Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Computer Controls
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

zamienne stosowanie lamp serii "E" i serii "P" we wzmacniacz

15 Maj 2018 01:09 1278 8
  • Poziom 4  
    Witam,
    mam jedno pytanie "techniczne", nie udało mi się znaleźć nic konstruktywnego na ten temat, więc postanowiłem poruszyć ten temat tutaj. Może to nie najlepiej sformułowany temat, ale nie wiedziałem jak to lepiej ująć w kilku słowach - w dalszym tekście będzie to sprecyzowane.

    Do rzeczy (pytanie jest dość obszerne, ale chciałem dokładnie wytłumaczyć o co mi chodziło):

    Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem zbudowania sobie jakiegoś prostego wzmacniacza lampowego, przy czym myślałem o czymś "pośrednim" pomiędzy prostymi konstrukcjami na lampach ECL82/ECL86 a là gramofon Bambino (ale stereofonicznym, czyli w sumie "2x Bambino") a "typowym" wzmacniaczem hi-fi na ECC83 i EL84, w tej chwili najbardziej skłaniałbym się ku konstrukcji wzorowanej na 7W czy 10W wzmacniaczach "high quality stereophonic" Mullard'a, opisanych w dość klasycznej w tej dziedzinie publikacji "Mullard Circuits for Audio Amplifiers":
    zamienne stosowanie lamp serii "E" i serii "P" we wzmacniacz (schemat wzmacniacza 10W)
    (w publikacji "Mullard Circuits for Audio Amplifiers" wzmacniacz 7W opisany jest na stronach 105-111)
    - są to konstrukcje oparte na dwóch lampach ECL82 lub ECL86 przypadających na jeden kanał (czyli łącznie 4 sztuki lamp ECL82 lub ECL86 w całym stereofonicznym wzmacniaczu), przy czym dwie "części pentodowe" lamp ECL82/ECL86 tworzą przeciwsobny wzmacniacz mocy, dwie "części triodowe" lamp ECL82/ECL86 tworzą "phase splitter" ("rozdzielacz fazy"), a dodatkowo każdy kanał posiada wejściowy stopień wzmocnienia na lampie EF86 lub jednej części lampy ECC83 (czyli w całym stereofonicznym wzmacniaczu dwie lampy EF86 we wzmacniaczu 10W lub jedna lampa ECC83 we wzmacniaczu 7W).
    Myślałem budować go raczej "na współczesną modłę", tj. na płytkach drukowanych i z prostownikiem półprzewodnikowym (a nie tak jak w oryginale - chassis i lampa GZ34 lub EZ81 jako prostownik), no i jako przystosowany do współpracy ze "współczesnymi źródłami sygnału", bez "magicznych oczu" i innych dodatkowych lamp - tak aby tylko sam tor wzmacniający był "w pełni lampowy", natomiast niekoniecznie zależy mi na budowaniu wiernej repliki wzmacniacza Mullard'a.

    Dysponuję jednak pewną liczbą lamp PCL82 i PCL86, nie posiadam natomiast ani jednej ECL82 czy ECL86. Zastanawiam się, czy dałoby się skonstruować układ żarzenia w taki sposób, aby możliwe było zastosowanie we wzmacniaczu posiadanych zasobów lamp PCL82 bądź PCL86, pozostawiając sobie jednak możliwość zastosowania w przyszłości lamp ECL82 bądź ECL86. Stąd też właśnie moje pytanie.

