Cześć wszystkim,
Potrzebuję pomocy
Dzień przed świętami w godzinach późnowieczornych mieliśmy przerwy w dostawie prądu na całym osiedlu. W sumie trwało to ok 2-3h (w tym czasie zdarzyło się dwukrotnie, że prąd był włączany na chwile).
3 dni pozniej (niestety po świętach - bo nie było mnie w domu) okazało się, że głośnik centralny od mojego zestawu kina domowego Jamo charczy.
W związku z tym, że mam wykupione ubezpieczenie mieszkania zgłosiłam szkodę w PZU.
Przyszedł serwisant. Przetestował cały sprzęt (łącznie ze wzmacniaczem) i uznał, że faktycznie głosnik "charczy".
Kilka dni pozniej zadzwoniono z serwisu z propozycją szkody całkowitej, na którą się zgodziłam.
Po kolejnym tygodniu zadzwonił z serwisant, że jednak szkoda nie została uznana bo uszkodzenie głosnika nie mogło być spowodowane brakiem prądu czy ew. przepięciami.
Więc pytanie do fachowców? Czy faktycznie nie było to możliwe?
Wydaje mi się trochę dziwne. Wczesniej przy oględzinach sprzętu oraz tydzień pozniej przy uznaniu szkody całkowitej serwisant nawet nie wspomniał o tym, że nie może to byc wina przepięcia (mimo, że od poczatku wiedział o brakach prądu i moich podejrzeniach).
Teraz nagle stwierdził, że to przypadek, że głośnik uszkodził się w tym okresie.
Czy ma rację czy to tylko próba uniknięcia wypłacenia odszkodowania przez PZU?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Potrzebuję pomocy
Dzień przed świętami w godzinach późnowieczornych mieliśmy przerwy w dostawie prądu na całym osiedlu. W sumie trwało to ok 2-3h (w tym czasie zdarzyło się dwukrotnie, że prąd był włączany na chwile).
3 dni pozniej (niestety po świętach - bo nie było mnie w domu) okazało się, że głośnik centralny od mojego zestawu kina domowego Jamo charczy.
W związku z tym, że mam wykupione ubezpieczenie mieszkania zgłosiłam szkodę w PZU.
Przyszedł serwisant. Przetestował cały sprzęt (łącznie ze wzmacniaczem) i uznał, że faktycznie głosnik "charczy".
Kilka dni pozniej zadzwoniono z serwisu z propozycją szkody całkowitej, na którą się zgodziłam.
Po kolejnym tygodniu zadzwonił z serwisant, że jednak szkoda nie została uznana bo uszkodzenie głosnika nie mogło być spowodowane brakiem prądu czy ew. przepięciami.
Więc pytanie do fachowców? Czy faktycznie nie było to możliwe?
Wydaje mi się trochę dziwne. Wczesniej przy oględzinach sprzętu oraz tydzień pozniej przy uznaniu szkody całkowitej serwisant nawet nie wspomniał o tym, że nie może to byc wina przepięcia (mimo, że od poczatku wiedział o brakach prądu i moich podejrzeniach).
Teraz nagle stwierdził, że to przypadek, że głośnik uszkodził się w tym okresie.
Czy ma rację czy to tylko próba uniknięcia wypłacenia odszkodowania przez PZU?
Z góry dziękuję za odpowiedź.