Witam Was serdecznie.
Jako, że w założonej przeze mnie ankiecie na zdecydowane prowadzenie, wysunął się miniwykrywacz metalu do własnego montażu, to właśnie od niego zaczniemy cykl artykułów poświęconych gadżetom.
Na chińskiej aukcji można nabyć ten gadżet za około sześć polskich złotych.
Jest to bardzo prosty układ, ale całkiem nieźle spełnia swoje zadanie.
Myślę, że schemat wyjaśni wszystko:
Jak widać na wyżej załączonym schemacie - da się bez mikrokontrolera.
Co dostajemy w paczuszce:
Jak widać - jest zwykły woreczek strunowy, a nie torebka ESD Free, ale co tutaj można uszkodzić.
Po wysypaniu zawartości na stół, nie mamy zbyt wielu elementów.
Zacznijmy od parametrów technicznych:
1. Napięcie zasilania wynosi od 3VDC do 5VDC.
2. Zasilanie podajemy na złącze ARK. Polaryzacja jest opisana na płytce PCB.
3. Urządzenie pobiera ok. 40mA podczas pracy i ok. 5mA w stanie czuwania.
4. Deklarowany "zasięg" wynosi 60mm.
5. Wykrycie obiektu ferromagnetycznego jest sygnalizowane za pomocą diody LED (zaświeca się) oraz piszczeniem buzzera.
Całość układu składa się z dosłownie kilkunastu elementów, z czego najważniejsza jest płytka PCB, która jednocześnie jest podwójną cewką i pełni rolę sondy.
Poza płytką mamy jeszcze:
- dwa kondensatory ceramiczne 0.022uF (C2, C3).
- dwa tranzystory S9012 (Q2, Q3).
- dwa kondensatory ceramiczne 0,1uF (C1, C4).
- rezystor 470Ohm (R3).
- rezystor 2kOhm (R2).
- rezystor 200kOhm (R1).
- potencjometr montażowy 100Ohm (VR1).
- kondensator elektrolityczny 100uF (C5).
- czerwoną diodę LED 5mm (LED1).
- tranzystor S9018 (Q1).
- włącznik zasilania 6mm x 5mm bistabilny (SW1).
- buzzer średnicy 12mm (SP1).
- gniazdo zasilania ARK dwupinowe (J1).
Czas na kilka zdjęć z montażu. Jak zwykle zaczynamy od wlutowywanie najniższych elementów.
Zmontowanie układu jest banalnie proste. Wszystkie elementy są wyraźnie i czytelnie opisane na płytce PCB.
Po zmontowaniu i uruchomieniu, od razu stwierdzam, że jest to jedynie gadżet.
Poniżej zamieszczam filmik z działania urządzenia:
Układ wyregulowałem na tyle, na ile było to możliwe. Kolejne muśnięcie potencjometru regulacyjnego powoduje, ze układ łapie już wszystko co się da, z powietrza. Co za tym idzie - piszczy w nieskończoność.
Moim skromnym zdaniem, ten układzik, może się sprawdzić jedynie jako ciekawy gadżecik dla bardzo początkującego i bardzo młodego przyszłego elektronika. Po cichu liczyłem, że przyda się toto do wykrywania przewodów w ścianach, przy próbie "powieszenia obrazka", ale o ile przy 1,5cm - 3cm tynku ten gadżet radzi sobie lepiej lub gorzej, to w przypadku karton gipsów (gdzie przewody, często są kilka ładnych centymetrów pod powierzchnią) jest już znacznie gorzej.
Jednym słowem, jest to zabawka, mająca przede wszystkim walory edukacyjne.
Jako, że w założonej przeze mnie ankiecie na zdecydowane prowadzenie, wysunął się miniwykrywacz metalu do własnego montażu, to właśnie od niego zaczniemy cykl artykułów poświęconych gadżetom.
Na chińskiej aukcji można nabyć ten gadżet za około sześć polskich złotych.
Jest to bardzo prosty układ, ale całkiem nieźle spełnia swoje zadanie.
Myślę, że schemat wyjaśni wszystko:
Jak widać na wyżej załączonym schemacie - da się bez mikrokontrolera.
Co dostajemy w paczuszce:
Jak widać - jest zwykły woreczek strunowy, a nie torebka ESD Free, ale co tutaj można uszkodzić.
Po wysypaniu zawartości na stół, nie mamy zbyt wielu elementów.
Zacznijmy od parametrów technicznych:
1. Napięcie zasilania wynosi od 3VDC do 5VDC.
2. Zasilanie podajemy na złącze ARK. Polaryzacja jest opisana na płytce PCB.
3. Urządzenie pobiera ok. 40mA podczas pracy i ok. 5mA w stanie czuwania.
4. Deklarowany "zasięg" wynosi 60mm.
5. Wykrycie obiektu ferromagnetycznego jest sygnalizowane za pomocą diody LED (zaświeca się) oraz piszczeniem buzzera.
Całość układu składa się z dosłownie kilkunastu elementów, z czego najważniejsza jest płytka PCB, która jednocześnie jest podwójną cewką i pełni rolę sondy.
Poza płytką mamy jeszcze:
- dwa kondensatory ceramiczne 0.022uF (C2, C3).
- dwa tranzystory S9012 (Q2, Q3).
- dwa kondensatory ceramiczne 0,1uF (C1, C4).
- rezystor 470Ohm (R3).
- rezystor 2kOhm (R2).
- rezystor 200kOhm (R1).
- potencjometr montażowy 100Ohm (VR1).
- kondensator elektrolityczny 100uF (C5).
- czerwoną diodę LED 5mm (LED1).
- tranzystor S9018 (Q1).
- włącznik zasilania 6mm x 5mm bistabilny (SW1).
- buzzer średnicy 12mm (SP1).
- gniazdo zasilania ARK dwupinowe (J1).
Czas na kilka zdjęć z montażu. Jak zwykle zaczynamy od wlutowywanie najniższych elementów.
Zmontowanie układu jest banalnie proste. Wszystkie elementy są wyraźnie i czytelnie opisane na płytce PCB.
Po zmontowaniu i uruchomieniu, od razu stwierdzam, że jest to jedynie gadżet.
Poniżej zamieszczam filmik z działania urządzenia:
Układ wyregulowałem na tyle, na ile było to możliwe. Kolejne muśnięcie potencjometru regulacyjnego powoduje, ze układ łapie już wszystko co się da, z powietrza. Co za tym idzie - piszczy w nieskończoność.
Moim skromnym zdaniem, ten układzik, może się sprawdzić jedynie jako ciekawy gadżecik dla bardzo początkującego i bardzo młodego przyszłego elektronika. Po cichu liczyłem, że przyda się toto do wykrywania przewodów w ścianach, przy próbie "powieszenia obrazka", ale o ile przy 1,5cm - 3cm tynku ten gadżet radzi sobie lepiej lub gorzej, to w przypadku karton gipsów (gdzie przewody, często są kilka ładnych centymetrów pod powierzchnią) jest już znacznie gorzej.
Jednym słowem, jest to zabawka, mająca przede wszystkim walory edukacyjne.
Fajne? Ranking DIY