    W związku z powyższym, chodzi mianowicie o zastosowanie dość popularnych "telewizyjnych" lamp serii "P" mających swoje odpowiedniki "kanoniczne" z serii "E", takich jak PCL86, PCL82, PCC88, PCF82, PL36, PCF801, PCF802 i PCF803 (których odpowiednikami są ECL86, ECL82, ECC88, ECF82, EL36, ECF801, ECF802 i ECF803 - wg danych z serwisu Link różnią się one jedynie sposobem żarzenia).
    Wiadomym jest że lampy serii "E" i serii "P" różnią się sposobem żarzenia - żarzenie równoległe 6,3 V w przypadku lamp serii "E" oraz żarzenie szeregowe prądem 300 mA w przypadku lamp serii "P", przy czym lampy serii "E" są, przynajmniej w ppopularnej opinii, uważane za "szlachetniejsze" i "lepsze" do zastosowań audio (o czym można wnioskować porównując ich ceny i projekty wzmacniaczy lampowych). Moce żarzenia (katalogowe) lamp serii "E" i ich odpowiedników z serii "P" są podobne, ale nie identyczne:
    zamienne stosowanie lamp serii "E" i serii "P" we wzmacniacz
    - obliczyłem je szacunkowo, przez pomnożenie katalogowych wartości napięcia i prądu żarzenia), przy czym różnice na ogół nie przekraczają 10%, co pozwala sądzić że mogą być one identyczne, zważywszy na fakt że lampy tego samego typu i tej samej serii produkcyjnej mogą wykazywać pewien rozrzut parametrów. Możliwe jest więc że lampy serii "E" i ich odpowiedniki z serii "P" miałyby ten sam pobór mocy na żarzenie ich katod (potwierdza to zresztą książka: M. Jones - Valve Amplifiers, w której jest poświęcony temu zagadnieniu jeden podrozdział). Nie mniej jednak dochodzi tu dodatkowy poważny problem: wewnętrzne połączenia grzejników katod w lampach wielosystemowych (podwójnych triodach, lampach typu trioda+pentoda, itd.). Można się spodziewać (no chyba że nie jest to prawda, w takim przypadku proszę mnie wyprowadzić z błędu), że w wielosystemowej lampie serii "E", np. ECL86, grzejniki poszczególnych katod połączone są równolegle, a w wielosystemowej lampie serii "P", np. PCL86, grzejniki poszczególnych katod połączone są szeregowo (w innym wypadku raczej trudno byłoby zapewnić dla pojedynczego grzejnika określone napięcie żarzenia lub prąd żarzenia, zważywszy na fakt że lampy tego typu zwykle nie posiadają oddzielnych wyprowadzeń żarzenia dla poszczególnych systemów elektrod), co raczej wyklucza użycie lamp serii "P" w układach żarzenia równoległego 6,3 V, i wyklucza użycie lamp serii "E" w układach żarzenia szeregowego 300 mA (no może jeszcze byłoby to możliwe w przypadku lamp jednosystemowych, takich jak EL36/PL36; tu znów można odnieść się do dyskusji na ten temat w książce: M. Jones - Valve Amplifiers). W ogólności, lamp z serii "E" i ich odpowiedników z serii "P" nie można więc stosować jako swoich wzajemnych zamienników.
    Stosowniejszym byłoby budowanie wzmacniacza audio na lampach serii "E", takich jak ECC88, ECL86 czy ECL82, jednak lampy serii "P" bywają na tyle dostępne i tanie, że szkoda byłoby nie skorzystać z dostępnych zasobów tych lamp, takich jak PCL86, PCL82 czy PCC88 (raczej nie planuję zastosowania ich do czegokolwiek innego niż amatorskie wzmacniacze audio).

    W ogólności, przy budowie wzmacniacza, np. na lampach ECL86/PCL86 lub ECL82/PCL82, należałoby zdecydować się na konkretne typy lamp, i zaprojektować obwód żarzenia pod te konkretne wybrane typy lamp - czyli należałoby już na etapie projektowania wzmacniacza wybierać pomiędzy "kanonicznymi" lampami serii "E" a [często] łatwiej dostępnymi lampami serii "P". To rozwiązanie nie do końca mnie satysfakcjonuje - w razie zamiany lampy serii "E" na lampę serii "P", i odwrotnie, konieczne byłoby modyfikowanie układu żarzenia. Zastanowiło mnie czy dałoby się zaprojektować i skonstruować układ żarzenia w taki sposób, aby możliwe było użycie zarówno lamp serii "E" jak i lamp serii "P", będących swoimi odpowiednikami różniącymi się sposobem żarzenia, np. przełączając wówczas tylko odpowiedni przełącznik montażowy przy wymianie lampy/lamp (tj. byłoby np. możliwe wybranie za pomocą przełącznika trybu pracy układu żarzenia odpowiadającego lampie serii "E" albo jej odpowiednikowi z serii "P", bez wykonywania dodatkowych modyfikacji - np. przełącznika trybu pracy "ECL86/PCL86", "ECL82/PCL82" czy "ECC88/PCC88"); a jeszcze lepiej gdyby dało się takie "przełączanie" wykonać niezależnie dla poszczególnych lamp we wzmacniaczu (choć to akurat już nie jest aż takie ważne i warte uwagi).

