Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

RTG robione "z ręki" - ryzyko i wpływ promieniowania na operatora

xntxnt 28 Mar 2018 22:29 1875 31
  • #1 28 Mar 2018 22:29
    xntxnt
    Poziom 14  

    Koledzy,
    W gabinecie wet., dziewczyna często robi zdjęcia RTG lampą RTG robione "z ręki" - ryzyko i wpływ promieniowania na operatora . Problem jest taki, że strzela fotki "z ręki", trzymając aparat nad zwierzakiem leżącym na "ucyfrowionej" kasecie. Pół biedy, że wygoda słaba, bo jeśli wierzyć papierom, to sprzęt waży 6,5kg i pewnie łatwo można zrobić poruszone zdjęcie, które trzeba powtarzać. Chodzi mi o to, że to przecież zarąbiście mała odległość, a ona strzela tych fot czasem po kilka dziennie. Widzę, że nawet producent ma do tej lampy stojak albo ramię na ścianę, a spust jest przecież na kablu, więc byłaby możliwość oddalenia się.

    Jej szefowa mówi, że nie ma się co martwić, bo dawno temu, to czasy naświetlania były i po dwie sekundy, a tu jest ułamek. Sama z resztą też tak strzela. Niby mają te ołowiane kubraczki, no ale... jakoś mi to średnio wygląda.
    Dziewczyna oczywiście nie ma odwagi podjąć tematu z szefową, ale ja nie odpuszczę. Tylko powiedzcie mi czy faktycznie mam rację (to kompletnie nie jest moja działka). Żeby nie wyszło, że zrobię z nas debili. - Czy nadmierna ekspozycja może dać tylko powierzchniowe oparzenia jak od UV ze słońca, czy faktycznie zwiększa ryzyko raka czy jakiejś białaczki? Jak wyglądają czasy naświetlania dziś, a jak kiedyś? - Faktycznie są takie różnice? Pytałem się ile ustawia - powiedziała, że napięcie 50-70kV i 20-28 "to drugie". No i właśnie nie wiem co to jest to drugie - chyba mAs (bo przecież nie ustawi tyle sekund). Tylko nie wiem jak się to przelicza na sekundy - żeby móc się odnieść do argumentu, że dziś jest ułamek sekundy. Wydaje mi się, że będzie mogła to przełączyć - ale to dopiero jutro. Coś mi jeszcze wspomniała, że w poprzedniej pracy ustawiała mniej, ale tam cykała na kliszach... Czyli faktycznie tak jest, że ucyfrowiona kaseta wymaga większej dawki niż klisza?
    Czy duża jest ilość rozproszonego promieniowania? Lampę trzyma niby nisko - kaseta i zwierzak są na ziemi. Czy są odbicia albo czy lampa ma duże nieszczelności? Rozpatruje się w ogóle coś podobnego do "promieniowania przód/tył" w antenach, w sensie stosunku tego co idzie "wylotem" do tego co "wycieka" gdzieś na lewo?

    Bardzo proszę o pomoc, bo się zwyczajnie boję. Tylko proszę o jedno... nie mówcie, że pewnie nie ma pozwoleń, że pewnie nikt nie serwisuje, że można nasłać pięć różnych inspekcji, bo to pewnie wszystko racja, ale mi nie o to chodzi. Ani, że może zmienić pracę (bo wbrew pozorom, nie ma ogromnego popytu na lek. wet., a własny gabinet odpada). Tylko bardziej o to, jak bardzo jest ryzykowne takie robienie RTG i jakich argumentów użyć. Może babka jest zwyczajnie nieświadoma? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    0 29
  • Pomocny post
    #3 30 Mar 2018 00:15
    fortronik
    Admin Sprzętu Medycznego

    Napiszę krótko taka praktyka jest kategorycznie szkodliwa dla zdrowia Twojej dziewczyny. Może jej nie zaszkodzić bo to jest indywidualna podatność, jednemu bardzo zaszkodzi, drugiemu mniej lub wcale. Jednak może mieć znaczny wpływ na jej potomstwo !
    Pracownie weterynaryjne bezpośrednio podlegają pod PAA (Państwową Agencję Atomistyki) która wydaje zezwolenia na pracownię rentgenowskie dla weterynarii, co wiąże się z narzuceniem odpowiednich wymogów przepisów i zasad. Pierwszym takim wymogiem jest posiadanie indywidualnych dozymetrów które powinny być odczytywane przez akredytowane jednostki.
    Następnie fartuch ołowiowy przy takich dawkach praktycznie bezpośrednich nie spełnia wymaganej ochrony jedynie redukuje dawkę. Druga sprawa żaden szef nie ma prawa wydać polecenia do wykonania zdjęcia które nawet w najmniejszym stopniu może zagrażać zdrowiu.
    Tyle z mojej strony. Wnioski proszę wyciągnąć samemu. O skutkach prawnych nie będę wspominał.

