Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
IGE-XAOIGE-XAO
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Studiowanie informatyki bez matematyki rozszerzonej w liceum

20 Maj 2018 14:34 2073 6
  • Poziom 2  
    Witam!

    Jestem tegorocznym absolwentem liceum po profilu biol-chem, czyli z informatyką bądź matematyką rozszerzoną miałem niewiele wspólnego. Dosyć późno obudziłem się z faktem, że nie chcę być lekarzem i jednym z kierunków które rozważam jest obecnie informatyka na Politechnice Opolskiej. Dlaczego akurat tam? Otóż właśnie do Opola mam blisko i na kierunek informatyka liczą się m. in. punkty z rozszerzonej chemii.

    Zdawałem na maturze z przedmiotów rozszerzonych chemię, biologię, angielski i matematykę, której nauki podjąłem się 3 miesiące przed maturami. Wynik z pierwszych trzech przedmiotów - chemię obstawiam w najgorszym przypadku na ~60-70%, angielski 90+%, matematyka rozszerzona - jeżeli będzie 20% to będzie dobrze. Z matematyki podstawowej powinno wejść 100% lub bliska temu wartość.

    Teraz moje zasadnicze pytanie - czy podejmując się informatyki na studiach technicznych, będą mnie uczyć matematyki rozszerzonej od zera? Bo jeżeli nie, to mam obawy, że nie podołam studiom musząc nadrabiać zaległości i jednocześnie uczyć się na bieżąco.

    Pozdrawiam!
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • Poziom 41  
    Ciężko doradzić, zależy to przede wszystkim od charakteru konkretnej uczelni. Generalnie jest tak, że pierwsze 5-6 semestrów jest względnie fajnie. Robisz jakieś durne projekciki jakieś programowania w językach obiektowych - jakaś baza danych się trafi że sobie kwadraciki kreseczkami łączysz. A potem pół roku przez końcem się zaczyna jazda... i wtedy zaczyna się odpadanie, nie przespane noce. Ja się poddałem po pierwszym semestrze i poszedłem do pracy - nie żałuję (Politechnika Gdańska). Bo masa kolegów, która została albo odpadła zaraz przed końcem studiów marnując 4 lata życia, albo ukończyła i teraz, po 10 latach nasz status majątkowy i tak przemawia na moją korzyść. Oczywiście nie w każdym przypadku ale składa się na to bardzo dużo czynników.

    Co do samej wiedzy... to nie oszukujmy się. Studia nie dadzą doświadczenia. A pracodawca płaci właśnie za doświadczenie. A przede wszystkim za realną zdolność rozwiązywania realnych problemów - czy to programistycznych czy jakichkolwiek innych. Tak więc nie studia są drogą według mnie. A najlepiej to potwierdza stosunek pracodawców do absolwentów lub praktykantów. Nie szanuje się ich, wykorzystuje - a oni nie są w stanie pokazać żadnej realnej zdolności, którą zasłużyli by na szacunek w grupie.
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • Poziom 2  
    Rozumiem. Dziękuję za szybką i merytoryczną odpowiedź. W takim razie jaką alternatywę ma osoba chcąca nauczyć się informatyki / programowania, jeżeli nie studia? W moim rejonie praca bez studiów, zapewne jak w wielu innych miejscach, to praca fizyczna za minimalną krajową. A do innych potrzeba bądź studiów, bądź doświadczenia.
  • Poziom 41  
    Doświadczenie się samo nie zbuduje. A zaczyna się jak zwykle czyli od zera. Ja pracuję w przemyśle elektrycznym i dorabiam freelancerką serwisową. Pracuję koło 12h dziennie. Od lat już. Ja akurat miałem to szczęście, że robię to co lubię robić no i ten godziny wtopione w domu i pracy mi nie ciążą - jakoś to samo idzie. Jak zarabiam - dobrze. Ale prawdę mówiąc, to dopiero niedawno przegoniłem kolegów co ładują kontenery w porcie.

    Doświadczenie... no na moim przykładzie to z programowania mam styczność ze sterownikami PLC różnych marek. No to te barki jak Siemens czy WAGO czy inne to robią swoje kursy na konkretne serie sterowników. To kosztuje ładną kasę - porównywalne z prawem jazdy. Siemens organizuje regularne seminaria 2-7 dniowe. Szkolenia z nowych produktów, szkolenia dotyczące konkretnych rozwiązań. Takie kursy trzeba mieć w swoim portfolio i w to trzeba inwestować.

    Bo taki pracodawca jak widzi " absolwent tego i tego" to nie wie nic. Równie dobrze możesz być absolwentem czegokolwiek. Ale jak już powiesz, że masz 15 kursów i "3 poziom zaawansowania" w Siemes Simatic S7. To pracodawca wie, że wpuści cię na pracującą linię produkcyjną a ty mu ogarniesz WSZYSTKO nie zależnie od tego co się stanie i jego tyłek może spać spokojnie. I zapłaci za to... i to dobrze zapłaci. To taki przykład.

    Ja akurat takich kursów nie mam porobionych, ale mamy w firmie programistów w których się inwestuje właśnie w tym kierunku i oni piszą programy i wprowadzają zmiany zgodnie z założeniami które między innymi ja przygotowujemy "na serwetkach" albo jakoś odręcznie, ustnie sobie dyskutujemy jak i co powinno działać a oni zamieniają to w działający kod który potem my aplikujemy w maszynach.
    Jak się zarabia? No na tyle dobrze, że siedzisz w robocie 300 godzin i nie jest to powodem frustracji.
  • Poziom 2  
    Nie ma łatwo. Ale z pewnością warto. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam!
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 27  
    Nauka matematyki będzie wyglądała mniej więcej tak na wykładzie pokarzą Ci jak oblicz się całkę z punktu a) http://matematykadlastudenta.pl/strona/215.html" target="_blank" rel="noopener nofollow ugc" data-caption="" class="postlink "> http://matematykadlastudenta.pl/strona/215.html, a na egzaminie dostaniesz n). Jak się sam nie będziesz uczył to nie zdasz :D
    Pong.Chu słusznie prawisz. Co z tego, że chłopaki z UR potrafią z zamkniętymi oczami wymienić pół szafy sterowniczej, wczytać program ( trzeba tu wyraźnie odróżnić wczytanie od napisania programu) generalnie utrzymać „maszynę” w ruchu gdy polegną na prostej „prostej” modyfikacji z powodu braku znajomości matematyki wyższej. Przyjdzie na przykład wyliczać entalpię pary dla zmiennych warunków do tego uwzględniać np. wilgotność powietrza i jeszcze jakieś cuda :D 10 zmiennych z czujników, a sam wzór na 3 stronach A4 taki wypasiony z całkami i innymi różniczkami. :D Człowiek po studiach to ogarnie, a przynajmniej będzie wiedział w którym kościele dzwoni :D Za swoją programistyczną robotę dostanie XX zł, a ten kto to okabluje, podłączy generalnie na tyra się dostanie X zł.

    Ps. W Internecie nie ma wszystkiego bo komu by się chciało przepisywać wzory albo opisywać zagadnienia z których może ze 100 osób korzysta. Ci zaś który korzystają wiedzą w której to książce z 1970r. jest opisane 