    Tu jednak pojawia się pytanie: jak to rozwiązać. Wiązałoby się to z koniecznością zmiany jednocześnie i prądu i napięcia żarzenia, i to w ściśle określonej zależności, tak aby zapewnić odpowiednią moc żarzenia.

    Pierwsze co się nasuwa na myśl, to użycie więcej niż jednego transformatora sieciowego lub wykonanie specjalnego transformatora sieciowego posiadającego osobne dodatkowe uzwojenia wtórne dostosowane do zasilania obwodów żarzenia równoległego 6,3 V i szeregowego 300 mA (no i co za tym idzie, rozbudowanie również całego układu wzmacniacza w celu dostosowania go do różnych napięć i prądów zasilania), i przełączanie się między takimi transformatorami lub oddzielnymi uzwojeniami wtórnymi jednego transformatora sieciowego, ale to rozwiązanie może być trudne i kosztowne ze względu na komplikację budowy, a pewnie także masy urządzenia - wiadomo, transformatory są jednymi z najcięższych, najbardziej kosztownych i najtrudniejszych do zdobycia elementów wzmacniaczy.

    Drugą możliwością byłoby być może zasilanie grzejników lamp prądem/napięciem przemiennym z jakiegoś względnie prostego jednofazowego falownika (przetwornika DC/AC) czy przetwornika AC/AC (z racji że to tylko obwód żarzenia, odizolowany elektrycznie od katod, wymagania co do takiego falownika nie musiałyby być aż takie wysokie, a być może koszt elementów, wielkość i masa takiego prostego falownika/przetwornika mogłyby być niższe niż koszt transformatora) z możliwością przełączania się między dwoma trybami pracy, no ale dochodzi tu konieczność zaprojektowania i wykonania takiego falownika, w szczególności dość trudna kwestia sterowania takim falownikiem (zapewnienia odpowiednich sygnałów sterujących dla tranzystorów w falowniku). Wprawdzie nie ma to zbyt wiele wspólnego z "techniką lampową", ale z drugiej strony w niektórych współcześnie zbudowanych układach lampowych stosuje się rozwiązania na układach scalonych typu sekwencery zasilania, więc może nie byłoby to aż taką "fanaberią".

    Więcej pomysłów na obecną chwilę nie mam, nie udało mi się też znaleźć niczego w tym temacie, stąd też moje zapytanie - pomyślałem że może ktoś już zetknął się kiedyś z takim lub podobnym zagadnieniem, natrafił może gdzieś kiedyś na coś takiego, albo może miałby jakiś pomysł jak tę techniczną kwestię rozwiązać. Nie chciałbym tu tym bardziej "wyważać otwartych drzwi", bo być może ktoś już kiedyś takie rozwiązanie wymyślił (w końcu np. w telewizorach lampowych często używało się jednocześnie lamp serii "E" i serii "P", więc może było gdzieś zapotrzebowanie na tego typu rozwiązania techniczne) i może nawet było już gdzieś zastosowane, tylko nie udało mi się do tego dotrzeć.



