Dzisiaj zaprezentuję Wam całkiem użyteczny gadżet. A mianowicie malutką płytkę PCB z Buzzerem i kilkoma innymi elementami, między innymi wzmacniaczem operacyjnym LM358. Układ służy do monitorowania akumulatorów i informuje alarmem, świetlnym oraz dźwiękowym w momencie gdy akumulator jest rozładowany. Ale o tym za chwilę.
Gadżet możemy zakupić w cenie niecałych 12 złotych polskich.
Zacznijmy od początku. Układ jest tak zwanym KIT'em, czyli jest to urządzenie do własnego montażu.
W paczuszce otrzymujemy, to co widać na poniższych zdjęciach, czyli niewiele:
Jak zwykle, zaczynamy składanie układu poczynając od najmniejszych elementów.
Całość prezentuje się tak:
Producent był tak miły, że dał nam do dyspozycji, również schemat całego układu:
Według tego co można wyczytać na stronie sprzedawcy, układ jest przeznaczony do monitorowania akumulatorów 12V, a jego zadaniem jest poinformowanie o tym, że zadeklarowane napięcie minimalne zostało osiągnięte. Fakt ten jest prezentowany na dwa sposoby. Dioda tez zaczyna świecić, a buzer piszczeć.
Teraz czas na suche fakty, czyli trochę danych technicznych (od sprzedawcy):
- układ pobiera zasilanie z monitorowanego źródła napięcia;
- układ jest dedykowany do pracy z 12V akumulatorem (w teorii);
- za pomocą potencjometru możemy ustawić obie napięcie przy którym włączy się alarm. 9,5V-10,5V (w teorii);
- wymiary modułu, wynoszą: 30x29x15mm.
W zestawie otrzymamy:
- płytkę PCB o wymiarach 29x30mm;
- potencjometr wieloobrotowy 10kOhm - liniowy;
- podstawkę DIP8;
- wspomniany wcześniej wzmacniacz operacyjny LM358P;
- czerwona diodę LED 3mm;
- diodę Zenera 5,1V;
- buzzer (bez wbudowanego generatora);
- złącze ARK 2 PIN;
- diodę 1N4007;
- tranzystor S9014;
- oraz trzy rezystory o różnych wartościach.
Cytat ze strony sprzedawcy:
Teraz trochę faktów, ale tym razem ode mnie:
- układ udało mi się wyregulować do poziomu gdzie alarm włączył się przy 2,9V, a więc, może spokojnie posłużyć do monitorowania ogniw Li-Ion;
- układ przy napięciu zasilania na poziomie 3V pobiera 0,6mA w stanie czuwania i około 5mA gdy napięcie spadnie do 2,9V i włączy się alarm;
- przy napięciu na akumulatorze wynoszącym równo 12V, prąd podczas "czuwania" wynosi już 8mA, czyli znacznie więcej. Włączenie alarmu przy napięciu 10,5V to już pobór prądu, rzędu 30mA.
Podsumowując. Jest to kolejny chiński gadżet, który w przeciwieństwie do kilku innych wcześniej przeze mnie opisywanych, może mieć praktycznie zastosowanie i do czegoś się przydać.
Niewielkie wymiary i szeroki zakres "ustawienia czułości" napięcia wejściowego z pewnością sprawi, że w połączeniu z ceną i prostotą układu, z na pewno znajdzie on wielu nabywców. Lub, też da inspirację, do budowy własnego. Wszak schemat jest dostępny, a układ jest banalnie prosty. Aczkolwiek, gdyby kupować wszystkie elementy, to pewnie wyjdzie znacznie drożej n iż gotowiec od chińczyka. Ale w końcu każdy, nawet początkujący elektronik, powinien mieć komplet potrzebnych elementów, walających się gdzieś na dnie szuflady.
EDIT 22.05.2018 16:38:
Na prośbę jednego z kolegów dodaję zdjęcia spodniej części płytki. Jak widać nogi jednak wiszą w powietrzu.

Gadżet możemy zakupić w cenie niecałych 12 złotych polskich.
Zacznijmy od początku. Układ jest tak zwanym KIT'em, czyli jest to urządzenie do własnego montażu.
