Witam.
ja i gelenda męczymy się od półtora roku (k-jet bez elektroniki). Zakupiłem auto z gazem i od razu go wywaliłem. Od zawsze miał problemy z rozruchem ciepłego silnika (zgaszony na co najmniej minutę) trzeba go było szarpnąć rozrusznikiem, potem 3 razy kluczykiem na zapłon żeby pompka dobiła ciśnienie i wtedy zapalał -wiem że to dziwne ale działało. Na zimno samochód zapalał na dotyk ale trzeba było poczekać aż się rozgrzał bo jak się próbowało wcisnąć gaz to się dławił i "pukał" w dolot. Miałem dosyć wizyt u mechaników co nic nie dawały wiec zastosowałem szamańską metodę płukania układu paliwowego typu 2 czyściki do benzyny i olej 2t 1:50 + ostra jazda. I o dziwo po kilku gazowaniach problem opisywany na zimnym znikł-trzeba było odkręcić dodatkowe powietrze bo obroty spadły ale poprawa była. Tydzień po tych zabiegach postanowiłem to powtórzyć no i przetrenowałem dałem w pi...e na postoju no i zgasł. Raz go odpaliłem ale nie trzyma niskich obrotów, ogólnie słychać ze zalewa go. Jak kręcę z załączoną pompą to zero, jak podczas kręcenia odłączam mu pompę to zaskakuje wypalając co ma i to z pedałem w podłodze jak i bez wciskania czasem strzeli z tłumika świece mokre.
Teraz co zrobiłem:
-- świece wymyte acetonem + szczota druciana.
-- powykręcałem wtryski po załączeniu pompy niektóre pylą inne sikają po zaniku ciśnienia niektóre się zamykają a nie które leją jeszcze.
-- wtrysk z kostką (rozruchowy?) nic się nie sączy - opór na wtrysku 5,8 om. napięcia na kostce nie patrzyłem jeszcze. paliwo tłoczy w jego kierunku.
-- rozdzielacz paliwa przełożony na sprawdzenie z innego auta - to samo.
-- cała pucha z klapą zdemontowana, wyczyszczona, kalosz cały guma łącząca też.
ja i gelenda męczymy się od półtora roku (k-jet bez elektroniki). Zakupiłem auto z gazem i od razu go wywaliłem. Od zawsze miał problemy z rozruchem ciepłego silnika (zgaszony na co najmniej minutę) trzeba go było szarpnąć rozrusznikiem, potem 3 razy kluczykiem na zapłon żeby pompka dobiła ciśnienie i wtedy zapalał -wiem że to dziwne ale działało. Na zimno samochód zapalał na dotyk ale trzeba było poczekać aż się rozgrzał bo jak się próbowało wcisnąć gaz to się dławił i "pukał" w dolot. Miałem dosyć wizyt u mechaników co nic nie dawały wiec zastosowałem szamańską metodę płukania układu paliwowego typu 2 czyściki do benzyny i olej 2t 1:50 + ostra jazda. I o dziwo po kilku gazowaniach problem opisywany na zimnym znikł-trzeba było odkręcić dodatkowe powietrze bo obroty spadły ale poprawa była. Tydzień po tych zabiegach postanowiłem to powtórzyć no i przetrenowałem dałem w pi...e na postoju no i zgasł. Raz go odpaliłem ale nie trzyma niskich obrotów, ogólnie słychać ze zalewa go. Jak kręcę z załączoną pompą to zero, jak podczas kręcenia odłączam mu pompę to zaskakuje wypalając co ma i to z pedałem w podłodze jak i bez wciskania czasem strzeli z tłumika świece mokre.
Teraz co zrobiłem:
-- świece wymyte acetonem + szczota druciana.
-- powykręcałem wtryski po załączeniu pompy niektóre pylą inne sikają po zaniku ciśnienia niektóre się zamykają a nie które leją jeszcze.
-- wtrysk z kostką (rozruchowy?) nic się nie sączy - opór na wtrysku 5,8 om. napięcia na kostce nie patrzyłem jeszcze. paliwo tłoczy w jego kierunku.
-- rozdzielacz paliwa przełożony na sprawdzenie z innego auta - to samo.
-- cała pucha z klapą zdemontowana, wyczyszczona, kalosz cały guma łącząca też.