    5
  • #4 30 Mar 2018 21:09
    xntxnt
    Poziom 14  

    Dziękuję za informacje. Będę już wiedział co dalej z tym zrobić.
    Przy okazji, to dziewczyna zerknęła jaki jest ten drugi parametr - jednak czas. Wynosił od 0,20 do 0,28 sekundy. No nie wiem czy to faktycznie aż taki ułamek? Muszę jeszcze poczytać o różnicach w czułości zwykłej kliszy, a takiej do ucyfrowionego. Pewnie zależy od konkretnego modelu, ale ciekawe czy jest jakaś reguła?

    0
  • #5 30 Mar 2018 22:35
    fernandosucre
    Moderator Sprzęt Medyczny

    Płyta fosforowa pracuje praktycznie na tych samych czasach co klisza, różnica czasu ekspozycji jest niewiele niższa ale nadal wysoka.

    0
  • Pomocny post
    #6 30 Mar 2018 22:58
    jalop
    Poziom 24  

    xntxnt napisał:

    Bardzo proszę o pomoc, bo się zwyczajnie boję. Tylko proszę o jedno... nie mówcie, że pewnie nie ma pozwoleń, że pewnie nikt nie serwisuje, że można nasłać pięć różnych inspekcji, bo to pewnie wszystko racja, ale mi nie o to chodzi. Ani, że może zmienić pracę (bo wbrew pozorom, nie ma ogromnego popytu na lek. wet., a własny gabinet odpada). Tylko bardziej o to, jak bardzo jest ryzykowne takie robienie RTG i jakich argumentów użyć. Może babka jest zwyczajnie nieświadoma? Z góry dziękuję za odpowiedź.


    No to powiem - wymagana kontrola!

    Z jednej strony lekarz weterynarii - przyjęło się, że osoba mądra a daje się naciągnąć na takie świństwo - naświetlanie. Jeżeli ktoś się boi odezwać z sprawie własnego zdrowia, to o czym my mówimy?
    Wyobraź sobie, że twoja dziewczyna jest w ciąży, o której jeszcze nie. I co wtedy?

    Niech w takim razie zdjęcia pstryka właściciel lecznicy, jeśli nie jest to szkodliwe.
    Takimi zagadnieniami zajmuje się m.in. CIOP, udzieli wszelki informacji.

    Link

    Link

    0
  • Pomocny post
    #7 30 Mar 2018 23:02
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    Sprawa wygląda prosto , mówisz jak jest , czyli 0 pstrykania z bliska i sprawa załatwiona, ta właścicielka lecznicy ma Twoją laskę chyba za idiotkę.

    0
  • #8 31 Mar 2018 17:54
    xntxnt
    Poziom 14  

    jalop napisał:
    No to powiem - wymagana kontrola!
    A czy są instytucje, które z urzędu się tym zajmują? Byle budka z kebabem musi mieć kwity od sanepidu. Bo jak czytam, to wygląda to tak, że niby trzeba, ale w praktyce w Polsce większość stomatologów i weterynarii ma RTG na lewo.

    Przeczytałem to co podrzuciliście. Według tych wymagań, to tam nie ma kompletnie nic, nie licząc fartuchów i kołnierzy ochronnych.
    jalop napisał:
    Takie zdanie mi wpadło w oko:
    Cytat:
    Długość przewodu z urządzeniem do sterowania aparatem ma umożliwiać schronienie się za osłoną oraz wykonanie ekspozycji z odległości co najmniej 2 m od ogniska lampy.
    Dobre sobie. Ona trzyma urządzenie w rękach, jeszcze nachylając się nad nim, bo zwierzak jest na kasecie na podłodze. Jej szefowa też jest lekarzem weterynarii - brak świadomości albo jakaś dziwna beztroska poraża.

    fernandosucre napisał:
    Płyta fosforowa pracuje praktycznie na tych samych czasach co klisza, różnica czasu ekspozycji jest niewiele niższa ale nadal wysoka.
    Pokręciłem, ale już wiem o co chodziło. Zdaje się że kiedyś, w tej lub poprzedniej lecznicy, przedstawiciel handlowy dał im na tydzień cyfrowe RTG - to wtedy trzeba było zwiększać nastawy. Coś zacząłem szukać i znalazłem takie coś:
    http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.baztech-article-BSL7-0039-0009/c/Oborska-Kumaszynska.pdf:
    Cytat:
    Wzrost dawki w systemach CR/DR
    Okazało się, że wprowadzenie cyfrowych receptorów obrazu zamiast konwencjonalnych systemów SF spowodowało wzrost dawki dla pacjenta, wynikający ze stopniowego wzrostu wartości ekspozycji. Dzieje się tak dlatego, że w systemach cyfrowych wzrost dawki promieniowania zmniejsza szum w obrazach i poprawia jego jakość, a pojemność informacyjna tych systemów pozwala na tego typu działanie (w systemach SF jest to niemożliwe przy ograniczonej pojemności informacyjnej detektora obrazu). Dlatego tak ważne jest, zwłaszcza w badaniach przesiewowych, aby wykwalifikowany personel (fizyk medyczny, inżynier medyczny) monitorował stale w danej pracowni poziomy dawek.
    Ale to w sumie poza tematem. Chociaż... ponoć szefowa dziewczyny coś przebąkiwała o takim RTG, czyli byłoby jeszcze gorzej...