    Udało mi się znaleźć w sieci kilka takich "przełączanych" układów lampowych, pozwalających na zastosowanie w jednym układzie kilku typów lamp, np.:

    zamienne stosowanie lamp serii "E" i serii "P" we wzmacniacz
    zamienne stosowanie lamp serii "E" i serii "P" we wzmacniacz
    zamienne stosowanie lamp serii "E" i serii "P" we wzmacniacz
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1247007.html
    - wzmacniacz z przełącznikami w obwodach żarzenia lamp wzmacniacza napięciowego, pozwalający "przełączać się" pomiędzy lampami ECC83/12AX7A i 6Н2П, które można dzięki temu stosować w nim zamiennie, co jest bardzo praktyczne;

    - wzmacniacz gitarowy Mesa/Boogie Dual Rectifier, posiadający możliwość stosowania w nim zamiennie lamp 6L6GC/6P3S/6П3C i EL34, wybierając odpowiedni rodzaj zastosowanych lamp za pomocą przełącznika "6L6/EL34" (jest to o tyleż pomysłowe, co raczej proste w wykonaniu, ze względu na fakt że lampy 6L6GC/6P3S/6П3C i EL34 mają dość zbliżone charakterystyki - w przytoczonym przykładzie sprawdza się to jedynie do wprowadzenia przełącznika włączającego lub odłączającego opornik zmieniający wartość napięcia stałego doprowadzonego do siatek sterujących lamp mocy - przełącznik "bias select" na załączonym schemacie; dzięki temu wzmacniacz ten może pracować na kilku różnych typach lamp mocy, co jest bardzo praktyczne);

    ale niestety żadne z nich nie pozwala na zamienne zastosowanie lam serii "E" i serii "P", na którym by mi tu zależało.



    Z góry dziękuję za zainteresowanie tematem, i ew. udzieloną pomoc.
  • Computer Controls
  • Pomocny post
    Poziom 35  
    Aikozann napisał:
    wielkość i masa takiego prostego falownika/przetwornika mogłyby być niższe niż koszt transformatora) z możliwością przełączania się między dwoma trybami pracy, no ale dochodzi tu konieczność zaprojektowania i wykonania takiego falownika, w szczególności dość trudna kwestia sterowania takim falownikiem (zapewnienia odpowiednich sygnałów sterujących dla tranzystorów w falowniku).


    Taka koncepcja wcale nie jest na dziś trudna w realizacji, bo można wykorzystać gotowe przetwornice impulsowe dostępne w postaci modułów. Kwestia czy ma stabilizować napięcie czy prąd to tylko sprawa konfiguracji kilku elementów w obwodzie sprzężenia zwrotnego.
    Tak przykładowo. Jeśli by zastosować na każdą z lamp osobną przetwornice obniżającą np. na układzie XL4015, to zasilając te wszystkie przetwornice z jednego napięcia stałego, powiedzmy 30V (nie musi być stabilizowane) taki moduł bez problemu zasili każdą z lamp, które masz w tabelce bez problemu, czy to 6,3V czy 300mA. I to z dużą sprawnością, czyli już na dostosowaniu zasilania do lampy traci się bardzo mało mocy. Po za tym lampy żarzone prądem stałym wnosiły by mniejszy przydźwięk.
  • Pomocny post
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe
    Równie dobrze można zamówić transformator mający odpowiednie napięcia żarzenia. Lampy typu P nie muszą być żarzone szeregowo. Mogą być też równolegle jeśli są takie same. Można to zrobić nawet z powielacza 6,3V.
  • Computer Controls
  • Poziom 4  
    Dzięki za zainteresowanie, szybką odpowiedź, no i przede wszystkim za pomysły. Muszę je sobie przeanalizować w wolnej chwili.
  • Pomocny post
    Specjalista - urządzenia lampowe
    Aikozann napisał:

    Nie mniej jednak dochodzi tu dodatkowy poważny problem: wewnętrzne połączenia grzejników katod w lampach wielosystemowych (podwójnych triodach, lampach typu trioda+pentoda, itd.). Można się spodziewać (no chyba że nie jest to prawda, w takim przypadku proszę mnie wyprowadzić z błędu), że w wielosystemowej lampie serii "E", np. ECL86, grzejniki poszczególnych katod połączone są równolegle, a w wielosystemowej lampie serii "P", np. PCL86, grzejniki poszczególnych katod połączone są szeregowo

    Zatem wyprowadzam z błędu. Żarniki w lampach wielosystemowych zarówno serii E jak i P są łączone i równolegle, i szeregowo, nie tylko w zależności od typu, ale nawet jednego typu w zależności od producenta. Nawet w obrębie tego sameo typu i producenta spsosób połączenie był różny w różnych okresach produkcji. Zdaje się że PCF82 (lub PCF802) Tesli tak miała, można trafić egzemplarze z różnych okresów produkcji z odmiennie łączonymi żarnikami wewnątrz. PFL200 też często mają żarniki łączone równolegle.

