnich problemach z wyświetlaczem radia więc wypiąłem kostkę. Problem powtórzył się za jakiś kilometr ale nieco przygazowałem i do końca nie było problemów.
Następnego dnia zauważyłem że przełącznik LPG miga, wyłącza się i włącza. Bezpiecznik na przewodzie od akumlatora ten od LPG był jednym bolcem wysunięty, gaz zaczął działać. Na parkingu wszystko wyglądało ok. jeździłem kilka dni.
Dziś telefon od kobiety z rana. Problem wrócił. praktycznie od początku coś się działo. Choinka na desce, problem z kierunkami, brak mocy i ledwo dotoczyła się pod pracę. Posiedziałem tam trochę na parkingu, pogrzebałem, poczytałem i tak naprawdę nic. mechanik przez tel mówił że może być problem z masą, puściłem więc masę ze śrubki z silnika do blachy na szybko by to sprawdzić w takich warunkach. Znajomy wpadł z kablami by pomóc mi odpalić. Samochód załapał , przez kilka min było ok ale potem zaczęła się toporna praca silnika, choinka na desce, skaczące obroty : standard 2000 aż do 4000, tylko w pracy silnika nie było tego czuć. Na biegu jałowym brak reakcji na pedał gazu i tak do padnięcia aku.
podłączyliśmy kable po raz drugi, Nie mam daleko do domu więc postanowiłem że po podładowaniu odprowadzę go pod mieszkanie. Na ostatniej prostej brak mocy, ledwo się dotoczyłem, problem z kierunkami...
Może ktoś mnie nakieruje czego szukać, a może spotkaliście się z czymś podobnym?
Pozdrawiam
Forum elektrody śledzę od dłuższego czasu, zaczynając od problemów z magnetofonem szpulowym, kończąc na moim "wymagającym" aucie
Do tej pory unikałem opisywania problemu bo wcześniej czy później znajdowałem rozwiązania i nie było potrzebne drążenie tego samego tematu po raz kolejny... ale tym razem internet milczy, a ja już mam dość i nie wiem gdzie więcej szukać.
Do rzeczy
Posiadam Lagunę II przed liftem. Jest to benzyniak z silnikiem 2.0 16v z LPG.
Problem rozpoczął się w sobotę. na trasie samochód zaczął dziwnie się zachowywać. wskaźniki prędkościomierza zaczęły same nieregularnie i nienaturalnie skakać, w tym samym czasie pokazała się dioda od poduszki, abs i coś jeszcze. Przełącznik lpg wydał ostatnie tchnienie w postaci podwójnego sygnału dźwiękowego, a radio się zawiesiło. Po zatrzymaniu się na poboczu czuć i słychać było nieregularną, falującą pracę silnika. Nie wiedząc co się dzieje wyłączyłem zapłon i chciałem odpalić samochód raz jeszcze ale nic. Sprawdziłem bezpieczniki i odłączyłem akumlator ale również nic. Przypomniałem sobie o ostatnich problemach z wyświetlaczem radia więc wypiąłem kostkę. Problem powtórzył się za jakiś kilometr ale nieco przygazowałem i do końca nie było problemów.
Następnego dnia zauważyłem że przełącznik LPG miga, wyłącza się i włącza. Bezpiecznik na przewodzie od akumlatora ten od LPG był jednym bolcem wysunięty, gaz zaczął działać. Na parkingu wszystko wyglądało ok. jeździłem kilka dni.
Dziś telefon od kobiety z rana. Problem wrócił. praktycznie od początku coś się działo. Choinka na desce, problem z kierunkami, brak mocy i ledwo dotoczyła się pod pracę. Posiedziałem tam trochę na parkingu, pogrzebałem, poczytałem i tak naprawdę nic. mechanik przez tel mówił że może być problem z masą, puściłem więc masę ze śrubki z silnika do blachy na szybko by to sprawdzić w takich warunkach. Znajomy wpadł z kablami by pomóc mi odpalić. Samochód załapał , przez kilka min było ok ale potem zaczęła się toporna praca silnika, choinka na desce, skaczące obroty : standard 2000 aż do 4000, tylko w pracy silnika nie było tego czuć. Na biegu jałowym brak reakcji na pedał gazu i tak do padnięcia aku.
podłączyliśmy kable po raz drugi, Nie mam daleko do domu więc postanowiłem że po podładowaniu odprowadzę go pod mieszkanie. Na ostatniej prostej brak mocy, ledwo się dotoczyłem, problem z kierunkami...
Może ktoś mnie nakieruje czego szukać, a może spotkaliście się z czymś podobnym?
Pozdrawiam