    No nic. W święta nie pracuje, także za parę dni zdam relację co z tego wyszło. Bardzo dziękuję za odpowiedzi.

    0
  • #10 31 Mar 2018 20:18
    fortronik
    Admin Sprzętu Medycznego

    jalop napisał:
    Odpowiedni sanepid wojewódzki, wydział ochrony radiologicznej.

    niestety wyłącznie podlegają pod PAA (Państwową Agencję Atomistyki)
    A systemy CR DR wymagają większej dawki niż system konwencjonalny.

    0
  • #11 14 Kwi 2018 00:38
    xntxnt
    Poziom 14  

    Koledzy,
    Jestem już po rozmowie z szefową mojej dziewczyny...
    Powiedzcie mi, czy znacie ten aparat o którym pisałem w pierwszym wpisie? Szefowa mówi, że nie ma zagrożenia i że jest to aparat do trzymania w rękach. Po mojemu, to jest on co najwyżej przenośny - tam nie ma wygodnego uchwytu, tylko rączka do przenoszenia jak w jakimś magnetofonie "Kasprzak". Nie użyłem wszystkich argumentów, bo przyznaję - stresują mnie takie rozmowy, a ona sprawiała wrażenie osoby, która ma zawsze rację. Argument, że ze statywem robiłaby lepsze zdjęcia chyba już nie dotarł. No i też nie zapytałem czy da mi to na piśmie.
    Ogólnie było niezbyt przyjemnie. W skrócie: mówiła, żebym wyszedł, że nie jestem lekarzem więc się nie znam, że wszystko jest legalnie, że zaszkodzę swojej dziewczynie, wspomniała coś o prawnikach i na koniec znowu żebym wyszedł i się tam nigdy nie pojawiał...

    Możecie powiedzieć czy od zakupu sprzętu, do chwili gdy już można legalnie wykonać pierwsze zdjęcie, jakikolwiek organ dopuszczający pracownię sprawdza obecność środków ochrony, obecność statywu i odpowiednio długiego kabla? Czy wyłącznie test aparatu i to wszystko? Inaczej: czy jest możliwe otwarcie legalnej pracowni, gdy aparat z krótkim kablem do pilota leży na ziemi, a na wieszaku jest tylko fartuch i "śliniaczek" na tarczycę?

    0
  • #12 14 Kwi 2018 03:56
    rb401
    Poziom 32  

    xntxnt napisał:
    że nie jestem lekarzem więc się nie znam


    Ale tu nie o lekarską wiedzę przecież chodzi, a o obsługę potencjalnie niebezpiecznego urządzenia technicznego. Na takiej płaszczyźnie rozmowy to rzeczywiście Twoje szanse dogadania są zerowe.

    Ale nawet w świetle "zwykłego" BHP.
    Jeśli do byle krajarki do chleba w stołówce musi być instrukcja stanowiskowa ( w jednej firmie z którą współpracuję, to nawet wisi taka instrukcja do czajnika w pokoju śniadaniowym), którą pracownik zobowiązany jest przeczytać i znać, to co mówić o czymś takim jak źródło promieniowania jonizującego.
    A tu podejrzewam że jednak gdzieś na terenie kliniki jest jakaś instrukcja bezpieczeństwa użytkowania (wynikająca z formalnych wymogów pozwolenia itp.).
    I warto może tylko o to popytać, poprosić (bez eskalacji konfliktu) by choćby można było to przeczytać, zapoznać się na własny użytek i świadomie w sposób bezpieczny ten aparat używać.
    I wtedy może byłbyś spokojniejszy.

    Bo sam tryb robienia "z ręki" jest normalny dla tego sprzętu. Ale trzeba znać różne uwarunkowania bezpieczeństwa, by sobie czy innym nie robić krzywdy.
    Co zresztą bardzo wyraźnie zaznacza producent na urządzeniu:

    RTG robione "z ręki" - ryzyko i wpływ promieniowania na operatora

    Ta jednostka rentgenowska może być niebezpieczna dla pacjenta i operatora, chyba że bezpieczne czynniki ekspozycji i instrukcje obsługi są przestrzegane.
    (tłum.Google)

    No i właśnie, tu jest pytanie czy te instrukcje obsługi, czy w postaci dokumentu do przeczytania czy szkolenia, były udostępnione.

    Bo sama wiedza, gdzie się przyciska by zrobić zdjęcie to rzeczywiście mało. Tym bardziej że przekazuje je osoba, prawdę mówiąc, może mało kompetentna w tematyce bezpieczeństwa, nie czująca istoty problemu (jak widać po wypowiedziach).
    Albo spróbować pogadać z przedstawicielstwem Gierth z Wrocławia, czy mogą udostępnić coś na ten temat. Ewentualnie czy są jakieś wymogi że personel ma być jakoś formalnie przeszkolony itp. .
    Powinni wiedzieć bo oferują klientom kompleksową pomoc w załatwianiu dokumentów i pozwolenia.

    0
  • #13 14 Kwi 2018 09:33
    xntxnt
    Poziom 14  

    Hmm... czyli... zbłaźniłem się tylko czy nie?