    Nie wiem skąd się wzięły różne przesądy, jakoby żarniki lamp szeregowych były jakoś specjalnie optymalizowane tylko i wyłącznie do żarzenia szeregowego. Katodzie jest potrzebna moc do grzania i tyle. Serie szeregowe i równolegle były zestawiane ze sobą w urządzeniach odkąd istnieją. W odbiornikach radiowych nagminnie mieszano serię C z serią E, a w telewizorach w latach 40 mieszano ze sobą serie E, U i P. Łączono np. trzy takie same lampy serii U równolegle (wtedy wypadkowy prąd żarzenia wynosił 300 mA) i tę trójkę szeregowo z lampami P oraz E, przy czym część lamp serii E o prądzie żarzenia mniejszym od 300 mA miała dodatkowe opory wyrównawcze. Zestawiano też szeregowe łańcuchy kilku lamp serii E o pradzie żarzenia 200 mA, by wypadkowe napięcie żarzenia odpowidało lampie serii U, której żarnik łączono równolegle z tym łańcuchem, by wypadkowy prad żarzenia wyniósł 300 mA.


    Niepotrzebne są tu żadne falowniki, źródła prądowe i inne kombinacje. Wystarczy odpowiednie uzwojenie żrzenia, tak jak napisał painlust
  • Pomocny post
    Poziom 32  
    Tak BTW: bez sensu jest komplikować sobie życie, odwzorowując konfigurację Mullarda. W przypadku wysokoczułych lamp, do jakich zaliczają się E/PCL86 (ale także i najpopularniejsze dziś EL84) najprostszy i najpewniejszy w pracy układ będzie zawierał stopień napięciowy na triodzie jednej z lamp obciążony rezystorem o nietypowo wysokiej wartości 470kΩ (jest to konieczne dla uzyskania prawidłowego rozkładu napięć między lampy stopnia napięciowego i odwracacza), sprzężony z nim galwanicznie (siatka do anody stopnia napięciowego i nic ponadto) odwracacz fazy z dzielonym obciążeniem 2×100kΩ, reszta jak na przytaczanym schemacie. W przedwzmacniaczu można wykorzystać zwolnioną EF86 lub dowolną inną lampę; w przypadku gdy końcówka mocy zawierająca 2×E/PCL86 zostanie poprzedzona pasywnym regulatorem barwy (jaki zresztą i jest) - celowe będzie sterowanie regulatora ze stopnia na ECC82 (jedna połówka na każdy kanał) z uwagi na jej małą impedancję wyjściową. Można będzie wówczas, dzięki istnieniu stopnia buforowego zastosować potencjometry logarytmiczne 1MΩ zamiast znacznie rzadziej spotykanych 2MΩ. W efekcie najgodniejszym miejscem dla EF86 okaże się przedwzmacniacz gramofonowy z pasywną korekcją RIAA, gdzie wykorzysta się w pełni jej zalety w postaci wysokiego wzmocnienia, wysokiej impedancji wyjściowej nie zakłócającej zakładanego przebiegu charakterystyki, małe szumy oraz znakomite ekranowanie siatki sterującej od końcówek żarzenia.
    Wracając do końcówki mocy: oczywiście USZ należy wprowadzić tak jak na schemacie Mullarda: na katodę lampy stopnia napięciowego ale tym razem będzie to jedna z triod E/PCL86. Rezystor w jej katodzie (ten zbocznikowany elektrolitem) należy dobrać tak aby na jej anodzie (lub katodzie triody odwracającej fazę) wystąpiło napięcie 70÷90V, w żadnym wypadku nie może ono przekraczać 100V. Istotne jest przty tym aby zależności fazowe w obrębie każdej z lamp były takie jak w podstawowej aplikacji SE: trioda użyta w roli odwracacza powinna sterować z anody "własną" pentodę, zaś drugą pentodę - z katody. W przeciwnym razie większe będzie prawdopodobieństwo samowzbudzenia, z uwagi na to że pojemność między anodami sekcji triodowej i pentodowej jest wielokrotnie większa od szczególnie w tych lampach małej pojemności anoda pentody - siatka triody.
