Kiedy kupowałem swój pierwszy samochód musiałem jechać na giełdę na Bemowie,
za dwuletniego Fiata dałem drożej niż za nowy w Polmozbycie bo nie miałem talonu.
Światłowód to mam podłączony wcześniej niż tobie doprowadzili neta,
a 1500 euro to ostatnio trzeba było dać za "wyjazd po samochód" bez gwarancji że coś się kupi,
teraz to nawet nikt się nie ogłasza z takimi wyjazdami.
Swoje ostatnie używane auto kupiłem w 2010 roku, ale już wtedy musiałem pojechać do Kowna na Litwie bo z Niemiec wywieziono już wszystko.
Ostatnie moje dwa auta były z salonu, to prawda.
I nie dziw się że ktoś za 17 letnie auto ceni 7 tys bo zadbane egzemplarze w dobrym stanie nie podlegają takim samym prawom jak perełki z otoszroto.
I nie dziw się jak ktoś ci powie że na paliwie nie oszczędzał i lał jakie zaleca producent,
bo dziś 90% kierowców leje Pb95 zamiast Pb98 bo jest tańsze, o paliwie nieznanego pochodzenia wspominać nie będę.
Jak widzisz jednak warto poczytać moje wpisy, od 1982 kiedy kupiłem swoje pierwsze auto trochę czasu upłynęło, więc ja również przeżyłem okres premii na nowe auto u zachodniego sąsiada, za grosze można było wyrwać dobre egzemplarze, niestety większość wywieźli Litwini którzy na eksporcie w głąb Rosji dosłownie zbudowali swoje państwo.
Od kilku lat wszystko odwróciło się o 180 stopni, nikt dobrego auta się nie pozbywa, zasada jest prosta: sprzedaje się auta bite których nie opłaca się sprzedawać i takie których przebieg zbliża się do 400kkm. Przy czym te magiczne 400kkm tyczy zarówno aut 2-letnich jak i 20-letnich bo żadna sztuka służbowym autem natłuc 300kkm rocznie na niemieckich autostradach, będzie i tak prezentowało się jak nowe po skręceniu na 40kkm.
A ty uważasz siebie za jakiegoś wybrańca, w cenie 4 alufelg ale bez opon ty szukasz zadbanego auta w segmencie klasy średniej wyższej. Nie wiem czy życzyć ci powodzenia czy też bardziej krótkiej kolejki do lekarza...