    Producent sprzedaje ramię ścienne i dwa rodzaje statywów na kółkach - jeden "stacjonarny", a drugi lekki z możliwością demontażu do transportu. Inni producenci oferują podobne statywy z uchwytem na kasetę (gdy trzeba prześwietlić jakiegoś np. konia). Kabel do pilota, zdaje się, jest odpinany - zwykły spiralny kabel do słuchawki z RJ11. Chyba wszytko po to by zwiększać odległość operatora od lampy.
    A tymczasem tutaj jest praktyka głównie stacjonarna... Czemu nie minimalizować dawki jeśli się da, choćby przez odsunięcie się? Jak zwierzak znieczulony, to przecież można go odpowiednio "rozciągnąć" podwiązując kończyny choćby bandażami do np. odpowiedni przygotowanej deski deski. Jak nieznieczulony, to przecież może trzymać właściciel. A tu ryp fotę z ręki...

    W materiałach, które dawaliście było, że np. oczy mocniej absorbują niż reszta ciała -więc istnieją okulary. Ona ich nie ma. Istnieją rękawice - ona ich nie ma.

    Jak jest z dozymetrami? Widziałem, że istnieją takie pod fartuch, takie pod okulary i pierścionkowe na rękę. Dziewczyna mówiła, że na uczelni widziała, że pracownicy mają coś takiego. W pracy ich nie ma. Czy są obowiązkowe?

    Producenci piszą o promieniowaniu beta. Już nie wiem czy to była broszura od Giertha czy coś innego, ale widziałem zapis typu "znikomy poziom nieużytecznego diagnostycznie, a szkodliwego, promieniowania Beta już od 1,5 m od ogniska". Czyli lampa wali też innymi pasmami... więc czemu tego nie unikać?

    rb401 napisał:
    Bo sam tryb robienia "z ręki" jest normalny dla tego sprzętu. Ale trzeba znać różne uwarunkowania bezpieczeństwa, by sobie czy innym nie robić krzywdy.
    Czyli to normalne, że robi się zdjęcia z ręki??? Ale codziennie nawet po kilka? Jakie to uwarunkowania?
    Znalazłem instrukcję podobnego modelu:
    https://www.dlc.com.au/media/wysiwyg/manuals/UserManual%20HF8015+DLP.pdf
    Z ostrzeżeń producenta, to ja tam widzę tylko tyle:
    Cytat:
    During operation, the operator should be fully protected from exposure to radiation and use a dosimeter badge.
    Nie wiem ile to jest "fully protected", ale skoro na rynku istnieją np. rękawice, to chyba powinny być. Dozymetry, jak pisałem, też brak. Swoją drogą ciekawe co się robi, jak z odczytu by wyszło, że pracownik przez rok czasu zaabsorbował za dużo.

    A pomijając względy zdrowotne, to ponoć Gierth wymaga SID 75 cm dla najlepszej jakości obrazu. Moja dziewczyna nie wiedziała, dopóki jej nie pokazałem, że jest miarka. Czy szefowa wie - nie mam pojęcia, ale wcale bym się nie zdziwił gdyby nie. Jak zachować odległość trzymając w ręce? Kratki przeciwrozproszeniowej też się nie zastosuje przy strzałach z ręki, bo nie zachowa się prostopadłości, ale to w sumie dobrze bo z nią chyba trzeba podkręcać parametry.

    Po prostu jestem tym załamany.

    0
  • #14 15 Kwi 2018 03:34
    rb401
    Poziom 32  

    xntxnt napisał:
    Znalazłem instrukcję podobnego modelu:
    https://www.dlc.com.au/media/wysiwyg/manuals/UserManual%20HF8015+DLP.pdf
    Z ostrzeżeń producenta, to ja tam widzę tylko tyle:
    Cytat:
    During operation, the operator should be fully protected from exposure to radiation and use a dosimeter badge.



    Ale pominąłeś najważniejszą informację na samym początku instrukcji:

    RTG robione "z ręki" - ryzyko i wpływ promieniowania na operatora

    a z Twoich wypowiedzi wynika że ten warunek chyba nie jest spełniony.
    I tak na poważnie, to jednak szefowa nie wygląda tu w porządku wydając polecenie takiej pracy.
    Istnieje artykuł 237 Kodeksu Pracy gdzie jest wyraźnie napisane (szczególnie § 1.):

    Cytat:
    § 1. Nie wolno dopuścić pracownika do pracy, do której wykonywania nie posiada on wymaganych kwalifikacji lub potrzebnych umiejętności, a także dostatecznej znajomości przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy.
    § 2. Pracodawca jest obowiązany zapewnić przeszkolenie pracownika w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy przed dopuszczeniem go do pracy oraz prowadzenie okresowych szkoleń w tym zakresie. Szkolenie pracownika przed dopuszczeniem do pracy nie jest wymagane w przypadku podjęcia przez niego pracy na tym samym stanowisku pracy, które zajmował u danego pracodawcy bezpośrednio przed nawiązaniem z tym pracodawcą kolejnej umowy o pracę.
    § 21. Pracodawca jest obowiązany odbyć szkolenie w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy w zakresie niezbędnym do wykonywania ciążących na nim obowiązków. Szkolenie to powinno być okresowo powtarzane.
    § 3. Szkolenia, o których mowa w § 2, odbywają się w czasie pracy i na koszt pracodawcy.