    Struktura zaproponowana przez Mullarda (nie mówiąc już o jeszcze bardziej złożonej Williamsona) ma sens jedynie wtedy gdy stosuje się w stopniu końcowym niskoczułe lampy (triody, tetrody strumieniowe pomyślane do stopni odchylania poziomego OTV), lub w szczególnych typach wzmacniaczy (QUAD, Circlotron) kiedy to stopień z dzielonym obciążeniem nie może zapewnić wymaganych wysokich napięć sterujących. W zastosowaniu zaś do wysokoczułych pentod końcowych, nawet pracujących w układzie UL o sensownym z punktu widzenia sprawności i mocy wyjściowej położeniu odczepów stworzy ona tylko dodatkowe problemy wynikające z wprowadzania przesunięć fazy przez dodatkowy stopień objęty ogólnym USZ. Na dodatek jeszcze zastosowany przez Mullarda odwracacz ze sprzężeniem katodowym symetrią nie grzeszy (lepszy pod tym względem od odwracacza z dzielonym obciążeniem może być tylko Williamson, też zawierający zresztą taki stopień ale uzupełniony wzmacniaczem różnicowym) zaś stosunek rezystancji w katodzie i anodach każe mi żywić obawy o wytrzymałość izolacji grzejników sekcji triodowych lamp.
    I jeszcze istotny szczegół odnośnie żarzenia PCL86: : oczywiście z osobnego uzwojenia żarzeniowego, tak jak Painlust zaproponował, ale należy przy tym zadbać aby końcówka grzejnika triody (4) znalazła się od strony masy. Można też wypróbować zabieg który symetryzacją żarzenia będzie nazwać tutaj trudno: włączyć potencjometr drutowy o rezystancji kilkuset omów na uzwojenie żarzenia (pamiętać należy że mamy tutaj do czynienia z napięciem cokolwiek wyższym niż najczęściej spotykane 6,3V toteż w potencjometrze 100Ω wydzieliłaby się moc 2W; są rezystory drutowe RDX z mocowanym śrubą suwakiem wytrzymujące taką a nawet większą moc), uzwojenie żarzenia w takim wypadku pozostaje niepołączone z masą za to z masą łączy się suwak. Po czym ustawia się go tak aby zminimalizować przydźwięk. Spodziewam się że nastąpi to mniej więcej w położeniu takim, gdy na nóżce żarzenia triody wystąpi napięcie 1,6V i zarazem że różnica w porównaniu z najprostszym połączeniem nóżki 4 do masy będzie niewielka. Dużo gorzej byłoby przy połączeniu z masą końcówki 5 i podaniu pełnego napięcia żarzenia na końcówkę 4.
    I może jeszcze propozycja uzwojeń transformatora sieciowego dostosowanego do uniwersalnego żarzenia: dwa uzwojenia po 6,3V plus jedno dla uzupełnienia napięcia 12,6V do napięcia wymaganego przez PCL86 (Niemcewicz dla lamp TELEFUNKEN podaje 14,5V ale u innych producentów może być różnie, warto sprawdzić samemu) i wszystkie połączone na stałe w szereg, przy czym uzupełniające uzwojenie - na skraju. Przy zastosowaniu lamp PCL86 łączy się te uzwojenia jednostronnie do masy (chyba że chce się spróbować z kontrolowaną desymetryzacją przy pomocy potencjometru, a może korzystniejsze okaże się wprowadzenie na nóżkę 5 napięcia 12,6V, na nóżkę 4 zaś - 1,9V). Z lampami ECL86 - uzwojenie 1,9V niewykorzystane (oczywiście może sobie pozostawać połączone jednostronnie z jednym z uzwojeń 6,3V), zaś z masą należy tym razem połączyć punkt połączenia uzwojeń 6,3V. Tym samym obwód żarzenia lamp końcowych zostaje rozbity na dwie sekcje zasilane w przeciwfazie, dzięki czemu mimo dołączenia jednej z końcówek żarzenia każdej ECL86 do masy nie popłynie przez nią praktycznie żaden prąd który mógłby wywołać przydźwięk. Dla żarzenia pozostałych lamp (przy czym tym razem chyba nie przewidujesz przełączania napięcia żarzenia: lampy PF86 to zupełna rzadkość, zaś lampa ECC82 o ile ją zastosujesz stanowi zarazem lampę PCC82 a nawet HCC82 :wink: ) najlepiej będzie przewidzieć osobne uzwojenie 6,3V, z ewentualną symetryzacją stałą bądź regulowaną. Zmiana konfiguracji żarzenia lamp końcowych - poprzez przelutowywanie kablelków na łączówce, żadnych przełączników z którymi byłby tylko kłopot, a i lampy można by zniszczyć w razie przypadkowego przełączenia. Przelutowywanie w razie chęci przejścia z PCL na ECL lub odwrotnie można przeboleć, przecież nie robi się tego w zależności od nastroju!
  • Poziom 4  
    Dzięki za bardzo wyczerpującą i szczegółową odpowiedź, na pewno będzie to bardzo pomocne. Wydrukuję ją sobie i przeanalizuję szczegółowo wraz ze schematem, bo nie potrafię tego wszystkiego przeanalizować "na szybko".