W paczuszce otrzymujemy, to co widać na poniższych zdjęciach, czyli niewiele:
Jak zwykle, zaczynamy składanie układu poczynając od najmniejszych elementów.
Całość prezentuje się tak:
Producent był tak miły, że dał nam do dyspozycji, również schemat całego układu:
Według tego co można wyczytać na stronie sprzedawcy, układ jest przeznaczony do monitorowania akumulatorów 12V, a jego zadaniem jest poinformowanie o tym, że zadeklarowane napięcie minimalne zostało osiągnięte. Fakt ten jest prezentowany na dwa sposoby. Dioda tez zaczyna świecić, a buzer piszczeć.
Teraz czas na suche fakty, czyli trochę danych technicznych (od sprzedawcy):
- układ pobiera zasilanie z monitorowanego źródła napięcia;
- układ jest dedykowany do pracy z 12V akumulatorem (w teorii);
- za pomocą potencjometru możemy ustawić obie napięcie przy którym włączy się alarm. 9,5V-10,5V (w teorii);
- wymiary modułu, wynoszą: 30x29x15mm.
W zestawie otrzymamy:
- płytkę PCB o wymiarach 29x30mm;
- potencjometr wieloobrotowy 10kOhm - liniowy;
- podstawkę DIP8;
- wspomniany wcześniej wzmacniacz operacyjny LM358P;
- czerwona diodę LED 3mm;
- diodę Zenera 5,1V;
- buzzer (bez wbudowanego generatora);
- złącze ARK 2 PIN;
- diodę 1N4007;
- tranzystor S9014;
- oraz trzy rezystory o różnych wartościach.
Cytat ze strony sprzedawcy:
Cytat:
12 Vbaterii umieścić (baterie pojawił się: gdy napięcie akumulatora jest poniżej10.4 Vgdy w lewo i prawo, czerwona kontrolka świeci i brzęczyk nazywa, aby uświadomić sobie, dźwięk i alarm światła, tak, aby uświadomić sobie, kontroli nad absolutorium stan baterii, tak, że bateria może być zwolniony, a bateria może być uszkodzony;
należy zachować ostrożność:moduł ochrony pasa typu joint,w polaryzacji zasilaniu nie będzie się palić,nie ma zabezpieczenie przeciwprzepięciowe, jeśli wprowadzisz więcej niż15V, moduł nad chip będzie wypalić
Teraz trochę faktów, ale tym razem ode mnie:
- układ udało mi się wyregulować do poziomu gdzie alarm włączył się przy 2,9V, a więc, może spokojnie posłużyć do monitorowania ogniw Li-Ion;
- układ przy napięciu zasilania na poziomie 3V pobiera 0,6mA w stanie czuwania i około 5mA gdy napięcie spadnie do 2,9V i włączy się alarm;
- przy napięciu na akumulatorze wynoszącym równo 12V, prąd podczas "czuwania" wynosi już 8mA, czyli znacznie więcej. Włączenie alarmu przy napięciu 10,5V to już pobór prądu, rzędu 30mA.
Podsumowując. Jest to kolejny chiński gadżet, który w przeciwieństwie do kilku innych wcześniej przeze mnie opisywanych, może mieć praktycznie zastosowanie i do czegoś się przydać.
Niewielkie wymiary i szeroki zakres "ustawienia czułości" napięcia wejściowego z pewnością sprawi, że w połączeniu z ceną i prostotą układu, z na pewno znajdzie on wielu nabywców. Lub, też da inspirację, do budowy własnego. Wszak schemat jest dostępny, a układ jest banalnie prosty. Aczkolwiek, gdyby kupować wszystkie elementy, to pewnie wyjdzie znacznie drożej n iż gotowiec od chińczyka. Ale w końcu każdy, nawet początkujący elektronik, powinien mieć komplet potrzebnych elementów, walających się gdzieś na dnie szuflady.
EDIT 22.05.2018 16:38:
Na prośbę jednego z kolegów dodaję zdjęcia spodniej części płytki. Jak widać nogi jednak wiszą w powietrzu.
Fajne? Ranking DIY