    I tak mi coś świta (ale oczywiście nie mówię że tak jest), że to z czym się konfrontujesz to może chodzić o § 3.

    Spróbuj może kontaktu z tym Wrocławiem, przedstaw problem, ale poproś by Cię nie pytali skąd jesteś, bo świat jest mały :wink: . Ale dowiedz się czy są jakieś kursy, czy materiały na temat bezpieczeństwa, bo sama instrukcja do lampy to mało, bo odwołuje się wyraźnie do jakieś innej wiedzy, którą obsługujący musi posiadać.

    xntxnt napisał:
    Czyli to normalne, że robi się zdjęcia z ręki??? Ale codziennie nawet po kilka? Jakie to uwarunkowania?


    Tu możesz mieć sporo racji, bo tryb "z ręki" może być wskazany raczej tylko w specyficznych okolicznościach (warunki polowe, utrudniony dostęp itp.).
    Ale dobrze by było jednak dotrzeć do jakieś rzetelnej wiedzy, bo szefowa (twierdząca że ułamek sekundy mniej szkodzi niż dwie itp.) raczej nim nie jest.

    0
  • #15 15 Kwi 2018 12:30
    fortronik
    Admin Sprzętu Medycznego

    Widzę dużo niedorzeczności w wypowiedziach.
    Ten aparat jest przenośnym, a nie ręcznym aparatem rtg. Jeśli PAA wydało zgodę na użytkowanie (o ile zostało to zgłoszone) to powinni co jakiś czas przeprowadzać kontrolę. Jeśli takiej kontroli nie ma to przypuszczam, że brak legalności! Drugą jednostką która może dokonać kontroli to PIP, ale raczej pi zgłoszeniu przez kogoś takiej sytuacji. To że ta Pani szefowa jest lekarzem to o niczym nie świadczy że ma jakiekolwiek pojęcie o zasadach zachowania higieny pracy przy stosowaniu źródeł promieniowania. Jeśli straszy prawnikiem to tak naprawdę tylko straszy bo konfrontacja sądowa może jej przysporzyć poważne konsekwencje. A do tego przy jakichkolwiek problemach zdrowotnych pracownika, które można podciągnąć pod sprawę napromieniowania, Pani doktor będzie wypłacała odszkodowanie, lub w gorszym wypadku rentę.

    0
  • #16 15 Kwi 2018 17:20
    xntxnt
    Poziom 14  

    rb401 napisał:
    Ale pominąłeś najważniejszą informację na samym początku instrukcji:
    RTG robione "z ręki" - ryzyko i wpływ promieniowania na operatora

    W sumie racja. Moja dziewczyna nie dostała do ręki nawet instrukcji.

    fortronik napisał:
    Ten aparat jest przenośnym, a nie ręcznym aparatem rtg.
    O to mi właśnie chodziło. Teraz patrzę, że i producent podaje "portable", a nie żadne "handheld". Czyli na pewno nie ręczny.

    fortronik napisał:
    Jeśli PAA wydało zgodę na użytkowanie (o ile zostało to zgłoszone) to powinni co jakiś czas przeprowadzać kontrolę.
    Ale czy PAA ma jakąś listę warunków do spełnienia żeby wydać wszelkie papiery? Oraz: czy mogą cofnąć zgodą, jeśli przy kontroli czegoś brakuje? Dziś mi dziewczyna powiedziała, że nawet "śliniaczki" na tarczycę mają od niedawna - wcześniej były tylko fartuchy.
    Postaram się zadzwonić do PAA i się dowiedzieć. Znalazłem jeszcze taką instytucję: Krajowe Centrum Ochrony Radiologicznej w Ochronie Zdrowia - ale nie wiem czy oni tylko żyją ze szkoleń za kasę (mimo, że instytucja chyba państwowa, skoro mają BIP) czy coś podpowiedzą. Jeszcze Inspektorat Sanitarny chyba też coś ma do radiologii, oprócz PIP. Ale na razie tylko będę zasięgał języka i dążył do poprawy sytuacji.

    Gadka o prawniku to pewnie wyuczony tekst na różnych roszczeniowych klientów, także się nie przejąłem.

    0
  • #17 15 Kwi 2018 19:16
    rb401
    Poziom 32  

    fortronik napisał:
    Widzę dużo niedorzeczności w wypowiedziach.
    Ten aparat jest przenośnym, a nie ręcznym aparatem rtg.


    Trafna i ważna uwaga. Dopóki nie wyniknie wyraźnie z oficjalnych dokumentów że jest inaczej, trzeba się tego trzymać. A to że widuje się (poza omawianą placówką) takie "ręczne" użycie, może źle sugerować w tym konkretnym przypadku. Dlatego moich tutaj hipotez co do normalności tego trybu użytkowania , proszę nie traktować jako rzetelnej wiedzy a jedynie jako obserwacji, niekonieczne zgodnej z przepisami itp. .



    fortronik napisał:
    bo konfrontacja sądowa może jej przysporzyć poważne konsekwencje. A do tego przy jakichkolwiek problemach zdrowotnych pracownika, które można podciągnąć pod sprawę napromieniowania, Pani doktor będzie wypłacała odszkodowanie, lub w gorszym wypadku rentę.