    Tak przy okazji zapytam, co sądzisz o drugim podobnym wzmacniaczu Mullarda, o nieco mniejszej mocy, bazującym tym razem na lampach ECC83 (można też użyć 6H2П dzięki wyżej opisanym przełącznikom) i ECL82 (w charakterze których użyłbym PCL82):
    zamienne stosowanie lamp serii "E" i serii "P" we wzmacniacz
    - może ten układ byłby lepszy, aby się na nim oprzeć?
  • Poziom 32  
    Aikozann napisał:
    Tak przy okazji zapytam, co sądzisz o drugim podobnym wzmacniaczu Mullarda, o nieco mniejszej mocy, bazującym tym razem na lampach ECC83 (można też użyć 6H2П dzięki wyżej opisanym przełącznikom) i ECL82

    Tu sytuacja nie jest już tak oczywista. ECL82 nie jest wysoce specjalizowaną lampą głośnikową jak ECL86 lecz raczej uniwersalną, przydatną np. do stopni odchylania pionowego telewizorów. A takze (zwłaszcza w wykonaniu UCL82) do pracy w we wzmacniaczach głośnikowych zasilanych z napięcia 100V. Stosownie do powyższego cechuje się zdolnością dostarczania znacznego prądu anodowego przy umiarkowanych napięciach na anodzie i siatce drugiej, ale nachylenie dla systemu pentodowego jest wyraźnie mniejsze, i tym samym konieczne są wyższe napięcia sterujące. Ponadto mniejsza jest moc admisyjna. Trudno zatem oczekiwać lepszych parametrów po wzmacniaczu z takimi lampami. Moc wyjściowa będzie wyraźnie mniejsza, za to zapotrzebowanie na moc żarzenia - większe.
    Z drugiej jednak strony - mocniejsze są w tych lampach sekcje triodowe, stąd szanse na wysterowanie pentod w układzie PP z odwracacza z dzielonym obciążeniem są, chociaż pewniej będzie zastosować tym razem sprzężenie pojemnościowe ze wzmacniaczem napięciowym, co pozwoli obrać optymalne punkty pracy obu stopni. Przykładem może być gramofon WG260, co prawda tam nie zastosowano UL więc wymagane napięcia sterujące były mniejsze:
    http://www.oldradio.pl/foto_schematy/sch00719.jpg
    Gdyby jednak trzymać się propozycji Mullarda - wskazane byłoby usunąć kondensator C7 bocznikujący rezystor w katodach triod odwracacza fazy, który tutaj pracuje w układzie kołyski, ze sprzężeniem przy pomocy R12, R15 i R16. Obecność tego kondensatora nie przynosi żadnych korzyści, przeciwnie jest szkodliwa. W idealnie pracującym odwracaczu i tak nie płynąłby przez niego żaden prąd sygnału, ponieważ składowe zmienne prądów anodowych obu triod znosiłyby się. W razie zaś wystąpienia asymetrii pojawiłoby się w nieobecności kondensatora napięcie wywołujące sprzężenie zwrotne korygujące ową asymetrię. Jest to istotne zwłaszcza na najniższych i najwyższych częstotliwościach, kiedy to sprzężenie przez rezystory kołyski traci skuteczność, za sprawą tłumienia sygnału odpowiednio przez kondensatory sprzęgające C10 i C11, lub pojemności pasożytnicze. W takim wypadku układ stałby się po prostu odwracaczem ze sprzężeniem katodowym, analogicznym poprzedniemu. Z dodanym kondensatorem korzystny wpływ sprzężenia katodowego zanika.