    Tym bardziej że sprawa może dotyczyć większej ilości osób, bo np. wszystkie osoby postronne są ewidentnie narażone, skoro sprzęt obsługuje osoba bez żadnej potwierdzonej formalnie wiedzy o bezpieczeństwie.

    Tak że od strony prawnej, sytuacja wygląda dość jasno. Bo można odmówić wykonania polecenia służbowego, które raz że łamie przepisy a jednocześnie naraża wykonującego na odpowiedzialność karną czy cywilną. Ale z drugiej strony, to też rozumiem co oznaczało by pójście "na noże" z osobą opisaną wyżej i współczuję.

    0
  • #18 15 Kwi 2018 19:56
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    Ale to jest ta sama sytuacja co praca szlifierką kątową bez okularów, tylko że tu od razu nie boli i nie widać efektów.
    Więc w 3 ma się wszystkie przepisy BHP.

    0
  • #19 15 Kwi 2018 20:17
    rb401
    Poziom 32  

    Strumien swiadomosci swia napisał:
    Ale to jest ta sama sytuacja co praca szlifierką kątową bez okularów, tylko że tu od razu nie boli i nie widać efektów.


    No nie tak do końca ta sama.
    W Twoim przykładzie potencjalnie poszkodowanym jest tylko osoba która z jakiś względów (np. bo pracodawca nie zapewnił) nie ma okularów.
    A tu teoretycznie, każda osoba która uczestniczy (trzyma zwierze lub w ogóle znajduje się w pobliżu) w takim prześwietleniu, powiedzmy po jakimś czasie ma zdiagnozowanego raka i sobie "przypomni" że lampą X świeciła osoba nieuprawniona, nie przeszkolona z winy kierownictwa a działająca na podstawie polecenia służbowego. Tak że sprawa jest raczej dużo poważniejsza.

    0
  • #20 15 Kwi 2018 22:54
    fortronik
    Admin Sprzętu Medycznego

    xntxnt napisał:
    Ale czy PAA ma jakąś listę warunków do spełnienia żeby wydać wszelkie papiery? Oraz: czy mogą cofnąć zgodą, jeśli przy kontroli czegoś brakuje?

    Oczywiście że tak. Każda pracownia musi spełnić odpowiednie warunki i dla weterynarii sprzęt może instalować firma która ma odpowiednie uprawnienia wydane przez PAA.
    xntxnt napisał:
    Znalazłem jeszcze taką instytucję: Krajowe Centrum Ochrony Radiologicznej w Ochronie Zdrowia - ale nie wiem czy oni tylko żyją ze szkoleń za kasę (mimo, że instytucja chyba państwowa, skoro mają BIP) czy coś podpowiedzą. Jeszcze Inspektorat Sanitarny chyba też coś ma do radiologii, oprócz PIP. Ale na razie tylko będę zasięgał języka i dążył do poprawy sytuacji.

    SANEPID nic do tego nie ma, jedynie w placówka medycznych mogą interweniować w przypadku weterynarii tylko gdy sąsiedzi będą się skarżyć na daną placowkę,

    0
  • #21 16 Kwi 2018 13:14
    xntxnt
    Poziom 14  

    fortronik napisał:
    SANEPID nic do tego nie ma, jedynie w placówka medycznych mogą interweniować w przypadku weterynarii tylko gdy sąsiedzi będą się skarżyć na daną placowkę,
    Sanepid nie, ale Inspekcja Sanitarna (czy tam Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne): http://www.wsse.gda.pl/nadzor-sanitarny/oddzi...-radiacyjnej/przyjmowanie-i-zalatwianie-spraw
    [dopisano później: a może to jest to samo co Sanepid? Nie orientuję się.]

    Jak na razie, to zadzwoniłem do PAA. Pracownia jednak jest zgłoszona (przepraszam, ale możliwe że mylę terminy - zgłoszona czy zatwierdzona) - tyle powiedzieli przez telefon. Ale dowiedziałem się, że oni rejestrują na podstawie dostarczonej dokumentacji projektu pracowni (opracowanego przez zewnętrzną firmę) i dopóki nie mają podstaw (czyli dosłownie: donosu), to nie weryfikują czy stan faktyczny odpowiada temu z kwitów.

    KCOR, wychodzi na to, że jest bardziej od szkoleń.

    No i na końcu dzwoniłem do Gierth Polska. Człowiek stamtąd powiedział, że pierwszy raz słyszy, że ktoś przy praktyce małych zwierząt robi zdjęcia z ręki. Że choć aparaty są wysokiej klasy, bo to nie chińszczyzna, to jednak ryzyko istnieje i powinno się odejść choćby na te 1,5 metra. Że jedynie przy dużych zwierzętach, w Polsce, z lenistwa, niektórzy robią z ręki - jednak wtedy bardziej narażony jest trzymający aparat niż osoba trzymająca kasetę - bo do trzymającego kasetę praktycznie nie dociera już promieniowanie rozproszone ani żadne wycieki. Na zachodzie zawsze używa się statywu na aparat oraz drugi na kasetę.

    Czekam na rozwój sprawy...

    0
  • #22 16 Kwi 2018 13:35
    sanfran
    Poziom 35  

    Na twoim miejscu zorientowałbym się w rodzajach dozymetrow osobistych dostępnych w handlu. Na Allegro jest coś takiego jak DKP-50 za kilkanaście zł za sztukę. Jeśli to coś warte to bym zakupił kilka sztuk i kazał partnerce to używać w pracy (nie na widoku) i sprawdzić dawkę którą przyjmuje.
    Sprawa o tyle mnie ciekawi, że 25 lat temu mieszkałem przez kilka miesięcy nad gabinetem dentystycznym, w którym pracował aparat do prześwietleń. Kiedy robili można było poznać, bo było słychać jak buczało. Zwracałem uwagę właścicielowi mieszkania, który zamieszkał tam po mnie, ale nie wiem, czy rozwinął sprawę. Kilkanaście lat później zdiagnozowano u niego raka prostaty.

    0
  • #23 16 Kwi 2018 17:06
    fernandosucre
    Moderator Sprzęt Medyczny

    "Sprawa o tyle mnie ciekawi, że 25 lat temu mieszkałem przez kilka miesięcy nad gabinetem dentystycznym, w którym pracował aparat do prześwietleń. Kiedy robili można było poznać, bo było słychać jak buczało. "
    Panowie proszę bez wpisywania głupot jak się nie ma pojęcia o tym co się piszę to proszę nie wypowiadać się. 3.1.11. Nie wysyłaj wiadomości, które nic nie wnoszą do dyskusji. Wprowadzają w błąd, są niebezpieczne czy nie rozwiązują problemu użytkownika.

    0
  • #24 16 Kwi 2018 22:44
    rb401
    Poziom 32  

    xntxnt napisał:
    No i na końcu dzwoniłem do Gierth Polska. Człowiek stamtąd powiedział, że pierwszy raz słyszy, że ktoś przy praktyce małych zwierząt robi zdjęcia z ręki. Że choć aparaty są wysokiej klasy, bo to nie chińszczyzna, to jednak ryzyko istnieje i powinno się odejść choćby na te 1,5 metra. Że jedynie przy dużych zwierzętach, w Polsce, z lenistwa, niektórzy robią z ręki - jednak wtedy bardziej narażony jest trzymający aparat niż osoba trzymająca kasetę - bo do trzymającego kasetę praktycznie nie dociera już promieniowanie rozproszone ani żadne wycieki. Na zachodzie zawsze używa się statywu na aparat oraz drugi na kasetę.


    No i jest jakiś konkret. Lepiej by było mieć coś na papierze ale i to dobre.
    Tak wydaje mi się, ale nie chcę Ci nic sugerować, że możesz (skoro i tak masz zrypaną opinię) ponownie odwiedzić panią szefową i powiedzieć że polegając na jej sugestii (z poprzedniej rozmowy) skontaktowałeś się z prawnikami i pewnymi instytucjami i dlatego prosisz ją (na razie tylko prosisz) o niezlecanie Twojej dziewczynie pracy tym urządzeniem, do czasu kiedy np. poprzez kompetentne szkolenie, będzie miała pewność jak go używać by nie robić sobie i innym krzywdy.
    Dasz jej tym samym możliwość wybrnięcia w sytuacji, bez większego uszczerbku na ambicji (co dla tej pani jest ważne). A jeśli to pomyślnie załatwisz w ten sposób, to przynajmniej Twój osobisty problem zostanie załatwiony pozytywnie.
    A też niezależnie możesz też poszukać choćby w pobliżu, prawnika od Prawa Pracy (czasami są ogłaszane jakieś bezpłatne konsultacje) i mu to przedstawić, i podpytać jak ewentualnie podziałać (jakby się szefowa stawiała) formalnie w świetle art. 237 KP, tak by nie podpaść w art. 100 § 1 KP, bo to trochę grząski grunt np.:
    https://www.eporady24.pl/odmowa_wykonania_polecenia_przelozonego,pytania,2,79,291.html



    sanfran napisał:
    Na twoim miejscu zorientowałbym się w rodzajach dozymetrow osobistych dostępnych w handlu. Na Allegro jest coś takiego jak DKP-50 za kilkanaście zł za sztukę. Jeśli to coś warte to bym zakupił kilka sztuk i kazał partnerce to używać w pracy (nie na widoku) i sprawdzić dawkę którą przyjmuje.


    Sam dozymetr nic tu nie daje, bez oficjalnej ewidencji dozymetrów, dawek itp. .
    Jak już, to raczej otwarcie noszony jako "straszak" na szefową, ale może się nie złapać na taki numer.