    Tak więc nawet najlepszym mogą zdarzyć się momenty słabości.
  • Poziom 4  
    Dzięki za schemat, przy okazji przejrzałem jeszcze schematy dostępne na tejże stronie i znalazłem jeszcze takie dwa wzmacniacze, interesujące w tym kontekście:
    zamienne stosowanie lamp serii "E" i serii "P" we wzmacniacz - monofoniczny wzmacniacz przeciwsobny gramofonu Fonica WG-460 ("połówka" ECC82 i 2 szt. ECL86, w stereofonicznym należałoby to zdublować, czyli byłoby ECC82, ew. zamiennie 6H3П, i 4 szt. ECL86/PCL86)
    zamienne stosowanie lamp serii "E" i serii "P" we wzmacniacz - stereofoniczny wzmacniacz przeciwsobny radioodbiornika Unitra-Diora DSL-201(W) o mocy wyjściowej 2x6W (2 szt. ECC83, 4 szt. ECL86)

    Pierwszy schemat pokrywałby się po części z tym co zaproponowałeś na początku, zastosowaniem kombinacji ECC82-ECL86/PCL86, natomiast atrakcyjniejszy byłby dla mnie raczej ten drugi schemat z kombinacją ECC83-ECL86, szczególnie ze względu na wyraźnie wyższą moc wyjściową. Co o tym sądzisz?

    Pozostaje też kwestia przemyślenia co by najlepiej współpracowało ze źródłem sygnału - ja szczerze mówiąc rozważałem zastosowanie po prostu "zwykłego" stereofonicznego "niebieskiego komputerowego" wejścia line-in (ew. z możliwym wariantem pracy w trybie monofonicznym), tak aby można było podłączyć wzmacniacz do typowych współczesnych źródeł sygnału "liniowego", takich jak komputer czy odtwarzacz MP3 (jak wspominałem, zależy mi w sumie tylko na zachowaniu lampowego toru wzmacniającego, z transformatorami kształtkowymi, bez magicznych oczek i z prostownikiem półprzewodnikowym, a co do reszty, to już wszystko raczej planuję "na współczesną modłę", czyli płytki drukowane, opóźnione załączanie napięcia anodowego, i inne współczesne wynalazki wchodzą jak najbardziej w grę, tu już wszystkie chwyty dozwolone). Z wyjściami głośnikowymi też raczej nie będę cudował, planowałem zastosowanie popularnych "bananków" i/lub "widełek", przy czym myślałem też o dodaniu jakiegoś reduktora mocy / sztucznego obciążenia, i zwykłego audio jack'a, tak aby była też możliwość użytkowania wzmacniacza przy zredukowanej głośności i/lub podpięcia standardowych słuchawek, np. czegoś takiego:
    zamienne stosowanie lamp serii "E" i serii "P" we wzmacniacz
    zamienne stosowanie lamp serii "E" i serii "P" we wzmacniacz
    (tak, wiem że to gitarowe wzmacniacze, ale chodzi o sam reduktor mocy)