    0
  • #25 16 Kwi 2018 22:51
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    Tak kup dozymetr i ciekawe co prukwa powie jak go zobaczy u Twojej dziewczyny, czy wyśmieje , zaciekawi czy oleje.
    To wszystko powie jak podchodzi do tematu.

    0
  • #26 16 Kwi 2018 23:11
    563113
    Użytkownik usunął konto  
  • #27 16 Kwi 2018 23:24
    fortronik
    Admin Sprzętu Medycznego

    Już Kolegów prosił moderator o powstrzymanie się od bzdurnych wypowiedzi w temacie o którym co niektórzy niewiele wiecie.
    Dozymetr kupiony gdziekolwiek nic nie daje. Ale według przepisu każda osoba wykonujący zdjęcia rtg powinna być wyposażona w dawkomierz . Wydany i zarejestrowany w certyfikowanej placówce badawczej, np.Łódź, lub Kraków. Takie dawkomierze powinny być regularnie sprawdzane przez te jednostki. Jeśli pracownik nie posiada takiego dawkomierza to już jest podstawa dla PIP w sprawie nie zachowania BHP (grożą dość wysokie kary). Oczywiście właścicielka tego przybytku nie jeśli sama wykonuje badanie nie ma obowiązku osiadać dawkomierza, ale każdy pracownik już tak.

    xntxnt napisał:
    Sanepid nie, ale Inspekcja Sanitarna (czy tam Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne): http://www.wsse.gda.pl/nadzor-sanitarny/oddzi...-radiacyjnej/przyjmowanie-i-zalatwianie-spraw
    a może to jest to samo co Sanepid? Nie orientuję się.]
    Tak SANEPID to jest to samo co Stacje Inspekcji Sanitarno-Epidemiologiczne dział Radiacji, W tym przypadku nie pomoże.
    Myślę, że w tym temacie może najwięcej podpowiedzieć nasz specjalista w dziedzinie ochrony radjacyjnej @jag61

    0
  • #28 17 Kwi 2018 01:56
    E8600
    Poziom 34  

    Na twoim miejscu odezwał bym się bezpośrednio do producenta sprzętu o jakieś wytyczne BHP dotyczące ich produktu. http://www.gierth.pl/#/kontakt

    Moja widza jedna mówi mimo iż sprzęt niby nowoczesny niski czasy ale niestety odbije się na zdrowiu operatora + przyszłych potomków. Jak to ktoś napisał są jednostki bardziej i mniej podatne na promieniowanie jonizujące ale losu nie należy kusić.

    0
  • #29 25 Kwi 2018 19:36
    PiotrDSerwis
    Poziom 12  

    Bo koszula najbliższa ciału: w stomatologii, ze względu na niewielkie dawki (bo kości mało) nie wykonuje się oficjalnie zdjęć stojąc przy pacjencie czy trzymając aparat w ręku. Znający temat wiedzą, że są takie ręczne aparaty dostępne w Polsce. Operator musi być schowany za osłoną stałą (ściana) lub ruchomą (parawan) o odpowiedniej pochłanialności. Dodatkowo pacjent musi być zabezpieczony fartuchem z kołnierzem (zębowe) lub bez kołnierza ale z zabezpieczeniem barków i kręgosłupa (pantomograficzne). Oczywiście musi być projekt osłon, gabinet odebrany przez Sanepid który wykonuje pomiary promieniowania i porównuje je z projektem. Zdjęcie może wykonać tylko lekarz- dentysta z kursem ochrony radiologicznej pacjenta. Wymagania zwiększają się przy większych rentgenach.
    Do czego zmierzam... wszelkie zabezpieczenia służą nie tylko ochronie pacjenta. Służą także (albo głównie) osobom obsługującym aparat. I nie sądzę, żeby w weterynarii osoba wykonująca zdjęcie była traktowana inaczej niż technik w szpitalu. To te same "ciała", w równym stopniu pochłaniające promieniowanie. Dlatego nie wyobrażam sobie trzymać głowicę w rękach, nawet będąc zabezpieczonym w długi fartuch, rękawice i okulary. Nie sądzę, żeby w weterynarii były inne przepisy w zakresie obejmującym obsługujących sprzęt niż w "ludzkiej" placówce.
    Na koniec, nie pamiętam dokładnie ale gabinety weterynaryjne muszą mieć zezwolenie z PWIS na użytkowanie aparatury rtg, musza być objęte nadzorem inspektora ochrony radiologicznej z IOR-1. Nie kojarzę tylko czy podlegają okresowym testom specjalistycznym

    0
  • #30 25 Kwi 2018 22:56
    fortronik
    Admin Sprzętu Medycznego

    PiotrDSerwis napisał:
    Na koniec, nie pamiętam dokładnie ale gabinety weterynaryjne muszą mieć zezwolenie z PWIS na użytkowanie aparatury rtg, musza być objęte nadzorem inspektora ochrony radiologicznej z IOR-1. Nie kojarzę tylko czy podlegają okresowym testom specjalistycznym

    Niestety błędna interpretacja tematu. Weterynaria tylko i wyłącznie podlega Państwowej Agencji Atomistyki. Również nie ma wymogu zatrudniania Inspektora IOR.

    0